Haditaghi zapowiadał TOP3 w sezonie 26/27. Ale w której lidze?

Paweł Paczul

09 lutego 2026, 14:48 • 6 min czytania 27

Haditaghi zapowiadał TOP3 w sezonie 26/27. Ale w której lidze?

Alex Haditaghi po kiepskim starcie Pogoni już w październiku asekurował się, że ten sezon to jeszcze raczej taki na przeczekanie, ale w kolejnym: klękajcie narody! Twierdził w TVP Sport: – Nie chcę mówić o tym roku, ale w przyszłym sezonie chcielibyśmy skończyć w TOP 3. Myślę, że jest to możliwe, ale musimy się rozwijać z dnia na dzień. Jeśli tak będzie, może już w tym sezonie zobaczymy owoce pracy. Już chyba wiadomo, że owoców żadnych nie będzie, co najwyżej zgniłe jabłka, natomiast TOP3 w kolejnym roku faktycznie jest możliwe, ale nie wiadomo, czy w tej lidze, o której wszystkim w Szczecinie by chodziło.

Reklama

Wkraczamy w ten etap sezonu, że chyba każdy z tych teoretycznie możnych powinien się pogodzić z tym, że gra o utrzymanie. Wciąż krążą teorie, że Legia, Widzew czy Pogoń właśnie są za mocne na spadek, ale w zasadzie trudno powiedzieć dlaczego – o Bruk-Becie nikt tak nie mówi, a Bruk-Bet gra podobnie. Albo nawet lepiej, bo Pogoń w ostatnim meczu w końcówce już drżała o punkt ze Słonikami.

Zresztą ekipa Brosza dla Pogoni jest tak równym rywalem, że aż trener, Thomas Thomasberg, mówił po spotkaniu: – Zabrakło agresywności i powstała jakaś obawa przed zwycięstwem. Czasami w życiu jest tak dobrze, że człowiek aż nie wierzy w swoje szczęście, boi się to wszystko stracić, pojawia się syndrom oszusta i być może z Pogonią było podobnie. „My mamy wygrać z Bruk-Betem?! Niemożliwe…”.

Reklama

Cóż, w każdym razie te słowa trenera są dobrym punktem wyjścia do dyskusji, że u Portowców coś bardzo mocno poszło nie tak.

Pogoń Szczecin gra o utrzymanie. Kto zawinił najbardziej?

W pierwszej kolejności winnych trzeba naturalnie poszukać na boisku i jasno powiedzieć, że zespół nie został odpowiednie wzmocniony. Spójrzmy na letnie okienko:

  • Juwara wygląda słabo, trochę tak, jakby miał być skrzydłowym Widzewa zamiast Gonga, Akere czy Bukariego, ale Pogoń go jednak podebrała, tyle że niepotrzebnie
  • Mukairu potrafił dać kilka ważnych konkretów, ale – prawdę mówiąc – gołym okiem widać, że nie jest to specjalnie błyskotliwy piłkarz
  • Greenwood miał w tej lidze rządzić, a jest bardzo często nijaki
  • Huja jest już gdzieś indziej, bo został pogoniony
  • Molnar jako zastępstwo dla Koulourisa to wybór wręcz kompromitujący i nie chodzi o to, że facet jest jakiś skrajnie słaby, ale to nie napastnik, przez co w efekcie dziura po Greku nie została w ŻADEN sposób zasypana
  • Biegański to statysta
  • Pozo gra tak jak na spadkowicza przystało
  • Ndiaye jest po prostu fatalny i na tę pozycję można znaleźć piłkarza tej jakości w drugiej lidze, nie trzeba szukać Senegalczyka w Grecji
  • Ali jest dramatyczny
  • no i Mendy…

Po transferze Francuza Haditaghi cieszył się: – Ten transfer daje naszej lidze i naszemu krajowi miliony wyświetleń na całym świecie. Każdy nagłówek, każdy najważniejszy moment, każde kliknięcie dodaje wiarygodności Ekstraklasie.

Działo się to wszystko we wrześniu, więc skoro jest luty, to chyba dobry moment, by zadać w temacie Mendy’ego parę pytań:

  1. Ilu nowych sponsorów zainteresowało się Pogonią po transferze Mendy’ego?
  2. Ilu wartościowych piłkarzy chętniej spojrzało na Pogoń, bo jest tam Mendy?
  3. Jak marketingowo zyskał klub na tym transferze?
  4. Czy ci ludzie, którzy widzieli Pogoń w słynnym wpisie Romano, dalej o Pogoni pamiętają? Kupili może koszulkę? Kubek chociaż?
  5. Na co Pogoń wydała siedem milionów wyświetleń z tamtego wpisu? Radość była przecież taka, jakby to nie było siedem milionów wyświetleń, tylko siedem baniek na konto Szczecinian.
  6. Co Mendy daje sportowo?

Na ostatnie pytanie odpowiedź jest jasna, nic, ale na poprzednie pięć chcielibyśmy uzyskać odpowiedź.

