Spytałem dziś w ciągu dnia swojego tatę, z czego będzie pamiętał Kamila Grosickiego. Miałem jakieś swoje typy, ale byłem po prostu ciekaw jego opinii. Jaka jedna rzecz, pierwsza przychodząca do głowy, zostaje w reprezentacji po popularnym „Grosiku”? – Wrzutka zewniaczkiem, ta w meczu z Niemcami – usłyszałem w odpowiedzi po w sumie nie tak długiej chwili namysłu. Kiwnąłem głową i potem gadaliśmy już o dupie Maryny, przynajmniej do wieczornej transmisji z meczu Polaków.
Piłka nożna nie jest może najważniejsza na świecie, ale sam fakt, że wielu z nas ma w głowie jakiś maleńki pokój, w którym mieszka chociaż jedno dobre wspomnienie Kamila Grosickiego w reprezentacji dowodzi, że chyba warto takiego gościa żegnać z honorami. Była więc specjalna pamiątka, były brawa, uściski, był szpaler w trzydziestej minucie. Tak to sobie pewnie wyobrażał piłkarz Pogoni i super, że udało się coś takiego zorganizować.
Choćby nawet za tę jedną wrzutkę z Niemcami. To był 2015 rok, eliminacje do Euro we Francji. Dziesięć lat temu przegraliśmy z Die Mannschaft 1:3, ale walczyliśmy dzielnie, co zresztą podkreślali po meczu sami piłkarze Adama Nawałki. W tym Grosicki, który czuł po ostatnim gwizdku niedosyt.
– Dla mnie najważniejsza jest drużyna, nie liczą się indywidualne akcje. Cieszy, że podnieśliśmy się i strzeliliśmy bramkę kontaktową. Grając z Niemcami, trzeba jednak wykorzystywać sytuacje – my na gola zamieniliśmy tylko jedną – mówił wtedy Grosik, który właśnie w tej jednej okazji maczał palce.
Stary dobry Grosicki. Trzydzieści minut jak jego występy w pigułce
Fajnie, że mógł „Grosik” jeszcze ten jeden ostatni raz cieszyć się razem z kolegami z gola dla kadry. Rzutem na taśmę, tuż przed ustawieniem szpaleru dla kapitana Pogoni – a dziś też reprezentacji Polski – moment radości zapewnił Matty Cash, który efektownym uderzeniem po długim słupku pokonał bramkarza z Mołdawii. W całą akcję zamieszany był też zresztą główny bohater dzisiejszego wieczoru – Grosicki we wcześniejszej fazie gry walczył o piłkę i chyba nawet trochę wystraszył golkipera, który popisał się czymś na kształt wyjątkowo nieudanego wybicia. Potem już wszystko potoczyło się bardzo szybko, a 95 spotkań „Turbo” w reprezentacji udało się przypieczętować trafieniem.
Wcześniej – i niestety później też – oglądaliśmy mecz niemrawy, ożywiany głównie… ambicją Kamila Grosickiego. On już dziś nie musiał wiele, przecież i tak byśmy mu dziękowali, i tak byśmy zapamiętali go dobrze. Ale dostał trzydzieści minut i postanowił je wykorzystać, by przypomnieć nam, za co jesteśmy mu wdzięczni.
Dość powiedzieć, że w przerwie wszyscy bylibyśmy pewnie zgodni, że 36-latek był jednym z jaśniejszych punktów polskiego zespołu. Po zakończeniu meczu zresztą też. Trochę to przykre spostrzeżenie, że gość żegnający się z kadrą, piłkarz będący już naprawdę blisko zawieszenia butów na kołku, wychodzi na plac z orzełkiem na piersi i niemal zawstydza resztę drużyny, a gra ledwie pół godziny. Tu dobrze ubrał to w słowa Przemysław Michalak:
Na razie to Grosicki żegna kolegów, a nie koledzy Grosickiego.
— Przemysław Michalak (@PrzemysawMicha2) June 6, 2025
I pewnie nie był po tych trzydziestu minutach „Grosika” odosobniony w swojej opinii.
Pożegnanie w dobrym stylu. „Spokojnie mógłby być jednym z liderów tej kadry”
Przejrzałem zresztą sieć i wygląda na to, że wiele osób zauważyło, jak dobrze na tle kolegów wyglądał Grosicki. Pewnie wpakował w te pół godziny gry trochę więcej sił i ambicji niż cała reszta, wiedział, że od niektórych zagra trzy razy krócej i mógł sobie pozwolić. Nie zmienia to jednak faktu, że myśmy już go widzieli w Ekstraklasie, gdzie mimo upływu lat nadal jest najlepszym skrzydłowym w całej stawce. I wiemy, że potrafi tak nawet dłużej.
A jest niestety kilku reprezentantów, o których nie można tego powiedzieć. Ani że mogą grać dobrze i z dużą dozą ambicji. Ani tym bardziej, że mogą tak przez dłużej niż pół godziny…
Dlatego kibice żegnają go dziś właściwie bez złego słowa. Tak jakby czuli, że tracą jednego z wymierającego nam gatunku. To tylko kilka losowych wycinków z twittera, ale sami zobaczcie:
„Grosicki najlepszy na boisku, każda akcja jego stroną stworzyła zagrożenie”
„Spokojnie mógłby być jednym z liderów tej kadry”
” Do momentu zejścia z boiska najbardziej aktywny był Kamil Grosicki”
„Niesamowite, że Grosicki w pożegnalnym meczu w kadrze, mając na karku 36 lat, pokazał chyba największe zaangażowanie ze wszystkich naszych kadrowiczów”
Lata mijają, a Grosicki wciąż najlepszy [RANKING LIGOWCÓW]
Kamil Grosicki, z zachowaniem pewnych proporcji, schodzi z reprezentacyjnej sceny w stylu Adama Małysza. Może nie na samym szczycie, ale w dobrej dyspozycji i wręcz przy lekkim niedosycie kibiców znad Wisły. Zostawia nas ze świadomością, że coś by tam jeszcze Polsce dał, że mógł jeszcze wygrywać i momentami stanowić o sile kadry. Dziś polował na asystę i chciał sporo namieszać, ale bilansu w kadrze nie poprawił. To jednak żadne zmartwienie, skoro w XXI wieku odcisnął swoje niemałe piętno na reprezentacji narodowej i da się nam wszystkim zapamiętać z jak najlepszej strony.
Choćby z tego jego zewniaczka…
WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI NA WESZŁO:
- Po co nam sparing z ogórkami? Czasem się przydaje
- Paweł Dawidowicz. Ekspert od udawania na straży honoru kadry!
- Wygląda na to, że Lewandowski stracił wiarę w kadrę Probierza
- Piątek tłumaczy transfer do Kataru: Nie patrzę na głosy ludzi
- Trela: Razem, ale osobno. Liga i kadra rzadko idą ramię w ramię
fot. Newspix.pl