Grupa A 3. Kolejka

RPA

1
-
0
Zakończone

Korea Południowa

Thapelo Maseko 63"

Gdy cały świat zwątpił, oni uwierzyli. Historyczny sukces RPA!

Wojciech Piela

25 czerwca 2026, 05:09 • 7 min czytania 0

Reklama
Gdy cały świat zwątpił, oni uwierzyli. Historyczny sukces RPA!

To nie miało prawa się wydarzyć! Na wielkich turniejach niemal zawsze pojawia się drużyna, która wymyka się wszelkim prognozom. W Monterrey rolę tę przyjęła Republika Południowej Afryki. Bafana Bafana, skazywani przez wielu na pożegnanie z mundialem już po fazie grupowej, nie tylko postawili się Korei Południowej, ale też napisali najlepszy rozdział w historii swojego futbolu.

Reklama

Faworytem starcia w Monterrey na pewno była ekipa Korei Południowej, choć po minimalnej porażce w poprzednim meczu z Meksykiem podopieczni Honga Myunga-bo mieli coś do udowodnienia. Lekką nadzieję złapali z kolei gracze Republiki Południowej Afryki. Bafana Bafana dzięki naciskowi w końcówce i trafieniu z rzutu karnego Teboho Mokoeny zremisowali z Czechami zachowując szansę na awans do fazy pucharowej.

Historyczny sukces RPA! Gdy cały świat zwątpił, oni uwierzyli

Mokoena pauzował jednak w tym meczu za żółte kartki, co sprawiło, że Hugo Broos do wyjściowej jedenastki musiał desygnować Relebohile Mofokenga z Orlando Pirates. Aby awansować do 1/16 finału RPA koniecznie musiało wygrać, natomiast Korea potrzebowała jedynie remisu, by zakończyć fazę grupową na drugim miejscu. W składzie drużyny z Azji zwracał uwagę przede wszystkim brak w wyjściowym składzie kapitana i największej gwiazdy zespołu Sona Heung-mina.

Piłkarz Los Angeles FC zawiódł podczas ostatniego starcia z Meksykiem i trener zdecydował się zamiast niego wystawić Oha Hyeon-Gyu. Napastnik Besiktasu na tym mundialu po wejściu z ławki zaznaczył już swoją obecność strzelając zwycięskiego gola w pierwszym meczu z Czechami.

Początek rywalizacji nie zwiastował kłopotów dla Koreańczyków. Już w 2. minucie wywalczyli oni rzut rożny, po którym do strzału doszedł Kim Min-Jae. Skończyło się na strachu dla Afrykańczyków, ale tylko dlatego, że dobrze ustawiony na linii bramkowej obrońca Aubrey Modina zablokował uderzenie. Groźnie było jeszcze chwilę potem, gdy po akcji wahadłowych Seola oraz Lee Tae-Soka bliski szczęścia był aktywny od pierwszych minut Lee Kang-In.

Reklama

Nikt prawdopodobnie jednak wówczas nie zakładał, że będzie to ostatnie uderzenie Koreańczyków na niemal pół godziny. Do głosu coraz mocniej zaczęli dochodzić podopieczni Hugo Broosa. W przypadku wygranej RPA mogło wskoczyć nawet na 2. miejsce i czuć było determinację w poczynaniach Bafana Bafana. Imponował zwłaszcza Thapelo Maseko, który swoimi rajdami wprowadzał zamieszanie w szyki obronne rywali.

RPA wyglądało dobrze w doskoku, a ich pressing był zorganizowany. Tego dnia w Monterrey termometry pokazywały aż 33 stopni Celsjusza i przybysze z Afryki wyglądali na zdecydowanie lepiej odnajdujących się w tych warunkach. Dobrą okazję mieli już w 6. minucie, kiedy na linii strzału Mofokenga stanął koreański obrońca. Z kolei w 18. minucie tylko szybkość Lee Gi-Hyuka sprawiła, że pędzący sam na sam Maseko nie zdołał sprawdzić możliwości Kima Seung-Gyu. Jego czujność była już konieczna w 30. minucie, gdy odbił mocne uderzenie z dystansu Thalente Mbathy.

Do piłki dopadł nawet wysunięty napastnik Evidence Makgopa, ale jego strzał z kilku metrów wpadł prosto do koszyczka koreańskiego bramkarza. Wydaje się, że gracz RPA był w tej sytuacji na spalonym, lecz i tak powinien wpakować piłkę do siatki i dać szansę arbitrom VAR na sprawdzenie tej sytuacji.

Reklama

Korea leciutko się przebudziła w 33. minucie, ale uderzenie z około 30 metrów Hwanga Hee-Changa leciało obok bramki i Ronwen Williams spokojnie odprowadził je wzrokiem. Ostatnie słowo ponownie należało do Maseko, który niedługo przed przerwą swoją szarżą znów poderwał afrykańskich kibiców. Jego strzał poszybował jednak ponad bramką, ale na pewno nie zatarł niezłego wrażenia, jakie pozostawili po sobie Bafana Bafana.

RPA rozegrało z pewnością najlepszą połowę na tych mistrzostwach świata, a Koreańczycy, jeśli nie chcieli wpakować się w niepotrzebne wyliczenia matematyczne, musieli w drugiej połowie ostro zabrać się do pracy. Ich schematyczne granie i próby przedostania się w okolice pola karnego rywali lewą stroną to było zdecydowanie zbyt mało.

Hong Myung-bo postanowił więc sięgnąć po swojego asa w rękawie i nie chciał dalej igrać z ogniem. Posadzenie Sona być może miało i wymiar wychowawczy oraz pokazywało, że w ekipie nie ma świętych krów, natomiast bez niego wyglądało to jednak jeszcze gorzej. Od pierwszych minut drugiej połowy oglądaliśmy już jednak wieloletniego piłkarza Tottenhamu na murawie. Wraz z nim na boisko wbiegli również Kim Jin-Gyu oraz Jens Castrop.

Reklama

Jeśli podnosicie oczy ze zdziwienia i zastanawiacie się, jak to możliwe, że istnieje reprezentant Korei Południowej bez myślnika w imieniu, to czynicie słusznie. Castrop urodził się bowiem w Dusseldorfie – jego tata jest z Niemiec, a mama z Korei. Grał nawet w młodzieżowych reprezentacjach naszych zachodnich sąsiadów, ale w 2025 roku FIFA zatwierdziła jego prośbę o zmianę obywatelstwa. Tym samym stał się pierwszym w historii reprezentantem Korei Południowej urodzonym poza granicami tego kraju, a przeciwko RPA zadebiutował na mistrzostwach świata.

W 50. minucie 22-latek pokazał niezłą szybkość i przydał się zespołowi w defensywie, kiedy zablokował w polu karnym kolejny w tym meczu strzał Maseko. Koreańczycy wyglądali jednak w drugiej odsłonie lepiej i mecz zrobił się znacznie bardziej zacięty. Efektem tego była niezła szansa po godzinie gry, jaką po dośrodkowaniu Seola miał Oh. Jego strzał głową wyłapał jednak Williams.

RPA dalej jednak było szalenie niebezpieczne w kontratakach i jeden z nich doprowadził w 63. minucie do wystrzału radości w afrykańskich sektorach. Wprowadzony chwilę wcześniej z ławki rezerwowych Tshepang Moremi zaliczył asystę, a płaskim strzałem z pola karnego przy bliższym słupku golkipera Korei pokonał najlepszy na boisku Maseko. W tym momencie RPA wskoczyło na drugie miejsce w tabeli, co przecież po ich premierowym występie na mundialu przeciwko Meksykowi wydawało się historią bliską science-fiction.

Reklama

Prowadzenie Bafana Bafana było jednak absolutnie zasłużone, a Hong Myung-bo momentalnie zareagował wprowadzając Parka Jin-Seoba za Kima Min-Jae. Pojawił się też na murawie napastnik Cho Gue-Sung, który na ostatnim mundialu w Katarze wsławił się tym, że strzelił dwa gole w meczu przeciwko Ghanie.

Tym razem jednak nawet nie był w stanie dojść do dogodnych sytuacji, bo Koreańczycy walili głową w mur. Ich brak dokładności oraz przyspieszenia był mocno irytujący dla kibiców. Ekipa z południa Afryki broniła się dużą liczbą graczy, a pole karne stało się ich królestwem. Podopieczni Honga Myunga-bo szukali szczęścia po dośrodkowaniach, często po prawej stronie pokazywał się Castrop, lecz w polu karnym często był tylko jeden bądź dwóch Koreańczyków. Taka gra była tylko wodą na młyn dla wyczekujących na koniec meczu reprezentantów RPA.

Każda upływająca sekunda przybliżała ich do historycznego sukcesu. Sędzia doliczył aż 6 minut, ale w niczym to nie pomogło Azjatom. Oddali oni w tym meczu tylko trzy celne strzały, więc trudno nawet mówić o tym, że uczynili z Ronwena Williamsa wielkiego bohatera. Wreszcie Facundo Tello zakomunikował całemu światu, że po raz pierwszy w historii swoich występów RPA wyszło z grupy na mistrzostwach świata. Podopieczni Hugo Broosa cieszyli się jak małe dzieci, ale też padali z wycieńczenia.

Reklama

Spoglądając na obrazki z końcówki meczu w Monterrey trudno uwierzyć w to, że dadzą radę się zregenerować na niedzielne starcie z Kanadą w 1/16 finału, ale teraz niewielkie ma to pewnie dla nich znaczenie. Po meczu otwarcia niemal wszyscy im skreślili, a w czwartkową noc Bafana Bafana pokazali, że niemożliwe nie istnieje.

Pierwszy mecz w historii pomiędzy tymi zespołami przyniósł łzy rozpaczy Koreańczykom. Teraz pozostaje im nerwowe czekanie przez kilka najbliższych dni, czy uda im się rzutem na taśmę przecisnąć do najlepszej ósemki drużyn z trzecich miejsc. Dzisiejszy wynik na pewno jest jednak dla nich olbrzymim rozczarowaniem i będzie przede wszystkim opowieścią o zmarnowanej szansie.

Reklama

Dla Republiki Południowej Afryki stanie się natomiast częścią narodowej piłkarskiej legendy. Bafana Bafana przyjechali do Meksyku jako jeden z największych outsiderów turnieju, a opuszczali Monterrey jako zespół, który przypomniał całemu światu, że na mundialach od nazwisk, rankingów i prognoz wciąż ważniejsze bywają odwaga, wiara i serce.

Ocena atrakcyjności meczu: 3/6

5
Williams
6
Modiba
7
Mbokazi
6
Okon
6
Mudau
5
Sithole
6
Mbatha
5
Appollis
6
Mofokeng
7 +
Maseko
1
6
Makgopa
Facundo Tello 5

Zmiany:

icon-swap
Tshepang Moremi
6
Oswin Appollis
1
icon-swap
Iqraam Rayners
Thapelo Maseko
icon-swap
Jayden Adams
Relebohile Mofokeng

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
czwartek, 25 czerwca 2026 03:00
Sędzia:
Facundo Tello

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama