Kolejna lekcja dla Atalanty od Bayernu. Dwucyfrówka w dwumeczu

Patryk Idasiak

18 marca 2026, 22:55 • 5 min czytania 4

Reklama
Kolejna lekcja dla Atalanty od Bayernu. Dwucyfrówka w dwumeczu

Bayern Monachium od czasu do czasu włączał wyższy bieg, a to i tak wystarczyło, żeby pokonać Atalantę 4:1. Bawarczycy zmiażdżyli ostatniego włoskiego przedstawiciela w Lidze Mistrzów, wygrywając w dwumeczu aż 10:2. Ozdobą rewanżu było trafienie Harry’ego Kane’a, który jednym zwodem wymanewrował dwóch przeciwników i wpakował piłkę w okienko. Po tym golu aż się Raphael Guerreiro złapał za głowę. 

Pierwszy mecz był różnicą klas

W pierwszym meczu Bayern wygrał aż 6:1. Nie potrzebował do tego Harry’ego Kane’a, który dochodził do siebie po urazie. Wchodzić na boisko nie musiał. Bawarczycy grali z Atalantą w kotka i myszkę, stosując taktyczne pułapki, ciągłą rotację na pozycjach. Upamecano wchodził do akcji jak środkowy pomocnik, Tah lądował na skrzydle. Gospodarze głupieli, przez co na boisku powstawał chaos i mnóstwo miejsca do gry.

A mnóstwo miejsca, to mnóstwo okazji. Kibice w Bergamo bardzo docenili klasę rywali. Oklaskiwali na stojąco Michaela Olise za jego trafienie na 5:0. Anglik strzelił wtedy w ten sposób:

Reklama

Czy mogą być kontrowersje w tak jednostronnie rozstrzygniętym meczu? Ano mogą, bo Michael Olise i Joshua Kimmich złapali podejrzane żółte kartki, żeby „wykartkować” się na rozstrzygnięty już rewanż i nie ryzykować tym, że braknie ich później. Kartoniki kasują się bowiem dopiero po ćwierćfinałach. Więc lepiej było licznik wyzerować.

Komisja dyscyplinarna UEFA podjęła jednak decyzję o niewszczynaniu postępowania dyscyplinarnego przeciwko zawodnikom za rzekomo celowe otrzymanie żółtych kartek. Trudno było bowiem coś takiego udowodnić. Na pewno wykazali się pewnym cwaniactwem.

Kane spudłował z karnego, ale dostał możliwość powtórki

Zastanawiano się za to, kto stanie na bramce. Jonas Urbig walczył, żeby wrócić na czas. Neuer kontuzjowany, urazu nabawił się też Sven Ulreich w meczu ligowym. Mowa była o tym, że stanie w „klatce” 16-letni Leonard Prescott! Urbig się jednak jakimś cudem wyleczył, a nastolatek pozostał w gotowości na ławce.

Reklama

Bayern, jak to Bayern, grał swoje i nie patrzył, że może się oszczędzać, bo ma gigantyczną przewagę. Może nie tworzył jakichś wybitnych, stuprocentowych szans, ale to on miał piłkę i na niewiele pozwalał gościom.

W 45 minut wyróżnilibyśmy trzy momenty Atalanty: strzał Bellanovy i rajd De Ketelaere, ale w obu tych akcjach i tak był spalony, więc nie zaliczono tego Atalancie do statystyk. Trzeci „moment” La Dei był już w zupełności prawidłowy. Scalvini wygrał główkę i po jego zagraniu Mario Pasalić miał piłkę na trzecim metrze. Szybko jednak wyszedł z bramki Jonas Urbig i Chorwat kopnął w niego.

A Bawarczycy? Był już w piątej minucie strzał normalnie rezerwowego Guerreiro po świetnym prostopadłym podaniu Kane’a, ale musnął piłkę tylko czubkiem buta. Miał jeszcze drugi strzał Guerreiro, w którym to powinien uderzyć lepiej, a nie w środek z jedenastu metrów. Luis Diaz był też bliski wykorzystania błędu Isaka Hiena, który za krótko zagrał do bramkarza. Innym razem Kane’owi praktycznie podał Ederson.

