Bijatyka kibiców w meczu byłego trenera Lecha!

Mikołaj Duda

19 grudnia 2025, 22:34 • 3 min czytania 13

Do bezprecedensowych scen doszło w Holandii po jednym z meczów krajowego pucharu. Gdy wydawało się, że nic nie przebije wielkich emocji, jakie swoją grą zapewnili piłkarze obu drużyn, do gry wkroczyli kibice i rozpętali niemałą awanturę. Prezes gospodarzy jasno przekazał, że ci ludzie z jego klubem nie mają nic wspólnego.

Bijatyka kibiców w meczu byłego trenera Lecha!
Reklama

W ramach pucharu Holandii Twente z Johnem van den Bromem jako trenerem oraz Przemysławem Tytoniem na ławce rezerwowych zmierzyło się w wyjazdowym starciu ze Spakenburgiem, występującym na trzecim poziomie rozgrywkowym w kraju. Mecz przyniósł wiele emocji, ale nie tylko tych boiskowych. Do następnej rundy awansowała ekipa byłego szkoleniowca Lecha Poznań. Wygrała z niżej notowanym przeciwnikiem aż 6:3 – co ciekawe, osiem z dziewięciu goli padło w drugiej połowie. Po końcowym gwizdku murawa stała się ringiem bokserskim, a właściwie to polem bitwy. Starły się ze sobą dwie grupy kibiców.

Reklama

Prezes trzecioligowca odciął się od sprawców zamieszania. „Nie chcę rzucać błotem”

Cała bijatyka miała trwać przez około cztery minuty, po czym obie grupy zostały od siebie rozdzielone przez funkcjonariuszy policji. Jeden z zamieszanych został aresztowany. To na skutek zniszczenia stadionowego ogrodzenia.

Po meczu głos w sprawie zamieszek na stadionie zabrał prezes Spakenburga. Jasno zakomunikował, że to nie byli fani jego zespołu, tylko kibice gości starli się z fanami rywali z Eredivisie, chociaż nie chciał zdradzić, którymi konkretnie, by – jak przyznał – nie robić dodatkowego gnoju.

– Ci młodzi ludzie, którzy starli się na boisku, należą do dwóch lub większej liczby rywalizujących ze sobą grup kibicowskich klubów Eredivisie. Z nagrań wynika, że grupa osób spoza Spakenburga szukała konfrontacji z fanami FC Twente. Ta grupa przyszła tu po to, żeby porządnie narozrabiać po meczu. Nie chcę rzucać błotem i wskazywać palcem. To nie moja rola. Efekt jest taki, że nie mówi się o meczu, lecz wyłącznie o tym. To okropne, że Spakenburg pojawia się w mediach właśnie z tego powodu.

Media potwierdziły wersję prezesa klubu z trzeciego poziomu rozgrywkowego. Według doniesień na tym meczu pojawili się fani Utrechtu, czyli co ciekawe następnego rywala Twente Johna Van den Broma w pucharze Holandii.

– Wczoraj mieliśmy bardzo dobry kontakt z naszymi kibicami, którzy również znacząco przyczynili się do atmosfery. My naprawdę dobrze ich znamy i na szczęście to nie byli oni. To trudne, by zatrzymać takie ekscesy, bo różni kibice, którzy na stadionach klubów zawodowych mają zakazy stadionowe, tutaj mogą po prostu przyjść. My nie możemy tego zatrzymać. W ten sposób mogą pojawić się ludzie, którzy mają coś na sumieniu – stwierdził prezes Spakenburga.

Zespół byłego trenera Lecha Poznań po 16 kolejkach zajmuje siódme miejsce w tabeli Eredivisie ze stratą pięciu punktów do trzeciego w stawce Ajaxu.

Czytaj więcej na Weszło:

Fot. Newspix

13 komentarzy

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama