Konia z rzędem temu, kto przewidywał taki scenariusz po pierwszym spotkaniu tych dwóch zespołów. W Dortmundzie Borussia pewnie rozprawiła się z Atalantą i wygrała 2:0, przed rewanżem ustawiając się w niezwykle komfortowym położeniu. Tyle że ta zaliczka nie wystarczyła – zmobilizowani Włosi z Nicolą Zalewskim w składzie odwrócili losy dwumeczu i dzięki dzisiejszej wygranej zameldowali się w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Po pierwszym starciu obu ekip nie mieliśmy złudzeń – Niemcy pewnie pokonali Atalantę i nie zanosiło się na realizację jakiegoś niesłychanego scenariusza. Mecz w Dortmundzie opisywaliśmy tydzień temu tak: – Borussia Dortmund nie musiała za wiele robić, żeby spokojnie pokonać Atalantę 2:0. Paradoks jest taki, że goście z Lombardii ewidentnie nie dojechali na mecz, choć to gospodarze się spóźnili przez korki w mieście. BVB ma dobrą sytuację przed rewanżem, a duża w tym zasługa Serhou Guirassy’ego, który zapisał na konto gola i asystę.
Tym razem Guirassy i jego koledzy nie mieli jednak za wiele do powiedzenia. Już od piątej minuty wiedzieli, że to będzie ciężki wieczór…
Atalanta odwraca losy dwumeczu! Horror w Bergamo
Wówczas do siatki gości trafił Scamacca, wysyłając tym samym wyraźny sygnał, świadczący o gotowości Atalanty do walki o awans. A to był jedynie początek, bo jeszcze przed przerwą Włosi trafili na 2:0 i wyrównali stan rywalizacji, sprawiając, że walka o 1/8 finału Ligi Mistrzów zaczęła się na nowo.
CO ZA START ATALANTY! ⏰ Gianluca Scamacca trafia do siatki już w 5. minucie meczu i w Bergamo jest ciekawie! 🔥
📺 Oglądaj: https://t.co/xB1gR5SiDw pic.twitter.com/ycim6w5Ilc
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 25, 2026
Choć trudno powiedzieć, by w tamtym momencie Borussia w ogóle się w niej liczyła. Gości bez wątpienia przytłoczył impet, z jakim Atalanta weszła w mecz rewanżowy na własnym stadionie i nie byli oni w stanie dotrzymać kroku rozpędzonym rywalom. Ci wpakowali im więc trzeciego gola i wydawało się, że nie będą musieli się nawet męczyć w dogrywce.
I nie musieli. Ale los postanowił potrzymać ich w niepewności do samiutkiego końca.
Dramat Borussii. Była o krok od dogrywki
W 75. minucie gola dla gości strzelił Adeyemi i wówczas znaleźliśmy się na kursie do niezwykle emocjonującej dogrywki. Wydawało się nawet, że ostatecznie będziemy jej świadkami, lecz w samej końcówce doliczonego czasu gry sędzia przyznał Atalancie rzut karny, którego na gola zamienił Samardzić.
Gdy w szesnastce Borussii padał Krstović, wydawało się, że faul jest oczywisty – na głowie piłkarza Atalanty szybko pojawiła się krwawa plama, która była ostatecznym dowodem na to, że Bensebaini zwyczajnie kopnął go w łeb. Arbiter potrzebował jednak pomocy. Na szczęście jego koledzy odpowiadający za VAR stanęli na wysokości zadania i po wideoanalizie kibice z Bergamo niemal oszaleli z radości.
LAZAAAAR SAMAAAAARDZIĆ! 🎯 ATALANTA POKONUJE BVB I GRA DALEJ! 🔥 W doliczonym czasie w Bergamo polała się krew! 🩸 Co za mecz! 💥 pic.twitter.com/bWHhbYZted
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 25, 2026
A po golu odlecieli razem ze swoimi ulubieńcami. Ostatecznie to La Dea przeszła do kolejnej fazy rozgrywek, a Borussia – wobec wyniku z Dortmundu sensacyjnie – odpada już na tym etapie. Włosi jakoś ratują swój honor w Lidze Mistrzów. Okej, nawet nie jakoś – robią to z głośnym przytupem.
Atalanta BC – Borussia Dortmund 4:1 (2:0)
- 1:0 – Scamacca 5′
- 2:0 – Zappacosta 45′
- 3:0 – Pasalić 57′
- 3:1 – Adeyemi 75′
- 4:1 – Samardzić 90’+8 (rzut karny)
Fot. Newspix