Zbanowani, a na igrzyskach. Skąd się wzięli Rosjanie we Włoszech?

Sebastian Warzecha

10 lutego 2026, 19:14 • 7 min czytania 13

Zbanowani, a na igrzyskach. Skąd się wzięli Rosjanie we Włoszech?

Nie ma na zimowych igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo reprezentacji Rosji. Nie ma też kadry Białorusi. Ale są ich sportowcy. Łącznie 20. Skąd się tam wzięli? Na jakiej podstawie zostali dopuszczeni do startu? I czy to trend, który ostatecznie przyniesie nam powrót tych reprezentacji na olimpijskie salony?

Reklama

Rosjanie na igrzyskach. Skąd wzięli się we Włoszech?

13 Rosjan i 7 Białorusinów. Tyle osób z tych dwóch krajów zostało dopuszczonych do startu na włoskich igrzyskach. Nie mają jednak swoich flag czy innych symboli, nie usłyszą też hymnów, jeśli zdobędą złoto. Nie mogą również startować w konkurencjach drużynowych (stąd brak we Włoszech wielu gwiazd hokeja). Zwraca się również uwagę na kibiców, eksponujących na przykład barwy narodowe – choć tym czasem się to udaje.

Reklama

Właściwie jedyna rosyjska flaga, która nie była problematyczna, to ta na kasku Rolanda Fischnallera, włoskiego snowboardzisty.

Owszem, nie było to przesadnie przemyślane, wzbudziło trochę oburzenia, ale Fischnaller miał po prostu flagi państw, w których startował na igrzyskach. Nie jego wina, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski skusił się na to, by w 2014 roku sprowadzić imprezę olimpijską do Soczi.

W każdym razie – wracając co sportowców z dwóch krajów wykluczonych – cała dwudziestka startuje wspólnie jako „Indywidualni Sportowcy Neutralni”. Ale ich potencjalnych medali (na razie jeszcze żadnego nie zdobyli) nie macie co szukać w klasyfikacji, bo ich tam nie będzie. Nie będą się wliczać. To kolejne obostrzenie. Miejsce na podium po prostu ucieszy danego sportowca. I na tym koniec.

No, prawie. Bo w Rosji czy na Białorusi pewnie też ktoś jednak będzie świętować. Ale poza tym – zero celebracji. Wydawałoby się, że takie ograniczenie startujących powinno sprawić, że igrzyska obejdą się bez kontrowersji.

Ale czy tak jest? Niestety nie.

Jak wybrano zawodników?

W jaki sposób wybrano sportowców, którzy dostali prawo startu na włoskich igrzyskach? Cóż, był to proces stosunkowo długiej selekcji. Podobna obowiązywała już przy okazji letnich igrzysk w Paryżu. W skrócie: rosyjscy i białoruscy sportowcy musieli spełnić tak zwane „wymogi neutralności”.

Co to w praktyce oznacza? Że żaden z występujących we Włoszech nie mógł popierać działań władz swoich krajów (przeglądano między innymi social media zawodników), ani być członkiem organizacji militarnych, które brały udział w walkach w Ukrainie. Wątpliwości budziły też jakiekolwiek związki z członkami tychże.

Oczywiście, były i inne warunki – dopuścić Rosjan do rywalizacji musiały poszczególne federacje danych sportów. A czasem utrudnienia były i inne: rosyjscy skoczkowie mogliby niby walczyć o igrzyska na ostatnią chwilę, ale… nie dostali żadnych wiz do zawodów Pucharu Świata.

I olimpijskie marzenia im zgasły. Co niespecjalnie nas zmartwiło.

Rosjan – trochę tak. Zresztą ci oburzali się o to, że nie wszyscy ich sportowcy otrzymali prawo do rywalizacji na igrzyskach. Największym echem w Moskwie odbiło się zapewne to, że nie mógł pojawić się tam Aleksander Bolszunow, znakomity biegacz narciarski. W Pekinie Bolszunow zgarnął pięć medali, w tym trzy złote. Ale w Cortinie/Mediolanie pojawić się nie mógł, choć próbował nawet wywalczyć sobie prawo startu przez zgłoszenie swojej sprawy do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu.

Aleksander Bolszunow

Aleksander Bolszunow na igrzyskach w Pekinie. Fot. Newspix

Ten jednak wniosek też odrzucił.

Pokazali swoją stronniczość i i zainteresowanie tym, żeby nie dopuścić rosyjskich sportowców. Szczególnie takiej legendy, jak Aleksander Bolszunow – mówił Match TV Jurij Borodawko, trener kadry biegaczy. Zauważcie jednak, że nie napomknęliśmy jeszcze, dlaczego Bolszunowa na igrzyskach nie ma.

No to teraz pytanie dla was: myślicie, że skreślono go bez powodu?

Oczywiście, że nie. Bolszunow oficjalnie popierał Władimira Putina i wszelkie jego decyzje. W dodatku jest członkiem rosyjskiego wojska, ma stopień kapitana. Innymi słowy: łamie – i to dość wyraźnie – dwie główne wytyczne dotyczące przyznawania prawa występu na igrzyskach.

Ale Rosjanie i tak byli oburzeni. Standardzik.

A wydaje się, że oburzać się nie powinni. Bo wychodzi, że na igrzyskach i tak dostali więcej szans, niż powinni.

Selekcja nieudana? BBC alarmowało

13 sportowców z Rosji w siedmiu dyscyplinach. 7 z Białorusi w pięciu. Wydaje się, że to na tyle niewiele, że selekcja musiała zostać przeprowadzona w sposób idealny. Kilka dni temu w środowisku olimpijskim wybuchła bowiem mała afera, a jej źródłem były doniesienia BBC, która ujawniła niezweryfikowane wcześniej powiązania sportowców z Rosji.

BBC informowała na przykład, że Piotr Gumiennik (łyżwiarstwo figurowe) czy Sawielij Korostielow (biegi narciarskie, omal nie zdobył na tych igrzyskach medalu, ostatecznie był 4.) są związani z osobami i organizacjami o charakterze prorosyjskim. Zdaniem BBC budzi to wątpliwości co do ich neutralności. Tym bardziej, że Korostielow w przeszłości publikował prorosyjskie treści w mediach społecznościowych.

Na tym jednak nie koniec.

Sawielij Korostielow

Sawielij Korostielow. Fot. Newspix

Ilja Awerbuch, trener Gumiennika, miał brać udział w wydarzeniach o charakterze prorosyjskim. Związki z osobami ewidentnie popierającymi rosyjską agresję mają też Daria Niepriajewa (biegi narciarskie) czy Ksenia Korżowa (łyżwiarstwo szybkie). Ujawniono również, że w marcu 2025 roku na spotkaniu z Nikitą Nagornym – gimnastykiem otwarcie wspierającym wojnę – serdecznie ściskał go Morinari Watanabe, członek komisji, która odpowiadała za dopuszczanie rosyjskich sportowców do startów.

World Gymnastics – którego członkiem jest Watanabe – w komunikacie poinformowało, że była to wizyta wspierająca tamtejszych sportowców, odbyta kilka dni po podobnych odwiedzinach w Ukrainie. Pytanie brzmi: czy nie czyni to aby tego obrazka jeszcze gorszym?

W każdym razie – Ukraiński Komitet Olimpijski z miejsca zareagował, prosząc o ponowne sprawdzenie rzetelności procesu selekcji, jednak ze strony MKOl-u i jego komisji usłyszeć można było jedynie, że ten przebiegł w sposób obiektywny i bezstronny, a sportowcy dopuszczeni zostali uznani za neutralnych i nie znaleziono przesłanek, by nie mogli startować na igrzyskach.

Tak więc wszyscy, którzy do Włoch pojechali, już tam pozostali.

Czy Rosjanie powrócą? Wszystko ku temu zmierza

O ile igrzyska w Paryżu były w rosyjskich mediach ignorowane, wręcz bojkotowane – bo znaczne ograniczenie liczby startujących sportowców z tego kraju uznano za potwarz – o tyle o tych włoskich sporo się pisze i transmituje. Specjaliści od tematu uznają, że świadczy to o zmianie podejścia w samym kraju, które może wynikać z tego, że odwrócił się wiatr i na świecie.

Nowa przewodnicząca MKOl, Kirsty Coventry, mówiła jakiś czas temu, że Komitet musi być organizacją sportową, a nie polityczną. Ponadto – że sport powinien pozostać przestrzenią neutralną.

Takie słowa wpasowują się w ogólnoświatowy trend, który – niemal cztery lata po inwazji Rosji na terytorium Ukrainy – zdaje się przybierać na sile. O dopuszczeniu przynajmniej części rosyjskich sportowców do startu mówił Gianni Infantino, szef FIFA. Do startów przywróciły też Rosjan federacje judo i taekwondo, a także niektóre organizacje ze sportów zimowych. W MKOl-u na razie ograniczyli się do rekomendacji zniesienia zakazu rywalizacji dla młodzieżowych reprezentacji Rosji i Białorusi.

Ale od tego tylko krok do seniorskich.

W efekcie coraz więcej zaczyna się mówić o tym, że Rosjanie będą starali się o to, by wystartować pod swoją flagą – i w znacznie większym gronie – już w Los Angeles, w 2028 roku. Choć nie będzie to łatwy proces – nawet jeśli Komitet zniósłby swój zakaz, to potem decydować o przywracaniu rosyjskich sportowców będą jeszcze poszczególne federacje. Widać jednak, że narracja prorosyjska w tym kontekście zaczyna miejscami dominować.

Niedawno szef Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, Johan Eliasch, stwierdził, że FIS „nie może być organizacją polityczną”, a Rosji nie można traktować inaczej niż pozostałych agresorów i krajów zaangażowanych w konflikty. I w sumie jego słowa brzmią sensownie… gdyby pójść w drugą stronę – i inne kraje zaangażowane w zbrodnicze działania na świecie też z rywalizacji wyrzucić. Ale nie o to Eliaschowi chodzi.

I nie o to chodzi szefom wielu innych organizacji.

Choć więc w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo Rosjan oraz Białorusinów oglądamy niewielu, to za niedługo może się to zmienić.

Rosjanie na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026

  • Piotr Gumiennik (łyżwiarstwo figurowe),
  • Nikita Filippow (skialpinizm),
  • Siemon Jefimow (narciarstwo alpejskie),
  • Sawielij Korostieliew (biegi narciarskie),
  • Ksienija Korżowa (łyżwiarstwo szybkie),
  • Alona Krylowa (short track),
  • Daria Niepriajewa (biegi narciarskie),
  • Daria Olesik (saneczkarstwo),
  • Adelija Pietrosjan (łyżwiarstwo figurowe),
  • Julia Pleszkowa (narciarstwo alpejskie),
  • Iwan Posaszkow (short track),
  • Paweł Repiłow (saneczkarstwo),
  • Anastazija Siemionowa (łyżwiarstwo szybkie).

Białorusini na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026

  • Anastazja Andrianawa (narciarstwo dowolne),
  • Anna Derugo (narciarstwo dowolne),
  • Hanna Huskowa (narciarstwo dowolne),
  • Hanna Karaliowa (biegi narciarskie),
  • Wiktoryja Safonowa (łyżwiarstwo figurowe),
  • Maria Szkianowa (narciarstwo alpejskie),
  • Maryna Zujewa (łyżwiarstwo szybkie).

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Czytaj również o igrzyskach na Weszło:

13 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Inne sporty

Polska potęgą sportu? PrzywoZIMY medal z każdych igrzysk w XXI wieku!

AbsurDB
20
Polska potęgą sportu? PrzywoZIMY medal z każdych igrzysk w XXI wieku!
Reklama
Reklama