Iga Świątek poza turniejem w Dosze. Wciąż te same problemy

Sebastian Warzecha

12 lutego 2026, 17:57 • 3 min czytania 13

Iga Świątek poza turniejem w Dosze. Wciąż te same problemy

Iga Świątek odtworzyła schemat, jaki dobrze już znamy z ostatnich kilkunastu miesięcy w jej wykonaniu – wygrała pierwszego seta, a potem nastąpił u niej spadek formy. Dziś skorzystała na tym Maria Sakkari, która zdaje się powoli wracać do dawnej formy. Niemniej: Greczynka nie zagrała wielkiego spotkania, była po prostu solidna. Na Igę w jej obecnej dyspozycji – wystarczyło.

Reklama

Iga Świątek gorsza od Marii Sakkari

Iga Świątek przegrała kiedyś z Marią Sakkari trzy pierwsze mecze, ale potem wygrała cztery kolejne. Wszystkie do zera. Dziś, po pierwszym secie, też się na to zanosiło. A jednak Polka – jak to ma ostatnio w zwyczaju – po jednej świetnej partii spuściła z tonu. I naprawdę trzeba by się zastanowić nad tym, z czego to wynika.

Bo Iga grająca na „flow”, w odpowiednim rytmie jest nadal zawodniczką TOP 3 na świecie. Ale gdy ten stan skupienia ją opuszcza – wiele przeciwniczek jest zdolnych jej zagrozić. Dlaczego?

Reklama

Z prostego powodu – Polka traci na regularności. Wyrzuca forehandy, backhand jest mniej dokładny i agresywny. Kończy się to tak, że rywalki mogą łatwiej odgrywać piłki na drugą stronę. A ta łatwość idzie w parze z tym, że sama Świątek musi częściej je uderzać… co owocuje błędami, no bo – właśnie – regularność spada. Do tego dochodzi serwis, który wciąż przynosi mało punktów i rzadko zyskuje nim natychmiastową przewagę (choć akurat dziś obroniła asem jedną z piłek). Zdaje się, że gorzej wygląda też poruszanie się Polki. Jest mniej zwrotna, nie tak szybka jak kiedyś.

To wszystko może mieć swoje źródło w głowie – nie można tego wykluczyć. Bo momentami zdaje się, że Iga odpuszcza piłki, które mogłaby jeszcze złapać. Choć akurat walki dziś nie można jej odmówić – próbowała do końca, wyszła przecież nawet ze stanu 2:5 w III secie… ale tylko po to, by przegrać dwa następne gemy. Fatalnie zakończyła też ostatnią piłkę – o ile wcześniej znakomicie grała woleje, o tyle przy niej wpakowała jeden z prostszych w siatkę (warto tu dodać, że drugiego seta też przegrała przy swoim serwisie).

W efekcie przegrała mecz i na ćwierćfinale zakończyła swoją przygodę z turniejem w Dosze. I to kolejny sygnał, że do najlepszej formy Idze brakuje naprawdę dużo. Pytanie brzmi: czy w tym sezonie – tak jak w poprzednim – nadejdzie moment, gdy ją osiągnie? I ile zdoła ugrać w 2026 roku?

Odpowiedzi poznamy w kolejnych miesiącach. Na razie na koncie Igi nie ma nic.

Iga Świątek – Maria Sakkari 6:2, 4:6, 5:7

Fot. Newspix

Czytaj więcej o tenisie na Weszło:

13 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Inne sporty

Ukrainiec wykluczony z igrzysk za… kask. Ale to on wygrał w tej sprawie [KOMENTARZ]

Sebastian Warzecha
32
Ukrainiec wykluczony z igrzysk za… kask. Ale to on wygrał w tej sprawie [KOMENTARZ]
Reklama
Reklama