Izraelska bezczelność. Skandaliczne oskarżenia po turnieju judo w Bielsku

Przemysław Michalak

13 stycznia 2026, 13:33 • 5 min czytania 43

Trudno stwierdzić, czy bezpowrotnie, ale na dziś można stwierdzić, że przez oburzające, zbrodnicze działania w Strefie Gazy minęły czasy, w których Izrael przyklejeniem łatki antysemityzmu załatwi każdą sprawę i zamknie każdą dyskusję. A tak izraelska strona próbowała wybrnąć z awantury, którą sama wszczęła podczas… juniorskiego turnieju judo w Bielsku-Białej. Na szczęście nagrania video nie pozostawiają wątpliwości, jaka była prawda.

Izraelska bezczelność. Skandaliczne oskarżenia po turnieju judo w Bielsku
Reklama

Wielu z was już pewnie temat zna, ale pokrótce naświetlmy, o co chodzi. W sobotę podczas międzynarodowych zawodów dziecięcych w judo doszło do olbrzymiej przepychanki między sztabem szkoleniowym izraelskiej drużyny a polskimi sędziami i organizatorami.

Izraelska drużyna nie mogła się pogodzić z werdyktem sędziego w dopiero co zakończonej walce. W to nie wnikamy, nie znamy się na judo, ale na pewno swoje obiekcje można – a wręcz trzeba – wyrażać w bardziej cywilizowany sposób. Tymczasem izraelscy trenerzy najpierw utrudniali rozpoczęcie następnej walki, by potem stawać się coraz agresywniejsi, czego finałem szarpanie, przepychanie, a nawet przewracanie drugiej strony.

Reklama

Skandal na dziecięcym turnieju judo w Bielsku. Izraelczycy zaatakowali, a zrobili z siebie ofiary

Do akcji musiała wkroczyć wezwana na miejsce policja. Drużyna krewkich trenerów została wykluczona z turnieju.

I być może na tym wszystko by się skończyło, cała historia pozostałaby anegdotką środowiska judo, gdyby nie nadano jej rangi politycznej. Ambasada Izraela w Polsce już w niedzielę 11 stycznia publicznie oskarżyła Polaków o… wiadomo co, robiąc z ofiar napastników.

„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni wczorajszym brutalnym incydentem z udziałem izraelskiej drużyny judo, która została zaatakowana słownie i fizycznie podczas zawodów w Bielsku-Białej.

W zawodach wzięły udział dzieci i młodzież w wieku od 7 do 16 lat. Nie ma miejsca na przemoc ani antysemickie obelgi jakiegokolwiek rodzaju, zwłaszcza w sporcie, który powinien promować szacunek, uczciwość i współpracę między narodami.

Wzywamy polskie władze do podjęcia niezwłocznych działań, zbadania incydentu, pociągnięcia winnych do odpowiedzialności oraz zapewnienia bezpieczeństwa izraelskim sportowcom w kraju” – czytamy w skandalicznym komunikacie, który do dziś nie został zdjęty.

Na szczęście na portalu X jest on już opatrzony sprostowaniem, z odsyłaczami do nagrań przedstawiającymi prawdziwy przebieg wydarzeń. A one rozwiewają wszelkie wątpliwości. To sztab izraelskiej drużyny doprowadził do przepychanek, a Polacy w możliwie najłagodniejszy sposób starali się uspokoić sytuację.

Kłamliwa narracja w Izraelu

Nie przeszkadzało to izraelskim mediom w pisaniu o skandalu, ataku na dzieci, antysemityzmie i tak dalej.

– Z naszej strony zmierzało to tylko do wygaszenia tego pożaru. Nie było żadnych uderzeń i kopnięć, które za to pojawiły się u trenerów z Izraela. Niesportowe zachowanie, z którym pierwszy raz w życiu miałem do czynienia. Zresztą nie tylko ja. Wiele osób uczestniczących na co dzień w zawodach międzynarodowych, dziecięcych, oficjalnych było zszokowanych tym zachowaniem. Sprowadziliśmy całą sytuację do bocznego korytarza, gdzie oczywiście były dalsze przepychanki słowne, natomiast nikomu już nic nie zagrażało – mówi w Kanale Zero Tomasz Chmielniak, organizator turnieju i prezes klubu Janosik w Bielsku-Białej.

Dodaje on, że w niedzielę, godzinę po jego rozmowie z przedstawicielem ambasady Izraela, ambasada miała twierdzić w komunikacie, że… nie może skontaktować się z organizatorem.

Wygląda jednak na to, że jest cień nadziei na zmianę tej narracji po stronie izraelskiej. – W poniedziałek miałem 40-minutową rozmowę z ambasadorem Izraela, w której jeszcze raz, spokojnie, krok po kroku przedstawiłem całą sytuację. Skierowałem też ambasadę do opublikowanych materiałów, z których jednoznacznie wynika, co i jak się stało. Ambasador wcześniej tego nie widział, ale dodał, że jeśli faktycznie jest jak mówię, to zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec trenerów i pojawi się sprostowanie – relacjonował Chmielniak.

„Prezes izraelskiej federacji jest po naszej stronie”

Pojawiły się także rewelacje o okrzykach typu „Wolna Palestyna” czy „Idą Żydzi”. W tych pierwszych nie byłoby zresztą nic złego, ale Chmielniak w Kanale Zero zapewniał, że nawet takie hasła nie padały z trybun. – To jakaś propaganda. Byłem tam cały czas, od początku do końca. Gdy doszło do zajścia, znajdowałem się na drugim końcu hali, ale to jest kawałek i błyskawicznie zareagowałem. Niczego takiego nie widziałem i nie słyszałem. Nie było żadnego antysemityzmu – skomentował organizator.

Podkreślił on, że równolegle w turnieju brała udział inna izraelska drużyna i nie było z nią żadnych problemów. Ba, jej przedstawiciele wyrażali ubolewanie z powodu całego zajścia.

– Kiedy już wyprosiliśmy Golden Fighters, przyszły do nas trenerki drugiego klubu z Izraela i przepraszały za ich zachowanie. (…) Ten drugi klub przychodzi dziś do nas na trening, co o czymś świadczy. To wykluczenie miało charakter wyłącznie dyscyplinarny. Nie ma dla nas znaczenia, kto z jakiego jest kraju. Żaden Polak nie podniósł ręki, pięści, nie kopnął, nic w tym stylu. Nasze działania były skoncentrowane na tym, żeby to ugasić, złapać, przytrzymać, by już nic dalej się nie działo – mówił Chmielniak.

 – Prezes izraelskiej federacji zobowiązał się wyciągnąć konsekwencje. Widział film i stanął po naszej stronie – dodał.

Czekamy zatem, aż strona oskarżycielska zachowa resztki honoru i przeprosi. Nie mamy wielkich nadziei, ale warto, żeby prawda jak najszerzej  przebiła się do mediów głównego nurtu, zwłaszcza poza granicami Polski. Wycieranie sobie gęby antysemityzmem jest coraz mniej skuteczne, choć najwidoczniej jeszcze nie do wszystkich w Izraelu to dotarło.

43 komentarzy

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Leśnodorski: „Mistrzostwo Legii to naiwność, ale puchary są realne”

Wojciech Piela
0
Leśnodorski: „Mistrzostwo Legii to naiwność, ale puchary są realne”
Reklama

Inne sporty

Reklama
Reklama