Reklama

Jóźwiak w Granadzie. Patrząc na ostatnie lata skrzydłowego – miękkie lądowanie

Paweł Paczul

Autor:Paweł Paczul

01 lutego 2024, 18:22 • 3 min czytania 15 komentarzy

Mimo bardzo przeciętnych ostatnich lat, wciąż w wielu ligach można było sobie wyobrażać Kamila Jóźwiaka. Turecka i „jakiśtamspor”? A czemu nie, pewnie. Druga Bundesliga? Też, jak najbardziej. Powrót do Ekstraklasy – po rękach by go całowano. Ale La Liga – no nie, absolutnie. A mimo wszystko tak się stało, to już oficjalna informacja. I robi to wrażenie, nawet jeśli mówimy tylko o Granadzie.

Jóźwiak w Granadzie. Patrząc na ostatnie lata skrzydłowego – miękkie lądowanie

Jóźwiak – delikatnie mówiąc – nie podbił Championship. W barwach Derby County rozegrał 61 spotkań, strzelił gola (tak, jednego gola) i miał cztery asysty. Oczywiście należy pamiętać o problemach finansowych klubu, generalnym rozgardiaszu tam panującym, ale takie liczby to wciąż duża wpadka w CV.

Nieco lepiej wyglądała przygoda w MLS, bo tam można już użyć liczby mnogiej przy bramkach – cztery – i asyst było trochę, bo dwanaście, ale „nieco lepiej” to wciąż nie jest dobrze. Należy przecież pamiętać, że Jóźwiak w Charlotte miał status „designated player”, więc powinien być gwiazdą zespołu, a nią nie był. Nowy trener, Dean Smith, powiedział na odchodne, że szuka gracza innego typu, co można łatwo odczytać jako eufemizm – Smith po prostu szuka kogoś lepszego, ale chciał być miły.

Zdaje się, że widzom MLS najbardziej zapadła w pamięć ta akcja Jóźwiaka:

Reklama

Nowe otwarcie w karierze Jóźwiaka?

Zatem mimo lepszych liczb niż w Derby, skrzydłowy wciąż nie ma się czym chwalić. Nie przeskoczył poprzeczki oczekiwań, absolutnie. A mówimy o zaraz 26-letnim zawodniku, niedawno aktywnym reprezentancie Polski. Jego kariera po wyjeździe z Ekstraklasy to pasmo zakrętów i rozczarowań. Nie tak miało być.

A jednak przechodzi do La Liga. I znów: mimo że to tylko Granada, wciąż może ona okazać się ciekawszym oknem do pokazania swoich rzeczywistych umiejętności niż średniak w Turcji czy nawet aspirująca drużyna w 2. Bundeslidze.

Temat podobny trochę jak u Karola Świderskiego (zresztą obaj panowie z Charlotte), który też idzie do słabego klubu w mocnej lidze, by spróbować zaznaczyć swoje nazwisko. Oczywiście Świderski jest na innym etapie swojej kariery, nie zawodzi w klubach, nie zawodzi w reprezentacji i przede wszystkim w niej jest, niemniej rundę wiosenną obaj panowie spędzą na podobnym pułapie.

Reklama

Pomóc swoim klubom nie spaść i pokazać się z dobrej strony, by powalczyć o kontrakt w lepszym miejscu.

Aczkolwiek Jóźwiak będzie miał trudniej. Granada jest w strefie spadkowej, traci sześć oczek do bezpiecznego miejsca. Co więcej sprzedała do Bayernu swoją największą gwiazdę, Bryana Zaragozę, jednego z najlepszych dryblerów rozgrywek. No a wejście w rok jest mizerne – owszem, udało się pokonać Cadiz, ale zaraz potem przyszły trzy oklepy z rzędu – z Atletico, Betisem i Getafe. Tyle dobrego, że były to porażki niskich rozmiarów, niemniej za 0:1 w futbolu wciąż nie dostaje się punktów.

Rywalizacja z weteranem

Po odejściu Zaragozy polski skrzydłowy powinien rywalizować o miejsce w składzie z Jose Callejonem – gościem już w piłkarsko podeszłym wieku, 36-letnim oraz z Facundo Pellistrim, wypożyczonym z Manchesteru United. Cóż, my możemy mieć nadzieję, że dla Jóźwiaka to szansa, ale jak ktoś jest kibicem Granady, to raczej się nie uśmiecha – odeszła gwiazda, a przyszedł Pellistri (dwie bramki na poziomie seniorskim przez całą karierę) i ma przyjść Jóźwiak, w ostatnim czasie ciągle rozczarowujący.

Jóźwiak w wywiadzie na WeszłoTV zapowiadał, że chce wrócić do reprezentacji. Zatem trzeba przekuć słowa w czyny, nawet przyzwoita runda w La Liga może go do tego przybliżyć, bo polska kadra skrzydłowymi nie stoi.

Ale jeśli by mu się znowu nie udało i przepadłby również w Granadzie, to kolejny klub już z pewnością nie będzie tak miękkim lądowaniem.

Fot. Newspix

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Liga Europy

Moskal przed meczem z Rapidem: Na takie spotkania nie trzeba drużyny dodatkowo motywować

Piotr Rzepecki
1
Moskal przed meczem z Rapidem: Na takie spotkania nie trzeba drużyny dodatkowo motywować

Piłka nożna

Liga Europy

Moskal przed meczem z Rapidem: Na takie spotkania nie trzeba drużyny dodatkowo motywować

Piotr Rzepecki
1
Moskal przed meczem z Rapidem: Na takie spotkania nie trzeba drużyny dodatkowo motywować

Komentarze

15 komentarzy

Loading...