28 stycznia to dzień pod znakiem Ligi Mistrzów i to aż 18 spotkań na raz! Sytuacja będzie się zmieniać jak w kalejdoskopie. Na co i na kogo zwrócić uwagę? Tłumaczymy, kto jeszcze gra o awans do czołowej ósemki, kto może zaszkodzić Barcelonie, jak wiele drużyn wciąż realnie może myśleć o barażach i które mecz są najistotniejsze z punktu widzenia miejsca Ekstraklasy w rankingu UEFA. Siedemnaście z osiemnastu meczów toczy się wciąż jeszcze o realną stawkę.
Analiza tabeli przed ostatnią kolejką fazy ligowej Ligi Mistrzów
Najlepszych osiem drużyn fazy ligowej Ligi Mistrzów otrzyma awans bezpośrednio do 1/8 finału. Zespoły z miejsc 9.-24. zagrają w play-offach o awans do 1/8 finału. Przed ostatnią kolejkę pewne miejsca w czołowej ósemce są tylko dwie drużyny: Arsenal i Bayern. Co ciekawe, oba te teamy zmierzyły się już w tej edycji i lepszy okazał się zespół z Londynu. Fatalny błąd popełnił wówczas MAnuel Neuer, który niepotrzebnie wybiegł z bramki i z łatwością minął go Gabriel Martinelli. To pozostaje jedyną porażką Bawarczyków.
Drużyna Vincenta Kompany’ego odbierze Londyńczykom pierwsze miejsce tylko jeżeli wygra w Eindhoven, a Arsenal przegra z Kajratem i straci pięć bramek przewagi nad Monachijczykami. To scenariusz science-fiction. Można zatem bezpiecznie przyjąć, że Mikel Arteta wygrał fazę ligową.
Gabriel Martinelli sends the Emirates into a frenzy.
He races from deep inside the Arsenal half, surges past an onrushing Manuel Neuer, and finishes into an empty net.
It’s shaping up to be a statement night for Mikel Arteta’s side, who lead Bayern Munich 3-1. pic.twitter.com/uL4CN5GLBm
— The Athletic | Football (@TheAthleticFC) November 26, 2025
Wbrew pozorom to, kto zajmie drugie miejsce jest dość ważne. Ten zespół będzie miał bowiem gwarancję, że nie trafi na Arsenal wcześniej niż w finale. Bawarczyków może prześcignąć Real, który musiałby wygrać z Benfiką i liczyć na zwycięstwo PSV z Bayernem.
Jeżeli w obu meczach padnie rezultat 1:0 – sprzyjający drużynie z Madrytu – mistrz Niemiec i wicemistrz Hiszpanii skończą z identycznym dorobkiem punktowym i bramkowym. Przypomnijmy zatem, co decyduje wówczas o kolejności w nowej formule fazy ligowej.
O miejscu w tabeli może decydować… trudność terminarza
Przy takiej samej liczbie punktów i różnicy bramek przechodzimy do liczby goli strzelonych. Bilans samych meczów bezpośrednich nie ma znaczenia, bo w danej parze odbył się przecież maksymalnie jeden mecz na boisku jednego z rywali – jeżeli w ogóle ze sobą grali, bo przecież Bayern z Realem się nie mierzył.
Przy identycznym bilansie bramek decyduje liczba goli strzelonych we wszystkich meczach wyjazdowych, następnie liczba zwycięstw oraz wygrane na wyjeździe.
W rzadkim przypadku, gdy wszystkie powyższe kryteria będą równe między zespołami, UEFA weźmie pod uwagę… trudność terminarza. Decydować wówczas będzie większa liczba punktów (a następnie goli) zdobytych przez wszystkie zespoły, z którymi mierzył się dany klub. Krótko mówiąc – wyżej znajdzie się ten zespół, który wśród ośmiu rywali w fazie ligowej miał trudniejszy zestaw przeciwników. Gdyby nawet to kryterium nie rozstrzygnęło, będzie brana pod uwagę mniejsza liczba kartek, a następnie ranking UEFA.
Co ciekawe – na dziś z najtrudniejszymi rywalami musiało mierzyć się PSG, zaś najłatwiejszych rywali miała Atalanta.
Teoretycznie drugie miejsce może też zająć Liverpool, ale musiałby on odrobić aż siedem bramek straty do Bayernu. Z drugiej strony – biorąc pod uwagę, że gra z Karabachem, możemy mieć do czynienia z prawdziwą kanonadą. Mateusz Kochalski będzie miał sporo roboty.
Ile punktów trzeba mieć, by wejść do ósemki?
W nowej formule piękne jest to, że aż szesnaście drużyn walczy o to, by awansować do pierwszej ósemki. Wygląda na to, że kluby coraz mocniej zdają sobie sprawę, jak wielkie korzyści daje gra bezpośrednio w 1/8 finału. Pomijamy obciążające mecze barażowe, w których zawodników czeka co najmniej 180 minut dodatkowej walki. Przede wszystkim jednak, w play-offach można odpaść z niżej notowanym przeciwnikiem, o czym rok temu boleśnie przekonały się AC Milan i Atalanta, którym do awansu do ósemki zabrakło jednego gola. Los skojarzył też wtedy Manchester City (zajął fatalne 22. miejsce) z Realem Madryt.

Aż szesnaście klubów wciąż ma szanse na awans do czołowej ósemki (źródło: aplikacja Superscore)
Szesnaście punktów powinno wystarczyć do bezpośredniego awansu do 1/8 finału. Piętnaście będzie raczej dorobkiem zbyt skromnym, ale z dobrym bilansem bramek jest na to szansa. W najlepszej sytuacji są oczywiście Liverpool i Real, którym remis praktycznie gwarantuje awans.
Jedynym zespołem z czternastoma punktami jest Tottenham. Tymczasem analizy wskazują, że powinni wyprzedzić go rywale zza jego pleców. Dlaczego? Jest to o tyle zaskakujące, że Spurs jadą do Frankfurtu, Eintracht nie ma już szans na awans, a w lidze ostatni raz wygrał 13 grudnia. Tyle tylko, że ekipa Thomasa Franka od tego czasu w Premier League także zwyciężyła tylko raz.
Mecz we Frankfurcie będzie zatem spotkaniem dwóch drużyn w wielkim kryzysie, ale goście mogą nawet samym remisem zapewnić sobie czołową ósemkę. Koguty niby są na bardzo wysokiej piątej lokacie, lecz zwróćcie uwagę – aż osiem ekip ma tylko jedno oczko mniej.
Dla jednej z potęg zabraknie miejsca w ósemce
Za plecami Tottenhamu czają się przede wszystkim Barcelona, PSG, Manchester City i Atletico. Czekają je następujące starcia:
- Barcelona – FC Kopenhaga
- PSG – Newcastle
- Manchester City – Galatasaray
- Atletico Madryt -Bodo/Glimt
W komplecie są to mecze domowe i w każdym zespół z wymienionego kwartetu będzie dość zdecydowanym i absolutnym faworytem (może oprócz PSG). Brak niespodzianki w tych czterech spotkaniach spowoduje, że będziemy znali komplet uczestników 1/8 finału. No chyba, że swój mecz wygra Tottenham, to wtedy zacznie robić się ciekawie.
Atletico, Manchester City i Barcelona będą bowiem ścigały się o lepszą różnicę bramek. PSG dość znacząco jest na plusie. Ten kto nastrzela najmniej, będzie musiał grać w barażach! To tylko zwiększa potencjalną atrakcyjność tych meczów.
W dodatku jeżeli te cztery drużyny i Tottenham wygrają, to porażka wyeliminuje Real Madryt lub Liverpool.
Każde dodatkowe potknięcie kogoś z ostatniej piątki da szanse na walkę o ósemkę między kolejnymi czterema zespołami z trzynastoma punktami na koncie. Na najlepszej pozycji startowej jest Chelsea, która zagra z Napoli. Ten mecz będzie jednym z najistotniejszych dla kluczowych rozstrzygnięć w tabeli końcowej, bo będzie miał znaczenie zarówno w kontekście awansu do 1/8 finału, jak i tego, kto zagra w barażach, ale o tym za chwilę.
Sporting zagra w Bilbao i to starcie będzie miało podobny ciężar gatunkowy do tego w Neapolu. Atalanta z kolej zmierzy się z Unionem Saint-Gilloise i teoretycznie ma dość proste zadanie. Jej problemem jest jednak nieco gorszy bilans bramkowy.
Ostatniego słowa nie powiedziało też Newcastle, ale czeka je ciężki mecz w Paryżu. Sroki mają świetny bilans bramkowy, ale prawdopodobnie… nic on im nie da. Przy remisie ich czternaście punktów nie powinno wystarczyć do miejsca w ósemce. Muszą wygrać. Wtedy zagrają pewnie w 1/8 i tak, bez spoglądania na różnicę bramek.
Środek tabeli może spać spokojnie
Iluzoryczne szanse na awans do ósemki mają wciąż Inter, Juventus i Borussia Dortmund, ale przynajmniej nie muszą drżeć o miejsce w barażach. Włosi mają je pewne, a drużynę Niko Kovaca wykluczyłby tylko skrajnie nieprawdopodobny zbieg okoliczności.
Inter musiałby wygrać w Dortmundzie, a Juve w Monaco. Do tego musiałyby nastąpić nie więcej niż dwa z tych zdarzeń:
- Brak porażki Tottenhamu
- Brak porażki Chelsea
- Brak porażki Barcelony
- Brak porażki Sportingu
- Wygrana Manchesteru City
- Wygrana Atletico
- Wygrana Atalanty
Galatasaray i Karabach są w o tyle ciekawej sytuacji, że mogą teoretycznie – podobnie jak Borussia – zarówno znaleźć się w ósemce, jak i spaść poniżej 24. miejsca i nie zagrać w barażach. Jednak wymagałoby to tak skrajnie nierealnego układu wyników wielu meczów, że trzeba przyznać, że grają właściwie o nic.
Dziewięć punktów, ale jaki bilans bramek?
