Wszyscy z całego serca pragniemy kolejnych polskich nazwisk podbijających czołowe europejskie ligi. Każdy, nawet najmniejszy cień szans na realizację takiego scenariusza z naszych snów o futbolowej potędze rozpala emocje i pobudza wyobraźnię. Jeśli słyszymy, że naszemu nastoletniemu jeszcze rodakowi przyglądają się bogate potęgi z Włoch czy londyńska Chelsea, to… trudno nie oczadzieć. Ale wszystkie te transferowe plotki, to zainteresowanie – muszą mieć jakieś podstawy. Coś powoduje, że Kacper Potulski przykuwa w Moguncji uwagę wielkich. Co?
Kacper Potulski rozchwytywany. Trzy wielkie firmy mają go na oku
Uchwycenie najważniejszego elementu wyróżniającego 18-letniego obrońcę na tle innych potencjalnych celów transferowych nie jest wcale takie oczywiste. Wiek? Zbyt trywialne, młodych zawodników to w piłce nożnej dostatek. Wzrost? No jest wysoki, fajnie, ale to nie wystarczy. Rozumienie gry, feeling? Jeden były piłkarz powiedział mi niedawno, że futbolu to nauczysz nawet małpę. Szybkość? Faktycznie, na krótkim dystansie umiał się wyróżnić, ale to było kiedyś, przecież pewnych ograniczeń się nie przeskoczy, seniorska piłka i w ogóle, i bla, bla, bla…
Kiedy jednak zbierzesz te wszystkie elementy do kupy, dorzucisz odpowiednie cechy charakteru i ogólne recenzje Potulskiego jako „człowieka inteligentnego”, to obraz staje się naprawdę atrakcyjny. Możliwe nawet, że to nasza największa szansa w tym wieku na obrońcę ze ścisłej światowej czołówki. Bez pompowania balonika – w oparciu o to, czym sam zawodnik wykazywał się przez lata i wykazuje się w tym sezonie Bundesligi. A także o opinie ludzi, którzy mieli już okazję z nim pracować i po prostu wróżą mu sukces.
Potulski? Wow! Co za maszyna!
Bo Henriksen, były trener FSV Mainz
Spis treści
- Kacper Potulski wielką nadzieją polskiej defensywy. Ale dlaczego?
- Wada Potulskiego. Paradoksalnie gra głową, ale praca wre
- Inteligentny chłopak. Tylko tyle i aż tyle
- Pełen serwis. Kacper Potulski jest w pierwszej kolejności... obrońcą
- Czy w Polsce też by się udało? Cóż, można mieć wątpliwości
- CZYTAJ WIĘCEJ O KACPRZE POTULSKIM NA WESZŁO:
Kacper Potulski wielką nadzieją polskiej defensywy. Ale dlaczego?
W poszukiwaniu wyjątkowości defensora Mainz postanowiłem zapędzić się jeszcze w czasy, w których zbierał pierwsze szlify. W akademii Legii od razu widzieli, że mają do czynienia z zawodnikiem charakterystycznym, o czym przekonuje mnie Dariusz Rolak, asystent trenera Piotra Stokowca w Pogoni Grodzisk Mazowiecki. A w przeszłości jeden z trenerów Potulskiego w Warszawie.
– Trenowałem Kacpra na poziomie U-15 oraz U-17, trafił do nas z Gdańska. Był szczupły i wysoki, spokojny z piłką, lubił grę w kontakcie – idealny profil stopera – usłyszałem w słuchawce telefonu i w sumie w ogóle się nie zdziwiłem. Gołym okiem można było w tamtym okresie dostrzec różnicę między młodym Kacprem, a jego rówieśnikami. W realiach młodzieżowej piłki Potulski był w pewnym momencie prawdziwym wielkoludem, a pojedynki powietrzne wygrywał dlatego, że musiał.
– Po dziesięciu latach pracy w akademii jestem daleki od stygmatyzowania zawodników wcześniej dojrzewających, bo to nie jest ich wina, że „wyróżniają się” na tle rówieśników. Naszą rolą (trenerów, koordynatorów, dyrektorów) jest tworzenie takim zawodnikom środowiska do rozwoju – najczęściej przesuwając ich do starszej kategorii. Kacper na pewno szybciej urósł, ale umiejętnościami przewyższał kolegów ze swojego rocznika. Dosyć szybko przeszedł do starszego rocznika i tam różnice fizyczne się zatarły. Miał ciężej, dzięki czemu łatwiej było o rozwój – opowiada mi Rolak, zwracając uwagę na to, jak należało stworzyć rosłemu Potulskiemu pole do rozwoju. Pod tym względem Legia i jej akademia jeszcze dowiozły temat. Później… cóż, obrońca, znajdując zrozumienie w swoim otoczeniu, zdecydował się na wyjazd do Niemiec, by tam postawić kolejne kroki.
I ma się w Moguncji całkiem nieźle.
Zanim tam jednak pojechał, zostawił po sobie w Polsce, jak zapewnia jego były trener, kolosalne wrażenie. Nie dlatego, że był kolosem, a dlatego, że był przede wszystkim świetnym obrońcą. Spytałem trenera Rolaka, czy kompletnym. I dostałem tylko potwierdzenie.
– Tak, on był na tym etapie szkolenia najbardziej „kompletny”. Miał dużo fajnych cech i to pozwalało wierzyć, że on naprawdę może być materiałem na „duże” granie – podkreślił mój rozmówca.
Potulski? Absolutnie wyjątkowy!
Dariusz Rolak, asystent trenera Pogoni Grodzisk Mazowiecki

Kacper Potulski w meczu Ligi Konferencji na Cyprze
Wada Potulskiego. Paradoksalnie gra głową, ale praca wre
Podobne zdanie na temat nastolatka ma Filip Raczkowski, który miał okazję pracować z nim już na poziomie Centralnej Ligi Juniorów U-19. Aż głupio tak nasłuchiwać samych pochwał, ale moje pytanie o ewentualne wady Potulskiego spotyka się z dłuższym zastanowieniem jego trenera:
– Gra głową, głównie w ataku – zwraca mi uwagę Raczkowski. – Na pewno w jego okresie w akademii Legii to był ten element do poprawy, jednak jak spojrzymy na ostatni mecz z Bayernem Monachium i debiutancką bramkę… Kacper cały czas się rozwija.
Podobny mankament wskazał też trener Rolak: – Pamiętam, że na jednej z analiz indywidualnych w akademii Legii, poświęconej jego grze, mówiłem mu, że potrafi grać głową w defensywie, bo się dobrze pozycjonuje, dobrze wybija piłkę, ale może również robić różnicę w ofensywie. Był tego świadomy i chciał nad tym pracować. Dla mnie jego bramka z Bayernem, którą strzelił głową, to jest spięcie tego wszystkiego klamrą – podkreślił asystent trenera Stokowca. Obaj panowie zauważają, że Potulski wykonał już jakąś pracę w kierunku poprawy swojej gry głową. Co zresztą pasuje do jego profilu piłkarza „łapiącego rzeczy w lot”.
Młody Polak przyznaje po golu z Bayernem: Nie mogło być lepszego momentu
Filip Raczkowski uznaje jednak, że i powietrzne walki pod własną bramką nie były dla Potulskiego wcale tak łatwe. Gdy przerastał rywali – królował w powietrzu, co zauważył Rolak. Gdy trafił do starszego rocznika – musiał się trochę bardziej napocić i nie zawsze wychodziło. – Gra głową w defensywie jest nieco łatwiejszym aspektem, ale i ją mógł trochę poprawić. Pamiętam nawet jego pierwszy mecz, który graliśmy w U-19. Debiutował od pierwszej minuty i przegraliśmy 0:1 właśnie po dośrodkowaniu na napastnika, którego on krył. Tamten obiegł mu plecy i uderzył głową – wspomina.
Od tego czasu minęły już jednak lata i Potulski wspiął się po kilku kolejnych szczeblach kariery. W przebiciu się do Bundesligi pomogły wszystkie inne cechy, o które spytałem obu trenerów. Wszystkie te, które faktycznie czynią Kacpra Potulskiego dobrym piłkarzem. I jedna wiodąca, na którą kilka razy zwracał mi uwagę Dariusz Rolak.
Inteligentny chłopak. Tylko tyle i aż tyle
– To jest w ogóle bardzo inteligentny chłopak. Wiesz, jak z nim się rozmawiało, to wiedziałeś, że po prostu on przychodzi po naukę. To nie był chłopak, który zadzierał nosa – nie, był bardzo pokorny i chętny do pracy. Potrafi też bardzo dobrze analizować to, co robi – już na poziomie U-15 bardzo szybko umiał określić, co jest jego mocnymi stronami, co jest jego słabymi stronami i nad czym powinien pracować. Praca z takimi zawodnikami należy do łatwiejszych – wspomina.
