I tak nikt inny nie grał, więc rzuciliśmy okiem na wygraną Arsenalu z Brentford

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

01 stycznia 2025, 20:26 • 2 min czytania 3

Możliwe, że ten jedyny godny uwagi mecz w Nowy Rok oglądało o wiele więcej osób, niż mogłoby się wydawać. Jeśli nie zagłębiacie się w rozgrywki Championship i niższych lig angielskich ani nie jesteście fanami piłki nożnej w wydaniu klubów egipskich czy izraelskich, to dziś nie mieliście wyboru – los skazał was na starcie Brentford z Arsenalem.

I tak nikt inny nie grał, więc rzuciliśmy okiem na wygraną Arsenalu z Brentford
Reklama

Czy coś w tym złego? Niekoniecznie, bo oba zespoły zadbały o to, byśmy się za bardzo nie wynudzili. Strzelanie całkiem szybko rozpoczął człowiek-instytucja w ekipie gospodarzy, czyli Bryan Mbeumo. Jego świetna akcja kompletnie zaskoczyła obrońców i bramkarza Arsenalu, a piłka wpadła do siatki Kanonierów tuż przy bliższym słupku. Brentford straciło jednak prowadzenie i to jeszcze w pierwszej połowie. Na 1:1 gola strzelił Gabriel Jesus – Brazylijczyk efektownym szczupakiem dobił strzał Thomasa Parteya i zanotował już szóste trafienie w czterech ostatnich meczach.

Prawda jest taka, że gol wyrównujący padł jednak dzięki niefrasobliwości rywali, a konkretnie… Mbeumo. To, co lider Brentford dał swojej drużynie w 13. minucie meczu, szybko sam zabrał nieco ponad kwadrans później – Kameruńczyk najpierw wytargał piłkę z tłoku pod własnym polem karnym, ale za chwilę szybko ją stracił i w efekcie padła bramka dająca Arsenalowi wyrównanie.

Reklama

Brentford – Arsenal 1:3. Kanonierzy odpalili po przerwie

Podopieczni Mikela Artety nie osiedli na laurach i dziś wyglądali o niebo lepiej od swoich rywali. Z doświadczenia wiemy już jednak, że nie zawsze jest to gwarancją dobrego wyniku końcowego. Tym razem się udało – po zmianie stron szybko trafił Mikel Merino, trzeciego gola strzelił Gabriel Martinelli i maszyna rozpędziła się na dobre. Akurat wtedy, gdy właściwie udało się zabić ten mecz.

Brentford nie było już w stanie nawiązać równorzędnej walki z drużyną gości. Ten przebłysk Mbeumo z początku spotkania miał być jedynym takim wybrykiem Pszczół, ale duży w tym udział Arsenalu, który odebrał dziś rywalom jakąkolwiek radość z gry w piłkę nożną.

Tym samym Kanonierzy spychają z drugiego miejsca w tabeli Premier League prawdziwą rewelację rozgrywek – Nottingham Forest. Do liderującego Liverpoolu tracą jednak aż sześć punktów, przy czym podopieczni Arne Slota mają jeszcze do rozegrania mecz zaległy z Evertonem. Dogonienie The Reds będzie dla piłkarzy Artety zadaniem karkołomnym, ale londyńczycy na pewno spróbują jeszcze zawalczyć o upragniony tytuł.

Brentford – Arsenal 1:3 (1:1)

  • 1:0 – Mbeumo 13′
  • 1:1 – Jesus 29′
  • 1:2 – Merino 50′
  • 1:3 – Martinelli 53′

WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Anglia

Anglia

Gwiazda czerwonej latarni Premier League ucieka. Dogadał się ze zwycięzcą Ligi Mistrzów

Maciej Bartkowiak
9
Gwiazda czerwonej latarni Premier League ucieka. Dogadał się ze zwycięzcą Ligi Mistrzów
Anglia

„Przyjdą do mnie testerzy antydopingowi”. Weteran zachwycony formą

Maciej Bartkowiak
1
„Przyjdą do mnie testerzy antydopingowi”. Weteran zachwycony formą
Anglia

Bielik wrócił do składu i zagrał jako kapitan. Kulał schodząc z boiska

Maciej Bartkowiak
7
Bielik wrócił do składu i zagrał jako kapitan. Kulał schodząc z boiska
Reklama
Reklama