Tottenham jest bardzo blisko odpadnięcia z Ligi Mistrzów, natomiast to co martwi kibiców najbardziej, to wydarzenia w Premier League. Koguty są bowiem na skraju przepaści i wisi nad nimi realne widmo spadku. Teraz czeka ich starcie z walczącym o udział w Lidze Mistrzów Liverpoolem. W starciu z The Reds nie będzie mogło wystąpić… 12 zawodników.
Ostatni czas w Tottenhamie to jedna wielka klapa, pasmo kolejnych niepowodzeń. Londyńczycy nie biorą już udziału w żadnym krajowym pucharze, za moment najprawdopodobniej odpadną z Ligi Mistrzów, a kto wie czy nie zlecą też z Premier League.
Mnóstwo absencji w składzie Tottenhamu
Kiedy w lutym Igor Tudor podpisywał kontrakt z Tottenhamem, nie zdawał sobie sprawy z bagna, w jakie wdepnął. Na tę chwilę związek Chorwata ze Spurs jest całkowicie nieudany. Pod jego wodzą drużyna przegrała wszystkie cztery spotkania: z Arsenalem, Fulham i Crystal Palace w Premier League, a także z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. Sama porażka z Atletico nie jest niczym szokującym, natomiast jej okoliczności – jak najbardziej. Podopieczni Tudora przegrywali 0:3 już po kwadransie. Duży udział przy stracie dwóch bramek miał debiutujący w Lidze Mistrzów Antonin Kinsky, który został zmieniony już w 17. minucie.
15 minut. Tyle czasu wystarczyło Atletico, by praktycznie rozstrzygnąć sprawę awansu do ćwierćfinału z Tottenhamem.
Dla bramkarza Kogutów Antonina Kinsky’ego z kolei był to kwadrans niczym wyjęty z najczarniejszego horroru. Czeski golkiper odegrał czeski film między słupkami… pic.twitter.com/5osnk216Zk
— Weszło! (@WeszloCom) March 10, 2026
Wracając do Premier League, Koguty nie wygrały od 11 meczów. Ostatnie pięć ligowych spotkań kończyło się ich porażkami. Co najgorsze z ich punktu widzenia, nie widać perspektyw na poprawienie sytuacji. W najbliższej kolejce zmierzą się bowiem z Liverpoolem, który także ma swoje problemy, ale walczy o udział w Lidze Mistrzów. W starciu z The Reds nie będzie mogło wystąpić aż 12 zawodników Tottenhamu. Są wśród nich zmagający się z problemami po meczu z Atletico Cristian Romero i Joao Palhinha.
– Cuti Romero i Palhinha nie zagrają. Micky van de Ven także (w ostatnim meczu obejrzał czerwoną kartkę – przyp. red.). Bissouma też ma problem, a Conor Gallagher miał gorączkę, natomiast mam nadzieję, że on będzie gotowy – mówił Tudor. – Zawsze coś musi się dziać, nigdy nie widziałem czegoś takiego w swojej karierze. Ale będziemy walczyć, nie zamierzamy płakać.
Tudor miał prowadzić Tottenham do końca sezonu, ale jeśli wyniki drużyny nie poprawią się w najbliższym czasie, może zostać zwolniony. Brytyjskie media już wymieniają jego potencjalnych zastępców. Zbliżające się mecze mogą albo pomóc, albo całkowicie pogrążyć Londyńczyków – po spotkaniu z Liverpoolem czeka ich starcie z Nottingham Forest, czyli bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie.
WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:
- Guardiola pod presją po klęsce z Realem. „Strzelają do mnie od 17 lat”
- Mbuemo zdradził kulisy transferu. „Na żywo oglądali mnie prawie 30 razy”
- Krytykował grę Arsenalu. Wyjaśnił niesnaski z Artetą SMS-owo
Fot. Newspix.pl