Kłopoty z prawem celu transferowego Jagiellonii? Znamy kulisy sprawy!

Szymon Janczyk

17 stycznia 2026, 22:38 • 5 min czytania 14

Kłopoty z prawem celu transferowego Jagiellonii? Znamy kulisy sprawy!

Jagiellonia Białystok zaskoczyła wszystkich, gdy w mediach pojawiło się nazwisko jej potencjalnego nowego piłkarza. Keyan Varela to młodzieżowy reprezentant Portugalii ze sporym potencjałem, którego niedawny mistrz Polski ma wyrwać z Servette FC. Wyrwać za grosze, dodajmy. I tu zaczyna się niepokojąca część tej historii, bo chłopak łączony jest z potężną aferą w Genewie. Portal Weszło dotarł do nowych informacji na ten temat.

Reklama

Początkowo wszystko wyglądało lepiej niż dobrze. Keyan Varela był opisywany jako obiecujący, młody zawodnik, wszyscy Jagiellonii klaskali. Kłopoty zaczęły się z czasem. Trafiły do nas wieści o tym, że piłkarz Servette FC miał być zamieszany w poważne przestępstwo. Kilka miesięcy temu w Genewie doszło do porwania młodego zawodnika. Lokalne media pisały wówczas:

„Piłkarz Servette FC jest zamieszany w sprawę wymuszenia i porwania młodego francuskiego piłkarza z Nyon. Pod koniec września trzy osoby czekały na niego, żeby odebrać 5000 franków tajemniczego długu. Zgodnie z zeznaniami poszkodowanego grozili mu i uderzyli go kolbą pistoletu. Po otrzymaniu gróźb na Snapchacie umówiono się na kolejne spotkanie. Ofiara miała spotkać się z wierzycielami lub ich pośrednikami. Policja dokonała aresztowań, wśród nich jest piłkarz Servette FC, który twierdzi, że nie był świadomy całej sytuacji. Ograniczył się do podwiezienia innego oskarżonego, który chciał spotkać się z poszkodowanym”.

Reklama

Nazwisko zamieszanego w sprawę zawodnika nigdy nie zostało ujawnione. Wiele osób wskazywało jednak na Keyana Varelę. Świadczą o tym komentarze kibiców Servette FC, ale także dziennikarzy, którzy sugerowali, że chłopak wpadł w poważne tarapaty.

Jagiellonia znalazła następcę Pietuszewskiego

Ekstraklasa. Keyan Varela, cel transferowy Jagiellonii Białystok, zamieszany w porwanie i wymuszenie?

To bardzo dobra wiadomość dla Vareli i Servette, z kilku powodów. Teraz od niego zależy, czy wykorzysta tę szansę – tak informację o potencjalnym transferze skomentował Daniel Visentini. To dziennikarz, który od blisko czterdziestu lat pracuje w „Tribune de Geneve”, czyli gazecie, która ujawniła, że w sprawę porwania i wymuszenia wplątany był piłkarz Servette FC.

Gdy otrzymaliśmy sygnały, że Keyan Varela może być w to zamieszany, zaczęliśmy drążyć temat. Nie było to trudne, w sieci pełno było poszlak i wskazówek: od mema ogłaszającego pozyskanie piłkarza przez Prison FC, po wymowne, tajemnicze komentarze kibiców typu:

„Ma wielki potencjał, ale biorąc pod uwagę kontuzje i toksyczne otoczenie, nie jest to wielki potencjał”

Podsunęliśmy to działaczom Jagiellonii, którzy przyglądają się sprawie. W międzyczasie plotki zyskiwały coraz większy rozgłos. Tomasz Włodarczyk poinformował w Meczykach, że z powodów pozaboiskowych z transferu tego piłkarza zrezygnował Raków Częstochowa. Dodał też, że ostateczna cena to nie rekordowy dla białostoczan milion euro, lecz ledwie pół miliona, co tylko wzmogło pytania, że coś musi być nie tak, skoro Servette tak łatwo oddaje młodzieżowego reprezentanta kraju.

W końcu dokopano się do artykułów, memów i komentarzy. W tym czasie udało nam się skontaktować z ludźmi z otoczenia Keyana Vareli, którzy wyjaśnili nam, jak wygląda sytuacja zawodnika.

Otoczenie Keyana Vareli twierdzi, że jest niewinny. Pokazali nam na to dowody

Faktycznie – to Keyan Varela był piłkarzem Servette FC, który został zatrzymany w sprawie wymuszenia i porwania. Zgodnie z informacjami mediów, natychmiast zaprzeczył, że był z tym związany i że miał świadomość tego, w co się pakuje. Osoby z otoczenia piłkarza przekazały nam informację, że Portugalczykowi nie grozi odpowiedzialność karna w związku ze wspomnianą sprawą. Nie były to puste słowa, bo otrzymaliśmy też dowody na ich potwierdzenie, choć warto zaznaczyć, że sprawa jest w toku.

Piłkarz ostatnio rzeczywiście leczył uraz i to on był powodem jego absencji w zespole. Keyan Varela nie był skreślony, w okresie przygotowawczym dwukrotnie wchodził na boisko w meczach sparingowych. Miał być brany pod uwagę do gry w zespole Servette FC i dostać swoje szanse na boisku. Oczywiście można przypuszczać, że klub nie pogniewałby się, gdyby znalazł sobie nowego pracodawcę – stąd właśnie wyjątkowo atrakcyjna cena.

Keyan Varela piłkarz Servette FC

Współpracownicy zawodnika też zresztą przyznają, że zmiana otoczenia i nowy start to coś, czego Varela potrzebuje; co pomoże skupić mu się na piłce i wydobyć jego potencjał. Fakt, że chłopak wpakował się w takie kłopoty, rzecz jasna jednak nie świadczy o nim najlepiej. Można mieć obawy, czy Jagiellonia nie podejmuje zbyt dużego ryzyka, ale…

Swoje problemy miał też Aurelian Nguiamba. W dwóch z trzech przypadków nie wywołało to żadnego pożaru w Białymstoku. Diaby-Fadiga oraz Pelmard zmądrzeli, wyszli na prostą. Jakiś czas temu Grzegorz Mańkowski, szef skautów Jagiellonii, pytany o nas o te sprawy odparł wprost:

Nie zamykamy się, bo każdy zasługuje na drugą szansę. Po prostu trzeciej nie będzie. Przede wszystkim bazujemy na rozmowie z piłkarzem. Nie jestem wariografem, ale można dostrzec, czy ktoś się zmienił, dojrzał.

Cała prawda o transferach Jagiellonii. Szef skautów odsłania kulisy!

Pozostaje wierzyć, że z Keyanem Varelą będzie tak samo. Zamieszanie, które wynikło w związku z wypłynięciem tych informacji, może transfer opóźnić, lecz raczej go nie wywróci. Varela będzie miał szansę pokazać, że wyciągnął wnioski. Jagiellonia, że jest odpowiednim środowiskiem do tego, żeby dać sobie drugą szansę w piłce. Oby właśnie tak to wszystko się skończyło.

WIĘCEJ O JAGIELLONII BIAŁYSTOK NA WESZŁO:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

14 komentarzy

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama