Seria trzech domowych spotkań Radomiaka z rzędu – jedno już za nami – niekoniecznie musi być sprzymierzeńcem Zielonych. Trener Goncalo Feio przed meczem z GKS Katowice skomentował problemy z murawą na stadionie przy ul. Struga 63 i stwierdził, że to „kolejny rywal” jego zespołu.
W Radomiu murawę zniszczyła zima. Poważnie zniszczyła – trawa zgniła, zginęła, płyta główna to piach ze śladową ilością zielonej nawierzchni. Od kilku tygodniu na murawie można zobaczyć specjalne lampy, prowadzone są prace naprawcze i pielęgnacyjne, ale sytuacja nie wygląda zbyt dobrze. Boisko mocno wpływa na grę Radomiaka oraz wyniki motoryczne czy zmęczenie zawodników po meczach, co zauważył Goncalo Feio.
Radomiak ma problem z murawą. Feio: To destrukcyjne
– Jak się gra na takim boisku, to futbol jest wolniejszy. Ciężej rozwinąć maksymalne prędkości, wyniki motoryczne są gorsze. Musisz przyjąć, poprawić, tracisz na płynności gry, wizualnie jest to mniej dynamiczne, intensywne. To też trzeba brać pod uwagę. Nie wpływa to na przygotowanie do meczu, lecz na styl piłki, którą chcemy grać z uwagi na profil naszych zawodników. Murawa w takiej kondycji to dla nas kolejny przeciwnik, to destrukcyjne, ale nie musimy robić z tego problemu. Musimy mądrze trenować, nie rozmawiać o tym i zarządzać ryzykiem, adaptować się do stanu meczu – tłumaczył trener Radomiaka.
Szkoleniowiec był jednak zadowolony z tego, jak na tle bardzo intensywnej Arki wypadł jego zespół. Zwłaszcza że wyjazd do Niecieczy pozostawił niedosyt pod względem wyników motorycznych.
– Przewyższaliśmy motorycznie Arkę Gdynia, zwłaszcza w pierwszej połowie. A Arka to chyba najbardziej intensywny biegowo zespół w lidze. Po przerwie nie było to tak widoczne. Wraz ze stratą bramki, do 75. minuty, był to najgorszy moment meczu, ale to nie jest związane z przygotowaniem motorycznym. Arka budowała grę inaczej, mieliśmy problem z zaadaptowaniem się do tego. Trzeba docenić rywala, który rzucił się na nas, nie miał nic do stracenia. Ten kwadrans był gorszy, ale nie chodzi o przygotowanie motoryczne – mówił Feio.
Nawet stałe fragmenty gry przeciwko Arce. Radomiak o krok od czołówki
– Nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak bardzo nasz organizm jest w stanie się przystosować do rzeczy, które są możliwe w naszej głowie – jeśli w to wierzymy. Częścią rozwoju motorycznego piłkarza jest wejście na poziom intensywności, który oznacza jak najwięcej działań w jak najkrótszym czasie. To się wydarzyło. Po meczu w Niecieczy były rozmowy grupowe, indywidualne, oceny. Poprawiamy, przytulamy, mamy też surowsze słowa – ale one zostają za zamkniętymi drzwiami. Performance fizyczny niektórych zawodników jest wynikiem procesu treningowego, adaptacji ich ciała, ale też procesu mentalnego. Powtarzając to regularnie, piłkarz wejdzie na wyższy poziom – dodał trener, nawiązując do wyraźniej poprawy „osiągów” kilku zawodników.
Mniej niż trzy doby po meczu z Arką Gdynia w Radomiu zagra GKS Katowice. Wymęczony pucharowym spotkaniem, ale też będący na wznoszącej. Goncalo Feio tłumaczył, jak – biorąc pod uwagę wszystkie te rzeczy – przygotować drużynę do tego meczu.
– Skończyliśmy dwugodzinną naradę sztabu jeśli chodzi o plan na ten mecz – między Arką i GKS jest dużo podobieństw, może nastąpić kontynuacja. Nie ma wiele czasu na trening, musimy skupić się na regeneracji, ale szkoleniowo możemy pewne elementy wykonane dobrze – albo te, które możemy wykonać lepiej – po prostu powtórzyć.
Goncalo Feio potwierdza transfer Capity. „Planujemy pożegnanie”
Jak informowaliśmy w najbliższych dniach Radomiak powinien ostatecznie dopiąć sprzedaż Capity. Trener Goncalo Feio potwierdził to na konferencji prasowej, mówiąc także o tym, jak można Angolczyka zastąpić.
– Nie jest moją rolą informowanie o takich sprawach, ale wydaje się, że Capita zostanie piłkarzem Sporting Kansas City. Dzisiaj był z nami, zrobił regenerację, w niedzielę planujemy pożegnanie. Bardzo ważny zawodnik, znacie jego wartość. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze, będziemy śledzić jego losy. W takim momencie muszą się wyłonić nowi piłkarze, którzy wezmą odpowiedzialność za drużynę. Jako trener muszą znaleźć rozwiązanie, żeby go zastąpić i wierzę, że jestem w stanie to zrobić. Nie chodzi tylko o Salifou Soumaha, bo nie tylko on może go zastąpić.
Ważą się losy gwiazdy Radomiaka. Decydujący dzień [NEWS]
Szkoleniowiec potwierdził też to, o czym pisaliśmy: wciąż możliwe, że Capita jednak z GieKSą wystąpi i to wtedy, na boisku, pożegna się z Radomiem. W tym spotkaniu obejrzymy jednak jeszcze ciekawszy spektakl: pojedynek najlepszych piłkarzy ziemi radomskiej – Rafała Wolskiego oraz Bartosza Nowaka. Którego z nich trener Feio ceni bardziej?
– Dla mnie moi są zawsze najlepsi, nawet porównując do Messiego! Wolski i Nowak mają podobną charakterystykę, ale rzeczy, które ich różnią, są związane z planem i strukturą obydwu drużyn. Skala ich talentu jest duża, są ważni dla swojej drużyny jeśli chodzi o transport piłki do trzeciej tercji, operowanie piłką na małej przestrzeni, między liniami, dobrze wykonują stałe fragmenty… – ocenił Portugalczyk.
Goncalo Feio: Radomiak overperformuje, bo ludzie czują się wspierani
Feio sporo miejsca poświęcił też poszczególnym wyborom, decyzjom kadrowym. Zaczynając od bramki, gdzie Filip Majchrowicz zrehabilitował się po ostatnich gorszych występach.
– Generalnie jestem spokojnym człowiekiem, chociaż wam ciężko w to uwierzyć – żartował trener, spytany o to, czy czuje się spokojniejszy o formę golkipera. – Wiem, dlaczego podejmuję decyzję o tym, że broni Filip Majchrowicz. Wierzę w niego, znam jego charakterystykę, wierzyłem w to, jak będzie reagował po trudnym dla siebie momencie. Doceniam też kibiców, bo stadion go niósł, wspierał. Overperformance, który Radomiak ciągle zalicza – patrząc na budżet i wyniki – może wystąpić wtedy, gdy ludzie tutaj czują się wspierani, zwłaszcza w trudnych momentach. W takim środowisku buduje się odwagę, daje się pewność siebie – dodał.
Podobnym przykładem był pozytywny występ Ibrahimy Camary, który po tym, jak stracił kilka tygodni treningów najpierw w areszcie, następnie trenując poza zespołem podczas przygotowań, zagrał zdecydowanie lepiej niż w Niecieczy.
– Grał na bardzo dużym poziomie intensywności. Mógł lepiej wybierać momenty podania, jeśli chodzi o fazy przejściowe i zmianę centrum gry. Jego zrozumienie przestrzeni, zadanie neutralizacji Sebastiana Kerka nie były idealne, ale w przerwie wprowadziliśmy korekty i robił to lepiej. Wiele tygodni nie grał w piłkę, z każdym meczem będzie czuł się coraz lepiej.
Trener trochę deprecjonował swoją „asystę” – gdy z trybun wskazał, że wykonawcą rzutu wolnego, po którym padł trzeci gol dla Radomiaka, powinien być Romario Baro, nie Joao Pedro, ale cieszył się z przełamania swojego zawodnika. Dlaczego podjął taką decyzję?
– Prowadzenie drużyny to case study na żywym organizmie. Nikt nie zna tego zespołu lepiej niż ja. Są pewne miejsca, gdzie konkretni piłkarze zwiększają szansę na bramkę poprzez swoje działania. Romario podobnie zrobił to w Niecieczy, wiem, że ma powtarzalność w posyłaniu takich piłek, które powodują takie zagrożenie. Nie chciałem przegapić tej okazji, dlatego zrobiłem wszystko, żeby przekazać, że to on powinien wykonać rzut wolny. Cieszy mnie jego bramka, bo ona pozwoli mu rosnąć, fruwać.
Wreszcie, na koniec, posłuchaliśmy o stałych fragmentach gry. Radomiak dobrze bronił się przed nimi z Arką, nieźle z Bruk-Bet Termaliką. Przed nami test numer trzy.
– Jeden z elementów, gdzie rozwój jest najbardziej namacalny, jest obrona stałych fragmentów gry. Nie jesteśmy idealni, z Arką straciliśmy bramkę, której powinniśmy uniknąć. Bruk-Bet, Arka, GieKSa to drużyny mocne w tym elemencie, więc ocena tego elementu jest pozytywna, ale dalej musimy się rozwijać.
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Pięć powodów, dla których Jagiellonia wygra ligę
- Widzew tłumaczy zmianę trenera. „To wybór świadomy”
- Vuko, ratuj… Widzew kompletuje karetę, a i tak przegra?
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix