Gruchała: Arka ma naprawdę sporą wartość i to Kołakowscy ją wygenerowali

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

15 kwietnia 2024, 18:44 • 4 min czytania

Reklama
Gruchała: Arka ma naprawdę sporą wartość i to Kołakowscy ją wygenerowali

Marcin Gruchała to lokalny przedsiębiorca, który w przeszłości był zawodnikiem Arki Gdynia, a nawet jest wychowankiem ekipy z Trójmiasta. Niedawno przejął większościowy pakiet akcji klubu, a w poniedziałek gościł w Weszłopolskich, gdzie opowiedział o kulisach transakcji i planach na przyszłość.

Reklama

– Szczegółów na temat kwoty transakcji nie będę zdradzał. Nie zapłaciłem jednak 25 milionów złotych. Więcej na ten temat nie powiem – zaczął Gruchała. – Klub ma naprawdę sporą wartość i to panowie Kołakowscy ją wygenerowali. Zaowocowała ona parokrotną przebitką w momencie transakcji. Proszę pamiętać, że rozmowy toczyły się przez parę miesięcy, cenę wynegocjowaliśmy w okolicach października czy listopada. Jest ona wyliczona także na bazie możliwości osiągania sukcesów w przyszłości – tłumaczył właściciel Arki na antenie WeszłoTV.

Rozprawiono się także ze sprawą potencjalnej wypłaty pieniędzy dla Dominika Midaka w razie awansu Arki do Ekstraklasy: – Pięć rat po pół miliona złotych? To nie jest prawda, na klubie nie ciążą żadne zobowiązania. To ma związek z umową pomiędzy Dominikiem Midakiem a Michałem Kołakowskim, ale to są rozliczenia, z którymi klub nie ma nic wspólnego – mówił Gruchała.

– Droga, którą przeszedłem przez ostatnie cztery lata, przygotowała mnie do tej decyzji i determinacji, którą wykazałem, by dopiąć tę transakcję. Wcześniej rozmawiałem z panem Włodzimierzem Midakiem, ale wtedy nie było szans na przejęcie pakietu większościowego klubu – powiedział właściciel Arki. – Trzeba wierzyć w to, co się robi i mam nadzieję, że nie okażę się Don Kichotem polskiej piłki. Wolę teraz zapłacić wyższą cenę za dobry biznes, niż wchodzić w ten temat cztery lata temu nieprzygotowany, choć za mniejsze pieniądze.

– Te ostatnie lata to nie jest czas stracony. Wydarzyło się sporo dobrych rzeczy i to za nie, z wyceną przyszłych bonusów, zdecydowałem się zapłacić. Nie chciałbym rozmawiać o problemach, był na to czas rok temu i rozmawialiśmy wówczas aż za dużo. Szanuję to, co zrobili panowie Kołakowscy i cieszę się, że mimo ostrego sporu udało się nam zamknąć ten temat. Każdy uzyskał swoje cele i każdy idzie dalej – to bardzo pozytywne i chciałbym, żeby tak to było postrzegane – dodawał Marcin Gruchała.

Reklama

Zapytany o relacje klubu z agencją Kołakowskich, właściciel Arki nie krył, że nie widzi przeciwwskazań do dalszej współpracy: – Ta współpraca będzie trwać dalej, bo mamy kliku piłkarzy związanych z agencją KFM. Wyobrażam też sobie przyszłe transfery, bo przez ten okres, głównie już po gorącym sporze, poznaliśmy się z panem Jarkiem dość dobrze i myślę, że obustronnie się szanujemy. Z tej pozycji dużo łatwiej nam usiąść do stołu, na pewno łatwiej niż kiedyś – przekonywał Gruchała. – Nie chciałbym niczego deklarować w kwestii żadnego piłkarza, z żadnej agencji. Część graczy ma dłuższe umowy, a części kończą się kontrakty już wkrótce. Nie chciałbym o tym teraz mówić – dodał.

Marcin Gruchała mówił też dziś o przyszłości, jaka może czekać klub z Gdyni. Jak chciałby przekonać kibiców, że Arka jest w dobrych rękach? – Wiem, że jestem nowy w środowisku. Mam jednak poczucie, że nie jestem sam w planowaniu przyszłości Arki. Jest spore grono akcjonariuszy, którzy planują znaczące dokapitalizowanie klubu w ciągu najbliższych dwóch czy trzech miesięcy. Po stronie kibiców i sponsorów też jest bardzo duże, pozytywne poruszenie, a pomaga to, co robią na boisku piłkarze trenera Łobodzińskiego. To dobre podłoże do tego, żeby w Arce zbudowała się społeczność, która będzie w stanie Arkę pociągnąć. Ja chyba nie chciałbym takiej władzy i odpowiedzialności finansowej, jaką mają niektórzy właściciele w polskich klubach. Chcę wokół siebie zbudować grono ludzi współodpowiedzialnych za ten klub – zadeklarował Gruchała.

– Kluczem jest to, żeby ludzie czuli, że Arka jest społecznością, która łączy. Wydaje mi się, że w ostatnich latach tego nie było. Powinniśmy zacząć od tego, żeby uderzyć się w pierś i mówię to także do akcjonariuszy, sponsorów – Arka miała naprawdę dużego sponsora, Prokom, ale nie skorzystała z dużych pieniędzy i nie zbudowała klubu tak, by jego dobre funkcjonowanie potrwało dłużej – tłumaczył nowy właściciel klubu z Gdyni. – Nie poświęcono czasu, by budować tę społeczność. Musimy zacząć właśnie od tego – od poczucia, że Arka jest nasza i należy wziąć za nią odpowiedzialność.

Reklama

WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

Ważny apel trenera Siarki przed Lechem. „Boimy się powrotu do szarej rzeczywistości”

Mikołaj Duda
10
Ważny apel trenera Siarki przed Lechem. „Boimy się powrotu do szarej rzeczywistości”

Betclic 1. Liga

Reklama