Reklama

Śląsk blisko spadku? Zagłębie mówi: Zaraz, zaraz – my też chcemy!

Maciej Wąsowski

Autor:Maciej Wąsowski

14 kwietnia 2023, 23:55 • 4 min czytania 40 komentarzy

Zagłębie Lubin w tym sezonie ma zaledwie dziewięć goli strzelonych na własnym stadionie. Za chwilę Miedziowi będą mieli więcej domowych porażek niż zdobytych bramek, bo właśnie przegrali ósme spotkanie u siebie. Co gorsza dla nich, ponieśli porażkę z innym kandydatem do „walki o spadek” – Górnikiem Zabrze.

Śląsk blisko spadku? Zagłębie mówi: Zaraz, zaraz – my też chcemy!

To pierwsze zwycięstwo Jana Urbana od momentu, kiedy wrócił do zabrzańskiego klubu.

– Po powrocie była porażka (z Piastem 0:1 – przyp. red.), później remis (z Koroną 1:1 – przyp. red.) i teraz zwycięstwo. Niesamowicie ważne. Dziś wynik był najważniejszy – mówił trener po ostatnim gwizdku na antenie Canal+.

Zagłębie Lubin – Górnik Zabrze 0:2. Dali radę bez „Poldiego”

Na pewno 60-letni szkoleniowiec jechał do Lubina pełen obaw, bo wiedział, że nie będzie mógł dziś skorzystać z Lukasa Podolskiego. Jak przyznał chodziło o „drobny uraz”.

Reklama

Nieobecność największej gwiazdy wyszła Górnikowi na dobre. Nieoczekiwanie drużynę ciągnęli z Zagłębiem: Paweł Olkowski, Daisuke Yokota, Damian Rasak i Erik Janža. Dwaj pierwsi zaskakiwali dryblingami, drugi był jedynym stricte defensywnym pomocnikiem i poradził sobie świetnie z tym zadaniem, a ostatni imponował dośrodkowaniami.

To właśnie kapitan Górnika dograł piłkę z rożnego do Emila Bergströma, a ten sprytnym strzałem głową otworzył wynik. Fatalnie krył w tej sytuacji Jakub Świerczok. Generalnie był to bardzo słaby mecz w wykonaniu byłego reprezentanta Polski. Poza jednym podaniem do Kacpra Chodyny, napastnik Zagłębia zupełnie nie zaistniał w ofensywie. A jeszcze przed przerwą był bliski samobója, kiedy chciał pomóc kolegom z obrony. Skończyło się na tym, że obił poprzeczkę własnej bramki.

Zagłębie Lubin – Górnik Zabrze. Długa analiza VAR i karny

Jak już jesteśmy przy napastnikach i ich interwencjach w polu karnym, to trzeba przypomnieć starą piłkarską prawdę: „dziewiątka” pod swoją bramką może wyrządzić olbrzymie szkody. Tak też było z Piotrem Krawczykiem z Górnika. 28-latek po dośrodkowaniu z rzutu wolnego zrobił stempel Arkadiuszowi Woźniakowi. Rezerwowy gospodarzy dosłownie kilka sekund wcześniej pojawił się na boisku.

Później mieliśmy kilkuminutową analizę VAR. Długo nikt nie wiedział, co tak na dobrą sprawę było sprawdzane. Zapewne początkowo nie wiedział tego sam sędzia Krzysztof Jakubik, jak również zdezorientowani piłkarze. Później telewidzowie dostali jedną powtórkę, na której jeden z zawodników Zagłębia mógł być na pozycji spalonej, ale nie dostaliśmy żadnych dodatkowych ujęć i trudno ocenić czy ostatecznie był ofsajd czy tez nie. Jakubik utrzymał decyzję z boiska i Miedziowi mieli idealną okazję do wyrównania. Niestety dla nich zmarnował ją Filip Starzyński. Pomocnik Zagłębie uderzył fatalnie – lekko i na idealnej wysokości dla bramkarza. W efekcie Daniel Bielica obronił „jedenastkę”. Być może wpływ na to miało długie oczekiwanie na decyzję VAR.

Zagłębie do końca meczu się nie podniosło. Na koniec jeszcze goście podwyższyli prowadzenie w okolicach setnej minuty (po tej długiej analizie sędziowie doliczyli 10 minut), wykorzystując fakt, że bramkarz gospodarzy Sokratis Dioudis pobiegł w pole karne rywali przy rzucie rożnym. Dani Pacheco poholował piłkę kilka metrów i na spokojnie przymierzył. To trafienie jest bardzo ważne w kontekście utrzymania, bo sprawia, że Górnik ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań z Zagłębiem (2:3 i 2:0).

Zagłębie Lubin – Górnik Zabrze 2:0. Starzyński: Ciężko coś powiedzieć…

Lubinianie mają w tej chwili najgorszy bilans spotkań na własnym stadionie w całej Ekstraklasie:

Reklama
  • 2 zwycięstwa
  • 5 remisów
  • 8 porażek
  • bramki 9:20

Niby trener Waldemar Fornalik poprawił grę swojej drużyny w 2023 roku, względem tego, co było jesienią, ale w ostatnich pięciu kolejkach jakby tego nie widać, bo Zagłębie nie potrafiło w nich wygrać, a to sprawia, że znów widmo spadku patrzy w oczy Miedziowych.

Ciężko mi powiedzieć dlaczego tak mało wygrywamy u siebie. To był kluczowy mecz . Nie możemy się teraz poddać. Trzeba po prostu punktować i to niezależnie, jak zagramy. Ciężko coś powiedzieć po takim meczu. Od siebie i od drużyny mogę powiedzieć jedno – będziemy grać do końca – powiedział po spotkaniu załamany Starzyński, którego niewykorzystany karny sprawił, że jego drużyna jest dziś w strefie spadkowej.

Zagłębie ma tyle samo punktów, co będący przed nią Śląsk. Jak tak dalej pójdzie, to któraś z tych dwóch dolnośląskich ekip naprawdę dołączy do w zasadzie zdegradowanej już Miedzi i zleci z ligi. Szczęściem Zagłębie i Śląska jest to, że jeszcze gorzej od nich wygląda Lechia Gdańsk, która pewnie już do końca rozgrywek nie opuści przedostatniej lokaty.

Dla fanów Zagłębia pocieszające może być to, że w trakcie obecnego sezonu ich zespół zagra jeszcze cztery razy na wyjazdach i tylko dwa razy u siebie. W delegacjach lubinianie zdobyli 20 z 31 punktów jakie mają obecnie na koncie.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Rocznik 1987. Urodził się tego samego dnia, co Alessandro Del Piero tylko 13 lat później. Zaczynał w tygodniku „Linia Otwocka”, gdzie wnikliwie opisywał m.in. drugoligowe losy OKS Start Otwock pod rządami Dariusza Dźwigały. Od lutego 2011 roku do grudnia 2021 pracował w „Przeglądzie Sportowym”, gdzie zajmował się głównie polską piłką ligową. Lubi pogrzebać przy kontrowersjach sędziowskich, jak również przy sprawach proceduralnych i związkowych. Fan spotkań niższych klas rozgrywkowych, gdzie kibicuje warszawskiemu PKS Radość (obecnie liga okręgowa). Absolwent XXV LO im. Józefa Wybickiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

40 komentarzy

Loading...