Czy Urban powinien zostać, gdybyśmy przegrali? Tak!

Paweł Paczul

30 marca 2026, 15:07 • 5 min czytania 60

Reklama
Czy Urban powinien zostać, gdybyśmy przegrali? Tak!

Wszyscy wierzymy w to, że pokonamy Szwecję i pojedziemy na mistrzostwa świata, nikt nie chce przeżywać tego turnieju bez Polaków, nawet jeśli mielibyśmy znów odpaść szybko – te kilka miesięcy rozważań, nadziei, wiary, że będzie dobrze, to mimo wszystko piękny czas. Ale. No właśnie – ale. Może tak się jednak stać, że finału baraży nie wygramy i wówczas PZPN stanie przed wyborem, czy iść dalej z Janem Urbanem. Warto więc powiedzieć już teraz: tak, iść.

Składa się na to kilka czynników. Po pierwsze – Jan Urban najzwyczajniej w świecie broni się swoją pracą i nawet jeśli przegra ze Szwedami, trudno będzie to wszystko przekreślić. Oczywiście jeśli haniebnie się skompromitujemy i dostaniemy 0:5, to pojawią się wątpliwości, ale jednak trudno zakładać tak drastyczny scenariusz.

W każdym razie Urban przejmował zespół w naprawdę trudnej sytuacji, bo atmosfera wokół kadry była kiepska i realnie groziło nam to, że nie będzie nawet żadnych baraży, skoro Probierzowi udało się przegrać z Finlandią. Jednocześnie selekcjoner nie miał czasu na jakiś rozruch, to znaczy jeden-dwa mecze z kimś słabszym, tylko od razu rozpoczął od spotkań kluczowych i ta drużyna faktycznie się dźwignęła. Najpierw zremisowała z Holandią na wyjeździe, po bardzo obiecującej drugiej połowie, a potem bez większych problemów ogoliła Finów u siebie.

Ktoś powie, że wygrana z Finlandią to obowiązek, ale znów: poprzedni selekcjoner się z tego nie wywiązał, ponadto to zwycięstwo było niezwykle pewne, a przecież nasz zespół jeszcze parę miesięcy wcześniej potrafił męczyć się na własnym stadionie z Litwą i wygrać w końcówce, po współpracy rykoszetu z Lewandowskim.

Reklama

A z Finami mieliśmy 3:0 po mniej niż godzinie i święty spokój. To zasadnicza różnica.

Kolejne mecze Urban też wygrywał, raz w lepszym stylu, raz w gorszym, ale wynik był dowieziony. Po raz kolejny zremisowaliśmy z Holendrami i też zauważalny był progres, gdyż w Warszawie to oni gonili rezultat i wyglądali na słabszy zespół, który z tego podziału punktów powinien być zadowolony.

Wynikowo wszystko jest więc na dzisiaj okej.

Jan Urban w reprezentacji Polski. Wiele się zgadza

Jeśli chodzi zaś o koncepcję na budowę drużyny, to można się spierać o parę nazwisk, natomiast Urbana ze swoim sztabem charakteryzuje logika, co jest bardzo ważne na tym stanowisku. Panowie wymyślili sobie trzon tej ekipy, z którym idą przez kolejne boje i ewentualne zmiany są w dużej mierze kosmetyczne. Wiele osób chciałoby, żeby ta transformacja odbywała się odważniej, bez Bereszyńskiego czy Grosickiego na pokładzie, ale cel jest jasny – awans na mistrzostwa świata. Na razie ta grupa ludzi na boisku i poza nim ten cel realizuje, więc bez względu na wynik barażu widać, że ten plan miał sens.

Reklama

Jeden mecz nie może go przekreślić, zresztą my nie wygraliśmy w Szwecji od blisko stu lat, niemniej droga, która prowadziła do tego meczu, została ułożona rozsądnie. Tego meczu w ogóle mogło nie być, ale dzięki zmianie selekcjonera jednak się odbędzie.

Oczywiście są zarzuty do Urbana, że na baraże nie powołał Potulskiego, Czubaka, Nowaka. Ale są to zarzuty śmieszne, tworzone chyba przez ludzi, którzy nie mają nic innego do roboty, niż tylko się przypierdzielić o jakieś bzdury. No bo w kontekście tych dwóch meczów ci piłkarze nie mieliby żadnego znaczenia. A czas na eksperymenty i dopracowanie tej ekipy przyjdzie po barażach. Dwa finały to nie jest dobry moment na to, by zbierać plusy u populistów, którzy byliby uśmiechnięci od ucha do ucha, gdyby dwa mecze na ławce spędził Potulski, a nie Bereszyński, i Nowak, nie Grosicki.

Urban uznał, że skoro bierze zawodnika z końca stawki z minimalnymi szansami na grę, to niech to będzie ktoś otrzaskany z tą kadrą i atmosferą wokół niej, a nie akurat świeżak, który zadowoliłby krzykaczy z X-a.

PZPN nie wymyśli nikogo lepszego

Mamy więc wyniki, sensowny plan, po trzecie mamy też reprezentatywność. Z jakiegoś powodu ta drużyna nazywa się reprezentacją, no bo właśnie ma reprezentować nasz kraj i Urban się do tego po prostu nadaje. Nie czuć wstydu, gdy przychodzi na konferencje prasowe, jest otwarty, komunikatywny, daje tej drużynie godność. Znów: czepiano się go, że niby wyśmiał Potulskiego, trwało wielkie narodowe oburzenie w sprawie Pietuszewskiego, ale wszystkim nie dogodzisz.

Reklama

Trzeba być ślepym, by nie widzieć różnicy między komunikacją i postawą Urbana, a tym samym za Probierza czy Santosa. Mamy logicznego selekcjonera, który swoje decyzje tłumaczy. A że komuś się ta logika nie podoba, to już zupełnie inna sprawa.

Po czwarte – jeśli nie Urban, to kto? Z polskich trenerów ciekawymi kandydaturami byliby Skorża i Siemieniec, ale trudno powiedzieć, czy względem Urbana byłby to tak wielki skok jakościowy, że warto robić kolejną zadymę w tej drużynie. My zmieniamy selekcjonerów częściej niż niektóre kluby zmieniają swoich trenerów, co jest wręcz kompromitujące. Teraz graliśmy z Albanią i odkąd pracuje tam jeden Sylvinho, to Polska ma trzech selekcjonerów. A podobno to bałkańskie nacje mają rozgrzane głowy. Nie, nie, to kraj w środku Europy ciągle zmienia i szuka nie wiadomo czego.

Oczywiście byłaby też opcja na zagranicznego szkoleniowca, ale obecny PZPN nie jest w stanie wybrać sensownej kandydatury. Mocne nazwisko nie przyjdzie pracować do tego bałaganu, a trudno wierzyć, by ci ludzie byli w stanie wyskautować kogoś mniej znanego, ale utalentowanego. Kulesza jako działacz pracował z dwoma zagranicznymi trenerami – Petewem w Jagiellonii i Santosem w PZPN-ie. No i chyba to wystarczy za recenzję.

Mamy nadzieję, że pojedziemy na mundial i temat dalszej pracy Urbana wygaśnie w tym sensie, że będzie zbyt oczywisty, by o nim dyskutować. Ale nawet jeśli nam się powinie noga, niech selekcjoner zostanie.

Reklama

Zasłużył.

WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

60 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna

Prawie 100 lat i 10 prób. Nie ma na świecie drugiej takiej klątwy

AbsurDB
5
Prawie 100 lat i 10 prób. Nie ma na świecie drugiej takiej klątwy

Piłka nożna

Piłka nożna

Prawie 100 lat i 10 prób. Nie ma na świecie drugiej takiej klątwy

AbsurDB
5
Prawie 100 lat i 10 prób. Nie ma na świecie drugiej takiej klątwy