Mało kto spodziewał się takiego wyniku w meczu Juventusu na otwarcie fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Galatasaray po znakomitej drugiej połowie pokonało włoskiego giganta i to aż 5:2. Świetnie w pierwszej połowie pokazał się Teun Koopmeiners, który zdobył obydwie bramki dla Turyńczyków. To nie wystarczyło. Ba, to były tylko bramki „pocieszenia”. Turcy zmiażdżyli Juve w drugiej połowie. Grał w niej tylko jeden zespół, a drugi prosił o litość.
Galatasaray zagrało doskonałe spotkanie, tworząc w sumie aż 22 okazje podbramkowe. I nie ma też co patrzeć na samą czerwoną kartkę Juana Cabala. Nie możemy powiedzieć, by to on Starej Damie całkowicie zawalił mecz, ale na pewno się do tego mocno przyczynił. Kiedy wylatywał z boiska z czerwoną kartką, było już i tak 3:2 dla Turków i mocno napierali. Potem strzelili w przewadze jeszcze dwa gole i mają doskonałą sytuację przed rewanżem.
Włosi i trudny czas. Trzeba było jednak zagrać w „piekle”
Juventus w ostatnim meczu doznał porażki z Interem Mediolan w ligowym hicie. Turyńczyków pogrążył Piotr Zieliński, ale też Alessandro Bastoni, który nabrał sędziego na drugą żółtą kartkę Pierre’a Kalulu. Mecz ten stał się przedmiotem ogólnokrajowej debaty, czy VAR nie powinien interweniować przy drugich żółtych kartkach.
Turcy z kolei ciągle przewodzą w ligowych zmaganiach i z utęsknieniem czekali na powrót rozgrywek kontynentalnych. Zimą przybyli do Stambułu m.in. Noa Lang i Sacha Boey. Obydwaj zawiedli w swoich poprzednich klubach – odpowiednio SSC Napoli i Bayernie Monachium. Ten pierwszy świeżo po odejściu krytykował nawet Antonio Conte (a formalnie wciąż jest graczem Napoli).
🌟 GALATASARAY XI: Çakır; Jakobs, Sánchez, Bardakçı, Sallai; Torreira, Sara; Lang, Akgün, Yılmaz; Osimhen.
🌟 JUVENTUS XI: Di Gregorio; Kalulu, Bremer, Kelly, Cambiaso; McKennie, Locatelli, Thuram; Conceição, Yıldız; Koopmeiners.
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) February 17, 2026
Sporo działo się w okolicach pierwszego kwadransa. W podbramkowym zamieszaniu i po błędzie Bremera najbardziej czujny był jego rodak Gabriel Sara. Minęła minuta, a pod bramką Turków dobitkę strzału wspomnianego już Kalulu wykończył Koopmeiners. Szybkie dwa ciosy i mieliśmy już 1:1. Działo się.
DZIEJE SIĘ W STAMBULE! 🔥 Gospodarze wyszli na prowadzenie po golu Gabriela Sary, ale Juventus błyskawicznie odpowiedział!
📺 Transmisja: https://t.co/xB1gR5SQt4 pic.twitter.com/JXB7MQat9k
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 17, 2026
Holenderski pomocnik miał dobry dzień, bo po 32 minutach dał Starej Damie prowadzenie po pięknym strzale w okienko. Trzeba było jednak dokonać wymuszonej zmiany, bo Bremer doznał kontuzji. W przerwie Luciano Spalletti zdjął też Andreę Cambiaso, który nie ma za sobą najlepszych tygodni. Juan Cabal nie był jednak lepszy. O tym za chwilę.
Galatasaray jak znakomity pięściarz. Same celne ciosy
W pierwszym kwadransie po przerwie Turcy trafili dwukrotnie do siatki, grali ewidentnie lepiej, dobrze się czuli na boisku tego wieczoru. Konto bramkowe w Stambule otworzył Noa Lang. Krótko później Cabal sprokurował rzut wolny. Gabriel Sara dorzucił w pole karne, nabił Davinsona Sancheza i było 3:2. Turcy nie prowadzili w meczu przypadkiem – był to efekt ciągłych ataków na bramkę Di Gregorio.
Kolumbijczyk z Juventusu zakończył swój występ na 22 minutach. Druga żółta kartka przedwcześnie zmusiła go do zejścia do szatni.
Już w 11 na 11 było widać sporą przewagę Galatasaray, a po czerwonej kartce to już w ogóle nie było czego zbierać. W 75. minucie Lloyd Kelly stracił piłkę na wysokości jedenastego metra, a znacznie bystrzejszy był Osimhen. Ten błyskawicznie odegrał do Langa, a Holender na kwadrans do końca meczu wypracował dwubramkową przewagę.
𝐍𝐎𝐀 𝐋𝐀𝐍𝐆 𝐓𝐑𝐀𝐅𝐈𝐀 𝐏𝐎 𝐑𝐀𝐙 𝐃𝐑𝐔𝐆𝐈! ⚽⚽
Galatasaray dostało prezent od obrony Juventusu i prowadzi już 4:2! 🎁
📺 Transmisja: https://t.co/xB1gR5SQt4 pic.twitter.com/F74ZOTVwBT
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 17, 2026
Z czasem na boisku zameldował się też ostatnio wiecznie kontuzjwany Sacha Boey. I – uwaga – jeden z największych flopów ostatnich lat w Bayernie ustalił wynik spotkania! Kelly był w końcowej fazie meczu jak dziecko we mgle.
𝐏𝐎𝐆𝐑𝐎𝐌! 𝐉𝐔𝐕𝐄𝐍𝐓𝐔𝐒 𝐍𝐀 𝐊𝐎𝐋𝐀𝐍𝐀𝐂𝐇! 😳
Sacha Boey z trafieniem na 5:2 gospodarzy! pic.twitter.com/D9JBxZkHZX
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 17, 2026
Nie są to dobre dni dla Juventusu. Turyńczycy w czwartym meczu z rzędu stracili minimum dwa gole. Po trzech bramkach z Atalantą, dwóch z Lazio i trzech z Interem, przyszedł czas na piątkę od Galaty. To 13 straconych goli w czterech spotkaniach. Luciano Spalletti ma nad czym pracować.
Galatasaray SK – Juventus 5:2 (1:2)
- 1:0 – Gabriel Sara – 15. minuta
- 1:1 – Teun Koopmeiners – 16. minuta
- 1:2 – Teun Koopmeiners – 32. minuta
- 2:2 – Noa Lang – 49. minuta
- 3:2 – Davinson Sanchez – 60. minuta
- 4:2 – Noa Lang – 75. minuta
- 5:2 – Sacha Boey – 86. minuta
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Benatia znów zmienił zdanie
- Bastoni kontra hejterzy. Oberwało się też rodzinie
- Ruben Amorim w Serie A, choć jest na bezrobociu
Fot. Newspix