Arsenal pokonał Chelsea w rewanżowym meczu półfinału Carabao Cup 1:0. W całym spotkaniu może nie działo się niewiele, natomiast zdecydowanie więcej było walki, niż sytuacji strzeleckich pod obiema bramkami. W pierwszym spotkaniu na Stamford Bridge podopieczni Mikela Artety zwyciężyli 3:2, a w rewanżu gwóźdź do trumny swojej byłej drużyny wbił Kai Havertz.
Pierwszy mecz z 14 stycznia był dużo ciekawszy, przede wszystkim było w nim więcej goli. Przeważającą stroną byli Kanonierzy, natomiast The Blues nie pozostawali im dłużni i zmniejszali straty za sprawą trafień wprowadzonego z ławki Alejandro Garnacho.
Arsenal zagra o Carabao Cup. To dopiero drugi finał Artety
Rewanżu najlepiej było nie oglądać. Arsenal przycisnął na samym początku, ale im dalej w las, tym coraz bardziej odpuszczał. Chelsea radziła sobie coraz śmielej na połowie rywala, ale podopieczni Artety na dobrą sprawę nie dopuścili do większego zagrożenia, jednocześnie sami niewiele robiąc pod bramką Roberta Sancheza. Kluczowy dla losów meczu mógł być Enzo Fernandez, który trzykrotnie uderzał zza pola karnego, dosłownie z tego samego miejsca. Wszystkie próby kończyły się jednak z takim samym efektem – ponad bramką.
Nieco więcej zaczęło się dziać w ostatnim kwadransie, kiedy najpierw przed stratą gola swoją drużynę uratował Marc Cucurella, który zablokował groźny strzał Gabriela Magalhaesa. Chwilę później przed polem karnym Arsenalu faulowany był Estevao. Do rzutu wolnego podszedł Cole Palmer, ale uderzył w mur. Dobijać próbował Chalobah – po jego strzale VAR sprawdzał potencjalne zagranie ręką – ale ostatecznie nic z tego nie wynikło.
Do konkretów trzeba było czekać do doliczonego czasu gry, a właściwie do samego końca meczu. Już po upływie sześciu doliczonych minut Arsenal zaskoczył wysoko ustawioną Chelsea, która postawiła wszystko na jedną kartę. Na lewym skrzydle z piłką znalazł się Declan Rice, a środkiem boiska biegł wprowadzony wcześniej Kai Havertz. Ostatnim obrońcą w tej sytuacji był Trevoh Chalobah, który nie zdołał przeciąć podania Rice’a. Piłka trafiła do Havertza, ten minął Roberta Sancheza i przypieczętował wyeliminowanie swojej byłej drużyny.
FORMER CHELSEA PLAYER KAI HAVERTZ SENDS ARSENAL TO WEMBLEY 🔥 pic.twitter.com/WU7wMzLpvR
— CBS Sports Golazo ⚽️ (@CBSSportsGolazo) February 3, 2026
Tym samym Mikel Arteta, który jest trenerem Arsenalu od grudnia 2019 roku, stanie przed szansą zdobycia swojego drugiego trofeum, nie licząc Tarczy Wspólnoty. Dotychczas tylko raz dotarł jako trener Kanonierów do finału rozgrywek pucharowych. Miało to miejsce w jego pierwszym sezonie. Wówczas pokonał w finale FA Cup właśnie Chelsea.
W finale zaplanowanym na 22 marca Arsenal zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu Newcastle United – Manchester City. W pierwszym spotkaniu na St. James’ Park lepsi okazali się goście, którzy wygrali 2:0 po golach Antoine’a Semenyo i Rayana Cherkiego.
Dla Liama Roseniora była to druga porażka, odkąd został szkoleniowcem The Blues i druga z Arsenalem. Poza tym Chelsea wygrała pod jego wodzą wszystkie sześć spotkań.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Guardiola wzywa rywali do walki. „Do dzieła, czekam”
- Mateta może opuścić mundial. Czeka go zabieg
- Mudryk przegiął pałkę w sieci. Prowokował Polaków… Wołyniem
Fot. Newspix.pl