Za ich plecami walka o baraże jest jednak znacznie ciekawsza niż boje na górze tabeli. Dziesięć punktów daje praktycznie gwarancję play-offów. Osiem wystarczy na nie tylko w skrajnym przypadku. Natomiast jest prawie pewne, że na 24. i 25. miejscu będą drużyny z dziewięcioma punktami. Jedna z nich zagra dalej, a druga odpadnie.

Nawet 32. dziś Ajax może zagrać w barażach (źródło: aplikacja Superscore)
Najlepszą pozycję do ataku mają zespoły, które już dziś posiadają dziewięć oczek. Bayer zagra z Villarreal, a Olympique Marsylia jedzie do Brugii i jest w o tyle dobrej sytuacji, że dzięki korzystnej różnicy bramek nawet niska porażka może tu wystarczyć. Kiepski bilans goli ma natomiast Monaco, które w dodatku jedzie do Turynu, gdzie w praktyce musi zdobyć choćby punkt, by grać dalej.
Aż pięć drużyn ma po osiem punktów. Powalczą one prawdopodobnie o trzy dostępne miejsca w barażach, które da dziewięć oczek i dobry bilans goli. Zdecydowanie najlepszy bilans bramek, ale też najtrudniejszego przeciwnika ma PSV Eindhoven, które zagra z Bayernem. Remis powinien dać Holendrom awans, ale jego wywalczenie nie będzie łatwe.
W dość dobrej pozycji jest Athletic Club, który u siebie podejmie Sporting. Olympiakos jedzie do Amsterdamu, Napoli podejmie Chelsea, a Club Brugge (ma o punkt mniej)– Marsylię. Sytuacja tej czwórki jest dość skomplikowana przez bilans bramek. Wygląda na to, że remisując mogą mieć problem z awansem, szczególnie jeżeli drużyny z sześcioma oczkami, takie jak Bodo/Glimt, Benfica, Pafos wygrają swoje mecze z dobrym bilansem bramek. Nikt z tego kwartetu nie powinien zatem grać z nadzieją na podział punktów, co także dobrze rokuje pod względem atrakcyjności tych spotkań.
Właściwie w tej samej sytuacji jest też Kopenhaga, ale jej zadanie utrudnia fakt, że… leci do Barcelony. Barcelony, która przecież gra o TOP 8.
Ktoś może zaatakować z drugiego szeregu
W grze jest też pięć ekip z sześcioma punktami. Teoretycznie tracą już dużo, ale w praktyce wygrana i zmniejszenie ujemnego bilansu bramkowego do minimum da im awans do baraży.
Najlepszą różnicę goli ma Bodo/Glimt, ale Norwegowie jadą na mecz z Atletico. Benfica z kolei gościć będzie Real. Najgorszy bilans ma Ajax, który musiałby wysoko wygrać z Olympiakosem. To ważne także dla polskich klubów, bo bardzo nie chcemy, by Grecy poprawiali swój ranking. To, że drużyna z Amsterdamu wciąż jeszcze liczy się w walce o baraże jest dość… sensacyjne. Po pierwszych pięciu kolejkach miała bowiem na koncie same porażki i bilans bramek 1:16!
Przy takim układzie może dojść do sensacji, bo Pafos może wystarczyć wygrana, by zagrać w play-offach, a to możliwe, bo przeciwnikiem Cypryjczyków jest Slavia Praga. Urwanie punktów Czechom przyda się też nam w kontekście szans na grę drużyny z Polski bez eliminacji w Lidze Mistrzów.
Marniutko wyglądają szanse Unionu Saint-Gilloise, który musi wygrać z Marsylią i to dość wysoko.
Ranking atrakcyjności meczów multiligi
Eintracht, Slavia, Villlarreal i Kajrat nie mają już szans na grę w barażach. Walczą już tylko o honor, pieniądze i ranking UEFA.
Dzisiejsze mecze można zatem podzielić pod względem stawki na następujące kategorie:
Obie drużyny grają o dużą stawkę:
Napoli – Chelsea
Athletic – Sporting
Ajax – Olympiakos
Atletico – Bodo/Glimt
PSG – Newcastle
Club Brugge – Olympique Marsylia
Jedna gra o wszystko, druga – o nic:
Eintracht – Tottenham
PSV – Bayern
Manchester City – Galatasaray
Pafos FC – Slavia
Obie grają o coś, ale są raczej pewne swojego losu:
Benfica – Real
Barcelona- FC Kopenhaga
AS Monaco – Juventus
Union – Atalanta
Będą istotne tylko przy odpowiednich wynikach innych meczów:
Borussia Dortmund – Inter
Bayer – Villarreal
Mecze bez wielkiego znaczenia:
Liverpool – Karabach
Arsenal – Kajrat
Wszystkie spotkania odbędą się równolegle o godzinie 21:00. Aż 18 na raz!
CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW:
- Piłkarz Tottenhamu miał wypadek. Dzień przed meczem w LM
- 20 bramek dla dwóch klubów w LM. Lewandowski dołączył do najlepszych
- Historyczny gol w LM. Żaden z jego rodaków wcześniej tego nie dokonał
Fot. Newspix.pl
