Argument pogodowy? Edward Iordanescu niepotrzebnie o tym wspomina

Antoni Figlewicz

08 sierpnia 2025, 14:40 • 6 min czytania 32

Reklama
Argument pogodowy? Edward Iordanescu niepotrzebnie o tym wspomina

Kiedy problemem staje się pogoda, wszyscy pewnie mamy gdzieś z tyłu głowy słynny wywiad Piotra Ćwielonga, który na zawsze już ośmieszył wszelkie narzekania na warunki atmosferyczne. Edward Iordanescu może nie narzeka, ale przyznaje wprost – na Cyprze był to spory kłopot. Jakby nie patrzeć, trudno brać na poważnie wszelkie rozważania tego typu, które dotyczą profesjonalnych piłkarzy. Chociaż…

Reklama

Zacznijmy sobie od cytatu z trenera Legii: – Być może teraz wiele osób zrozumie, dlaczego dokonaliśmy tylu zmian w ostatnim meczu Ekstraklasy. Wiedzieliśmy, że w czwartek zagramy z bardzo trudnym rywalem, w niezwykle wymagających warunkach. Dało się to dostrzec. Byliśmy spóźnieni, brakowało energii i agresywności. Spodziewaliśmy się tego, bo widzieliśmy, że w takich sytuacjach był też zarówno Partizan, jak i NK Celje – mówi Rumun na gorąco po meczu z Cypryjczykami, a jego słowa cytuje portal legia.net.

Jestem w stanie wyobrazić sobie, że ktoś się obruszy. Za ciepło było, no dajcie spokój! Z perspektywy kibica można mieć w sumie wrażenie, że Iordanescu wiedział o potencjalnym dużym problemie, ale po prostu nie miał pomysłu, jak go rozwiązać. Że już nic nie dało się zrobić, że był skazany na taki obrót spraw, że po prostu Legii wiatr w oczy i już trudno.

Ale też może po prostu – jak Max Kolonko – mówi, jak jest? Może w gruncie rzeczy nie miał możliwości, by zapobiec gorszej dyspozycji swojej drużyny?

Zdaje się jednak, że o wiele ważniejsze problemy przy odbiorze tej porażki leżą gdzie indziej i o nich również, na szczęście, Iordanescu wspomniał.

Reklama

Edward Iordanescu i cypryjskie upały. Legia przegrywa z AEK Larnaka

Skorzystałbym z wypowiedzi trenerów, których kluby Rumun niejako wywołał do tablicy, sprawdził, czy oni też czuli, że warunki pogodowe premiują Cypryjczyków, ale nie jest łatwo. W sieci próżno o kompletne nagrania z pomeczowej konferencji w Larnace z udziałem Alberta Riery czy Srdjana Blagojevicia. Nie da się jednak ukryć, że jeden i drugi szkoleniowiec przed spotkaniem na Cyprze podchodzili do rywalizacji nieco inaczej. Przy czym obaj byli raczej pozytywnie nastawieni i spokojnie mogli myśleć o zwycięstwie.

Nie zanosi się na partię szachów w rewanżu, ponieważ pierwszy mecz pokazał nam AEK, po którym generalnie spodziewaliśmy się więcej – mówił przed drugim spotkaniem z Cypryjczykami Riera. – A oni oddali nam wówczas piłkę i poza rzutem karnym mieli tylko jeden strzał w meczu. To my byliśmy lepszą drużyną – przekonywał były piłkarz Liverpoolu i zarazem aktualny trener NK Celje po remisie z drużyną z Larnaki w Słowenii. A Cypryjczycy podkreślali w tym samym czasie, że czują się faworytami i powinni sobie z Celje poradzić. Skończyło się tak, że AEK wygrał u siebie 2:1 i w dwumeczu 3:2.

Teraz jeszcze opiekun wicemistrzów Serbii. – Przed nami trudny mecz, mamy młodą drużynę. To jest jednak Europa i w niej spotkanie, w którym możemy wygrać i awansować do kolejnej rundy. Tego chcemy, to jak najbardziej możliwe.

Ostatecznie Partizan przegrał dwumecz dopiero w serii rzutów karnych, ale do niej doszło już w Belgradzie. Wcześniej w Larnace uległ 0:1, choć grający dla zespołu z Larnaki Karol Angielski przekonywał ostatnio na Weszło, że był to chyba najniższy wymiar kary. – U siebie mogliśmy spokojnie wygrać z 5:0, naprawdę. Z taką zaliczką do Belgradu pojechalibyśmy tylko dograć dwumecz, a tak z jedną bramką zapasu wszystko zaczynało się od początku.

Reklama

Może faktycznie jest to ten mityczny trudny teren? A może problem jest inny?

Patrzysz na skład i wszystko wiesz. Albo myślisz, że wszystko wiesz

Lekkie zaskoczenie, a może i nawet przygnębienie towarzyszące laniu, jakie zgotowali wczoraj Legii gospodarze, byłoby mniejsze, gdybyśmy przed meczem nie byli narażeni na dosyć naturalną w takiej sytuacji generalizację. Bo jeśli w ataku ekipy z Cypru lata Karol Angielski, zawodnik, który w naszej Ekstraklasie zaliczył tylko jeden doskonały sezon – podczas gdy pozostałe były takie sobie – to mamy momentalnie wrażenie, że musi on reprezentować zespół słabszy od stołecznego klubu. Tym bardziej, że na parę lat zniknął nam z radarów w Turcji, Grecji czy właśnie w Larnace, więc nawet nie wiemy za bardzo, co u niego słychać.

Karol Angielski: Legia może wystawić dwa równe składy, my nie [WYWIAD]

Albo jeśli parę dni przed meczem sieć obiega wieść, że do AEK-u przenosi się Kewin Komar. No nie wygląda to na wielkie zbrojenie. Nie myślimy o takim zespole jak o wyjątkowo poważnym rywalu, nawet jeśli pierwszym bramkarzem jest tam inny, dobrze znany w Polsce spec – Zlatan Alomerović. Naprawdę niezły bramkarz, ale i kolejny symbol tego, że przecież Legia nie powinna się niczego bać, że jest na poziomie rywali, a może i nawet lepsza.

Reklama

Przy tym podejściu gdzieś w tle pozostawały ważniejsze elementy jedenastki Cypryjczyków, czyli na przykład mający na swoim koncie 144 występy w LaLiga i 133 mecze na jej zapleczu Pere Pons. I cały iberyjski zaciąg, którym zarządza od początku lipca hiszpański trener Imanol Idiakez, dawny asystent Unaia Emery’ego. Punkty jasno świadczące o sile zespołu z Larnaki.

Karol Angielski strzelił Legii w Larnace gola

Karol Angielski wczoraj uprzykrzył życie Legii. Swoje dorzucili też jego koledzy

Cypr na fali wznoszącej. Na razie na „falce”

Na wszystkich, którzy chcieliby Legii w kolejnej fazie eliminacji Ligi Europy czekała też jeszcze jedna pułapka związana z oczekiwaniami. Podaję hasło: Cypr.

Reklama

Nie traktujemy tamtejszej ligi jako jednej z tych poważniejszych. Chyba trochę niesłusznie, bo oni tam też ostatnio przeżywają dobry okres – świetny wynik w pucharach w ubiegłym sezonie nie był dziełem przypadku. Pod względem punktów doliczonych Cypryjczykom do rankingu udało się reprezentantom ich ligi wypaść lepiej niż Czechom, Turkom, Austriakom czy Szkotom. Co najmniej przyzwoicie.

Swoje mówi też o stanie ich piłki Power Ranking od Opta Analyst, z którego jasno wynika, że mają solidną ligową czołówkę, która zdolna jest punktować dalej. Także kosztem naszych najlepszych drużyn.

Czołowa „dziesiątka” mieszanego rankingu Opta ligi cypryjskiej i naszej Ekstraklasy (źródło: Opta Power Ranking)

Reklama

Siłę czołówki ligi cypryjskiej podkreślał też ostatnio w naszej rozmowie Angielski. – Jeśli chodzi o czołówkę, czyli Pafos, Omonię, Aris i nas, to podobnie jak polskie zespoły, wszyscy przeszli dalej w pucharach. Jak dla mnie to poziom bardzo zbliżony do najlepszych w Ekstraklasie – mówił Przemysławowi Michalakowi. – Ogólnie w większym stopniu stawia się tu na technikę i same umiejętności. Nawet słabsze ekipy próbują być mocno “piłkarskie”, ciągle rozgrywać od tyłu, co nieraz kończyło się dla nich porażkami różnicą trzech czy czterech goli. W Polsce zaawansowanie taktyczne u takich drużyn jest na wyższym poziomie, dlatego uważam, że dolną część tabeli mamy lepszą niż Cypryjczycy.

Zła pogoda? No nie, mimo wszystko nie

Powodów porażki można zatem wskazać kilka, ja widzę zwyczajnie wysoką jakość rywala, sam trener Iordanescu mówi też choćby o obronie stałych fragmentów. Może nawet jednym z problemów była ta niezbyt sprzyjająca grze w piłkę pogoda.

Ale… przeczytajcie raz jeszcze ostatnie zdanie.

Może nawet jednym z problemów była ta niezbyt sprzyjająca grze w piłkę pogoda.

Reklama

Nawet jeśli taka jest prawda, to nie ma osoby, która mogłaby wziąć na poważnie takie tłumaczenie. Po tego typu porażce, z zespołem silnym, ale jak najbardziej w zasięgu Legii, lepiej takich wypowiedzi unikać, bo to prosta droga do problemów. A przecież Iordanescu do wczoraj mościł się w nowym klubie wyjątkowo wygodnie. Dobre wyniki, parę pozytywów tej krótkiej jeszcze kadencji, mała „Nsamemania”, za którą zasługi też należy przypisywać nowemu trenerowi.

Miesiąc miodowy Legii Warszawa. Zasłużone peany dla Ediego Iordanescu [CZYTAJ WIĘCEJ]

Szkoda to zbyt szybko zacierać gadką o pogodzie, która kibiców w Polsce może jedynie wnerwić. Szczególnie wtedy, kiedy zaczynają się pierwsze schody.

CZYTAJ WIĘCEJ O EUROPEJSKICH PUCHARACH NA WESZŁO:

Fot. FotoPyK

Reklama
32 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Ekstraklasa

Górnik, Jaga, Raków i GKS w pucharach. Z kim się zmierzą?

AbsurDB
75
Górnik, Jaga, Raków i GKS w pucharach. Z kim się zmierzą?