Skromna wygrana Barcelony w Bilbao. Piękny gol Yamala dał trzy punkty

Maciej Bartkowiak

07 marca 2026, 23:06 • 4 min czytania 4

Reklama
Skromna wygrana Barcelony w Bilbao. Piękny gol Yamala dał trzy punkty

FC Barcelona utrzymała czteropunktową przewagę nad drugim w tabeli La Liga Realem Madryt. Mistrzowie Hiszpanii na zaciągniętym hamulcu pokonali na San Mames 1:0 Athletic. Jako jedyny w tym meczu na listę strzelców wpisał się Lamine Yamal. W 68. minucie zupełnie niewidoczny do tego momentu gwiazdor Barcy zdjął pajęczynę z bramki swojego kolegi z reprezentacji Hiszpanii, Unaia Simona. 

Spotkanie dwóch rannych

Sobotnie zmagania w La Liga zamykało starcie dwóch rannych. W środku tygodnia Athletic i Barceloną pożegnali się z Pucharem Króla. Tak, jak w pierwszym półfinałowym meczu, Athletic przegrał 0:1 z rywalem zza miedzy – Realem Sociedad. Odpadnięcie z Copa del Rey jeszcze bardziej musiało boleć obrońców tytułu. Mimo klęski na Metropolitano 0:4 mistrzom Hiszpanii w rewanżu zabrakło tylko jednej bramki, by doprowadzić do dogrywki. Show w starciu z Atletico skradł Marc Bernal. Po raz pierwszy Barcy ustrzelił on dublet w seniorskiej drużynie.

Mimo zaledwie 18 lat Bernal dużo już przeszedł. Równo rok temu leczył zerwane więzadła krzyżowe. Takiej kontuzji już w 8. minucie mógł nabawić się jego przeciwnik. Po przepchnięciu przez Bernala Unai Gomez stracił równowagę i gdy leciał na ziemię, w jego lewym kolanie nastąpił przeprost. Jego wyraz twarzy kazał sądzić, że sytuacja jest poważna. Nie był on w stanie nawet zejść z boiska o własnych siłach. Gdyby najgorszy scenariusz się potwierdził, byłby już czwartym piłkarzem Bilbao, który w tym sezonie doznał poważnej kontuzji kolana.

Reklama

Pierwsza połowa do zapomnienia

Po pierwszej połowie kibice Realu mogli łagodnie się uśmiechnąć, bo niewiele wskazywało na utrzymanie przez Barcelonę czteropunktowej przewagi. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że pod bramką gospodarzy tylko w 6. minucie było gorąco. Lamine Yamal zagrał na dalszy słupek do Ferrana Torresa, ale ten zamiast oddać strzał, zdecydował się jeszcze wystawić piłkę. Problem w tym, że po drugiej stronie nikogo nie było. Psikusa mógł sprawić Andoni Gorosabel, bo piłka odbiła się od niego i zaczęła zmierzać do bramki. Unai Simon zdążył jednak z interwencją.

Ale żeby nie było, Joan Garcia w pierwszej połowie też mógł odpłynąć i zacząć zastanawiać się, co kupi partnerce na Dzień Kobiet. Serce zapewne mocnej zabiło mu jedynie w 18. sekundzie, gdy Joao Cancelo prawie wpakował piłkę do własnej siatki. Ożywić się mógł dopiero przed przerwą, gdy oko w oko stanął z nim Robert Navarro. Wychowanek Barcy chyba nie chciał skarcić macierzystego klubu, bo zamiast oddać strzał wybrał opcję dogrania do Inakiego Williamsa. Kapitan Los Leones nie miał nawet jak sięgnąć piłki, bo podanie było fatalne.

Reklama

Yamal znów z pięknym golem

Pocieszać po pierwszych 45 minutach mogła statystyka goli strzelonych po przerwie. Zarówno Barcelona, jak i Athletic, częściej w tym sezonie La Liga strzelają w drugiej połowie. Barca w drugiej połowie zdobyła 39 bramek i tuż po przerwie zabrała się za dobicie do okrągłej liczby. O swojej obecności na boisku przypomniał Marcus Rashford. Jego strzał problemów Simonowi sprawić nie mógł, ale już po jego wrzutce na pole karne tętno kibiców z Bilbao zapewne podskoczyło. Dośrodkowanie głową przedłużył Pau Cubarsi, lecz Ferranowi nie udało się sięgnąć piłki.

Kolejnej okazji na przełamanie El Tiburon już nie miał. W 62. minucie zmienił go Robert Lewandowski. Ferran zanotował już ósmy z rzędu występ bez gola. Do siatki nie trafił od 450 minut. Wraz z nim plac gry opuścili także Rashford i zupełnie niewidoczny Olmo. Przezroczysty był też występ Lamine’a Yamala, ale zostawienie go na boisku opłaciło się Hansiemu Flickowi. Kilka minut później Yamal zdjął pajęczynę ze strzeżonej przez Simona bramki. Równie fenomenalne, co wykończenie Yamala, było podanie rezerwowego w tym meczu Pedriego.

Reklama

Yamal już 14. raz w tym sezonie La Liga wpakował piłkę do siatki. Jak wyliczył serwis Opta, w XXI wieku tylko dwóch hiszpańskich piłkarzy Barcelony wykręciło lepszy wynik strzelecki w tych rozgrywkach. W sezonie 2013/14 Pedro zdobył 15 bramek w La Liga, a trzy lata wcześniej David Villa 18. Bramka 18-latka wystarczyła do zainkasowania przez Barcelonę trzech punktów. To był mecz z cyklu zakuć, zdać i zapomnieć. Najważniejsze – z perspektywy kibiców Barcy – że czteropunktowa przewaga nad drugim Realem Madryt została utrzymana.

Następny mecz podopieczni Hansiego Flicka rozegrają już we wtorek 10 marca. Drugi raz w tym sezonie przyjadą do Newcastle. Od starcia ze Srokami Barcelona rozpoczęła zresztą swoje zmagania w tej edycji Champions League. Tym razem z drużyną Eddiego Howe’a powalczy o 1/4 finału. Rewanż odbędzie się osiem dni później o 18:45. W międzyczasie Blaugrana podejmie jeszcze Sevillę, z którą w październiku przegrała na Ramon Sanchez Pizjuan aż 1:4. Jeśli Barca przejdzie Newcastle, w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zagra z Atletico Madryt lub Tottenhamem.

CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
4 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

La Liga

Gol w końcówce uratował Real! Koniec czarnej serii Królewskich

Braian Wilma
27
Gol w końcówce uratował Real! Koniec czarnej serii Królewskich
La Liga

Laporta o przyszłości Lewandowskiego. Powiedział to wprost

Jakub Radomski
1
Laporta o przyszłości Lewandowskiego. Powiedział to wprost