W tygodniu, w którym cztery angielskie zespoły odpadły z Ligi Mistrzów, mówić o dominacji Premier League? To trzeba mieć tupet. A jednak! W dodatku taki argument podnoszą kluby nie z Wysp Brytyjskich, ale z kontynentalnej Europy. Wskazują, że zakaz gry ze sobą drużyn z jednego kraju w fazie ligowej Ligi Mistrzów może mieć negatywny wpływ na szanse tych jej uczestników, którzy są spoza Anglii.
Dlatego proponują zniesienie tego przepisu.
Propozycja zniesienia zakazu meczów klubów z jednego kraju w fazie ligowej europejskich pucharów
W fazie ligowej europejskich pucharów obowiązuje zakaz gry ze sobą drużyn z tego samego kraju. W fazie pucharowej zakaz oczywiście już nie funkcjonuje. Specjalny algorytm dostosowuje komputerowe losowanie do tej zasady. Ma to wbrew pozorom dość daleko idące konsekwencje. W tym roku w pierwszym koszyku Ligi Mistrzów były aż trzy angielskie drużyny: City, Liverpool i Chelsea. W efekcie niby mieliśmy losowanie, ale wszystkie (PSG, Real, Bayern, Inter, Borussia i Barcelona) pozostałe rozstawione drużyny MUSIAŁY zagrać dwa mecze fazy ligowej z rywalami z Anglii. Nie tylko z pierwszego, ale także z dalszych koszyków.
To było dla nich bardzo niekorzystne. Na przykład Inter z drugiego koszyka zamiast na Brugię trafił na Arsenal. PSG z trzeciego zamiast ze Slavią, musiało zagrać z Tottenhamem. Najdobitniej widać to na czwartym koszyku. Barcelona i PSG zamiast potencjalnie zmierzyć się z Pafos lub Kajratem, musiały rywalizować z… Newcastle.
W przeciwnym wypadku udane zakończenie całego losowania dla wszystkich drużyn nie byłoby możliwe.
Jak donosi BBC Sport, wielu się ta zasada nie podoba. I wcale nie chodzi o kluby angielskie. Bardziej o te z pozostałej części kontynentu, które wydają się tym przepisem najbardziej pokrzywdzone. Gdyby została zniesiona, moglibyśmy mieć w fazie ligowej nie tylko derby Londynu, ale także na przykład klasyk Barcelony z Realem.
Siedem klubów z Anglii w Lidze Mistrzów?!
Jest to tym bardziej istotne, że w przyszłym sezonie możemy zobaczyć nawet… siedem angielskich klubów w Lidze Mistrzów.
Piąte miejsce z rankingu rocznego Premier League ma już bowiem w kieszeni. Jeżeli Liverpool wygra Ligę Mistrzów, a Nottingham albo Aston Villa – Ligę Europy i nie zajmą jednocześnie jednego z pięciu czołowych miejsc w lidze angielskiej, to także dołączą za rok do gry w fazie ligowej najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych!
W przypadku triumfu Forest w Lidze Europy jest to o tyle ciekawe, że w Lidze Mistrzów mógłby wtedy teoretycznie zagrać klub… drugoligowy. Nottingham walczy bowiem o utrzymanie w Premier League.
Angielskie up and down – czy to przez zakaz gry ze sobą?
Wygląda na to, że stan obecny jest jednym z powodów, dla których Anglicy wypadli najpierw świetnie, by potem w fazie pucharowej się kompromitować. Chelsea, City i Tottenham przeszły przez początek sezonu w Europie jak burza, awansując wprost do 1/8 finału. W niej dość wyraźnie poległy z zespołami, które miały trudnych rywali w fazie ligowej i musiały przez to grać w barażach.
Czy chcemy par z jednego kraju już na wczesnym etapie Ligi Mistrzów? Ja z pewnością nie.
Chciałbym widzieć jak najwięcej par, które na co dzień się nie spotykają. Podoba mi się zapowiadana niegdyś zasada, że w fazie ligowej rywalem danego klubu z konkretnego koszyka w pierwszej kolejności powinny być te zespoły, z którymi nie grał w ostatnich sezonach.
Nie obraziłbym się wręcz na rozszerzenie zakazu par z jednego kraju także na początkowe etapy fazy pucharowej. PSG przecież dopiero co grało w niej z Monaco, a w zeszłym roku z Brestem. Po co to komu potrzebne? Z tekstu Dale’a Johnsona dla BBC wynika, że pojawiają się także głosy o konieczności pójścia właśnie w tę stronę!
Ze względu na podzielone opinie czy poszerzać, czy znosić zakaz gry klubów z jednego kraju, wydaje się, że szanse na zmianę są dość ograniczone.
CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:
- Courtois znów opuści dwumecz z wielkim rywalem
- Chelsea zidentyfikowała kreta! Przekazywał ważne informacje
- Piłkarz Bayernu jako pierwszy z tego rocznika zagrał w LM
- Kompany czeka na Real. „To najlepszy klub w historii Ligi Mistrzów”
- Slot ma jedno zmartwienie po awansie. „Zobaczymy, co dalej”
- Simeone o ćwierćfinale LM: Barcelona jest od nas lepsza
Fot. Newspix.pl