Reklama

Antoine Griezmann. Mały Książę Francji znowu chce sięgać gwiazd

Szymon Piórek

Autor:Szymon Piórek

03 grudnia 2022, 13:47 • 9 min czytania 5 komentarzy

Jest niski wzrostem, ale pozostaje wielkim piłkarzem. Został odrzucony przez Francję, ale nie chował do niej urazy i zdobył z nią mistrzostwo świata. Antoine Griezmann ma znowu chrapkę na tytuł. Niczym „Mały Książę” z książki Antoine de Saint-Exupery liczy, że latarnik oświetli mu drogę do złotego Pucharu Świata. Na niej znajdują się jednak przeszkody. A kolejną z nich jest Polska.

Antoine Griezmann. Mały Książę Francji znowu chce sięgać gwiazd

Do 18. roku życia był pomijany przez francuskich ekspertów od szkolenia. Samo jego nazwisko nie wskazuje na to, by urodził się nad Loarą. Potwierdza to również historia jego rodziny i klubów, w których występował. Pomimo że znajduje się na podium klasyfikacji strzelców a na mundialu może wskoczyć do czołowej piątki zawodników z największą liczbą meczów dla Les Bleus, to nigdy nie zadebiutował w Lique 1. Odrzucony przez słabe warunki fizyczne piłkarsko dorastał w Kraju Basków. To tam przerósł swoich rówieśników i rodaków z Francji. Stał się kluczową postacią reprezentacji, która zajęła drugie miejsce w Euro 2016 i została mistrzem świata w 2018 roku. Również teraz jest faworytem do triumfu w katarskim mundialu. Wszystko dlatego, że Didier Deschamps ma w swoim składzie Małego Księcia.

Antoine Griezmann – lider reprezentacji Francji

Od debiutu Antoine’a Griezmanna w reprezentacji Francji nie ma dobrego turnieju Les Bleus bez świetnej postawy napastnika. W 2014 roku był dopiero wchodzącym do kadry młokosem, który miał niewielki wpływ na grę drużyny. Mimo to wystąpił w każdym spotkaniu turnieju aż do ostatniego ćwierćfinałowego, w którym Francuzi ulegli późniejszym mistrzom świata – Niemcom. Dwa lata później był już najlepszym piłkarzem Les Bleus. Z sześcioma golami i dwoma asystami został najlepszym strzelcem i MVP ojczyźnianego Euro. Mimo tego że jego piłkarską ojczyzną wcale nie była Francja, tylko Hiszpania.

Reklama

Dorośli zakochani w liczbach

Narodowościowy miszmasz to nic nowego w życiu Griezmanna. Jego rodzina pochodzi z Muenster. Właśnie dlatego posiada niemieckodźwięczne nazwisko. Z Niemcami nie miał jednak nic wspólnego. Bliżej mu było do półwyspu Iberyjskiego. Jego matka pochodzi z Portugalii, a sam piłkarz często spędzał wakacje w Pacos de Ferreira. Od 14. roku życia mieszał w Hiszpanii, a dokładnie w Kraju Basków w San Sebastian. Dzięki temu, jeśli zaszłaby taka możliwość, mógłby występować w Athletiku Bilbao, który pozyskuje zawodników jedynie z tego regionu.

W 2005 roku próbował swoich sił w wielu francuskich klubach. Do tego momentu trenował w prowincjonalnym UF Macon, ale miał potencjał na coś więcej. W Montpellier nie poznano się jednak na jego talencie. Przedstawiciele innych drużyn również go odrzucali. Wszystko za sprawą mikrych warunków fizycznych. Griezmann wyraźnie odstawał od rówieśników. Będąc nastolatkiem był filigranowy. Odrzucano go przez francuskich dorosłych, którzy jak pisał Antoine de Saint-Exupery w „Małym Księciu”: „są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze”. W Griezmannie widzieli jedynie niespełna 170 centymetrów wzrostu i około 50 kilogramów wagi. Ich zdaniem nie miał szans przebić się w walce z silniejszymi. Na szczęście hiszpańscy skauci wiedzieli, na co patrzeć.

