Tommaso Guercio to w skali naszej Ekstraklasy naprawdę wyjątkowy zawodnik. Dopiero dziewięć miesięcy temu przeniósł się z Włoch do Wrocławia i przyznaje, że aklimatyzacja nie jest dla niego żadnym problemem. Nawet jeśli język polski nie należy do najłatwiejszych na świecie.
Obrońca Śląska to syn Polki i Włocha. Nic więc dziwnego, że potrafi odnaleźć się w szatni polskiego klubu, choć gra w ojczyźnie matki, jest dla niego absolutną nowością: – Czuję się bardzo dobrze, nigdy nie miałem tu problemów i niczego mi nie brakuje. Mieszkam sam blisko starego miasta i często odwiedzają mnie rodzice, którzy poznali się w Polsce – opowiada Guercio w rozmowie z Przeglądem Sportowym. – Tutejsze życie nie jest dla mnie czymś zupełnie nowym. Urodziłem się we Włoszech, ale częściowo wychowałem się na Podlasiu – zdradza piłkarz.
Korzenie zawodnika sięgają okolic Suwałk: – Stamtąd pochodzi moja mama i dalej mieszkają tam dziadkowie. Z nimi mówię trochę po polsku, chociaż nie panuję do końca nad językiem. Jestem w stanie wywnioskować znaczenie z kontekstu – przekonuje obrońca.
Tommaso Guercio niedawno dostał powołanie do reprezentacji Polski U-20. Sam przekonuje, że gra dla kadry jest dla niego bardzo ważna. Nie tylko z powodów sportowych: – Polska dała mi dużo i ja chciałbym oddać to, co dostałem. Dlatego cieszę się z reprezentowania tego kraju. Pamiętam, że kiedy byłem mały i spędzałem wakacje w Raczkach, bawiłem się z moimi tamtejszymi kolegami. Mój brat mi pomagał, bo on lepiej radził sobie z polskim. Dziadkowie dali mi dużo, zawsze do mnie piszą – znów wspominał Guercio. I zaznaczył, że związanie kariery z Ekstraklasą nie byłoby dla niego niczym złym – Nie spieszę się, aby opuścić Polskę i Wrocław. Dobrze mi tu.
WIĘCEJ NA WESZŁO:
-
Samotność kapitana. Powiedz „Lewy”, gdzieś ty był? [Komentarz]
-
Stłamszony Bogusz, elektryczny Walukiewicz, Zalewski znów najlepszy [NOTY]
-
Cristiano Ronaldo w ulubionej roli. Waleczni Szkoci pokonani
Fot. Newspix