Reklama

Ostatnia szansa Kerka i dyrektora? Widzew dogrywa letnie transfery

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

30 maja 2024, 09:17 • 5 min czytania 7 komentarzy

Widzew Łódź latem potrzebuje zmian, jeśli chce postawić krok w kierunku spełnienia celu, o którym wprost mówi prezes klubu Michał Rydz: zbliżenia się, a w końcu i dołączenia do ligowego TOP5. Przebudową kadry znów zajmie się dyrektor sportowy Tomasz Wichniarek, z którym przedłużono kontrakt. Tym razem jednak jego wybory muszą być lepsze, bo miejsca na błędy jest coraz mniej.

Ostatnia szansa Kerka i dyrektora? Widzew dogrywa letnie transfery

W Widzewie wahano się, czy Tomasz Wichniarek powinien dalej przewodzić pionowi sportowemu klubu. Dylematy dotyczyły zresztą także działu skautingu — to naczynia połączone. Miniony sezon, a zwłaszcza zimowe okno transferowe, są dużym minusem na koncie tej ekipy. O ile lato przyniosło podpisy Frana Alvareza, Juana Ibizy czy Luisa Silvy, których oceniamy pozytywnie albo chociaż solidnie, tak zimą w Łodzi wiele spraw załatwiono na łapu-capu:

  • bramkarza Henricha Ravasa sprzedano, nie mając klarownego planu na to, kto go zastąpi
  • gdy już wyłoniono następcę, okazało się, że Ivan Krajcirik złapał uraz
  • kwestię bramkarza uratowano rzutem na taśmę, kontraktując Rafała Gikiewicza (sportowo na plus, ale przez to kupiony za ponad milion zł Krajcirik siedzi na ławce)
  • Noah Diliberto i Lirim Kastrati, którzy wzmocnili kadrę w polu, przyszli do Widzewa z problemami zdrowotnymi; w zasadzie całą wiosnę stawiano ich na nogi i doprowadzano do ładu

Cieniem kładzie się też temat Emmanuela Boatenga, który łodzianom najzwyczajniej w świecie zwiał, zmieniając zdanie, ale trzeba uczciwie przyznać, że to akurat żadna wina działaczy Widzewa — zdarza się, zwłaszcza w przypadku graczy z Afryki.

W każdym razie w układaniu kadry widać ostatnio problemy, które spotęgowała zmiana trenera. Współpraca pionu sportowego z Januszem Niedźwiedziem była łatwiejsza, bo nie miał on tak konkretnych i sprecyzowanych oczekiwań, jak Daniel Myśliwiec, który chce grać w określony sposób, co oznacza bardziej skrupulatną pracę nad poszukiwaniem wzmocnień.

Jeśli latem powtórzy się sytuacja z zimy, o progres w Widzewie będzie ciężko. A jaki w ogóle plan na to, żeby tym razem było lepiej, mają w Łodzi?

Reklama

Transfery. Widzew Łódź szuka Sebastiana Kerka 2.0. Niemiec dostanie ostatnią szansę

Mniej transferów, więcej jakości — to motto, które powtarza się na korytarzach Widzewa. Nic kontrowersyjnego, każdy chciałby przecież tak działać. W przypadku klubu z Łodzi oznacza to jednak na przykład to, że budżet płacowy i transferowy został zaplanowany tak, żeby zostały w nim zaskórniaki na jakiś ruch ekstra, jakościowego piłkarza, który może być niedostępny na początku okna transferowego. Kogoś takiego, jak Sebastian Kerk, który w końcówce sierpnia podpisał kontrakt z klubem i który… kompletnie zawodzi.

Niemiecki ofensywny pomocnik miał zapewnić efekt wow na boisku. Tomasz Wichniarek deklarował nam wtedy:

Ściągamy zawodnika, który w naszej opinii powinien być jednym z wiodących piłkarzy Widzewa. Kerk ma nam pozwolić zrobić krok wyżej, mocno podwyższyć poziom.

Czy Kerk będzie gwiazdą Ekstraklasy?

Dyrektor sportowy złościł się na kibiców, którzy zarzucali Kerkowi nadwagę, mówił, że przyjechał do Łodzi w pełni zdrów, mimo urazu, którego nabawił się w końcówce pobytu w Hannoverze 96. Maciej Iwanow z „Piłki Nożnej” zauważał, że jeśli kontuzje będą Sebastiana omijały, będzie on dawał spektakle w „Sercu Łodzi”, zagwarantuje asysty.

Tyle że zdrowie było ostatnim atutem, o jakim można było wspomnieć w kontekście Kerka. Zagrał rozczarowujące 200 minut, co przy wysokich oczekiwaniach i równie dużym kontrakcie, szybko stało się zarzutem wracającym do pionu sportowego za każdym razem, gdy tylko okazywało się, że Niemiec jednak nie jest zdolny do gry ani nawet do treningu. Ironia losu, że dwóch sowicie opłacanych gwiazdorów zza Odry (Kerk i Sonny Kittel), którzy w tym samym czasie wylądowali w Ekstraklasie, okazało się kompletnym rozczarowaniem.

Reklama

Połowa jego rocznego kontraktu minęła i w Łodzi zastanawiali się, czy nie zakończyć tej przygody przedwcześnie. Ostatecznie jednak Niemiec zostanie w Widzewie; słyszymy, że dostał ostatnią szansę. Podobnie jak w przypadku Kittela może mieć problem z dostosowaniem się do intensywnej gry, którą chce odznaczać się trener Myśliwiec, ale dostanie okazję, żeby udowodnić, że łatka podatnego na urazy leniuszka mu się nie należy.

A Widzew spróbuje dokooptować mu piłkarza podobnego pod względem spodziewanej jakości. To decyzja wynikająca także z faktu, że zerwane więzadła Bartłomieja Pawłowskiego oznaczają utratę najważniejszej broni, jaką w walce o ligowy byt dysponowali łodzianie.

Widzew ma już dograne dwa transfery. To Łukowski i Turicow?

Z miasta włókniarzy płyną też zapewnienia o tym, że dwa transfery Widzewa są już dograne i dogadane. Zapewne chodzi o Jakuba Łukowskiego z Korony Kielce, o którym na „X” informował „Football Scout”. Korona nie aktywowała klauzuli przedłużenia jego umowy na czas i Łukowski lada moment zostanie wolnym zawodnikiem, co zamierza wykorzystać rywal z sąsiedniego województwa. Drugim z piłkarzy, o których mowa może być Iwan Turicow, którego z Widzewem łączyły bułgarskie media. Twierdzą one, że prawy obrońca podpisał już kontrakt w Łodzi i po rozegraniu 172 spotkań dla CSKA Sofia wyjedzie z ojczyzny.

Zaklepanie transferu Turicowa zbiega się z plotkami o niepewnej przyszłości Mato Milosa. Wspomniany wcześniej „Football Scout” informował, że 30-letni Chorwat przedłuży kontrakt z klubem, jednak do nas dotarły informacje o tym, że może stać się wręcz odwrotnie i Milos wyprowadzi się z Łodzi. Widzew nie chce dawać jednoznacznej odpowiedzi, co do jego statusu — temat jest skomplikowany, trzeba jeszcze chwilę poczekać.

Przebudowa już się jednak zaczęła. Z Widzewem żegnają się Jakub Szymański, Serafin Szota, Paweł Zieliński, Dominik Kun oraz Ernest Terpiłowski. Oznacza to potencjalny problem z utrzymaniem balansu w szatni. W minionym sezonie klub z Łodzi zbliżał się do czołówki pod względem czasu gry obcokrajowców.

Udział obcokrajowców w rozegranych minutach, dane EkstraStats.pl:

  1. Raków Częstochowa – 78%
  2. Pogoń Szczecin – 69%
  3. Lech Poznań – 62%
  4. Jagiellonia Białystok – 60%
  5. Legia Warszawa – 58%
  6. Cracovia – 58%
  7. Widzew Łódź – 57%
  8. Korona Kielce – 57%
  9. Radomiak Radom – 56%
  10. Śląsk Wrocław – 55%

Kontuzja Pawłowskiego sprawia, że liczba jakościowych Polaków w składzie Widzewa jeszcze bardziej się skurczy. Obecnie to grono ogranicza się do Rafała Gikiewicza, Mateusza Żyry i Antoniego Klimka. W odwodzie pozostają młodzieżowcy — w Łodzi szukają zresztą wzmocnień z „M” przy nazwisku — ale resztę składu na ten moment stanowią zagraniczni zawodnicy. Zmienić to może sięgnięcie po piłkarzy z zaplecza Ekstraklasy: trener Daniel Myśliwiec ma bardzo dobry przegląd niższych lig z czasów pracy w Stali Rzeszów, kilka ciekawych nazwisk znajdziemy nawet wśród jego byłych podopiecznych.

WIĘCEJ O WIDZEWIE ŁÓDŹ:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

7 komentarzy

Loading...