W KKS Kalisz oszukano Japończyka. „Byłem przerażony”

Bartek Wylęgała

12 kwietnia 2024, 22:15 • 2 min czytania

Reklama
W KKS Kalisz oszukano Japończyka. „Byłem przerażony”

Kentaro Arai pewnie się nie spodziewał, jak potoczy się jego kariera w Polsce. Zamiast grać, więcej czasu spędzał na dobijaniu się do KKS-u Kalisz o należne pieniądze. W rozmowie z TVP Sport ujawnił kulisy całej sprawy.

Reklama

Gdy Kentaro Arai podpisywał kontrakt z KKS-em Kalisz, nawet się nie spodziewał, jaki cyrk zastanie go w klubie. Wysokie, nieregulowane zaległości oznaczały, że w zasadzie grał dla klubu za darmo. Kiedy jednak pojawiał się temat mediów, piłkarz miał być zastraszany.

– Długo trzymałem to w sobie, bo kocham kibiców KKS Kalisz i ten klub, ale dłużej już nie mogłem. Do dziś nie otrzymałem swoich pieniędzy – zaczął Arai.

– Gdy dobijali się do mnie dziennikarze i pytali o problemy w klubie, to powiedziano mi, bym siedział cicho, bo inaczej nie dostanę pieniędzy i nie będę grał. Byłem przerażony. Nie rozumiałem tego. […] Przez trzy miesiące nie dostawałem wypłaty. Nie miałem pieniędzy na życie. Gdyby nie pomoc kibiców, to nie przetrwałbym. Dziękuję im z całego serca – kontynuuje.

Klub dementuje plotki, jakoby faktycznie miał naciskać na Araia i wymuszać na nim milczenie.

Reklama

Następnie zainteresowany ujawnił nietypową ofertę, jaką wystosował do zawodników zarząd. Mieli oni usłyszeć, że powinni… zrzec się należnych pieniędzy.

– Klub zaproponował wypłacanie miesięcznej pensji i późniejsze granie do końca sezonu za darmo albo całościową obniżkę wynagrodzenia. Nikt się na to nie zgodził – mówi Japończyk.

Na sam koniec opisał stosunek, jaki poprzednie władze miały do piłkarzy próbujących odzyskać należne środki.

– Gdy pytałem, co z pieniędzmi, za każdym razem słyszałem od prezesa Roberta Trzęsały (na stanowisku do 18 marca -, przyp. red.), że będą na koncie za tydzień. I tak w kółko. Nawet gdy odszedłem, to do niego zadzwoniłem. I co powiedział? Że pieniądze będą za tydzień. Jak się okazało, to jego już nie było, a na dodatek zablokował mój numer.

Reklama

Pełny wywiad przeczytasz TUTAJ.

Więcej na Weszło:

Fot. Newspix

Bartek Wylęgała

Nie Real, nie Barcelona, a Jordan-Sum Zakliczyn. Szczerze wierzy, że na około stumiejscowy stadion z atrakcyjnym dojazdem zawita jeszcze kiedyś Puchar Mistrzów. Do tego czasu pozostaje mu oglądanie hiszpańskiej i portugalskiej piłki. Czasem lubi także dietę wzbogacić o sporty walki, a numerowane gale UFC są dla niego świętem porównywalnym z Wielkanocą. Gdyby mógł, to powiesiłby nad łóżkiem plakat Seana Stricklanda, ale najpierw musi wymyśleć jak wytłumaczy się z tego znajomym.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Media: Wojciech Jagoda wraca do telewizji. Znów przed mikrofon

Jan Broda
8
Media: Wojciech Jagoda wraca do telewizji. Znów przed mikrofon

Niższe ligi

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
20
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Niższe ligi

Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę

Jan Broda
3
Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę