Slot narzeka na stałe fragmenty. „Moje serce tego nie lubi”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

02 marca 2026, 14:45 • 4 min czytania 0

Reklama
Slot narzeka na stałe fragmenty. „Moje serce tego nie lubi”

Liverpool czeka ligowy rewanż z Wolverhampton. Po poprzednim ligowym meczu tych drużyn w obozie The Reds nastąpił przełom pod względem stałych fragmentów gry. Dotyczący stałych fragmentów trend, jaki panuje w tym sezonie Premier League, nie podoba się Arne Slotowi. Stwierdził, że większość meczów Premier League nie sprawia mu przyjemności. 

Stałe fragmenty bronią Liverpoolu

W ostatni weekend Liverpool jako drugi w historii w pierwszej połowie meczu Premier League zdobył trzy bramki po rzutach rożnych. Sztuka ta wcześniej udała się tylko Manchesterowi United. W ten sposób we wrześniu 2016 roku United wbiło trzy gole ówczesnemu mistrzowi kraju, Leicester. The Reds pobili również rekord Premier League pod względem strzelonych z rzędu goli po stałych fragmentach. 

Serię zapoczątkował mecz z Newcastle z 31 stycznia. Po rzucie rożnym w 90. minucie wynik na 4:1 ustalił Ibrahima Konate. Tydzień później gola Manchesterowi City z rzutu wolnego strzelił Dominik Szoboszlai, a wygraną 1:0 z Sunderlandem po rzucie rożnym dał Virgil van Dijk. Gol Alexisa Mac Allistera na wagę wygranej z Nottingham 1:0 miała zaś miejsce po wznowieniu gry z autu, choć Opta zaznacza, że nie padł bezpośrednio po wrzutce. No i do tej wyliczanki dochodzą wspomniane strzelone West Hamowi po rzutach rożnych gole na 1:0, 2:0 oraz 3:0.

Reklama

Przełomem wydaje się zwolnienie w przedostatni dzień 2025 roku odpowiadającego za stałe fragmenty Aarona Briggsa. Do czasu rozstania z nim Liverpool w 18 ligowych meczach po stałych fragmentach stracił 12 bramek, a zdobył zaledwie 3. Po zwolnieniu 38-latka The Reds w 10 ligowych meczach po stałych fragmentach zdobyli 9 bramek, a stracili 2. Zaznaczmy, że w tej statystyce nie są uwzględniane rzuty karne.

Reklama

Arne Slota narzeka na „nową rzeczywistość”

W tym sezonie Premier League aż 27,5% goli, wyłączając rzuty karne, padło po stałych fragmentach gry. To drugi najwyższy wynik w tych rozgrywkach od sezonu 2009/10. Trend, który wyznaczył Arsenal, niezbyt podoba się trenerowi Liverpoolu, Arne Slotowi. Na konferencji przed ligowym meczem z Wolves Holender stwierdził, że przez „nową rzeczywistość” większość meczów Premier League nie sprawia mu przyjemności. Dodajmy, że to właśnie poprzedni mecz z Wolves był dla Liverpoolu punktem przełomowym, bo po nim zwolniono Griggsa.

– Przede wszystkim trzeba to zaakceptować. Myślę, że to dotyczy głównie Premier League. To nowa rzeczywistość. Gdy oglądam inne ligi, nie sądzę, żeby tam kładziono tak duży nacisk na stałe fragmenty. Gdy oglądam Eredivisie, widzę, że nie uznaje się goli i odgwizduje się faule na bramkarzach. Wtedy myślę: „Wow, to duża różnica”. Tu można wręcz uderzyć bramkarza w twarz, a sędzia powie „Gramy”. Czy mi się to podoba? Moje piłkarskie serce tego nie lubi. Większość meczów Premier League, które oglądam, nie sprawia mi przyjemności.

– Ale zawsze jest ciekawie. Ta liga jest wspaniała, bo panuje w niej ogromna rywalizacja. Każdy może wygrać z każdym. Ale jako ktoś, kto uwielbia oglądać piłkę tylko dla przyjemności, nie interesując się, kto wygra, uważam, że w Premier League jest teraz ogromna różnica względem trzech-czterech lat wstecz. Nie tylko dlatego, że drużyny stały się o wiele silniejsze. Może za pięć, dziesięć lat sytuacja się zmieni. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby nawet na meczach amatorów do lat 16 drużyny były całkowicie skupione na stałych fragmentach. To nowa rzeczywistości. Mam na ten temat swoje zdanie, ale niczego ono nie zmienia.

Reklama

Liverpool czeka w tym tygodniu dwumecz z Wolverhampton. Trzy dni po ligowym starciu zmierzy się z Wilkami w 1/8 finału Pucharu Anglii – także na wyjeździe. Po meczach z outsiderem Premier League The Reds pojedzie do Stambułu na pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z Galatasaray. Jeśli piłkarze Arne Slota wyeliminują mistrzów Turcji, w ćwierćfinale rywalizować będą z Paris Saint-Germain albo Chelsea.
Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O ANGIELSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Hadithaghi dementuje wieści ws. kontuzji Karola Angielskiego

Jan Broda
2
Hadithaghi dementuje wieści ws. kontuzji Karola Angielskiego

Piłka nożna

Ekstraklasa

Hadithaghi dementuje wieści ws. kontuzji Karola Angielskiego

Jan Broda
2
Hadithaghi dementuje wieści ws. kontuzji Karola Angielskiego