Reklama

Trela: Święte barwy swe wznieś. Wszystkie kolory polskiego futbolu

Michał Trela

Autor:Michał Trela

16 marca 2024, 11:55 • 10 min czytania 28 komentarzy

Niebiescy kontra Zieloni. Czarne Koszule. Pasy. Stroje klubu piłkarskiego to element jego tożsamości. Mają znaczenie nie tylko dla kibiców, ale też czasem dla piłkarzy. Z różnorodności istniejących na świecie barw polskie zespoły korzystają jednak bardzo zachowawczo. Może dlatego, że większość kolorów uznawanych dziś za święte została dobrana przypadkiem, w czasach, gdy wyboru nie było niemal żadnego.

Trela: Święte barwy swe wznieś. Wszystkie kolory polskiego futbolu

Kolor strojów ma znaczenie. Na początku rundy wiosennej Bundesligi S.C. Freiburg zdecydował się na mecz z VfB Stuttgart porzucić swoje domowe czerwone koszulki. Jeden z jego zawodników jest daltonistą, więc mecz przeciwko drużynie grającej na wyjazdach na zielono byłby dla niego problemem. To nie pierwszy raz, gdy we Fryburgu zdecydowali się na taki krok, bo kilka lat temu podobnie postąpili przed meczem z FC Augsburg. Statystycznie na ślepotę barw cierpi jeden na dwunastu mężczyzn, co sprawia, że teoretycznie w każdej drużynie może być taki przynajmniej jeden. Najbardziej znanym piłkarzem, który przyznał się do tego problemu, jest Thomas Delaney, reprezentant Danii (czerwone stroje), dawniej występujący m.in. w Werderze Brema (zielone).

Nie tylko dla piłkarzy i kibiców daltonistów ma znaczenie, w jakich strojach drużyny przystępują do meczu. Barwy są w futbolu ważne także dla tych, którzy z ich rozróżnianiem nie mają żadnego problemu. Koszulki piłkarskie to dziś część mody ulicznej, a ich sprzedaż to dla klubów oraz firm odzieżowych ogromny biznes. Co roku kluby prześcigają się w nowych wzorach, nietypowych kolorach trzecich strojów, czy sposobach ich prezentacji. Ekstremalnym przykładem jest Venezia, bardziej znana w ostatnich latach z koszulek, niż z tego, kto je właściwie zakłada. Ale dla klubów z całego świata najważniejsze i tak są te podstawowe barwy, święte, nietykalne, historyczne. Tak ważne, że często stające się przedmiotem identyfikacji całego klubu.

Najczęstsze przydomki klubów piłkarskich pochodzą właśnie od kolorów strojów. Kibic z dowolnej części świata słyszy „The Reds” i wie, że chodzi o Liverpool. Los Blancos to Real Madryt, Blaugrana, Barcelona, Rojiblancos Atletico, Rossoneri AC Milan, Bianconeri Juventus, The Blues Chelsea, a Nerrazzurri Inter. W Niemczech czasem nawet całe kluby przyjmują nazwy pochodzące od ich barw. Stąd Rot-Weiss Essen, Ahlen, Erfurt i Oberhausen czy Blau-Weiss Berlin. W Polsce sprawy aż tak daleko raczej nie idą, choć przed wojną grali w najwyższej lidze Czarni Lwów, ale dla kibiców barwy to i tak rzecz święta. W Chorzowie na trybunach przeciągle zawodzą „Niebieeescy, niebieeescy”, w Poznaniu zaś (albo w ostatnich latach w Grodzisku Wielkopolskim) zakrzykują gromko „Zieloni!”. Nietypowym przypadkiem jest Cracovia, która przydomek zawdzięcza nie barwom, lecz wzorowi na koszulkach. Gdy ktoś mówi, że wygrały „Pasy”, nikt nie ma wątpliwości, o jaki klub chodzi.

POWTARZALNE STROJE

Choć dla kibica każdego klubu barwy jego ulubionej drużyny są wyjątkowe, w rzeczywistości w świecie futbolu są bardzo powtarzalne. Często zupełnie nieprzypadkowo. Filip Brzeziński przywoływał szczegółowo różne powiązania w świecie futbolu w artykule na retrofutbol.pl. I tak, Athletic Bilbao zaczerpnął stroje od Southampton, a później sam stał się inspiracją dla barw Atletico Madryt. Bordowo-granatowe stroje Barcelony mogły zostać podpatrzone przez jej szwajcarskiego założyciela u FC Basel. Później zaś zostały też przejęte przez Levante, Eibar i Huescę. Biało-zielone pasy Celticu zostały przeniesione do Sewilli na stroje Realu Betis, a biało-czarne pasy Juventus zawdzięcza Notts County. Blackpool FC gra na pomarańczowo na wzór reprezentacji Holandii, bordowo-niebieskie kolory Aston Villi mają być połączeniem strojów szkockich Heart of Midlothian i Rangersów, a biel Leeds United ma pochodzić od majestatycznej bieli Realu Madryt. Naprawdę wyjątkowych, niepowtarzalnych barw nie ma więc aż tak wiele.

Reklama

W pionierskich czasach futbolu rzadko zresztą za ich wyborem stała jakaś głębsza myśl. Zwykle ktoś akurat przyniósł na mecz takie stroje, bo innych nie udało mu się załatwić, a potem już się przyjęło. A W polskim przypadku wiele zależało od tego, co ktoś przywiózł z Łodzi, która zaopatrywała inne miasta w tekstylia. W pierwszych latach istnienia polskich klubów kolory zresztą co jakiś czas się zmieniały, zanim zdążyły odpowiednio zakorzenić się w świadomości fanów. Dlatego w obrębie krajowego futbolu kolorystyczna różnorodność jest jeszcze mniejsza niż na świecie. W języku polskim podobnie jak w angielskim, rozróżnia się jedenaście podstawowych kolorów: biały, czarny, czerwony, żółty, zielony, niebieski, pomarańczowy, brązowy, szary, fioletowy i różowy. W polskim futbolu cztery ostatnie praktycznie jednak nie występują, a pomarańczowy tylko sporadycznie i w ściśle określonej konfiguracji. Zdecydowana większość palety barw polskiego futbolu zamyka się w sześciu kolorach: czarnym, białym, czerwony, żółtym, zielonym i niebieskim.

POLSKI FUTBOL NIEBIESKICH I BIAŁYCH

Jeśli spojrzeć na 51 klubów grających obecnie na szczeblu centralnym (nie licząc drużyn rezerw), aż 15 z nich (blisko jedna trzecia) występuje w różnych konfiguracjach oraz odcieniach białego i niebieskiego. To zdecydowanie najpopularniejsza kombinacja, dotycząca wielu znanych klubów, m.in. Lecha Poznań, Wisły Płock, czy Ruchu Chorzów (z mniej lub bardziej zdecydowaną przewagą niebieskiego), albo Stali Mielec, Górnika Zabrze czy Podbeskidzia Bielsko-Biała (z przewagą białego, w przypadku dwóch ostatnich także z czerwonymi elementami). Kolejne miejsca zajmują biel i czerwień biel i zieleń oraz czerwień z niebieskim (po pięć klubów). Obrazu dopełniają domieszki żółtego: najczęściej z czerwienią (cztery przypadki), ale też z niebieskim, białym i czarnym. Łącznie żółć pojawia się na strojach dziesięciu klubów szczebla centralnego.

W trzech najwyższych polskich ligach widać tylko bardzo nieliczne odstępstwa ogólnie przyjętych norm. Za jedno z nich należy uznać Polonię Warszawa, czyli, a jakże Czarne Koszule. W futbolu przez całe lata czarne stroje były zarezerwowane dla sędziów. Dopiero w latach 90. wśród arbitrów zaczęła się pojawiać większa różnorodność kolorystyczna. Wówczas jednak większość klubów miała już silnie zakorzenione inne barwy. Polonia jest więc jednym z ewenementów także na skalę światową. W czarnych koszulkach gra też Venezia, choć tam, zamiast jak w Warszawie, biało-czerwonej domieszki, czerń jest uzupełniona kolorami zielonym i pomarańczowym. Pomarańczowy, choć jest w futbolu słynny ze względu na reprezentację Holandii („Oranje”), nie pojawia się aż tak często. W Polsce takie kolory strojów mają jednak dwa znane kluby – Zagłębie Lubin oraz Bruk-Bet Termalica Nieciecza.

W Polsce nie ma w ogóle zbyt wielu drużyn, które definiują się głównie przez jeden kolor – jak Niebiescy z Chorzowa, Zieloni z Poznania, Czarne Koszule z Warszawy, czy „Czerwona Armia” Widzewa. Nawet kluby kojarzące się jednoznacznie z jednym kolorem, jak Arka Gdynia czy Motor Lublin ze swoimi żółtymi koszulkami, zwykle przełamują strój odpowiednio niebieskimi albo białymi spodenkami. Spodenki to zresztą osobna historia. W pionierskich czasach polskiego futbolu, na wzór Czarnych Lwów, najstarszy klub w danym mieście dostawał tradycyjnie prawo gry z czarnym elementem w stroju. Często były to właśnie spodenki. Dolna część stroju piłkarskiego rzadko bywa jednak przedmiotem identyfikacji kibiców. Jedyny szerzej znany przypadek to chyba przydomek „Rothosen” (czerwone spodenki) dla Hamburgera SV.

Pogoń Siedlce z nowym wzmocnieniem: Meik Karwot

Reklama

BRAKUJĄCE KONFIGURACJE

Nawet przy podobnych barwach można by się odróżnić innymi elementami jak wzór albo konfiguracja kolorów. Tu też wielkiej różnorodności jednak nie ma. Nietypowy jest przypadek Zagłębia Sosnowiec, które jako jeden z bardzo nielicznych znanych polskich klubów połączyło na strojach czerwień i zieleń. III-ligowy Zawisza Bydgoszcz to jedyny duży klub grający w Polsce na niebiesko-czarno, choć przecież na przykład we Włoszech, nie tylko za sprawą Interu, ale też np. Atalanty Bergamo to bardzo klasyczny zestaw. Co dość zaskakujące, nie ma polskiego odpowiednika „Rossonerich”. Połączenie czarnego z czerwonym występuje u klubów z niższych lig jak Rymer Niedobczyce (niegdyś ekstraklasowy!) czy Start Namysłów. Trudno to jednak uznać za godną reprezentację tego zestawu w Polsce, skoro za granicą w strojach w takich kolorach występują takie marki jak AC Milan, Eintracht Frankfurt, Bayer Leverkusen, Stade Rennes, Real Mallorca czy Bournemouth. Brakuje też w polskim futbolu również klubu żółto-zielonego (choć są żółto-czarne, żółto-niebieskie i żółto-białe). To zestawienie, które rozsławiła na cały świat reprezentacja Brazylii, a w futbolu klubowym zakładają je choćby Norwich City czy FC Nantes.

Polskie kluby są też dość zachowawcze pod względem wzorów na koszulkach. Szczyt ekstrawagancji to pasy – zwykle pionowe (Cracovia, Resovia, Sandecja, Polonia Bytom, Korona Kielce i inne), rzadziej poziome (Lechia Gdańsk, Jagiellonia Białystok). No i koniecznie dwukolorowe. Choć tu zdarzały się eksperymenty na wzór Willem II Tilburg (czerwono-biało-granatowe pasy). W strojach o podobnym wzorze grało kiedyś w Ekstraklasie Podbeskidzie Bielsko-Biała, choć była to inwencja twórcy wzoru na dany sezon, bo tradycyjnie Górale nie mają pasiastych strojów. Nie da się już natomiast w polskim futbolu spotkać koszulek z grubym pojedynczym skośnym pasem, jak w Rayo Vallecano czy Vasco da Gama, szachownicy, jak u Boavisty Porto, kropek, albo, o zgrozo, serduszek, którymi ozdobione są biało-niebieskie stroje sc Heerenveen.

BEZPIECZNE ODCIENIE

Pozostaje więc różnienie się w szczegółach odcieni. Przecież nie dla każdego jedenaście nazw kolorów podstawowych oddaje pełną mnogość barw. W obrębie czerwonego i niebieskiego najbardziej wyróżnia się Pogoń Szczecin, idąca w ciemniejsze odcienie obu kolorów – bordowy i granatowy. Bordo, czasem jako główny kolor stroju, jest popularne szczególnie we Włoszech, za sprawą Romy, Torino, Livorno, Regginy czy Salernitany, ale bordową drużynę da się też znaleźć we Francji (FC Metz), czy w Czechach (Sparta Praga).

Granatowy występuje natomiast w Polsce także na spodenkach Górnika Zabrze. Rzadko widywany jest za to wręcz kultowy w świecie futbolu odcień błękitny. Rodzi on skojarzenia z reprezentacją Argentyny (Albicelestes), Napoli, Lazio, czy Manchesterem City. W Polsce nawiązania do niego pojawiają się poza głównym nurtem – w I-ligowej Stali Rzeszów, czy w II-ligowym Hutniku Kraków. Nie ma natomiast częstych w angielskim futbolu połączeń bordowo-błękitnych, jak w West Hamie, Aston Villi czy Burnley, ani takiego, którym wyróżnia się Le Havre, czyli połączenia dwóch odcieni niebieskiego – granatowego z błękitnym.

Pewne konfiguracje nie tylko są w Polsce powtarzalne, ale też występują według jakiegoś logicznego schematu. Kluby w jakiś sposób związane z morzem (albo innymi akwenami) częściej niż inne mają w barwach niebieskie elementy. Kluby z regionów, w których wydobywa się węgiel (GKS Katowice, Ruch Radzionków, GKS Jastrzębie, Górnik Łęczna, GKS Tychy), mają fragmenty strojów czarne albo zielono-czarne. Pomarańczowy występuje rzadko, ale jeśli już, to głównie w Zagłębiu Miedziowym (Lubin, Głogów, w połączeniu z białym i czarnym, na zmieszanie go z niebieskim, jak w Montpellier, nikt się u nas nie odważył). A kluby zakładane na początku XX wieku mają tendencję, by nawiązywać kolorami do bieli i czerwieni polskiej flagi (Cracovia, Resovia, ŁKS). To nie są jakieś reguły wyryte w skale, są od nich wyjątki, ale pewien schemat da się zauważyć.

KOLORY RZADKIE

Co w takim razie z barwami, których nie ma u nikogo innego? Za wyjątek w skali szeroko pojętego dużego polskiego futbolu może się uznawać Garbarnia Kraków, znana jako „Brązowi”. To kolor praktycznie nieużywany jako dodatek, a w przypadku byłego mistrza Polski mowa o głównej barwie na strojach. Również za granicą brąz pojawia się rzadko. Najbardziej znanym przykładem klubu występującego w takich strojach jest FC St. Pauli. Szare elementy w strojach w Polsce właściwie nie występują, a i za granicą nie są popularne. Najbardziej znana z nich jest drużyna Cremonese (szaro-czerwoni) oraz US Alessandria (jednolity szary). Różowe koszulki kojarzą się jednoznacznie z Palermo i z Evian Thonon-Gaillard, który kilka lat temu występował w Ligue 1. Częściej w świecie futbolu da się znaleźć fiolet, rozsławiony naturalnie przez Fiorentinę („Viola”), ale występujący też m.in. na strojach Tuluzy, Realu Valladolid, Anderlechtu („Fiołki”), Austrii Wiedeń, czy Tennis-Borussii Berlin.

BOGACTWO BARW MLS

W sensie kolorów strojów ciekawym eksperymentem może być śledzenie klubów w MLS, które zwykle nie mają długiej tradycji, są zakładane już w XXI wieku zupełnie od zera i mogą sobie przyjąć takie barwy, jakie im się żywnie podobają. Albo, jakie podpowiedzą im marketingowcy. Mogą więc za oceanem zrobić coś, co w Europie jest dziś już absolutnie niemożliwe, przynajmniej w przypadku podstawowych strojów: wypuścić koszulki w takich kolorach, jakie uznają za najfajniejsze. I tam fantazja została puszczona trochę mocniej niż w klubach z naszego kontynentu. Spośród wszystkich tradycyjnych barw wyróżniają się niebiesko-pomarańczowe stroje FC Cincinnati, zielono-niebieskie Seattle Sounders, różowe Interu Miami, fioletowe Orlando City, granatowo-błękitne Sportingu Kansas City, srebrno-błękitne Minnesoty United, czy czarne Los Angeles FC. Po tamtejszej lidze to, że powstała kilkadziesiąt lat później niż większość rozgrywek europejskich, widać więc już na pierwszy rzut oka. Oczywiście, jeśli nie cierpi się na ślepotę barw.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Fot. Newspix

Patrzy podejrzliwie na ludzi, którzy mówią, że futbol to prosta gra, bo sam najbardziej lubi jej złożoność. Perspektywę emocjonalną, społeczną, strategiczną, biznesową, czy ludzką. Zajmując się dyscypliną, która ma tyle warstw i daje tak wiele narzędzi opowiadania o świecie, cierpi raczej na nadmiar tematów, a nie ich brak. Próbuje patrzeć na futbol z analitycznego dystansu. Unika emocjonalnych sądów, stara się zawsze widzieć szerszą perspektywę. Sam się sobie dziwi, bo tych cech nabywa tylko, gdy siada do pisania. Od zawsze słyszał, że ludzie nie chcą już czytać dłuższych i pogłębionych tekstów. Mimo to starał się je pisać. A później zwykle okazywało się, że ktoś jednak je czytał. Rzadko pisze teksty krótsze niż 10 tysięcy znaków, choć wyznaje zasadę, że backspace to najlepszy środek stylistyczny. Na co dzień komentuje Ekstraklasę w CANAL+SPORT.

Rozwiń

Najnowsze

Igrzyska

Japonia niby leży polskim siatkarzom. Ale jednocześnie jest bardzo mocna

Jakub Radomski
1
Japonia niby leży polskim siatkarzom. Ale jednocześnie jest bardzo mocna

Piłka nożna

Igrzyska

Japonia niby leży polskim siatkarzom. Ale jednocześnie jest bardzo mocna

Jakub Radomski
1
Japonia niby leży polskim siatkarzom. Ale jednocześnie jest bardzo mocna

Komentarze

28 komentarzy

Loading...