Natomiast wracając do transferów – zimą ściągnięto Angielskiego i to jest bardzo ciekawy ruch, z tym że Angielski zaczyna na ławce i chyba czas z tym skończyć, bo naprawdę nie ma na co czekać. To poważniejszy zawodnik niż Mukairu. Również transfery Acosty czy Szalaia na papierze wyglądały dobrze, ale trzeba poczekać, co panowie pokażą. W końcu Greenwood w teorii też był kozakiem.

Tutaj zaznaczamy delikatny plusik, że rozsądniej – przynajmniej – próbowano tę drużynę wzmocnić, bo trzeba było się, no właśnie, ratować po dramatycznym letnim okienku.

Problemy Grosickiego

Rewolucja w składzie Pogoni była znacząca, ale ludzie się zmieniają, a i tak najwięcej zależy od Grosickiego. Fakty są takie, że w lidze bez konkretu Grosickiego Szczecinianom udało się wygrać tylko RAZ. Z Zagłębiem Lubin. Poza tym w każdym zwycięstwie „Grosik” miał swój udział:

  • asysta z Motorem (4:1)
  • gol z Widzewem (2:1)
  • gol z Rakowem (2:0)
  • gol z Piastem (2:1)
  • gol z Cracovią (2:1)

Jak jemu nie idzie, to Pogoni też nie idzie i oczywiście: każda drużyna w piłce nożnej ma swoich liderów, ale uzależnienie od Grosickiego jest w Szczecinie zdecydowanie zbyt daleko idące. Facet w czerwcu skończy 38 lat i logiczne jest, że będzie miał – niestety – coraz częściej wahania formy. Teraz do takiego doszło, Grosicki wygląda bardzo słabo i oczywiście należy mu się bura, że przy tej dyspozycji nie pozwolił na przykład dobrze wejść do zespołu Angielskiemu, oddając mu karnego, ale jednocześnie należy zapytać: gdzie jest reszta tej ekipy?

No między innymi na górze tekstu. Przeciętni gracze, absolutnie bez podjazdu do Grosickiego w top formie. Nie ten błysk, nie ta jakość. Tylko ile Kamil ma ich ciągnąć za uszy? Do pięćdziesiątki?

Inna sprawa, że trudno powiedzieć, by trener pomagał Grosickiemu, zmieniając mu pozycję. No dobrze, on parokrotnie swoją jakością się obronił, ale przecież gołym okiem widać, że jest lepszym skrzydłowym niż napastnikiem (nawet podwieszonym).

No i tutaj trzeba parę zdań szkoleniowcowi jednak poświęcić.

Thomas Thomasberg bez efektu „wow”

Można być rozczarowanym dotychczasową pracą szkoleniowca. Przychodził z takim CV, że wydawało się, iż bardzo szybko zaznaczy swoją obecność w Ekstraklasie i pokaże coś ekstra: na razie z jego pomysłów kojarzy się piłowanie dwójki z przodu, co nie przynosi wielki efektów. Poza tym jest kompletnie nijako – ani Pogoń nas nie zachwyca taktycznie, ani nie czuć, by trawa się pod nią paliła.

Facet jest po pracy w Midtjylland, gdzie rzadko przegrywał, a na razie prezentuje się jak wynalazek z drugiej ligi szwedzkiej. Coś tu zdecydowanie nie gra.

I oczywiście – materiału wcale nie dostał wybitnego, ale takim nie dysponował przecież też Kolendowicz. Różnica w punktach na mecz jest jednak zasadnicza – 1,73 do 1,25 dla Polaka. Duńczyk notuje niewiele lepsze rezultaty niż kiedyś Jan Kocian, a raczej nikt nie podejrzewał, że będzie trzeba stosować takie porównania.

Okej, facet potrzebuje czasu. Ale jednak zimą pracował z tą drużyną i nawet nie jest z nią tak samo, tylko jest gorzej.

Co dalej?

Na pytanie z nagłówka bardzo trudno odpowiedzieć. Kibice zespołów z dołu Ekstraklasy wierzą w płaską tabelę jak w święty obrazek, ale po pierwsze – tabela kiedyś przestanie być płaska, po drugie – trzeba wygrywać, by z tego terenu jakkolwiek skorzystać. Pogoń do wygrywania ma jednak dość daleko.

Cóż, człowiek przyzwyczaja się do dobrego. Kiedyś dramatem dla Portowców było czwarte miejsce i porażka w finale Pucharu Polski, bo gablota pozostawała pusta, dziś za takie wyniki daliby się tam pewnie pokroić. PP jest jednak dawno przegrany, czwarte miejsce to niepoprawne marzenie.

Pozostała walka o przyzwoitość.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

27 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Jóźwiak o przyśpiewce kibiców Legii: To są groźby, niezależnie, czy się spełnią

Maciej Bartkowiak
9
Jóźwiak o przyśpiewce kibiców Legii: To są groźby, niezależnie, czy się spełnią
Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Jóźwiak o przyśpiewce kibiców Legii: To są groźby, niezależnie, czy się spełnią

Maciej Bartkowiak
9
Jóźwiak o przyśpiewce kibiców Legii: To są groźby, niezależnie, czy się spełnią
Reklama
Reklama