5 ruchów Carricka, które napędziły Manchester United

Wojciech Piela

10 lutego 2026, 15:46 • 7 min czytania 1

5 ruchów Carricka, które napędziły Manchester United

Piąte zwycięstwo z rzędu Manchesteru United? Czegoś takiego na Old Trafford nie widzieli od sierpnia 2023 roku. Michael Carrick w roli szkoleniowca Czerwonych Diabłów ma za sobą fenomenalne tygodnie i dziś może doprowadzić do obcięcia włosów u kibica Franka Iletta czekającego na to od 493 dni. Jego zespół odzyskał radość z gry, a zawodnicy znów wiedzą, co mają robić na boisku.

Reklama

Tottenham, Arsenal, Manchester City, Fulham – zestaw rywali, jakich ma na rozkładzie ekipa Carricka naprawdę może robić wrażenie. Biorąc pod uwagę także jego pierwszy okres pracy w roli tymczasowego szkoleniowca Manchesteru United, to już siedem meczów bez porażki. Były reprezentant Anglii stara się zachowywać spokój, ale fani mocno żyją chwilą i zamiast oglądać się za siebie znów z nadziejami mogą patrzeć w górę tabeli. W naszym tekście przybliżamy 5 powodów zwyżki formy Manchesteru United za kadencji Michaela Carricka.

5 ruchów Carricka, które napędziły Manchester United

1. Zmiana formacji

Ruben Amorim swoją przygodę z Manchesterem United naznaczył grą z trójką w obronie, która nigdy na dobre nie wypaliła. Zawodnicy nie potrafili przystosować się do jego pomysłów, a on sam rzadko decydował się na dostosowanie swojego pomysłu do kadry, jaką dysponuje. Ten związek na dłuższą metę nie miał sensu, czego efektem były często pojawiające się spore przestrzenie w poszczególnych miejscach boiska oraz nieskoordynowany pressing.

Reklama

Po przejściu na ustawienie 4-2-3-1 Czerwone Diabły dopuszczają rywali do mniejszej liczby sytuacji. Ponadto, na zmianie formacji zyskali piłkarze operujący w bocznych sektorach boiska, jak Diogo Dalot, Amad Diallo i Patrick Dorgu. Dobrze wykorzystują swoje momenty przewagi i potrafią stwarzać korzyści w pojedynkach z rywalami. Umiejętnie wbiegają również za linię obrony, gdy posyłane są dłuższe piłki z głębi pola. Wydaje się, że uproszczenie sposobu grania oraz przywrócenie niektórych graczy do ustawień fabrycznych są w tej sytuacji pomocne.

2. Uwolniony Bruno Fernandes

– Czy jest aktualnie najlepszym piłkarzem w Premier League? Całkiem możliwe – jak na zwykle powściągliwego w publicznych wypowiedziach Carricka takie zdanie było dość mocnym wyrazem uznania. Portugalczyk również jest beneficjentem zmiany ustawienia, ale jego zwyżka formy zdecydowanie zasługuje na oddzielny akapit. Fernandes jesienią wydawał się zagubiony i często ginął w tłoku, gdy był ustawiany przez Amorima zbyt głęboko. Później doszła jeszcze kontuzja, przez którą był wykluczony z kilku meczów na przełomie roku.

Przyszłość Fernandesa wyglądała na zamgloną, gdy w grudniu udzielił wywiadu, w którym opowiedział, że poczuł się zraniony, gdy latem Manchester United był gotów go sprzedać do saudyjskiego Al-Hilal. – Czułem z klubu, że jeśli odejdę, to nie będzie tak źle. Trochę mnie to bolało. Zarobiłbym o wiele więcej pieniędzy, ale nie chciałem odchodzić. Nie tylko ze względów rodzinnych, ale dlatego, że kocham ten klub – powiedział.

Bruno Fernandes świętuje gola

W ostatnich tygodniach Bruno Fernandes odzyskał radość z gry

Pod wodzą Michaela Carricka 31-latek wygląda jednak niczym nowo narodzony. Przeciwko Tottenhamowi zaliczył 46 kontaktów z piłką w ostatniej tercji boiska i wykreował kolegom wiele okazji. Dobry występ przypieczętował golem, a wcześniej zanotował trzy asysty w starciach z Fulham oraz Manchesterem City. – Michael przyszedł z dobrym pomysłem, dając piłkarzom swobodę brania odpowiedzialności na boisku i podejmowania niezbędnych decyzji – powiedział po meczu ze Spurs kapitan Manchesteru United.

Pozyskany w styczniu 2020 roku Portugalczyk ma ogromny wpływ na niemal każdą akcję wyprowadzaną przez zespół i wydaje się, że znowu oddycha pełną piersią.

3. Odnowieni Casemiro i Kobbie Mainoo

W przeszłości Michael Carrick był znakomitym środkowym pomocnikiem, który był zdolny do dobrego przechwytywania podań oraz spokojnego rozegrania piłki. Dzisiaj właśnie ten rejon boiska znów funkcjonuje właściwie, a nowemu szkoleniowcowi udało się dotrzeć do dwóch graczy, którzy za czasów poprzednika przeżywali słabsze momenty.

Niedawno okazało się, że obecny sezon będzie ostatnim dla Casemiro w barwach Manchesteru United. Brazylijczyk nie przedłuży wygasającego niebawem kontraktu. 33-latek nadal pozostaje jednak w wysokiej formie, co potwierdził w pierwszym starciu na Old Trafford po ogłoszeniu tej informacji. Dwie asysty przeciwko Fulham pomogły Czerwonym Diabłom wygrać, a wkład byłego gracza Realu Madryt można było docenić jeszcze mocniej po jego zejściu z boiska. Manuel Ugarte, który go zastąpił, dwa razy zgubił krycie, co doprowadziło do utraty goli przez podopiecznych Carricka.

O ile jednak za czasów Amorima Brazylijczyk przynajmniej dość często meldował się w wyjściowej jedenastce, to kompletnie schowany do szafy był Kobbie Mainoo. Sporo mówiło się o jego ewentualnym wypożyczeniu, a jego przyrodni brat nakręcał nawet akcję „Free Kobbie Mainoo”. Pod wodzą Carricka od razu wskoczył jednak do wyjściowego składu i już przeciwko Manchesterowi City zaliczył dobry występ. Ostatnio z Tottenhamem zaliczył asystę przy golu Bryana Mbeumo po sprytnie rozegranym rzucie rożnym. W trakcie gry wprowadzał niezbędny spokój i mimo młodego wieku imponował dojrzałością. Nic dziwnego, że teraz zamiast odejścia pojawił się temat przedłużenia wygasającego latem 2027 roku kontraktu.

– Wiecie co? Gdybym był Kobbie’em Mainoo, mówię to jako żart, to pomyślałbym o tym, czy pozwać Amorima, czy też nie. On mu zabrał rok kariery – stwierdził niedawno Gary Lineker w podcaście The Rest is Football. Cóż, na szczęście to dopiero 20-latek.

4. Spokój na konferencjach prasowych

Mimo poprawy wyników w ostatnim czasie Carrick stara się nie pompować balonika wokół swojej osoby. Nadal podkreśla, że jest jedynie tymczasowym menedżerem, którego celem na pozostałą część sezonu jest doprowadzenie Manchesteru United do Ligi Mistrzów. Dosyć spokojnie reagował również na zaczepki ze strony Roya Keane’a. – Nie czuję, aby to nakładało na mnie dodatkową presję. Mamy swoje zadanie do wykonania i skupiam się na tym, aby dotrzeć do zawodników. Takie jest życie, że opinii zawsze będzie bardzo dużo – mówił Carrick chwilę po zatrudnieniu.

Takim samym człowiekiem obecny menedżer Manchesteru United był podczas kariery zawodniczej i niektórzy czynili mu nawet wobec tego zarzut. Carrick wydawał się zbyt nudnym piłkarzem, aby figurować na pierwszych stronach gazet mimo, że boiskowo radził sobie świetnie. Cóż, być może w obecnej sytuacji Czerwonych Diabłów takie opanowanie jest jednak potrzebne, bo Ruben Amorim często dość bezpośrednio dawał upust swojemu rozczarowaniu, w tym określając obecny Manchester United „być może najgorszym w historii”.

Przekaz od Carricka jest spokojny i wyważony, co zawodnicy cenią sobie także podczas rozmów indywidualnych.

5. Lepsza sytuacja zdrowotna zawodników w defensywie

To akurat czynnik, na który Carrick pewnie wielkiego wpływu nie miał, ale słowa uznania należą mu się za to, w jaki sposób wkomponował do zespołu wracających po kontuzjach graczy. Dziś o sile defensywy stanowi duet stoperów Harry Maguire – Lisandro Martinez, który wygryzł z gry młodych Aydena Heavena oraz Leny’ego Yoro. Obaj są pewni, jeśli chodzi o neutralizowanie poczynań napastników rywali oraz nie popełniają błędów w wyprowadzeniu piłki.

– Na pewno musi to cieszyć. Uważam, że dużo łatwiej wygrywa się mecze, kiedy nie musisz strzelać wielu goli w każdym tygodniu. Nadal mamy sporo do poprawy i na tym się koncentrujemy. Chcemy być lepszym zespołem, kiedy nie mamy piłki. W 3-4 tygodnie nie naprawimy wszystkiego, a nagle wygląda to idealnie. Trzeba więc zdawać sobie z tego sprawę – mówił przed meczem z West Hamem Carrick.

Od kilku tygodni fani Manchesteru United funkcjonują więc w kompletnie odmienionej rzeczywistości. Czterech zwycięstw z rzędu w tym klubie nie było przecież od lutego 2024 roku, a tak dobrego startu nowego szkoleniowca od momentu zatrudnienia Ole Gunnara Solskjaera. Pokonanie w ostatnich tygodniach najmocniejszych w lidze daje nadzieję na końcówkę sezonu. Okazuje się, że skład, którym dysponował Amorim, nie był tak kiepski, jak czasem mogło się wydawać. Brak gry na wielu frontach również jest tu korzyścią.

Wygrana z West Hamem na pewno będzie istotna z punktu widzenia kilku fryzjerów, ale dla Carricka ma być jedynie kolejnym elementem odbudowania właściwej pozycji klubu. A włosy Franka Iletta? Być może to właśnie one staną się najbardziej nieoczywistym symbolem momentu, w którym Manchester United po długim czasie znów zaczął przypominać drużynę, a nie zbiór indywidualności.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

1 komentarz
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama