18 meczów na raz w Lidze Mistrzów. Kto o co gra?

AbsurDB

Autor:AbsurDB

28 stycznia 2026, 13:49 • 9 min czytania 4

18 meczów na raz w Lidze Mistrzów. Kto o co gra?

28 stycznia to dzień pod znakiem Ligi Mistrzów i to aż 18 spotkań na raz! Sytuacja będzie się zmieniać jak w kalejdoskopie. Na co i na kogo zwrócić uwagę? Tłumaczymy, kto jeszcze gra o awans do czołowej ósemki, kto może zaszkodzić Barcelonie, jak wiele drużyn wciąż realnie może myśleć o barażach i które mecz są najistotniejsze z punktu widzenia miejsca Ekstraklasy w rankingu UEFA. Siedemnaście z osiemnastu meczów toczy się wciąż jeszcze o realną stawkę. 

Reklama

Kliknij tutaj i załóż konto z kodem promocyjnym WESZLOCPLUS, zweryfikuj konto, wpłać 40 zł i otrzymasz kod na 3 miesiące darmowe C+ z  Ligą Mistrzów! Real Madryt vs AS Monaco - promocja Superbet

Analiza tabeli przed ostatnią kolejką fazy ligowej Ligi Mistrzów

Najlepszych osiem drużyn fazy ligowej Ligi Mistrzów otrzyma awans bezpośrednio do 1/8 finału. Zespoły z miejsc 9.-24. zagrają w play-offach o awans do 1/8 finału. Przed ostatnią kolejkę pewne miejsca w czołowej ósemce są tylko dwie drużyny: Arsenal i Bayern. Co ciekawe, oba te teamy zmierzyły się już w tej edycji i lepszy okazał się zespół z Londynu. Fatalny błąd popełnił wówczas MAnuel Neuer, który niepotrzebnie wybiegł z bramki i z łatwością minął go Gabriel Martinelli. To pozostaje jedyną porażką Bawarczyków.

Reklama

Drużyna Vincenta Kompany’ego odbierze Londyńczykom pierwsze miejsce tylko jeżeli wygra w Eindhoven, a Arsenal przegra z Kajratem i straci pięć bramek przewagi nad Monachijczykami. To scenariusz science-fiction. Można zatem bezpiecznie przyjąć, że Mikel Arteta wygrał fazę ligową.

Wbrew pozorom to, kto zajmie drugie miejsce jest dość ważne. Ten zespół będzie miał bowiem gwarancję, że nie trafi na Arsenal wcześniej niż w finale. Bawarczyków może prześcignąć Real, który musiałby wygrać z Benfiką i liczyć na zwycięstwo PSV z Bayernem.

Jeżeli w obu meczach padnie rezultat 1:0 – sprzyjający drużynie z Madrytu – mistrz Niemiec i wicemistrz Hiszpanii skończą z identycznym dorobkiem punktowym i bramkowym. Przypomnijmy zatem, co decyduje wówczas o kolejności w nowej formule fazy ligowej.

O miejscu w tabeli może decydować… trudność terminarza

Przy takiej samej liczbie punktów i różnicy bramek przechodzimy do liczby goli strzelonych. Bilans samych meczów bezpośrednich nie ma znaczenia, bo w danej parze odbył się przecież maksymalnie jeden mecz na boisku jednego z rywali – jeżeli w ogóle ze sobą grali, bo przecież Bayern z Realem się nie mierzył.

Przy identycznym bilansie bramek decyduje liczba goli strzelonych we wszystkich meczach wyjazdowych, następnie liczba zwycięstw oraz wygrane na wyjeździe.

W rzadkim przypadku, gdy wszystkie powyższe kryteria będą równe między zespołami, UEFA weźmie pod uwagę… trudność terminarza. Decydować wówczas będzie większa liczba punktów (a następnie goli) zdobytych przez wszystkie zespoły, z którymi mierzył się dany klub. Krótko mówiąc – wyżej znajdzie się ten zespół, który wśród ośmiu rywali w fazie ligowej miał trudniejszy zestaw przeciwników. Gdyby nawet to kryterium nie rozstrzygnęło, będzie brana pod uwagę mniejsza liczba kartek, a następnie ranking UEFA.

Co ciekawe – na dziś z najtrudniejszymi rywalami musiało mierzyć się PSG, zaś najłatwiejszych rywali miała Atalanta.

Teoretycznie drugie miejsce może też zająć Liverpool, ale musiałby on odrobić aż siedem bramek straty do Bayernu. Z drugiej strony – biorąc pod uwagę, że gra z Karabachem, możemy mieć do czynienia z prawdziwą kanonadą. Mateusz Kochalski będzie miał sporo roboty.

Ile punktów trzeba mieć, by wejść do ósemki?

W nowej formule piękne jest to, że aż szesnaście drużyn walczy o to, by awansować do pierwszej ósemki. Wygląda na to, że kluby coraz mocniej zdają sobie sprawę, jak wielkie korzyści daje gra bezpośrednio w 1/8 finału. Pomijamy obciążające mecze barażowe, w których zawodników czeka co najmniej 180 minut dodatkowej walki. Przede wszystkim jednak, w play-offach można odpaść z niżej notowanym przeciwnikiem, o czym rok temu boleśnie przekonały się AC Milan i Atalanta, którym do awansu do ósemki zabrakło jednego gola. Los skojarzył też wtedy Manchester City (zajął fatalne 22. miejsce) z Realem Madryt.

Aż szesnaście klubów wciąż ma szanse na awans do czołowej ósemki (źródło: aplikacja Superscore)

Szesnaście punktów powinno wystarczyć do bezpośredniego awansu do 1/8 finału. Piętnaście będzie raczej dorobkiem zbyt skromnym, ale z dobrym bilansem bramek jest na to szansa. W najlepszej sytuacji są oczywiście Liverpool i Real, którym remis praktycznie gwarantuje awans.

Jedynym zespołem z czternastoma punktami jest Tottenham. Tymczasem analizy wskazują, że powinni wyprzedzić go rywale zza jego pleców. Dlaczego? Jest to o tyle zaskakujące, że Spurs jadą do Frankfurtu, Eintracht nie ma już szans na awans, a w lidze ostatni raz wygrał 13 grudnia. Tyle tylko, że ekipa Thomasa Franka od tego czasu w Premier League także zwyciężyła tylko raz.

Mecz we Frankfurcie będzie zatem spotkaniem dwóch drużyn w wielkim kryzysie, ale goście mogą nawet samym remisem zapewnić sobie czołową ósemkę. Koguty niby są na bardzo wysokiej piątej lokacie, lecz zwróćcie uwagę – aż osiem ekip ma tylko jedno oczko mniej.

Dla jednej z potęg zabraknie miejsca w ósemce

Za plecami Tottenhamu czają się przede wszystkim Barcelona, PSG, Manchester City i Atletico. Czekają je następujące starcia:

  • Barcelona – FC Kopenhaga
  • PSG – Newcastle
  • Manchester City – Galatasaray
  • Atletico Madryt -Bodo/Glimt

W komplecie są to mecze domowe i w każdym zespół z wymienionego kwartetu będzie dość zdecydowanym i absolutnym faworytem (może oprócz PSG). Brak niespodzianki w tych czterech spotkaniach spowoduje, że będziemy znali komplet uczestników 1/8 finału. No chyba, że swój mecz wygra Tottenham, to wtedy zacznie robić się ciekawie.

Atletico, Manchester City i Barcelona będą bowiem ścigały się o lepszą różnicę bramek. PSG dość znacząco jest na plusie. Ten kto nastrzela najmniej, będzie musiał grać w barażach! To tylko zwiększa potencjalną atrakcyjność tych meczów.

W dodatku jeżeli te cztery drużyny i Tottenham wygrają, to porażka wyeliminuje Real Madryt lub Liverpool.

Każde dodatkowe potknięcie kogoś z ostatniej piątki da szanse na walkę o ósemkę między kolejnymi czterema zespołami z trzynastoma punktami na koncie. Na najlepszej pozycji startowej jest Chelsea, która zagra z Napoli. Ten mecz będzie jednym z najistotniejszych dla kluczowych rozstrzygnięć w tabeli końcowej, bo będzie miał znaczenie zarówno w kontekście awansu do 1/8 finału, jak i tego, kto zagra w barażach, ale o tym za chwilę.

Sporting zagra w Bilbao i to starcie będzie miało podobny ciężar gatunkowy do tego w Neapolu. Atalanta z kolej zmierzy się z Unionem Saint-Gilloise i teoretycznie ma dość proste zadanie. Jej problemem jest jednak nieco gorszy bilans bramkowy.

Ostatniego słowa nie powiedziało też Newcastle, ale czeka je ciężki mecz w Paryżu. Sroki mają świetny bilans bramkowy, ale prawdopodobnie… nic on im nie da. Przy remisie ich czternaście punktów nie powinno wystarczyć do miejsca w ósemce. Muszą wygrać. Wtedy zagrają pewnie w 1/8 i tak, bez spoglądania na różnicę bramek.

Środek tabeli może spać spokojnie

Iluzoryczne szanse na awans do ósemki mają wciąż Inter, Juventus i Borussia Dortmund, ale przynajmniej nie muszą drżeć o miejsce w barażach. Włosi mają je pewne, a drużynę Niko Kovaca wykluczyłby tylko skrajnie nieprawdopodobny zbieg okoliczności.

Inter musiałby wygrać w Dortmundzie, a Juve w Monaco. Do tego musiałyby nastąpić nie więcej niż dwa z tych zdarzeń:

  • Brak porażki Tottenhamu
  • Brak porażki Chelsea
  • Brak porażki Barcelony
  • Brak porażki Sportingu
  • Wygrana Manchesteru City
  • Wygrana Atletico
  • Wygrana Atalanty

Galatasaray i Karabach są w o tyle ciekawej sytuacji, że mogą teoretycznie – podobnie jak Borussia – zarówno znaleźć się w ósemce, jak i spaść poniżej 24. miejsca i nie zagrać w barażach. Jednak wymagałoby to tak skrajnie nierealnego układu wyników wielu meczów, że trzeba przyznać, że grają właściwie o nic.

Dziewięć punktów, ale jaki bilans bramek?

Za ich plecami walka o baraże jest jednak znacznie ciekawsza niż boje na górze tabeli. Dziesięć punktów daje praktycznie gwarancję play-offów. Osiem wystarczy na nie tylko w skrajnym przypadku. Natomiast jest prawie pewne, że na 24. i 25. miejscu będą drużyny z dziewięcioma punktami. Jedna z nich zagra dalej, a druga odpadnie.

Nawet 32. dziś Ajax może zagrać w barażach (źródło: aplikacja Superscore)

Najlepszą pozycję do ataku mają zespoły, które już dziś posiadają dziewięć oczek. Bayer zagra z Villarreal, a Olympique Marsylia jedzie do Brugii i jest w o tyle dobrej sytuacji, że dzięki korzystnej różnicy bramek nawet niska porażka może tu wystarczyć. Kiepski bilans goli ma natomiast Monaco, które w dodatku jedzie do Turynu, gdzie w praktyce musi zdobyć choćby punkt, by grać dalej.

Aż pięć drużyn ma po osiem punktów. Powalczą one prawdopodobnie o trzy dostępne miejsca w barażach, które da dziewięć oczek i dobry bilans goli. Zdecydowanie najlepszy bilans bramek, ale też najtrudniejszego przeciwnika ma PSV Eindhoven, które zagra z Bayernem. Remis powinien dać Holendrom awans, ale jego wywalczenie nie będzie łatwe.

W dość dobrej pozycji jest Athletic Club, który u siebie podejmie Sporting. Olympiakos jedzie do Amsterdamu, Napoli podejmie Chelsea, a Club Brugge (ma o punkt mniej)– Marsylię. Sytuacja tej czwórki jest dość skomplikowana przez bilans bramek. Wygląda na to, że remisując mogą mieć problem z awansem, szczególnie jeżeli drużyny z sześcioma oczkami, takie jak Bodo/Glimt, Benfica, Pafos wygrają swoje mecze z dobrym bilansem bramek. Nikt z tego kwartetu nie powinien zatem grać z nadzieją na podział punktów, co także dobrze rokuje pod względem atrakcyjności tych spotkań.

Właściwie w tej samej sytuacji jest też Kopenhaga, ale jej zadanie utrudnia fakt, że… leci do Barcelony. Barcelony, która przecież gra o TOP 8.

Ktoś może zaatakować z drugiego szeregu

W grze jest też pięć ekip z sześcioma punktami. Teoretycznie tracą już dużo, ale w praktyce wygrana i zmniejszenie ujemnego bilansu bramkowego do minimum da im awans do baraży.

Najlepszą różnicę goli ma Bodo/Glimt, ale Norwegowie jadą na mecz z Atletico. Benfica z kolei gościć będzie Real. Najgorszy bilans ma Ajax, który musiałby wysoko wygrać z Olympiakosem. To ważne także dla polskich klubów, bo bardzo nie chcemy, by Grecy poprawiali swój ranking. To, że drużyna z Amsterdamu wciąż jeszcze liczy się w walce o baraże jest dość… sensacyjne. Po pierwszych pięciu kolejkach miała bowiem na koncie same porażki i bilans bramek 1:16!

Przy takim układzie może dojść do sensacji, bo Pafos może wystarczyć wygrana, by zagrać w play-offach, a to możliwe, bo przeciwnikiem Cypryjczyków jest Slavia Praga. Urwanie punktów Czechom przyda się też nam w kontekście szans na grę drużyny z Polski bez eliminacji w Lidze Mistrzów.

Marniutko wyglądają szanse Unionu Saint-Gilloise, który musi wygrać z Marsylią i to dość wysoko.

Ranking atrakcyjności meczów multiligi

Eintracht, Slavia, Villlarreal i Kajrat nie mają już szans na grę w barażach. Walczą już tylko o honor, pieniądze i ranking UEFA.

Dzisiejsze mecze można zatem podzielić pod względem stawki na następujące kategorie:

Obie drużyny grają o dużą stawkę:

Napoli – Chelsea
Athletic – Sporting
Ajax – Olympiakos
Atletico – Bodo/Glimt
PSG – Newcastle
Club Brugge – Olympique Marsylia

Jedna gra o wszystko, druga – o nic:

Eintracht – Tottenham
PSV – Bayern
Manchester City – Galatasaray
Pafos FC – Slavia

Obie grają o coś, ale są raczej pewne swojego losu:

Benfica – Real
Barcelona- FC Kopenhaga
AS Monaco – Juventus
Union – Atalanta

Będą istotne tylko przy odpowiednich wynikach innych meczów:

Borussia Dortmund – Inter
Bayer – Villarreal

Mecze bez wielkiego znaczenia:

Liverpool – Karabach
Arsenal – Kajrat

Wszystkie spotkania odbędą się równolegle o godzinie 21:00. Aż 18 na raz!

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW:

Fot. Newspix.pl

4 komentarze

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Reklama