Telefon parzy. Sandecja zagra w okręgowym pucharze i podobno tak miało być

Antoni Figlewicz

04 października 2024, 17:16 • 7 min czytania

Telefon parzy. Sandecja zagra w okręgowym pucharze i podobno tak miało być

Niektóre sprawy można załatwić jednym telefonem. Dosłownie – wklepujesz na klawiaturze dziewięć cyferek i klikasz zieloną słuchawkę, a po chwili dzieje się magia. Można też na przykład zakomunikować opinii publicznej co i jak. Nikt potem nie dopytuje o udział Sandecji w okręgowym Pucharze Polski. Nikt nie kręci się wokół tematu, który żal było wręcz rozdmuchiwać. Mniej roboty, mniej problemów, wreszcie mniej wątpliwości i podejrzliwości lokalnych kibiców.

Reklama

A ta była i niestety nadal jest całkiem uzasadniona, bo kiedy dwie strony nie mają najmniejszego zamiaru w prosty sposób skomunikować się ze sobą, pozostaje niedomówienie. I ono tak sobie rośnie, i rośnie, i rośnie… W końcu ktoś zadaje pytanie, ktoś inny wysnuwa domysły. I wreszcie dochodzimy do kulminacji – wczorajszej informacji, że w sumie nie wiadomo, co z tą Sandecją i jej występem w okręgowym Pucharze Polski.

Krótko przedstawmy tło. Sandecja spadła do trzeciej ligi, więc znalazła się pod jurysdykcją piłkarskich władz okręgowych. W związku z tym przestała interesować kogokolwiek w centrali i do kolejnej edycji Pucharu Polski może zakwalifikować się tylko dzięki udziałowi w rozgrywkach okręgowego Pucharu Polski, które rozstrzygają się zwykle rok wcześniej. Naturalnym wydawało się, że Sandecja po prostu weźmie udział w konkretnych zawodach i wszystko będzie cacy.

Reklama

Ziarno niepewności zasiał w nas wczoraj profil o niewinnie brzmiącej nazwie – Rozrywkowy Nowy Sącz. Problem tkwi w tym, że finał podokręgowych rozgrywek jest zaplanowany na najbliższą środę. A Sandecja w nim nie gra.

O co w tym wszystkim chodzi i dlaczego finał tak naprawdę nie będzie finałem? Tłumaczy prezes podokręgu MZPN Nowy Sącz, pan Paweł Cieślicki, któremu dziś rano zadaliśmy kilka pytań.

***

Dotarłem do informacji, które chciałbym potwierdzić u źródła. Zapomnieliście w związku o Sandecji?

– O, to dobrze, że pan dzwoni, zamiast od razu coś pisać. Podjęliśmy już jakiś czas temu uchwałę w tej sprawie… ale Sandecja powinna wyrazić jakiekolwiek zainteresowanie, zgłosić się do nas, nawet jeśli bez zgłoszenia musi brać udział w rywalizacji, zgodnie z uchwałą Polskiego Związku Piłki Nożnej – pan prezes Cieślicki przerywa na moment. – No nieważne. Myśmy chcieli uszanować spadkowicza z drugiej ligi i rozegrać Puchar Polski z wszystkimi drużynami naszego regionu jako amatorski. Finał odbędzie się w środę i będzie to amatorski finał podokręgu i zwycięzca tego finału zagra z Sandecją Nowy Sącz o wejście do kolejnego etapu. I wtedy ta Sandecja, jeśli wygra, oczywiście, będzie mogła reprezentować nas w tej szesnastce z województwa małopolskiego.

To kiedy podjęli państwo tę uchwałę?

– W czerwcu. Wtedy rozmawialiśmy na różne tematy dotyczące naszego podokręgu. Przecież nie będziemy takiej Sandecji, która była niedawno w Ekstraklasie, puszczać do Piątkowej czy do Budowlanych Jazowsko… Zrobiliśmy tak, żeby po prostu rozegrać puchar tymi naszymi drużynami do czwartej ligi, bo i tak wiadomo, że Sandecja jest poza zasięgiem ich wszystkich, co zresztą pokazała teraz w Pucharze Polski z Cracovią.

– Termin meczu jeszcze ustalimy, spróbujemy to zaplanować na listopad – tak, by Sandecji to pasowało. W międzyczasie oczywiście odbędzie się w Krakowie losowanie par tej szesnastki grającej na poziomie wojewódzkim, ale w naszym wypadku wylosowany zostanie po prostu reprezentant podokręgu, a nie konkretna drużyna.

Nikt zatem o Sandecji nie zapomniał?

– My byśmy nigdy nie zapomnieli o Sandecji! To Sandecja raczej zapomniała o nas. Proszę tak napisać: Sandecja zapomniała, że spadła do tej trzeciej ligi i trzeba było się odezwać. Dobrze, że my żeśmy pomyśleli z tą naszą uchwałą…

A to dobrze, że Sandecja wejdzie do rozgrywek tylko na jeden mecz? To uczciwe?

– We wszystkich podokręgach jest różnie, u nas działa to tak, że najpierw do gry wchodzi B klasa, w kolejnych fazach A klasa, w następnej kolejce okręgówka czy piąta liga. I to wszystko tak po kolei. Sandecja to przypadek szczególny, chcieliśmy ją uszanować i będzie grała od razu w głównym finale podokręgu. To drużyna profesjonalna, w której płaci się piłkarzom, nie ma sensu, by rywalizowała z amatorami.

Proszę mi jeszcze powiedzieć – drużyny grające w tym, jak to pan określił, amatorskim finale, Poprad Muszyna i Poprad Rytro, też były świadome, że ich mecz prowadzi do spotkania z Sandecją?

– Oczywiście. I ja w ogóle napiszę do Sandecji pismo, bo chcę, żeby docenili to, że ich podokręg uszanował. Bo nie wiem, gdzie by grali w przyszłym roku, jakbyśmy tego nie zrobili.

***

Sandecja chyba, mimo wszystko, nie ma zamiaru panu prezesowi dziękować. Tym bardziej, że w klubie dopiero dziś dowiedzieli się, że może być za co.

***

Pan jest drugą osobą, która mi dziś o tym mówi. Drugą, która w ogóle mi o tym mówi – przekonuje prezes Sandecji, Tomasz Bałdys. – Myśmy się nad tym zastanawiali już jakiś czas, rozmawialiśmy sobie o tym w klubie. Czekaliśmy jednak, aż to, że tak powiem, wyjdzie na jaw. Dla nas było jasne, że regulamin Pucharu Polski jasno mówi, że kluby trzecio- i czwartoligowe obligatoryjnie muszą występować w tych rozgrywkach. Czekam na oficjalną informację w tym temacie, bo na razie taka do mnie nie dotarła.

Prezes Cieślicki mówił, że fajnie jakby Sandecja też się zainteresowała tematem. Nie było żadnej myśli żeby zadzwonić do związku, zapytać?

– Była, szczególnie teraz, przed tym finałem zaplanowanym na środę. Media nas jednak ubiegły.

Można było zadzwonić wcześniej, teraz to już nawet nie jest ostatni dzwonek.

– Powiem tak – czekaliśmy na rozwój wypadków, liczyliśmy, że ktoś się w końcu zajmie tym tematem. Ktoś może powie, że powinniśmy się zainteresować, ale to podokręg organizuje te rozgrywki.

***

W Nowym Sączu nie przejmowali się za bardzo tą całą sprawą. Trudno się jednak nie zgodzić z prezesem Bałdysem w jednej kwestii – to nie Sandecja organizuje rozgrywki, o które cały ten raban. I to nie dla Sandecji mogą być one fajną przygodą.

Dotarliśmy więc też do Popradu Muszyna i wiecie co? Oni akurat wiedzieli o planach władz podokręgu Nowy Sącz! Tylko że…

***

– Podchodzimy do tego na spokoju. W przypadku zwycięstwa z Rytrem będziemy grać u nas w Muszynie z Sandecją, co niewątpliwie będzie sporą atrakcją dla kibiców. I podejdziemy do tego meczu, jak i do każdego innego, w profesjonalny sposób.

A kiedy dowiedzieli się państwo, że Sandecja wejdzie do gry?

– Dyskutowaliśmy już wcześniej nad tym tematem podczas podróży na któryś mecz ligowy, ale o tym, że Sandecja jednak prawdopodobnie będzie grać, dowiedzieliśmy się wczoraj.

***

… w Muszynie wiedzą od wczoraj. Historia zatacza więc koło – trzeba spytać prezesa Cieślickiego, po co komu czerwcowa uchwała-widmo, o której nikt nie wie i której nikt nie zna. A wraz z nią całe zamieszanie. Dzwonimy więc raz jeszcze.

***

Dzwonię raz jeszcze w sprawie tego pucharu…

– Nie mam nic do dodania, wszystko panu powiedziałem.

Chciałem tylko ustalić, kiedy poinformowano Poprad Muszyna i Poprad Rytro, że zwycięzca finału zagra jeszcze z Sandecją.

– Nie pamiętam. Ale wszystkie kluby wiedziały.

Gdzie opublikowano uchwałę, o której pan mówił?

– To uchwała zarządu z końca czerwca albo z lipca. Nie pamiętam dokładnie. Nie wiem, o co wam w ogóle chodzi. Jakieś dziwne pytania zadajecie. Ciekawe, czemu nie zada pan tych pytań Sandecji.

Dzwoniłem tam już. I dlatego znów dzwonię do pana.

– Uszanowaliśmy ich w ten sposób, zagrają w pucharze i koniec. 

Moje wątpliwości wynikają z tego, że w Muszynie twierdzą, że dowiedzieli się wczoraj.

– Proszę pana, ja nie wiem, kto to panu mówił, pewnie ich prezes… Muszyna dobrze wiedziała, że Sandecja zagra na końcu, od początku wszyscy dobrze o tym wiedzieli. Z naszej strony nikt nic nie zawalił, wszystko zrobiliśmy jak należy, W tej Muszynie zawsze robią problemy. Nie daj Bóg przegrają z Rytrem, to sam pan zobaczy jakie będą komentarze…

– Powiem panu szczerze, że mi jest wszystko jedno. Sandecja to chyba dalej jest myślami w Warszawie, jak nie interesują się, co się dzieje w ich podokręgu, to nie mój problem. 

***

Konia z rzędem temu, kto odkopie w czeluściach Internetu uchwałę, o której mówi prezes Cieślicki, ale nie mamy podstaw podejrzewać, że dokument ten nie istnieje. Nie sposób go jednak znaleźć na stronie związku (tam ostatnie dokumenty są z 2019 roku). Możliwe, że podokręg MPZN Nowy Sącz nie ma nawet obowiązku upubliczniania swoich uchwał i okej, może faktycznie nie musi tego robić. Niech się jednak nie dziwi, że potem nikt nic nie wie i ktoś nagle zadaje pytania.

Teraz już chociaż wszystko stało się jasne – Sandecja czeka w finale finałów na lepszego w meczu finałowym Popradu Muszyna z Popradem Rytro. I wcale, ale to wcale nie załatwiono tego na łapu-capu…

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Ekstraklasa

To miał być hit Jagiellonii! Były reprezentant Chorwacji wybrał inaczej

Szymon Janczyk
12
To miał być hit Jagiellonii! Były reprezentant Chorwacji wybrał inaczej
Reklama
Reklama