Wszystko to brało się z bardzo wysokiego pressingu Bayernu. Sami zobaczcie, tu za bardzo Edersonowi nie ma do kogo grać. Jest tylko jedna opcja, którą przewidział Kane.

Reklama

Bayern sobie trenował wysokie ustawienie, grając bardzo spokojnie. Sportiello już w kwadrans miał na koncie trzy-cztery interwencje. Najważniejszy moment dla doświadczonego włoskiego bramkarza miał miejsce w 25. minucie. Przez chwilę wydawało się, że zatrzymał on Harry’ego Kane’a, który podszedł do wykonania rzutu karnego za to, że wcześniej Giorgio Scalvini zablokował strzał ręką.

Sportiello wyczuł Anglika i obronił! Ale oderwał obie stopy od linii. Sędzia nakazał powtórzenie. No i za drugim razem Kane uderzył już mocniej i precyzyjniej, dając prowadzenie gospodarzom.

Reklama

Bayern oddał 16 strzałów do przerwy (pięć celnych), natomiast Atalanta dwa. To mówi wszystko o przewadze.

Harry Kane jest niesamowity, a bawarska maszyna nie do zatrzymania

La Dea trochę podreperowała sobie statystykę celnych uderzeń na początku drugiej połowy, a Bellanova przeprowadził całkiem niezły rajd prawym skrzydłem, łamiąc do środka, mijając rywala i wparowując w pole karne, ale uderzył w środek bramki.

Bayern jednak nie pozwolił się przeciwnikowi rozkręcić i odpowiedział dwoma szybkimi ciosami. Zwłaszcza niesamowite było to, co zrobił Harry Kane. Aż się Raphael Guerreiro  złapał za głowę! Kane miał przy sobie dwóch rywali, obrócił się i nabrał ich na ten sam zwód, a potem lutnął w samo okno. Celebracja też była dość ciekawa, bo trochę w stylu Erica Cantony, który stanął i rozglądał się po Old Trafford. Kane zrobił coś podobnego, choć oczywiście nie na taką skalę, ale też na chłodno obserwując reakcję trybun.

Reklama

To oznaczało, że ma już na koncie 47 goli w sezonie 2025/26.

Dosłownie kilka sekund po tym, jak realizator transmisji zdjął z ekranu planszę z wynikiem, na 3:0 podwyższył młody talent Bayernu – 18-letni Lennart Karl. Na pochwałę zasługuje tu Deniz Offli, który dosłownie moment wcześniej pojawił się na boisku. To on zabrał piłkę Raoulowi Bellanovie. Poszła z tego szybka, koronkowa akcja, kilka podań i bum, 3:0.

Reklama

Atalanta, tak jak tydzień wcześniej, znów zawzięła się, że strzeli tego honorowego gola. No i na pewno niepilnowany na piątym metrze Mario Pasalić musi z główki uderzyć lepiej. Takie ataki gości poskutkowały kontrą i w zasadzie jednym długim podaniem do Luisa Diaza, który wyprzedził Kossounou, popędził sam na sam ze Sportiello i pokonał go sprytną podcinką. Bayern w 70. minucie prowadził 4:0, a to oznaczało aż 10:1 w dwumeczu.

Atalanta zrobiła w Monachium to samo, co u siebie. Grała do końca i strzeliła gola honorowego. Wystarczył do tego rzut rożny, przedłużenie na bliższym słupku przez Pasalicia i dokładający głowę na dalszym słupku Lazar Samardzić. Tak więc może i Atalanta dostała baty, ale przynajmniej ani razu do jaja.

Statystyki meczowe dostarczone przez Superscore

Bayern Monachium – Atalanta 4:1

  • 25′ Kane (karny) – 1:0
  • 54′ Kane – 2:0
  • 56′ Karl – 3:0
  • 70′ – Diaz – 4:0
  • 86′ – Samardzić – 4:1

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

4 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Liga Mistrzów