PSG znów zgarnie piłkarza Barcelony? Luis Enrique działa za kulisami

Marcin Ziółkowski

17 stycznia 2026, 14:29 • 4 min czytania 0

PSG znów zgarnie piłkarza Barcelony? Luis Enrique działa za kulisami

Młodzi zawodnicy wchodzący w dorosłość przede wszystkim potrzebują minut na boisku. Dro Fernandez w barwach Barcelony nie może na to liczyć, bowiem druga linia w Katalonii to istny gwiazdozbiór. Wychowanek La Masii nie wybiera się jednak do jakiegoś klubu z dołu tabeli La Liga. Sytuację pomocnika najprawdopodobniej wykorzysta… Paris Saint-Germain.

Reklama

Dro Fernandez lada moment odejdzie z Barcelony

18-letni Dro Fernandez chciałby grać więcej. W tym sezonie zanotował pięć występów w Barcelonie i ma na koncie jedną asystę. Zawodnik na boisku przebywał jednak przez raptem 148 minut, a po raz ostatni zagrał na początku grudnia z Atletico Madryt.

Sytuację chce skrzętnie wykorzystać Paris Saint-Germain. Na transfer zawodnika zanosi się już w styczniu. Klauzula w jego kontrakcie wynosi 6 milionów euro. Decyzja o odejściu została już podjęta. W ostatniej dekadzie byłoby to kolejne odejście piłkarza z Katalonii do Paryża. Tak było choćby w przypadku Neymara, Lionela Messiego, Ousmane’a Dembele czy Xaviego Simonsa.

Reklama

Fabrizio Romano poinformował, że jest blisko ustnego porozumienia. Sprawę może ułatwić fakt, że trener Luisa Enrique, tak jak Dro, jest reprezentowany przez Ivana de la Penę. Paryżanie bardzo mocno naciskają na to, aby za dość drobne w ich skali pieniądze pozyskać hiszpańskiego zawodnika. Według Mundo Deportivo, sam Dro miał już powiedzieć w szatni swoim kolegom, że zmienia klub na ostatniego triumfatora Ligi Mistrzów.

Z całej sprawy nie wydaje się być zadowolony Hansi Flick. Powiedział on przed meczem z Realem Sociedad:

– Chciałbym coś powiedzieć do piłkarzy z La Masii. Jesteśmy Barceloną. Tu możecie się rozwijać, trenować z najlepszymi piłkarzami, otrzymać pełne wsparcie. Jeśli chcecie grać dla Barcelony to w stu procentach, całym sercem. Musicie żyć dla barw Barcelony. Wszystkich innych nie chcę – komentował.

Sugeruje to jakby Dro Fernandez nie do końca był skuszony wizją trenera, a katarskimi pieniędzmi, których w PSG nie brakuje. To o tyle ciekawa sytuacja, że w jego wieku nie wydaje się to ruchem zbyt mądrym. Piłkarz grający mało idzie do zespołu, gdzie w teorii nie będzie mieć lepszej sytuacji. Druga linia paryżan to w końcu Vitinha, Fabian Ruiz czy Joao Neves.

Barcelona pozbywała się już takich, co chcieli więcej

To nie pierwszy taki przypadek, że młody piłkarz z Barcelony odchodzi z powodu nieporozumień na tle finansowym lub boiskowym. Na myśl przychodzą głównie dwa nazwiska: Riqui Puig oraz Ilaix Moriba.

W przypadku zawodnika Los Angeles Galaxy wydawać by się mogło, że nie czuł wsparcia ze strony Ronalda Koemana, który miał do niego widoczną awersję. Puig otrzymywał szanse dość regularnie, aż do czasu pojawienia się Holendra.

Pomocnik chciał jednak odgrywać większą rolę i odszedł do Los Angeles Galaxy. Gdy jego zespół w 2024 roku okazał się najlepszy w drugiej części sezonu, Hiszpan zerwał więzadło krzyżowe. Od tej pory nie wrócił do gry i ma być gotowy dopiero na presezon MLS 2027.

Co do Moriby sprawa była bardziej skomplikowana. Piłkarz, który z czasem wybrał reprezentowanie Gwinei na arenie międzynarodowej, nie był zadowolony z warunków, jakie zaoferowano mu w ramach przedłużenia współpracy. Mówiło się o tym, że jego agenci mają znaczne wymagania finansowe, dość nieadekwatne do poziomu sportowego zawodnika.

W związku z tym – klub przesunął go do rezerw, a Moriba przestał być traktowany jako piłkarz pierwszej drużyny. Uznał więc, że warto zmienić otoczenie i za blisko 22 miliony euro (kwota już z bonusami) trafił do Lipska. Tam już po jednej rundzie Domenico Tedesco uznał, że piłkarz powinien poszukać minut w innym miejscu.

Łącznie wypożyczano go aż trzykrotnie, a w Saksonii wystąpił raptem sześciokrotnie. Od lipca 22-latek jest zawodnikiem Celty Vigo i regularnie występuje u Claudio Giraldeza. Większość spotkań La Liga rozpoczął w podstawowym składzie. Ma on jeszcze przed sobą wiele lat gry, a nie każdy zawodnik ma eksplozję formy w wieku 17 lat jak Lamine Yamal.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Francja

Francja

Napastnik może odejść z Fiorentiny przed dwumeczem z Jagiellonią

Maciej Piętak
1
Napastnik może odejść z Fiorentiny przed dwumeczem z Jagiellonią
Francja

Francuskie media: Zinedine Zidane wróci na ławkę trenerską

Maciej Piętak
0
Francuskie media: Zinedine Zidane wróci na ławkę trenerską
Reklama
Reklama