Pod koniec stycznia Bryan Fiabema zadebiutował w drugoligowym ADO Den Haag. Wypożyczony z Lecha napastnik popisał się w nim spektakularnym pudłem. Setki zmarnował także trzy tygodnie później przeciwko Maastricht, ale w następnym meczu wreszcie się przełamał. Jego piękny gol sprzed pola karnego ustalił wynik wyjazdowej rywalizacji.
Absurdalne pudło Fiabemy w debiucie
Pod koniec stycznia Bryan Fiabema po raz pierwszy od trzech miesięcy pojawił się na boisku. Odkąd 2 listopada Norweg zaliczył kilkanaście minut przeciwko Motorowi Lublin, aż osiem meczów Lecha przesiedział na ławce. Do tego na początku grudnia nie pojechał z zespołem do Gliwic na mecz Pucharu Polski, a miesiąc później na obóz przygotowawczy do Abu Zabi. Ogłaszając kadrę na zimowe zgrupowanie Kolejorz poinformował, że Fiabema ma szukać sobie nowego pracodawcy, a do czasu jego znalezienia trenować będzie z trzecioligowymi rezerwami.
Zainteresowanego były gracz akademii Chelsea znalazł krótko przed powrotem Lecha z Bliskiego Wschodu. Norweg został wypożyczony do końca bieżącego sezonu do lidera Eerste Divisie, ADO Den Haag. W nowych barwach zadebiutował 26 stycznia i już 10 minut po wejściu na plac gry zaliczył spektakularne pudło. Po błędzie defensora Vitesse przechwycił piłkę w okolicy kola środkowego. Przed sobą miał tylko ustawionego na ok. 11 metrze bramkarza. Kiedy znalazł się na skraju pola karnego, zdecydował się oddać strzał. Trafił… prosto w golkipera.
Jak to mówią: „firmówka” 😉 Bryan Fiabema przywitał się z kibicami ADO w swoim stylu pic.twitter.com/csDU83PGgg
— Michał Korek (@Koras_08) January 26, 2026
Próbował, próbował i wreszcie strzelił
Niecałe trzy tygodnie później Fiabema o sobie przypomniał, ale znów za sprawą niewytłumaczalnego pudła. W 5. minucie nie wpakował piłki do siatki z odległości ok. czterech metrów. Nie była to jedyna setka, której w tym meczu nie wykorzystał. W 30. minucie po świetnym podaniu na wolne pole przed linią piątego metra oddał strzał na wślizgu, ale jedynie trafił w słupek. Występ w tym meczu zakończył w 62. minucie. Kilka minut później piłka wreszcie wpadła do bramki Maastricht. ADO wygrało 3:0 i pierwszy raz w 2026 roku zdobyło trzy punkty u siebie.
Brajan Fiabema znowu nie trafił xD pic.twitter.com/9ni60Qy3Xh
— KKSczyliJA (@KKSczyliJa) February 15, 2026
W kolejnym meczu ADO znów wbiło rywalowi trzy gole – tym razem Helmond. Lider Ereste Divisie wygrał 3:1, a wynik w 61. minucie ustalił Bryan Fiabema. Po podaniu podcinką Norweg przyjął piłkę klatką piersiową i wolejem sprzed pola karnego pokonał golkipera gospodarzy. Był to pierwszy gol Fiabemy od 5 października ub. roku, kiedy to w Katowicach tuż przed przerwą dał Lechowi prowadzenie 1:0. Wynik ten Lech utrzymał. Miesiąc wcześniej Fiabema pierwszy raz w tym sezonie wpakował piłkę z siatki i również na wagę wygranej – 2:1 z Widzewem.
𝗝𝗢𝗕 𝗗𝗢𝗡𝗘.
🎯 Thomas
🫣 Waem
🚀 Fiabema#ADODenHaag #helADO pic.twitter.com/uD7vomzALr— ADO Den Haag (@ADODenHaag) February 21, 2026
Trafieniem przeciwko Helmond sprawił sobie prezent, bo raptem cztery dni wcześniej świętował 23. urodziny. Świętować prawdopodobnie też będzie na koniec sezonu, gdyż ADO ma aż 14 punktów przewagi i jeden mecz rozegrany mniej od zajmującego barażowe, trzecie miejsce De Graafschap. Wszystko więc wskazuje, że klub z Hagi po pięciu latach wróci do Eredivisie. Miejsce premiowane bezpośrednim awansem zajmuje również Cambuur. Do lidera z Hagi traci osiem punktów, ale ma dwa mecze rozegrane mniej i lepszy bilans meczów bezpośrednich.
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Prestianni twierdzi, że nie jest rasistą, tylko homofobem
- Doceniony Polak! Nie tylko Zieliński w kadrze Interu
- Odbił się od Legii. Znalazł klub po miesiącach bezrobocia
fot. 400mm.pl