Puchar Świata w Sapporo lubi niespodzianki, wiemy to nie od dziś. Zwykle wynikały one jednak z tego, że część najlepszych skoczków w ogóle nie leciała rywalizować do Japonii. W tym roku pojawili się tam jednak niemal wszyscy czołowi zawodnicy, ale w pierwszym z dalekowschodnich konkursów wygrał ten, któremu tej zimy do tej pory przesadnie nie szło – Ryoyu Kobayashi. O sprawienie niespodzianki nie pokusili się za to reprezentanci Polski. Ale do tego zdążyliśmy się przyzwyczaić.
Do Sapporo Biało-Czerwoni polecieli w rezerwowym składzie. Z tego pierwszego ostał się Paweł Wąsek i, powracający po krótkiej przerwie, Kamil Stoch. Oprócz nich znaleźli się tam również dwaj skoczkowie z kadry B – Kacper Juroszek oraz będący w ostatnim czasie na fali wznoszącej Maciej Kot, który niedawno wygrał pierwsze zawody Pucharu Kontynentalnego w sezonie. Kwalifikacje w Japonii zresztą też pokazały, że kto jak kto, ale on faktycznie jest w niezłej dyspozycji – Polak zajął w nich ósme miejsce. Jego koledzy spisali się jednak znacznie gorzej – 24. był Stoch, a Wąsek i Juroszek skończyli w piątej dziesiątce.
Paweł, na szczęście, po raz kolejny udowodnił, że co w kwalifikacjach, to tam zostaje, a w konkursie jest lepiej. Choć dziś i tak wybitnie nie latał. Skok na 118 metrów w pierwszej serii dał mu 23. miejsce. O lokatę wyżej uplasował się Stoch (122 m), a Kot był 20., choć poleciał znacznie dalej – 130 metrów. Po skoku na 119 m przepadł za to Juroszek, który zajął 36. miejsce. 23-letni Polak musi więc co najmniej do jutra poczekać na drugie w karierze punkty Pucharu Świata. Pierwsze zdobył w sezonie 2022/23 w wybrakowanym konkursie w rumuńskim Rasnovie (był tam 14.).
Czy druga seria przyniosła nam wielkie zmiany? Niespecjalnie.
CZYTAJ TEŻ: TRZĘSIENIE ZIEMI W POLSKICH SKOKACH. ALEXANDER STOECKL REZYGNUJE
Niestety, najsłabszy skok z tych punktowanych oddał w niej Kot, któremu 116 metrów przyniosło spadek na 25. miejsce… z czego i tak ma prawo być zadowolonym. To w końcu jego pierwsze punkty PŚ w trwającym sezonie. Swoje miejsce, próbą na 125.5 metra, utrzymał z kolei Kamil Stoch, a Paweł Wąsek po lądowaniu na 126. metrze zdołał wkraść się do najlepszej “20” i zająć 19. lokatę. Choć jak na występy, do których przyzwyczaił nas w tym sezonie, nie jest to pewnie rezultat satysfakcjonujący.
Z przodu tymczasem rywalom całkowicie odjechał Ryoyu Kobayashi. Reprezentant Japonii miał w tym sezonie swoje problemy i dopiero w 16. konkursie zdołał awansować do czołowej “10”. Jego forma w ostatnim czasie zdawała się jednak rosnąć i przed własną publicznością dobitnie to potwierdził. Drugiego dziś Jana Hoerla wyprzedził o niemal 20 punktów. Podium uzupełnił z kolei Domen Prevc, który wypchnął z niego Daniela Tschofeniga. Austriak do Słoweńca stracił… 0.1 punktu.
Fot. Newspix
CZYTAJ WIĘCEJ O SKOKACH:
- Trenował Norwegów, pomoże naszym? „Polskie skoki weszły w trudny okres” [WYWIAD]
- Władimir Zografski. Mieszka w Polsce, trenuje z Niemcami, cierpi na bezsenność [WYWIAD]
- Szef skoków: „Za pięć lat w Pucharze Świata będzie się skakać po 270 metrów” [WYWIAD]
- Równo 30 lat temu przeszedł do historii. Dziś mówi: „Nie miałem szans być francuskim Małyszem”