Trener Widzewa i finisz jesieni. „Jesteśmy smutni”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

06 grudnia 2025, 21:18 • 2 min czytania 2

Reklama
Trener Widzewa i finisz jesieni. „Jesteśmy smutni”

Widzew został dziś solidnie pogruchotany. Nie dlatego, że zagrał jakieś beznadziejne zawody i Zagłębie przejechało się po nim walcem. Nie. Porażka w Lubinie musi być naprawdę trudna pod względem mentalnym, na co zwraca uwagę trener łodzian, Igor Jovićević.

Reklama

– To trudny moment dla tej drużyny. Realizowaliśmy plan na mecz, graliśmy dobrze, również pod względem indywidualnym. Musimy jednak pamiętać, że spotkanie trwa te 95 minut, trzeba grać od pierwszej do ostatniej i finiszować tak, żeby zdobyć punkty – powiedział podczas pomeczowej konferencji chorwacki szkoleniowiec. Trudno się z nim nie zgodzić, bo obejrzeliśmy spotkanie, w którym jego zespół przez długi czas nie mógł sobie niczego zarzucić.

Widzew puentuje jesień porażką. „Jesteśmy smutni”

Cały ten scenariusz, który rozegrał się w ostatnich minutach meczu Widzewa z Zagłębiem mógłby zmieść z planszy największych twardzieli. Tu nawet nie wiadomo, jak zareagować. Złością? A może pospolitym smutkiem?

– Zagłębie nie prezentowało niczego kombinacyjnego, grało bezpośrednio, wykorzystało przewagę wzrostu i wytworzyło przewagę w naszych szeregach obronnych. Jesteśmy smutni, ponieważ straciliśmy wszystko, co wywalczyliśmy w tym spotkaniu, ale jestem pewien, że jeżeli będziemy grać tak jak dzisiaj, to zdobędziemy jeszcze wiele punktów – podsumowuje z pewną dozą optymizmu trener Jovićević, którego słowa przytacza oficjalna strona klubu z Łodzi.

Nieco trudniej było zebrać myśli Sebastianowi Bergierowi. Napastnik Widzewa ma sobie niewiele do zarzucenia, jesienią wyrównał swój dorobek strzelecki z całego poprzedniego sezonu, ale…

Reklama

– Nie wiem, naprawdę nie wiem… Któryś raz z kolei tracimy bramki w doliczonym czasie gry, choć do pewnego momentu kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Punkty uciekają z rąk. Mimo dwóch wygranych z rzędu kończymy ten rok w zły sposób. Trudno mi coś więcej powiedzieć. Na boisku trzeba podejmować najlepsze decyzje, czasem nam się to nie udaje. Mam również swoje przemyślenia, dlaczego tak często mamy problem z utrzymywaniem wyniku, ale może lepiej będzie, jeśli o nich nie powiem – ugryzł się w pewnym momencie w język piłkarz.

Podzielił się jednak jedną refleksją na gorąco po zakończeniu spotkania i przyznał, że Leonardo Rochy to jednak trzeba we własnym polu karnym pilnować. A bez tego to można sobie zagrać nawet najlepsze spotkanie, a i tak wyjdzie z niego figa z makiem.

Widzew w 18 meczach zgromadził zawrotną liczbę 20 punktów. Jesienią przegrał aż 10 spotkań – tylu porażek nie zaliczył w tym sezonie jeszcze nikt.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama