5 listopada 2026 roku Cristiano Ronaldo oficjalnie zakończył reprezentacyjną karierę. Stało się to nagle, choć trudno powiedzieć, abyśmy mówili o niespodziance. Ten moment musiał po prostu nadejść, a że został nieco przyspieszony, to już inna historia. Mimo to kibice będą go pamiętać jako najwybitniejszego piłkarza, jaki kiedykolwiek przywdziewał barwy narodowe Portugalii i nie ma w tym ani krzty przesady. W związku z tym postanowiliśmy wspomnieć o 25 spośród 234 meczów Cristiano Ronaldo w kadrze, które w różny sposób są dla niego ważne i pokazują drogę, jaką przebył. Uwaga, to będzie nostalgiczna podróż.
Mecz nr 1: Portugalia – Kazachstan (20 sierpnia 2003)
Kto by pomyślał, że tego dnia rozpoczęła się era, która będzie trwała przez 23 lata? Latem 2003 roku Cristiano Ronaldo miał zaledwie 18 wiosen na karku, ale w Sportingu prezentował się już na tyle obiecująco, że Luiz Felipe Scolari dał mu szansę w seniorskiej reprezentacji Portugalii. Młodzian pojawił się wtedy na boisku na początku drugiej połowy, wchodząc za – rety, co za symbolika z perspektywy czasu – Luisa Figo. Gola co prawda nie strzelił, ale występując z numerem 16 na prawym skrzydle, wniósł do gry reprezentacji Portugalii powiew świeżości. Na pierwszy rzut oka było widać, że 18-letni Ronaldo ma to coś.
Mecz nr 5: Portugalia – Szwecja (28 kwietnia 2004)
Cristiano Ronaldo wykonujący rzut rożny to dziś przedziwny widok. Ponad 20 lat temu niekoniecznie, a właśnie z takiego stałego fragmentu napastnik (wówczas skrzydłowy) zaliczył pierwszą asystę w barwach narodowych. Na debiutanckie trafienie musiał jeszcze poczekać, ale ten moment również był znaczący, choć mówimy o spotkaniu towarzyskim. Niemniej – okoliczności były takie, że w 92. minucie przy wyniku 1:2 wykonał korner prosto na głowę Nuno Gomesa, a ten wyrównał wynik spotkania.
Mecz nr 8: Portugalia – Grecja (12 czerwca 2004)
Jest w tym pewna symbolika, że pierwszego gola w karierze reprezentacyjnej Cristiano Ronaldo strzelił akurat na wielkim turnieju i to domowym. Na Euro 2004 wystąpił już jako piłkarz Manchesteru United, ale jeszcze nie nazwalibyśmy go liderem zespołu narodowego. Pierwsze trafienie zresztą było dla niego słodko-gorzkie – to jedynie bramka honorowa w starciu przegranym 1:2 z Grecją. Zdobył ją w 90. minucie, a Portugalii zabrakło już czasu na wyrównanie. Ta porażka zwiastowała zresztą coś, co miało nadejść niespełna miesiąc później…
Mecz nr 13: Portugalia – Grecja (4 lipca 2004)
Mistrzostwa Europy 2004 to jeden z najbardziej zaskakujących turniejów Starego Kontynentu. Ba, pewnie nawet historii futbolu. Już sam fakt, że grająca skrajnie minimalistycznie Grecja dotarła aż do finału, był ogromną niespodzianką. Ale że to jeszcze ona zwycięży?! Tego chyba mało kto się spodziewał, zwłaszcza że to Portugalia ponownie stanęła na drodze drużyny Otto Rehhagela. Finalnie jedyne trafienie zanotował Angelos Charisteas, a ekipa Luiza Felipe Scolariego musiała przełknąć gorzką pigułkę porażki i rozczarowania w domowym turnieju.
Dla młodego, ale już skrajnie ambitnego Cristiano Ronaldo to był trudny moment. To jeden z najsłynniejszych obrazków/kadrów z nim związanych, gdy stoi zapłakany po ostatnim gwizdku. Tę pamiętną chwilę uchwycili realizatorzy i fotoreporterzy. Tak blisko ostatecznego triumfu, a tak daleko… Zwłaszcza że Portugalia dominowała w każdym aspekcie gry, a Grecji wystarczył jeden korner (Portugalia miała 10). Sam Ronaldo dwoił się i troił w napędzaniu kolejnych ataków swojego zespołu. Wszystko na nic.
Mecz nr 34: Portugalia – Iran (17 czerwca 2006)
Po przegranym finale Euro 2004 na mundial 2006 Portugalia jechała z dużymi nadziejami i trudno się dziwić. To był zespół z tyloma gwiazdami, że nawet nocą na bezchmurnym niebie widać ich mniej (m.in. Figo, Carvalho, Deco). Ronaldo również miał już ugruntowaną pozycję w światowym futbolu i chciał to udowodnić w Niemczech. To właśnie na tym turnieju, w spotkaniu przeciwko Iranowi zdobył swoją pierwszą bramkę na mundialu. Pokonał bramkarza z rzutu karnego po tym, jak jeden z przeciwników ściął Figo niczym trawę na wiosnę w ogródku. Niestety dla Ronaldo, później okazało się, iż było to jego jedyne trafienie na tym turnieju.
Mecz nr 36: Portugalia – Anglia (1 lipca 2006)
To jeden z tych meczów, który co do piłkarza z Madery przeszedł do historii, ale bynajmniej nie ze względu na jego wyczyn sportowy. Owszem, Portugalia awansowała. Owszem, to Cristiano wykonał kluczową jedenastkę w serii rzutów karnych. No ale po tym spotkaniu równie dużo mówiło się o „puszczeniu oczka” przez Ronaldo w stronę ławki rezerwowych po tym, jak jego kolega z Manchesteru United wyleciał z boiska z czerwoną kartką.
Media błyskawicznie podchwyciły temat. Mówiło się nawet, że to koniec ich relacji i nie będą w stanie grać razem w barwach Czerwonych Diabłów, bo ego weźmie górę. Angielskie bulwarówki zrobiły z Portugalczyka wroga publicznego numer jeden, ale paradoksalnie sam Rooney nie miał pretensji do Cristiano. Mało tego, po latach przyznał, iż ta sytuacja ich do siebie zbliżyła jako kumpli.
Mecz nr 38: Portugalia – Niemcy (8 lipca 2006)
Podczas mistrzostw świata w Niemczech było blisko, by Portugalia powtórzyła wyczyn z 1966 roku i zdobyła brązowy medal. W starciu o 3. miejsce przyszło jej jednak rywalizować z gospodarzami turnieju, więc zadanie było podwójnie trudne. Jak się okazało – zbyt trudne. Tego dnia Die Mannschaft wiodła prym, a szczególnie Bastian Schweinsteiger, który zdobył dwie bramki i zanotował asystę przy samobóju Petita. Nuno Gomes trafił już tylko honorowo. Ronaldo znów nie błysnął, podobnie jak przeciwko Grecji dwa lata wcześniej.

Cristiano Ronaldo vs Bastian Schweinsteiger
Mecz nr 74: Portugalia – Korea Północna (21 czerwca 2010)
Na mistrzostwa świata w RPA Portugalia jak zwykle pojechała z wielkimi nadziejami. Cristiano Ronaldo natomiast miał jeszcze jeden cel – w końcu się przełamać. Piłkarzowi takiemu jak on rzadko przytrafiają się nawet krótkie serie meczów bez zdobytej bramki. Tymczasem gwiazdor Realu Madryt od 11 spotkań nie mógł trafić do siatki, jeśli chodzi o występy w samych barwach narodowych. Dużo, jak na taki kaliber gracza. Pech trwał przez ponad rok, aż w końcu przełamał się przeciwko Korei Północnej.
To zresztą jeden z najsłynniejszych goli Ronaldo w karierze, choć dość zabawny. Sam zawodnik śmiał się z tego, co zaszło, gdy już ostatecznie pokonał bramkarza. A dlaczego ostatecznie? Pierwsze uderzenie napastnika odbił golkiper Korei Północnej. W efekcie futbolówka spadła na kark CR7. Raz odbiła się od jego karku, drugi raz od głowy, a dopiero potem spadła mu przed nogi. Wtedy już Cristiano miał przed sobą pustą bramkę, do której piłkę wpakował bez problemu.
Trafienie to jednak było słodko-gorzkie. Słodkie, bo Portugalia ogoliła wtedy Koreę aż 6:0. Gorzkie, bo jedyne dla Ronaldo w trakcie mundialu 2010. A po drugie Portugalia w trzech innych spotkaniach ani razu nie trafiła do siatki i odpadła z turnieju po porażce 0:1 z Hiszpanią w 1/8.
Mecz nr 100: Portugalia – Irlandia Północna (16 października 2012)
W eliminacjach do MŚ 2014 Portugalii szło raczej przeciętnie. Mordęgi z Luksemburgiem, porażka z Rosją, później jeszcze dwa remisy z Izraelem… W międzyczasie zmierzyła się też z Irlandią Północną, remisując z nią 1:1, co oczywiście rozczarowało wszystkich fanów tej drużyny. Właśnie w takich okolicznościach Cristiano Ronaldo przyszło świętować swój 100. występ w kadrze narodowej. Gdyby chociaż tego dnia wpisał się na listę strzelców… No ale nie. Do siatki trafił Helder Postiga po asyście Naniego.
Mecz nr 106: Irlandia Północna – Portugalia (6 września 2013)
Bohater tego tekstu na pewno dużo lepiej wspomina rewanż z Irlandią Północną, tym razem na wyjeździe. Portugalia była już pewna gry w barażach do mundialu w Brazylii, a Ronaldo zwieńczył eliminacje swoim pierwszym hat-trickiem w barwach narodowych. Najpierw trafił głową po rożnym (na 2:2), potem w ten sam sposób wykorzystał centrę Fabio Coentrao, a na koniec pokonał Roya Carrolla z rzutu wolnego. Tak, to był jeszcze ten czas, kiedy wszyscy drżeli, gdy Cristiano podchodził do stojącej piłki…
Mecz nr 109: Szwecja – Portugalia (19 listopada 2013)
Na drugi hat-trick w reprezentacji Portugalii Ronaldo nie musiał długo czekać. Trzy mecze później ekipa Paulo Bento rywalizowała w barażach ze Szwecją, a na wyjazdowe starcie barażowe pojechała z zaliczką gola z pierwszego spotkania. Rewanż to było jednak show gwiazdy Realu Madryt. Otworzył on wynik meczu uderzeniem z lewej nogi po kontrze i podaniu od Joao Moutinho, ale po dwóch bramkach Zlatana Ibrahimovicia prowadziła Szwecja. Potem jednak Cristiano załatwił sprawę w ciągu trzech minut. Dzięki temu zwycięstwu Portugalia pojechała do Brazylii, lecz tam odpadła już po fazie grupowej.
Mecz nr 129: Portugalia – Węgry (22 czerwca 2016)
Pamiętacie Portugalię na Euro 2016, która wszystko przepychała? Kto by nie pamiętał… Ronaldo najlepiej spisał się tam przeciwko Węgrom. Niewiele brakowało, a historia triumfu Portugalczyków na tym turnieju w ogóle nie zostałaby napisana. Po remisie 1:1 z Islandią i 0:0 z Austrią ekipa Fernando Santosa była na skraju. Albo ugra cokolwiek z Madziarami, albo znów zawiedzie oczekiwania i to w katastrofalny sposób.
Co więcej, to właśnie Węgrzy trzykrotnie wychodzili na prowadzenie, a Portugalia goniła wynik za każdym razem. W końcu wywalczyła remis 3:3, który dał jej awans, a Ronaldo dwukrotnie pokonał bramkarza. Raz natomiast – przy pierwszej bramce – asystował Naniemu i trzeba przyznać, że było to genialne podanie. Najlepsi playmakerzy by się nie powstydzili. Później natomiast Cristiano strzelił jednego z najładniejszych goli w karierze – piętą, po centrze z prawej strony. Honor Portugalii uratował natomiast za sprawą uderzenia głową.
Mecz nr 132: Portugalia – Walia (6 lipca 2016)
Podczas Euro 2016 Ronaldo dwukrotnie ruszał na ratunek swojej reprezentacji. Starcie z Chorwacją w 1/8 finału mu nie wyszło, przeciwko Polsce w ćwierćfinale też niewiele wskórał (Pazdan pozdrawia). Dopiero w półfinale znów błysnął na miarę swoich możliwości, dzięki czemu Portugalia pokonała Walię i awansowała. Na 1:0 trafił sam Ronaldo, wykonując jeden ze swoich słynnych, niemalże nadludzkich skoków.
Wiecie, chodzi o ten moment, gdy kolana nagle znajdują się na wysokości głowy, jakby chłop wypił miksturę Panoramixa albo coś w podobie… Natomiast na 2:0 zaliczono mu asystę, a gol poszedł na konto Naniego. I choć finalnie to nie był najbardziej widowiskowy występ ówczesnej gwiazdy Realu Madryt, to samo wprowadzenie ekipy do finału Euro 2016 było czymś nie do przecenienia.
Mecz nr 133: Portugalia – Francja (10 lipca 2016)
To była duża niespodzianka. Portugalia wygrała z Francją 1:0 po dogrywce i wywalczyła mistrzostwo Europy pierwszy raz w historii. Domyślamy się jednak, że nie tak CR7 wyobrażał sobie swój występ w tym niezwykle prestiżowym starciu. Zakończył się on bowiem po 25 minutach. Musiał zejść z powodu kontuzji.
Później jednak byliśmy świadkami scen, które są zarówno memiczne, jak i w pewien sposób monumentalne. W pewnym momencie Ronaldo już nie mógł wytrzymać na ławce, więc wstał i zachowywał się praktycznie jak trener. Krzyczał do swoich kolegów z boiska, motywował ich, dawał wskazówki… Z jednej strony było to po prostu zabawne, z drugiej natomiast pokazywało, jak bardzo Cristiano pragnie sukcesu. I dostał go, na szczęście dla niego, bo w przeciwnym wypadku chyba złamałoby mu to serce jeszcze bardziej niż Grecja w 2004 roku.
Mecz nr 134: Portugalia – Andora (7 października 2016)
Wiadomo, żadne spotkanie z Andorą nie jest prestiżowe, no chyba że występujesz w kadrze typu San Marino czy Liechtenstein i masz potencjał na rzadką wygraną, to może wtedy tak. Dla Portugalii – starcie z cyklu „odbębnić i zapomnieć”. Nawet w takich spotkaniach jednak nie za często zdarza się, by jeden piłkarz ustrzelił karetę, a CR7 ta sztuka się udała.
Mecz nr 151: Portugalia – Hiszpania (15 czerwca 2018)
Pierwszy mecz fazy grupowej na mistrzostwach świata 2018 to był jeden z najlepszych występów CR7 w reprezentacji. Oczywiście mówimy tu o ocenie indywidualnej, bo całościowo zremisowanie 3:3 z Hiszpanią to nie jest wynik z gatunku legendarnych. Niemniej to właśnie Ronaldo strzelił wszystkie trzy gole.
Otworzył wynik spotkania, pokonując Davida de Geę z rzutu karnego. Drugi raz zrobił to z pomocą samego golkipera. Jego uderzenie zza pola karnego było zbyt lekkie, ale okazało się, że Hiszpan ma dziurawe rękawice i piłka je przebiła, a potem wolniutko wturlała się do siatki. Za trzecim razem pięknie wykonał rzut wolny. De Gea mógł tylko oglądać, jak futbolówka wpada do bramki, a jego zespół traci prowadzenie z 3:2 na 3:3. Jedno z tych spotkań, które bardzo dobrze pamiętamy z tamtego turnieju – za sprawą hat-tricka CR7 właśnie.
Mecz nr 158: Portugalia – Szwajcaria (5 czerwca 2019)
Na drugie trofeum w barwach narodowych Ronaldo musiał czekać niespełna trzy lata. I choć w samym finale nie błysnął (Van Dijk i De Ligt w zasadzie go wyłączyli), to Portugalia w ogóle by się do niego nie dostała, gdyby nie jego wyczyn w półfinale przeciwko Szwajcarii. Zespół Fernando Santosa wygrał to spotkanie 3:1, a Cristiano strzelił wszystkie trzy gole. Za pierwszym razem posłał rakietę nie do obrony z rzutu wolnego. Za drugim uderzył z obrębu pola karnego po podaniu z prawej strony. Za trzecim wykorzystał kontrę. To wystarczająco dużo, by nie odbierać mu zasług za triumf w tamtej edycji Ligi Narodów UEFA.
Mecz nr 165: Szwecja – Portugalia (8 września 2020)
Czy Ronaldo lubił grać przeciwko Szwedom? Trudno powiedzieć, ale losy jego i tego konkretnego przeciwnika co jakiś czas się splatały. Pierwsza asysta w kadrze, potem koncert w barażach i awans na mundial, a w 2020 roku również setny gol w kadrze. Za pierwszym razem pokonał bramkarza posyłając precyzyjną bombę z rzutu wolnego i to właśnie to efektowne trafienie było jego numerem 100 w barwach narodowych. Cristiano nie byłby jednak sobą, gdyby na tym poprzestał. W tym samym starciu wpisał się na listę strzelców jeszcze raz, tym razem uderzając technicznie zza szesnastki.
Mecz nr 180: Portugalia – Irlandia (1 września 2021)
Przez długi czas to Ali Daei dzierżył rekord największej liczby zdobytych bramek w barwach narodowych. Irańczyk występował w kadrze od 1993 do 2006 roku i w tym czasie nastukał 109 goli w 149 meczach (potem FIFA zmieniła status jednego z meczów, a tym samym statystyki Daeiego na 108 bramek w 148 spotkaniach). Na początku września 2021 roku to jednak przestało być tak ważne, ponieważ byłego reprezentanta Iranu prześcignął właśnie Ronaldo. Dwukrotnie pokonał wtedy Gavina Bazunu i pobił rekord świata. Co ciekawe, w starciu z Irlandią mógł skompletować hat-tricka, ale już na początku meczu zmarnował rzut karny.
Mecz nr 200: Islandia – Portugalia (20 czerwca 2023)
W czerwcu 2023 roku CR7 osiągnął coś, co przed laty wydawało się nierealne. Choć w swojej karierze ominął całkiem sporo meczów drużyny narodowej, to i tak uzbierał aż 200 występów. Ten jubileuszowy był przeciwko Islandii i odbył się w ramach eliminacji do Euro 2024. Ronaldo zdobył w nich aż 11 bramek w dziewięciu meczach. Starcie z ekipą prowadzoną przez Age Hareide uświetnił zresztą (jedynym) golem w 89. minucie.
Mecz nr 213: Portugalia – Chorwacja (5 września 2024)
Tuż po nieudanym dla Portugalii Euro 2024 (odpadnięcie w ćwierćfinale z Francją, zero goli Ronaldo), ekipa prowadzona przez Roberto Martineza rozpoczęła rywalizację w Lidze Narodów UEFA od spotkania z Chorwacją. Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego szukała pocieszenia po turnieju i znalazła je. Przeciwników udało się pokonać 2:1, wracając na zwycięskie tory, a jednego z goli strzelił właśnie Ronaldo. Nie było to jednak zwykłe trafienie, lecz bramka nr 900 w jego karierze.

Jeśli wierzyć portalowi Transfermarkt, to w chwili powstawania tego tekstu Cristiano ma na koncie 979 goli – 833 z klubów i 146 z reprezentacji Portugalii. To co, dobije do 1000?
Mecz nr 221: Portugalia – Hiszpania (8 czerwca 2025)
Wiadomo, Liga Narodów UEFA to nie są najbardziej prestiżowe rozgrywki na świecie, ale lepiej zdobyć takie trofeum niż go nie zdobyć, prawda? Owszem, w związku z tym Ronaldo również miał prawo czuć satysfakcję, gdy Portugalia po raz drugi wygrała ten turniej w 2025 roku. Nie obyło się jednak bez kłopotów, ponieważ w regulaminowym czasie gry było 2:2 z Hiszpanią. CR7 raz nawet pokonał Unaia Simona, po przepchnięciu się z rywalem i uderzeniu z bliskiej odległości.
W serii rzutów karnych Cristiano jednak nie mógł pomóc swojej drużynie, ponieważ w 88. minucie zszedł z boiska z powodu kontuzji. Jego koledzy strzelali jednak lepiej i po serii jedenastek (5:3) mogli cieszyć się ze zdobytego tytułu. Znów trofeum Portugalii i znów w kluczowej fazie bez CR7.
Mecz nr 230: Portugalia – Uzbekistan (23 czerwca 2026)
Niesamowite, że aż 23 lata musiał czekać Ronaldo, by przebić wyczyn swojego rodaka Eusebio sprzed kilku dekad. To właśnie ten legendarny zawodnik Benfiki podczas mistrzostw świata w 1966 strzelił dziewięć goli i przez 60 lat dzierżył miano najskuteczniejszego Portugalczyka na mundialu.