W testowym meczu z PSG wysłannicy Realu Sociedad zauważyli u niego talent do piłki. Natychmiast postanowili sprowadzić go do Kraju Basków. Wiedzieli, że w Hiszpanii kładzie się większy nacisk na to, co można zdziałać z futbolówką, a nie na warunki, które z biegiem czasu wyrównując się w seniorskim futbolu. W takim środowisku napastnik mógłby pokazać wszystko to, co ma najlepsze. To też uczynił. Mimo że napastnik odniósł sukces w San Sebastian na dalszych etapach kariery dalej Griezmann musiał mierzyć się z krytyką jego fizyczności w ojczyźnie.

Piłka zamiast biegania i taktyki

Na początku moi rodzice nie chcieli się zgodzić, bym tam jechał. Jednak po długich dyskusjach, pozwolili mi wyruszyć w tę przygodę  – opowiadał o kulisach transferu do Realu Sociedad, po czym dodał o treningach w reprezentacji Francji: – Jest mi bardzo ciężko. W Hiszpanii przygotowanie fizyczne nie jest tak zaawansowane. W tygodniu mamy dwie bądź trzy jednostki treningowe poświęcone pracy fizycznej. Reszta to tylko piłka. Od wtorku przebiegłem mnóstwo kilometrów w Clairefontaine, ale wiem, że to dla dobra całej drużyny. Również elementy taktyczne to dla mnie nowa rzecz. W Realu Sociedad nie poświęcamy temu zbyt dużo czasu, ale wiem, że z czasem przyniesie to swoje korzyści – powiedział w 2010 roku dla FFF.fr Griezmann powołany wtedy do kadry do lat 19.

Opuszczenie Francji bardzo dobrze zrobiło napastnikowi. Nie zabito przez to jego wrodzonego talentu, który eksplodował już cztery lata po przenosinach do Hiszpanii. W pierwszej drużynie Realu Sociedad zadebiutował niedługo po osiągnięciu pełnoletności. W debiutanckim sezonie wydatnie pomógł Txuri-Urdin w powrocie do LaLiga. Nagle zaczęli go również zauważać selekcjonerzy francuskich kadr młodzieżowych. Wbrew obiegowej opinii nie zniknął całkowicie z ich radarów. Grał w reprezentacjach do lat 19., 20. i 21., osiągając z nimi spore sukcesy. Został mistrzem Europy U-19, a także zajął czwarte miejsce w mistrzostwach świata U-20. Największe triumfy fetował jednak z dorosłą kadrą.

Jego debiut w reprezentacji Deschampsa zbiegł się z przenosinami do Atletico Madryt. Real Sociedad, dla którego w 202 meczach zdobył przeszło 50 bramek i zanotował blisko 20 asyst, nie było w stanie utrzymać francuskiego talentu w Kraju Basków. Jego wartość tylko wzrosła po debiucie w kadrze Les Bleus w 2014 roku, a wystrzeliła na dobre po wyjeździe na mundial w Brazylii. Transakcję przenosin do stolicy Hiszpanii dopięto dopiero po jego powrocie z mistrzostw świata. Los Colchoneros wydali 30 mln euro, a Griezmann stał się drugim najdroższym piłkarzem w historii klubu. Na dobre zaczął również pisać swoją historię w reprezentacji Francji.

Reklama

Uległ urokowi tajemnicy

Prawdziwym popisem Griezmanna było Euro 2016. Filigranowy napastnik zachwycił Francję, prowadząc ją do finału turnieju organizowanego w tym kraju. Sześć goli, dwie asysty, ogromny wpływ na grę całego zespołu sprawiły, że został najlepszym strzelcem i MVP mistrzostw Europy. Stał się dumą narodową. A dodatkowo jego postawa stała się przyczynkiem do ogólnonarodowej dyskusji. W kraju wybuchła debata, jak taki talent czystej wody mógł zniknąć w potoku procesu szkolenia. Dlaczego nie dano mu odpowiedniej szansy i musiał dojrzewać piłkarsko w Hiszpanii. Efektem tego była częściowa zmiana podejścia do tematu wychowywania nowych piłkarzy. Zaczęto baczniej przyglądać się młodym adeptom futbolu. Do kanonu szkolenia wszedł wywiad środowiskowy, a także weryfikowanie reakcji zawodników na różne sytuacje, nie tylko boiskowe. Chętniej dawano również drugie szanse, czego beneficjentem jest m.in. aktualny reprezentant Randal Kolo Muani.

>>Historia Randala Kolo Muaniego. Imprezowicz, który wyszedł na prostą dzięki Polakowi, podbija Bundesligę<<

Mimo że wciąż nie górował warunkami fizycznym, to pozostawał liderem reprezentacji Francji. W kluczowych momentach brał odpowiedzialność za kadrę. Na mundialu w Rosji znowu był najważniejszym piłkarzem. Zdobył cztery bramki i zaliczył tyle samo asyst. Aż siedem z tych goli bądź podań zanotował w fazie pucharowej. Nagroda MVP przypadła jednak Luce Modriciowi. Griezmann mógł się natomiast cieszyć ze złota w mistrzowskiej imprezie. Na drugie wciąż czeka.

Przyczyn tego, dlaczego Francja nie zatriumfowała ponownie w mistrzowskiej imprezie można doszukiwać się w tym, co stało się w 2019 roku. Griezmann postanowił poszukać nowych wrażeń. Zawładnęła nim chęć odkrycia tajemnicy, o której de Saint-Exupery pisał, że „zawsze ulega się jej urokowi, pomimo niedorzeczności sytuacji”. Francuz zrezygnował ze statusu Księcia Madrytu, a w szczególności tej biało-czerwonej strony, i udał się do Barcelony, gdzie stał się jedynie pomagierem Króla Katalonii – Leo Messiego. Grać w cieniu Argentyńczyka trzeba umieć. Przekonał się o tym Neymar, który zdecydował się na opuszczenie Camp Nou. Nie sprawdzali się też inni, wielcy piłkarze jak Zlatan Ibrahimovic. Mimo że trudny start w futbol nauczył Griezmanna pokory, to barwy Blaugrana nie pasowały do niego.

Powrót syna marnotrawnego

Spadła skuteczność. Wpływ na grę. Wydawało się, że w Katalonii nawet szczęście opuściło wiecznie uśmiechnięte „Griziego”. Potrafił pudłować mając przed sobą pustą bramkę. Mimo to nadal w reprezentacji odgrywał kluczową rolę. Dwa lata niepowodzeń odbiły się jednak na jego grze na Euro 2020. Nie zdołał przygotować odpowiedniej formy. Fiasko w mistrzostwach Europy ostatecznie utwierdziło napastnika w przekonaniu, że Barcelona to nie jego miejsce. Postanowił powrócić do Madrytu. Jak syn marnotrawny ponownie zawitał do Atletico, gdzie został przyjęty z otwartymi ramionami. Nadszarpnął jednak zaufanie klubu, dlatego nikt nie chciał nadwyrężać budżetu dla Francuza.

Doprowadziło to do kuriozalnej sytuacji. Forma Griezmanna rosła, lecz Diego Simeone wystawiał go jedynie w określonym przedziale czasowym. Wszystko ze względu na zapisy kontraktowe, determinujące Atletico do dodatkowej zapłaty za przekroczenie określonej liczby minuty przez Francuza. Ku uciesze Barcelony działacze Los Colchoneros w końcu dali zielone światło trenerowi, by w większym stopniu wykorzystywał Griezmanna, a on odpłacił się bardzo dobrą grą. Po powrocie z wrześniowego zgrupowania aż do mundialu zdobył trzy bramki i zanotował cztery asysty. Widząc to Didier Deschamps mógł jedynie z radości zacierać ręce. Wiedział, że ponownie na zgrupowaniu zawita głodny sukcesów Mały Książę.

Nie pomylił się. Griezmann to reżyser gry Francji na mundialu. Zanotował na razie tylko jedną asystę, ale może to być jedynie zasłona dymna jak działo się w Rosji. Jego wpływ na grę reprezentacji to nie tylko gole, ale również sposób, w jaki toruje drogę kolegom do bramki. Jego wskaźnik asyst spodziewanych wynosi 2,1. Jako jedyny piłkarz na mundialu przekroczył granicę dwóch, choć w ostatnim spotkaniu grupowym spędził na boisku tylko 17 minut. Znajduje się również w czołowej piątce mistrzostw pod względem liczby wykreowanych okazji, których stworzył aż 17. Do tego pozostaje skutecznych egzekutorem stałych fragmentów gry, dzięki którym doprowadził do sześciu sytuacji strzeleckich – najwięcej w turnieju.

Najważniejsze niewidoczne dla oczu

Griezmann imponuje nie tylko w ofensywie, ale również w obronie. To on jest sygnalistą do ataku. Wykonał aż 83 skoki pressingowe. Żaden inny Francuz nie robił tego częściej. Do tego najczęściej przełamywał linię obrony przeciwnika swoimi akcjami. Jest również dużo bardziej doświadczony. I nie chodzi wyłącznie o to, że przekroczył już trzydziestkę, ale fakt, że potrafi wyciągać wnioski, dzięki którym nie zamierza popełnić tych samych błędów, co podczas Euro 2020. Na własnej skórze przekonał się, że pycha kroczy przed upadkiem.

Musimy pamiętać, że niczego nie możemy brać za pewnik. Nic nie jest dane nam z góry. Musimy być skupieni od pierwszej do ostatniej minuty. To nas zgubiło w spotkaniu ze Szwajcarią [ćwierćfinał Euro 2020 przyp.red.]. Byliśmy zbyt rozluźnieni. Kiedy było 3:1 stwierdziliśmy, że to koniec. Jednak na wielkich turniejach nie ma łatwych drużyn, nawet jeśli przegrywają. To samo będzie z Polską – powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej.

Właśnie za tę mądrość ceni go Deschamps bowiem jak wiadomo z „Małego Księcia” „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Mnożąc wybitne statystki Griezmanna nie oddamy w pełni jego roli w reprezentacji. O niej najlepiej wie selekcjoner. Opisując dokonania napastnika możemy pokazać jedynie jego wycinek. Pełny obraz da nam w najbliższych dniach. W tym momencie Francja może być pełna nadziei, że ich Mały Książę znowu chce sięgać gwiazd.

WIĘCEJ O MISTRZOSTWACH ŚWIATA:

Fot. Newspix

Urodzony z piłką, a przynajmniej tak mówią wszyscy w rodzinie. Wspomnienia pierwszej koszulki są dość mgliste, ale raz po raz powtarzano, że był to trykot Micheala Owena z Liverpoolu przywieziony z saksów przez stryjka. Wychowany na opowieściach taty o Leszku Piszu i drużynie Legii Warszawa z lat 80. i 90. Były trzecioligowy zawodnik Startu Działdowo, który na rzecz dziennikarstwa zrezygnował z kopania się po czole. Od 19. roku życia związany z pisaniem. Najpierw w "Przeglądzie Sportowym", a teraz w"Weszło". Fan polskiej kopanej na różnych poziomach od Ekstraklasy do B-klasy, niemieckiego futbolu, piłkarskich opowieści historycznych i ciekawostek różnej maści.

Rozwiń

Najnowsze

Boks

Najlepszy na lata lub na… chwilę. Historie niekwestionowanych mistrzów w boksie

redakcja
0
Najlepszy na lata lub na… chwilę. Historie niekwestionowanych mistrzów w boksie

Mistrzostwa Świata 2022

1 liga

Wisła Kraków zatrzyma gwiazdę nawet bez awansu do Ekstraklasy? Cena jest wysoka

Szymon Janczyk
13
Wisła Kraków zatrzyma gwiazdę nawet bez awansu do Ekstraklasy? Cena jest wysoka

Komentarze

5 komentarzy

Loading...