Reklama

Kręcidło: Kibice Barcy zobaczą dziś Griezmanna, o którym marzyli i którego nie dostali

Jakub Kręcidło

Autor:Jakub Kręcidło

23 kwietnia 2023, 10:48 • 6 min czytania 8 komentarzy

Gdyby ktoś na początku sezonu powiedział mi, że Antoine Griezmann będzie zdecydowanie najlepszym piłkarzem w LaLiga, uznałbym go za wariata. Ale tak się stało. Francuz odzyskał radość z gry, odbudował zaufanie wśród kibiców Atlético i sprawił, że na Camp Nou znów zadają sobie pytanie: dlaczego w Barcelonie mu nie poszło?

Kręcidło: Kibice Barcy zobaczą dziś Griezmanna, o którym marzyli i którego nie dostali

Najprostszą odpowiedź na to pytanie przedstawił Ramón Planés, który był dyrektorem sportowym Barçy, gdy Francuz do niej dołączał. – Antoine nigdy nie miał tak ważnej roli, jak w Atlético – stwierdził. I coś w tym jest. Bo choć trenerzy Blaugrany wierzyli w napastnika skutecznego pod bramką rywala (35 goli i 16 asyst w dwa sezony), to tego zaufania nie mieli ani koledzy z zespołu, ani kibice, którzy nie traktowali go jak półboga – a za takiego „Książę” się przez krótki czas uważał.

Griezmann przekonywał, że należy mu się miejsce przy jednym stole z Leo Messim i Cristiano Ronaldo. Czuł, że zasługuje na więcej, że w Atlético nie będzie w stanie zrealizować swoich ambicji. Zachowywał się tak, jakby wszystko miało ujść mu płazem. W innym wypadku nie zdecydowałby się na nagranie dziwacznego filmu „La Decisión”, w którym wybierał Atleti ponad Barçą, tylko po to, aby rok później, bez słowa wytłumaczenia, jednak przenieść się na Camp Nou.

Nie da się tego ukryć – mistrz świata dostał po dupie. Zrozumiał, że popełnił masę błędów. I dojrzał, jak bardzo dojrzał. Po trzydziestce stał się nie tylko innym piłkarzem, ale też innym, lepszym człowiekiem.

FREEBET 20 PLN ZA GOLA LEWANDOWSKIEGO – SPRAWDŹ DZISIEJSZĄ PROMOCJĘ FUKSIARZA!

Reklama

Najlepszy w LaLiga

Pierwszy rok po powrocie do Atlético był dla Griezmanna trudny. Ale kolejny, zapowiadał się jeszcze gorzej, w związku ze słynną klauzulą, zmuszającą madrytczyków do wykupienia Francuza za 40 milionów euro, jeśli ten rozegra określoną liczbę meczów. Rzeczywistości nakreślonej przez dyrektora generalnego Miguela Ángela Gila Marína zaakceptować nie chciał ani Diego Simeone, ani sam piłkarz, który zgodził się zarabiać jedną trzecią tego, co płaciła mu Barça. Skończyło się na dziwacznym porozumieniu. Antoine miał wchodzić na boisko najwcześniej w 58. minucie, aż Katalończycy zgodzą się go sprzedać za frytki. Czy zawodnikowi się to podobało? Nie. Ale zrozumiał, że nie ma innego wyjścia. – Wiedziałem, że po tym, co zrobiłem kibicom, wracając do Atleti będę musiał schować ego do kieszeni. Kontrakt, granie po 30 minut, inne kwestie… Miałem to gdzieś. Wiedziałem, że prędzej czy później, poświęcenie i ciężka praca przyniosą oczekiwany efekt – przekonywał mistrz świata.

W pierwszych dziewięciu spotkaniach w tym sezonie, Griezmann był rezerwowym. Ekskluzywnym, bo rozstrzygającym o losach rywalizacji z Valencią czy Porto, ale ostatecznie wszystkim stronom udało się dogadać. „Książę” zagrał od pierwszej minuty w derbach z Realem, 10 października potwierdzono transfer definitywny, a później wszystko rozwinęło się jak z bajki. Od czasu ogłoszenia transakcji, Antoine wyszedł w jedenastce w 26 z 28 spotkań Atlético. Opuścił tylko jeden mecz, z czwartoligowym Arenteiro w Copa del Rey. Jest najlepszym asystentem w LaLiga. Wykreował najwięcej klarownych szans dla kolegów. Tylko dwóch zawodników oddało więcej strzałów. Jest trzecim piłkarzem Atleti z największą liczbą przechwytów. W drużynie, większy procent udanych odbiorów ma tylko Stefan Savić. Statystyki nie pozostawiają wątpliwości – praktycznie nie ma aspektu gry, w którym Griezmann się nie wyróżnia. Antoine nie tylko jest najlepszy w LaLiga, ale pewnie też jednym z najlepszych graczy w Europie.

Najwierniejszy żołnierz

Historia jego drugiego związku z Atleti to opowieść o przebaczaniu i o drugich szansach. Gwizdy i wyzwiska ze strony kibiców, przed którymi bronił go Mario Hermoso, zamieniły się w owacje. Francuzowi brakuje dziewiętnastu trafień do zostania najlepszym strzelcem w historii Los Colchoneros, ale napastnikiem już nie jest. Hiszpanie nazywają takich piłkarzy „todocampista”. Człowiek od wszystkiego. – Jeszcze nigdy nie byłem tak kompletnym zawodnikiem. Wcześniej, grałem bardziej wertykalnie, szukałem przestrzeni do atakowania. Teraz, mamy zespół złożony z graczy, którzy wolą grać kombinacyjnie, więc musiałem się do tego dostosować, odnaleźć swoje miejsce. Idzie mi nieźle, ale do szczytu możliwości jeszcze mi daleko – przekonuje 32-latek, który zatracił instynkt goleadora, ale poprawił właściwie każdy inny aspekt gry.

Griezmann to pierwszy w tym sezonie LaLiga zawodnik z double-double: ma 11 goli i 10 asyst, ale jest też katalizatorem dobrej zmiany. Wnosi mnóstwo pozytywnej energii. Nie gwiazdorzy. Jest kapitanem bez opaski, przywódcą, który rządzi stanowiąc wzór do naśladowania. Jeśli trzeba, aby przy rzucie wolnym stał się „krokodylem”, kładzie się na murawie. Jeśli któryś z obrońców zapędzi się do przodu, wróci do defensywy. Jeśli zespół ma kłopot z rozegraniem akcji, weźmie odpowiedzialność na własne barki… Można tak długo wymieniać. Antoine czerpie podobną radość ze zdobycia bramki jak z odbioru wślizgiem w bocznym sektorze boiska. Nie dziwi, że to najwierniejszy żołnierz Simeone, wobec którego sportowiec czuje ogromny dług wdzięczności. – Wszystko zawdzięczam Cholo – nie ukrywa Francuz.

Argentyński trener nie ukrywa, że imponuje mu podejście Griezmanna. – Niczego nie muszę mu dwa razy tłumaczyć – przekonuje szkoleniowiec. – Mogę mu mówić, że chcemy atakować tą stroną, dostarczając piłkę w tamten sektor i będąc ustawionymi w rombie i Antoine będzie to robić, ale ma też intuicję, pozwalającą mu wybierać najlepsze rozwiązanie dla drużyny. Jeśli piłkarz ją posiada, trzeba dać mu wolność – twierdzi Simeone, który – zdaniem hiszpańskich mediów – miał pretensje do innych, że nie umieją poświęcać się dla zespołu tak jak „Książę”. Po odpadnięciu z europejskich pucharów, do mediów wyszedł tylko jeden zawodnik Atlético, oczywiście Antoine. – W tym klubie musisz walczyć i pracować. Jeśli tego nie robisz, wiesz, gdzie są drzwi – wypalił. Dwa miesiące później, z Madrytem pożegnali się Matheus Cunha, Felipe i João Félix.

Reklama

Spojrzenie pełne tęsknoty

Dziełem przypadku (lub nie) jest fakt, że Atleti stało się najlepszą ligową drużyną w Europie po oddaniu Portugalczyka do Chelsea. Jego przypadek jest analogiczny do Griezmanna, bo obaj trafili do nowych klubów, by wykonać misję praktycznie niemożliwą do zrealizowania. Antoine trafił do Barcelony, gdzie na jego pozycji grał Leo Messi – jak go wygryźć? João przeniósł się do Atlético, by wypełnić lukę po odejściu Francuza do Barçy, ale jest piłkarzem o kompletnie innej charakterystyce. Brakuje mu agresywności, chęci poświęcania się dla zespołu czy rozumienia specyficznych oczekiwań „Cholo”, który „pożarł” już niejednego świetnego napastnika. Więc czy może dziwić, że zawiódł, grając w roli mistrza świata?

Griezmann jest wyjątkowym sportowcem. Jego transfer do Barcelony okazał się klęską, bo wyciągnięto go ze strefy komfortu, doklejono łatkę 120 milionów euro i nałożono oczekiwania, które były niemożliwe do spełnienia. Trenerzy Blaugrany nie umieli otoczyć go zawodnikami, którzy pozwoliliby mu zmaksymalizować potencjał. Z perspektywy czasu, ten ruch był pomyłką każdej ze stron. Najlepszym tego dowodem była scena z końcówki sezonu 2020/21, gdy Barça grała z Atlético, a Quique Setién – mimo wyniku 2:2 – wpuszczał „Księcia” dopiero w 89. minucie meczu. Gdy Cholo i jego ulubieniec spotkali się wzrokiem, wymienili tylko zdziwione, przygnębione spojrzenia, dziś odczytywane jako sygnał tęsknoty.

Rachunek Barcelony za Griezmanna jest gigantyczny. Do 120 milionów kwoty transferu i 7 milionów euro „bonusu” za negocjowanie z piłkarzem bez zgody klubu dochodzi też gigantyczna pensja zawodnika, oscylująca w granicach 45-50 milionów euro rocznie brutto. Barça oddała go do Atlético za 18 milionów, byleby pozbyć się problemu – i boiskowego, i księgowego. A już w niedzielę bilans Barçy może się jeszcze pogorszyć. Rojiblancos przyjadą na Camp Nou, by podtrzymać marzenia o mistrzostwie, do którego prowadzi ich właśnie Griezmann będący w formie, o której Katalończycy marzyli i której nigdy na dłuższą metę nie dostali.

FREEBET 20 PLN ZA GOLA LEWANDOWSKIEGO – SPRAWDŹ DZISIEJSZĄ PROMOCJĘ FUKSIARZA!

WIĘCEJ TEKSTÓW JAKUBA KRĘCIDŁO:

Dziennikarz Canal+

Rozwiń

Najnowsze

Igrzyska

Japonia niby leży polskim siatkarzom. Ale jednocześnie jest bardzo mocna

Jakub Radomski
0
Japonia niby leży polskim siatkarzom. Ale jednocześnie jest bardzo mocna

Hiszpania

Komentarze

8 komentarzy

Loading...