W trakcie mistrzostw świata w 2026 roku Cristiano w końcu go pokonał. W rywalizacji z Uzbekistanem dwukrotnie pokonał bramkarza. Przy golu na 1:0 sprytnie urwał się spod krycia i wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony. Przy trafieniu na 3:0 wykończył kontrę po podaniu od Bruno Fernandesa. Zdobywając bramki z Uzbekistanem CR7 stał się też pierwszym piłkarzem w historii, który wpisywał się na listę strzelców na sześciu różnych mundialach. Absolutnie kosmiczny wynik.
Mecz nr 234: Portugalia – Walia (24 września 2026)
Chyba nawet sam Ronaldo nie przypuszczał, iż starcie z Walią w Lidze Narodów będzie dla niego ostatnim w barwach narodowych. To znaczy – wiadomo, on sam też ma świadomość upływającego czasu i że koniec przygody z kadrą jest bliżej niż dalej. No ale sprawy ewidentnie nie potoczyły się po jego myśli, w związku z czym 67 minut na murawie przeciwko Walii okazało się ostatnimi, kiedy mogliśmy oglądać Cristiano grającego dla Portugalii.
W swoim 234. występie – ustanawiając też rekord wszech czasów – ani nie trafił do siatki, ani nie zaliczył asysty i generalnie nie był to dla niego zbyt udany wieczór.
Mecz nr 235 (prawie): Norwegia – Portugalia (27 września 2026)
Kariera reprezentacyjna CR7 w reprezentacji Portugalii zakończyła się nagle i niezwykle głośno. A wszystko dlatego, że… się obraził. Z całym szacunkiem i uwielbieniem dla tego zawodnika – trzeba nazywać rzeczy po imieniu, po prostu. Ronaldo wcale nie planował kończyć przygody z kadrą, lecz zrobił to, a konflikt z Jorge Jesusem to pośrednia tego przyczyna. W dużym skrócie: selekcjoner miał mu obiecać występ z Norwegią, posłał go na rozgrzewkę, a potem ostatecznie nie wprowadził na boisko.
Skończyło się to wszystko wymianą „uprzejmości” w mediach, obie strony próbował pojednać prezes federacji, ale to wszystko na nic. W końcu Cristiano miał stwierdzić, iż nie widzi możliwości, by jakkolwiek współpracować z Jesusem. A skoro tak, to zapewne przekalkulował sobie, że trener nieprędko pożegna się z kadrą narodową, więc mając 41 wiosen na karku do drużyny już po prostu nie wróci. No i 5 listopada 2026 roku CR7 w końcu wydał oświadczenie…
OFICIAL: CRISTIANO RONALDO RETIRA-SE DA SELEÇÃO NACIONAL https://t.co/DJX2iDr2Db
— B24 (@B24PT) November 5, 2026
Kiepski jest to koniec, trzeba sobie powiedzieć otwarcie. Ronaldo w kadrze Portugalii starzał się brzydko i mamy tu na myśli wyłącznie boiskowe poczynania. Według mediów poza boiskiem było jeszcze gorzej, a reszta reprezentacji ponoć już miała dość swojej największej gwiazdy. Na ile to prawda – trudno rozsądzać. W każdej plotce jest jednak ziarenko prawdy, więc można domniemać, iż tym razem też coś faktycznie było na rzeczy.
Niezależnie od tego, Cristiano Ronaldo i tak w pamięci kibiców na zawsze pozostanie wielki. I trudno, żeby było inaczej, skoro w 234 meczach strzelił 146 goli, dołożył do tego 45 asyst oraz dał swojemu krajowi trzy międzynarodowe trofea – jedyne, jakie Portugalia ma w swojej gablocie. Czy dało się zrobić więcej? Tak, szczególnie na mundialach. Ale czy to też wystarczająco wiele, by pozostać najlepszym piłkarzem w historii kraju? Owszem.
Ze sceny reprezentacyjnej zeszło więc już dwóch absolutnych gigantów, zdaniem wielu – największych w historii. Październik 2026 to odejście Messiego (btw. o nim też powstał tekst 25 mgnień Messiego w bieli i błękicie, więc ten to niego nawiązuje) a listopad 2026 – przyspieszony koniec CR7.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix