To była nasza pierwsza medalowa nadzieja na tych igrzyskach. Nie ogromna, ale solidna – bo Ola Król-Walas kilka razy w tym sezonie stała na podium zawodów Pucharu Świata, ma też na koncie dwa medale MŚ. Niestety, tak jak cztery lata temu – Polka odpadła w ćwierćfinale.
Aleksandra Król-Walas jak w Pekinie. Skończyło się na ćwierćfinale
Król-Walas świetnie pojechała w kwalifikacjach, w których niestety odpadła pozostała trójka naszych reprezentantów – Oskar Kwiatkowski, Michał Nowaczyk i Maria Bukowska-Chyc. Nasza faworytka sobie jednak poradziła i zajęła 5. miejsce. To oznaczało dwie rzeczy: po pierwsze, że w 1/8 finału będzie mogła wybrać tor. Po drugie, że na pewno nie trafi w ćwierćfinale – jak w Pekinie – na dominatorkę tej dyscypliny, Ester Ledecką.
I faktycznie, dobry wynik z kwalifikacji zaprocentował już w pierwszej bezpośredniej rywalizacji. Polka spokojnie wygrała wówczas swoją parę, jadąc od początku do końca pewnie. W ćwierćfinale stopień trudności poszedł jednak w górę, bo zmierzyła się tam – zgodnie z oczekiwaniami – z Włoszką Lucią Dalmasso, czwartą zawodniczką kwalifikacji.
Włoszka miała prawo wyboru toru. Postawiła na czerwony, nieco szybszy na dole, ale oba tory dziś były wyjątkowo równe, więc niczego to nie przekreślało.
I początkowo wydawało się, że Ola faktycznie pojedzie po swoje. Zaczęła dobrze, płynnie. Na drugim punkcie pomiaru czasu prowadziła o 0,20 s. Nieco za połową trasy popełniła drobny błąd, ale zdawało się, że nie wytrącił jej z rytmu. Na samym dole jednak Włoszka skorzystała z prędkości czerwonej trasy i Polce odskoczyła. Wygrała o niespełna trzy dziesiąte sekundy.
Wielka szkoda.
Marzenia Oli Król-Walas o medalu kończą się na ćwierćfinale. #milanocortina2026 #homeoftheolympics pic.twitter.com/ZrNxV3jQTr— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) February 8, 2026
Porażki Oli w ćwierćfinale szkoda tym bardziej, że do półfinału nie weszła – sensacyjnie – Ester Ledecka, która popełniła na trasie błąd. A to potencjalnie z nią miała zmierzyć się wygrana pary Król-Walas/Dalmasso. Innymi słowy: Polce przeczyściłaby się drabinka. Ale potrzeba było do tego jej wygranej.
A tej właśnie zabrakło.
Ola drugi raz skończyła więc igrzyska na ćwierćfinale. Czy to był ostatni olimpijski start 35-letniej Polki? Tego nie wiemy. Z pewnością jednak nadzieje na medal były, jak do tej pory, największe. Niestety: historycznego dla polskiego snowboardu krążka nadal nie mamy.
Fot. Newspix