– Rozumiał, o co chodzi w piłce. Nie trzeba go było prowadzić za rękę. Zawsze wszystko łapał w lot – dodaje, a ja już wiem, że to w głowie drzemał największy potencjał Potulskiego.

Tak Kacper Potulski cieszył się z gola strzelonego Bayernowi Monachium
Nie to, że nie oferował on nic poza bystrością umysłu. Miał jednak porządną bazę do tego, by wszelkie umiejętności techniczne czy fizyczne były wykorzystywane w najbardziej optymalny sposób. Ryzykuję więc pytaniem, czy to wszystko oznacza, że Kacper Potulski był i jest zawodnikiem wyjątkowym.
– Absolutnie wyjątkowy. Powiedziałbym, że może wśród pięciu najbardziej inteligentnych zawodników jakich spotkałem w swojej pracy. I na boisku, i poza boiskiem. Wszędzie bardzo szybko się uczył. To jest, myślę, taka ważna cecha w ogóle w piłce i widoczna jest w tym też korelacja z nauką w szkole. Oczywiście nie jest to tez reguła u innych utalentowanych zawodników. Każdy jest inny. U Kacpra natomiast wszystko było bardzo spójne – zauważył trener Rolak.
Cóż – to bardzo miła laurka, ale nie spodziewałem się innych opinii o nastolatku, który wbił się do składu drużyny z poziomu Bundesligi. Bo to raczej nie był przypadek, szczególnie, że Filip Raczkowski jednym tchem wymienia Potulskiego w gronie innych obrońców, który przeszli przez jego ręce i mają zadatki na podbicie poważnej piłki. – Wcześniej był Janek Ziółkowski, potem był Kacper Potulski, potem był Janek Leszczyński. Wszyscy trzej mają podobny potencjał. Ale jest też grono innych zawodników, o których nawet nie wspomniałem, a powinienem wspomnieć, bo też mają duże możliwości.
Potulski? Myślę, że należy do grona tych, którzy się wyraźnie wyróżnili w akademii Legii.
Filip Raczkowski, trener rezerw Legii Warszawa
Pełen serwis. Kacper Potulski jest w pierwszej kolejności… obrońcą
Obaj moi rozmówcy wskazując mocne strony Potulskiego, zaznaczają, że on naprawdę świetnie wybierał moment, w którym powinien zaatakować rywala. W tym doskoku potrafił być szybki, agresywny, zwyczajnie skuteczny.
– Jest na pewno doskonałym środkowym obrońcą, co nie znaczy, że ma jakieś większe ograniczenia w grze do przodu. Pamiętam, że w tamtym czasie, w akademii, sztab dużo pracował z nim nad długim podaniem. Nie z racji deficytów technicznych, tylko po prostu dla poprawy mocy. Na pewno był to zawodnik dobrze wyszkolony technicznie i też z dobrym timingiem do wszystkich działań w defensywie, w szczególności z piłką na ziemi. Radził sobie z nią naprawdę świetnie – twierdzi Raczkowski.
Czy obrońca Mainz to przyszłość naszej piłki? Historia Potulskiego
– Sam widzisz, mówiłem o inteligencji, mówiłem o grze defensywnej, grze głową, motoryce. Jeśli krzesło ma trzy czy cztery nogi, to w dalszym ciągu będzie stało. I z Kacprem było analogicznie – dużo się u niego „zgadzało” – obrazuje mi to ładną metaforą trener Rolak, który wcześniej mówił o kompletności swojego byłego podopiecznego. – Ostatnio sprawdzałem dokładnie, ilu zawodników, na których rozwój miałem jakiś wpływ w akademii, trafiło chociaż na poziom Ekstraklasy czy I ligi. Wyszło mi ich 36. A Kacper jest z tego grona zdecydowanie najwyżej.
To najwyżej, to walka o utrzymanie w Bundeslidze, którą trudno nazwać wyjątkowo komfortowym środowiskiem do rozwoju. Ale też w samym rozwoju nie chodzi o to, żeby było komfortowo – Mainz zaliczyło zresztą ostatnio serię trzech kolejnych ligowych zwycięstw, co pozwoliło drużynie złapać oddech i odsunąć się od strefy spadkowej. Później przyszła jednak dotkliwa porażka z Borussią Dortmund (0:4), która najpewniej przytłumiła nieco entuzjazm, po wygranych z Wolfsburgiem, Lipskiem i Augsburgiem.

Kacper Potulski i Serhou Guirassy w meczu Mainz z Borussią Dortmund
Nie zmienia to jednak faktu, że trener Urs Fischer nadal ma do 18-latka spore zaufanie i docenia jego piłkarskie walory. Dość powiedzieć, że regularnie na niego stawia, co może sugerować, że dostrzega u niego te same atuty co Rolak i Raczkowski. Ten pierwszy podsumowuje sprawę jasno.
– Podstawowy skład w Mainz, które – to też trzeba zaznaczyć – walczy o utrzymanie, to nie jest coś naturalnego. Drużyny, które mają jakiś zapas punktowy, mogą sobie pozwolić na większy margines błędu, porażkę. W tym przypadku to wprowadzanie młodego, grającego na bardzo newralgicznej pozycji jaką jest środek obrony, zawodnika. Mainz walczy o utrzymanie… Odważnie. Widzę, że mają pomysł na tego chłopaka, bo widza w nim potencjał.
Czy w Polsce też by się udało? Cóż, można mieć wątpliwości
Przypadek Potulskiego w naturalny sposób rodzi pytanie, czy jedyną drogą do takiego wystrzału i przebicia się w mocnej lidze zagranicznej było odejście w tak młodym wieku z polskiej akademii i przenosiny do młodzieżowych struktur Mainz. Wiemy na pewno, że plan na rozwój kariery naszego młodego rodaka się powiódł, faktycznie wyszło. Ale nie mogło też wyjść w Legii?
– Zgłosiło się do niego Mainz i zdecydowali się z rodzicami na to, że opuszczą akademię, Kacper trafił tam również do starszej kategorii wiekowej. Przedstawiono mu odpowiednią ścieżkę rozwoju i – jak widać z perspektywy czasu – była to świetna decyzja. – przyznaje Rolak.
– Kuba Żewłakow, którego prowadziłem niemal trzy lata, to też wyjątkowy talent. Tylko widzisz, różnica we wprowadzaniu młodych piłkarzy jest zauważalna. Kacper Potulski gra przeciwko Bayernowi Monachium i strzela bramkę na Allianz Arena, a Kuba Żewłakow wchodzi w na końcowe minuty meczów Legii, która nie walczy aktualnie o mistrzostwo Polski. A on też potrafi wziąć na siebie piłkę i się nie boi, ma umiejętności. Zobacz jak trudno postawić na zawodnika, którego wychowujesz od najmłodszych lat – zwraca mi uwagę trener.
I nie da się ukryć, że ma w tym trochę racji, choć równolegle Legia była w stanie postawić na Jana Ziółkowskiego i on też jest już w czołowej lidze Europy. Co mogłoby sugerować, że drogi są różne. Albo – że taki przypadek potwierdza tylko ogólną regułę.
– W Pogoni Grodzisk Mazowiecki jestem drugim trenerem w przy trenerze Stokowcu i ja tych chłopaków, których mamy w zespole, prowadziłem w akademii i to też byli zawodnicy wyróżniający się na tle swojego rocznika. Tylko na każdego z nich potrzebny jest plan. W tym wieku muszą grać, bo tylko wtedy będą się odpowiednio rozwijać – zauważa, nie bez umocowania w faktach, trener Rolak.
Kacper Potulski wybrał drogę rozwoju. Całkiem trudną, taką dla odważnych. Miał jednak mocne argumenty do tego, by poradzić sobie w zagranicznej akademii i wchodzić do składu Mainz już teraz. Nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić, nie dla wszystkich ten sufit zawieszony jest tak wysoko. Także, a może przede wszystkim dlatego, że Potulski jest „absolutnie wyjątkowy”.
– Jeśli młody Polak zagrał w pierwszej drużynie jakiegoś zagranicznego klubu, to on naprawdę musi zjadać konkurencję, Musi być lepszy zdecydowanie od tego, co jest na rynku wewnętrznym, ale trzeba mu dać niekiedy czas, trochę cierpliwości, bo na pewno będzie jeszcze popełniał błędy – przekonuje Dariusz Rolak. A ja tę narrację kupuję, czekając jednocześnie na kolejne popisy Potulskiego. Bo dawanie czasu nie wyklucza chociaż małej ekscytacji, nie?
CZYTAJ WIĘCEJ O KACPRZE POTULSKIM NA WESZŁO:
- Potulski gra w Mainz, a w kadrze U-21 nie. Jerzy Brzęczek tłumaczy
- Potulski rośnie w siłę, ale Mainz bez zwycięstwa w polskim meczu
- Kacper Potulski doceniony. Wyróżnienie w Bundeslidze
Fot. Newspix