Motor Lublin z nową umową dla swojej gwiazdy

Marcin Ziółkowski

28 stycznia 2026, 20:14 • 2 min czytania 0

Motor Lublin z nową umową dla swojej gwiazdy

Potwierdziły się nasze informacje. Bartosz Wolski zostaje w Motorze Lublin. Pomimo oferty z GKS-u Katowice, kluczowy zawodnik klubu z Lubelszczyzny zdecydował się przedłużyć pobyt w Lublinie. To świetna wiadomość dla fanów Motoru, którzy realnie obawiali się utraty swojej gwiazdy.

Reklama

Motor Lublin zadziałał i oto efekty

21 stycznia Szymon Janczyk informował, że Motor Lublin ma dla swoich kibiców dobre wiadomości. Tak też się stało. Po tygodniu, klub z Lubelszczyzny ogłosił nowy kontrakt dla swojego kluczowego zawodnika. Bartosz Wolski podpisał umowę, która wygaśnie z końcem czerwca 2028 roku. Poprzedni kontrakt upłynąłby już w czerwcu.

Reklama

Cieszę się, że zostaje w Motorze. To nie tylko klub, to również mój dom. Przeżyłem tu jedne z najważniejszych chwil w mojej karierze, a najlepsze dopiero przed nami. Moim marzeniem na pewno byłoby wejście do europejskich pucharów – powiedział Wolski po przedłużeniu umowy.

Kulisy negocjacji

Przez pewien czas mówiło się, że GKS Katowice złożył Wolskiemu znakomitą ofertę finansową. Długo wydawało się, że piłkarz zaakceptuje otrzymane warunki i przeniesie się na południe Polski. Przebąkiwano nawet o transferze zimą.

Nic z tych rzeczy – Wolski zostaje. W Lublinie zadziałano za kulisami. W klubie doszło do rozmów z zawodnikiem i finalnie udało się dojść do porozumienia.

Wolski gra w Motorze od początku sezonu 2023/24 – jego dorobek to 89 występów, 11 goli i 17 asyst. To on był jednym z architektów awansu Motoru do Ekstraklasy po trzech dekadach. Jego rzut wolny w finale baraży z Arką Gdynia w czerwcu 2024 roku już na zawsze pozostanie w pamięci kibiców z Lublina.

Motor Lublin wraca do gry 1 lutego. Zagra u siebie z Pogonią Szczecin. Lublinianie plasują się przed wznowieniem rozgrywek na 11. lokacie w tabeli Ekstraklasy.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama