Reklama

Stworzony do trenerki. Xabi Alonso zaczął rządy w Leverkusen

redakcja

Autor:redakcja

12 października 2022, 10:53 • 8 min czytania 4 komentarze

Jako piłkarz Xabi Alonso imponował inteligencją, precyzją i elegancja, choć potrafił również podostrzyć, gdy zachodziła taka potrzeba. A jakim okaże się trenerem? Przekonamy się już wkrótce. Przed tygodniem Hiszpan chwycił za stery w Bayerze Leverkusen, gdzie najpierw spróbuje zażegnać kryzys formy, a później postara się oderwać od klubu łatkę największych przegrywów w Bundeslidze.

Stworzony do trenerki. Xabi Alonso zaczął rządy w Leverkusen

Ogień się wypalił

Skąd w ogóle zmiana szkoleniowca w Leverkusen?

Sezon 2021/22 był dla klubu z BayArena naprawdę udany. Zespół pod wodzą Gerardo Seoane uplasował się finalnie na trzecim miejscu w Bundeslidze, wyprzedzając choćby RB Lipsk. W europejskich pucharach sukcesów wprawdzie zabrakło, Bayer odpadł w 1/8 finału Ligi Europy, ale sama tylko postawa drużyny w lidze pozwalała patrzeć w przyszłość z optymizmem. Seoane wydawał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Potwierdził w Niemczech te cechy, które wcześniej pozwoliły mu zdominować ligę szwajcarską, gdy prowadził ekipę Young Boys. Błyskotliwość taktyczną i zamiłowanie do ofensywnego futbolu.

PARTNEREM PUBLIKACJI O LIDZE MISTRZÓW JEST KFC. SPRAWDŹ OFERTĘ TUTAJ

Myślę, że to, co przyniosło mu sukces, to wielka motywacja, by go odnieść – opowiadał nam Walerian Gwilia, który dla Seoane grał jeszcze w FC Luzern. – Jest bardzo inteligentnym człowiekiem, sprytnym w kwestiach taktycznych. Umie przekazać swoją energię drużynie. Może to kwestia młodego wieku, ale on nieustannie „płonie”. Nawet na treningach szaleje, dosłownie żyje piłką nożną, a to udziela się wszystkim wokół. Widzisz coś takiego i wiesz, że nie możesz pójść drogą na skróty. Musisz być zmotywowany tak, jak on. A przy tym to po prostu dobry człowiek. Potrafiący nawiązać relację z zawodnikiem również na poziomie ludzkim. To wszystko zebrane do kupy zadziałało w naszym przypadku idealnie, a on dzięki temu robi teraz wielką karierę.

Reklama

Sielanka dobiegła jednak końca wraz ze startem bieżących rozgrywek.

Bayer zaczął bowiem sezon od pasma katastrofalnych rezultatów. Dość powiedzieć, że Die Werkself po ośmiu kolejkach Bundesligi mieli na koncie zaledwie pięć punktów. Przegrali z Borussią Dortmund, Augsburgiem, Hoffenheim, Freiburgiem i Bayernem Monachium. Tylko zremisowali z Herthą i Werderem, a jedyne zwycięstwo odnieśli w starciu z Mainz. Na dokładkę podopieczni Seoane skompromitowali się w 1. rundzie Pucharu Niemiec, przegrywając 3:4 z trzecioligowym SV Elversberg. W Lidze Mistrzów udało się zwyciężyć z Atletico Madryt, prawda, natomiast starcia z Clubem Brugge i FC Porto zakończyły się już oklepami. Dramat. Tym bardziej zdumiewający, że kadrowo ekipa z BayArena wcale się nie osłabiła – największe gwiazdy pozostały w klubie, co świadczyło o dużych ambicjach.

Rudi Voller i Fernando Carro, dyrektorzy zarządzający Bayeru, doszli do wniosku, że Seoane nie wygrzebie już drużyny z tego dołka. Jeszcze kilka tygodni temu klubowi działacze zapewniali, iż do zmiany na ławce trenerskiej nie dojdzie, lecz pogłębiający się kryzys przekreślił deklaracje o zaufaniu.

Pierwsze wielkie wyzwanie

Rzekomo kandydatem numer jeden do zastąpienia Seoane był Thomas Tuchel. Były szkoleniowiec Chelsea nie podjął jednak negocjacji z szefostwem Bayeru. I w sumie trudno się takiej postawie dziwić – wiele wskazuje na to, że w najbliższych miesiącach może się także zwolnić posada w Monachium i zapewne właśnie na ten stołek czai się zdobywca Ligi Mistrzów w sezonie 2020/21. Szefostwo Bayeru pogodziło się więc z faktem, że na topowych trenerów raczej nie mają co liczyć i nie uda im się pójść w ślady Evertonu, który całkiem niedawno potrafił namówić do współpracy Carlo Ancelottiego. Zmieniono zatem front. No i postawiono na Xabiego Alonso. Okresu przejściowego po rozstaniu z Seoane nie było – jak informował „Kicker”, klub już od przeszło miesiąca analizował rynek i starał się wytypować głównych kandydatów do zastąpienia coraz bardziej zagubionego Seoane. Hiszpan z wyprzedzeniem został uznany za najlepszego kandydata.

Co, jeśli się nad tym zastanowić, wcale nie jest takie oczywiste.

Reklama

Naturalnie Alonso był wybitnym zawodnikiem. Już w barwach Realu Sociedad otarł się o mistrzostwo Hiszpanii. Potem zatriumfował w Lidze Mistrzów z Liverpoolem. Powtórzył ten sukces po przenosinach do Realu Madryt, gdzie sięgnął także po wygraną w LaLiga. Klubową karierę spuentował zaś w Bayernie Monachium, gdzie trzy razy z rzędu zwyciężył w Bundeslidze. Do tego mistrzostwo świata, dwa mistrzostwa Europy – nieprawdopodobny dorobek.

Kluczowe nie jest jednak to, co Alonso wygrał, ale w jaki sposób grał. Rzadko się zdarza, by piłkarz już swoją boiskową postawą aż do tego stopnia zdradzał zadatki na doskonałego szkoleniowca. Z pozycji defensywnego pomocnika Bask sterował zespołem, a nad jego przeglądem pola i precyzją rozpływał się choćby Robert Lewandowski. Alonso miał się też od kogo uczyć fachu. – Jego ojciec był trenerem, więc dorastał w podobnych warunkach do mnie. Potem sam został zawodnikiem, rzecz jasna o wiele lepszym, niż ja. Topowym piłkarzem. Jego rozumienie gry zawsze było na najwyższym poziomie. W Bayernie prowadził go Guardiola, w Realu Madryt ja i Ancelotti, w Liverpoolu Benitez. Jeśli zebrać te czynniki, mamy materiał na świetnego managera – zauważył Jose Mourinho.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, iż dla Xabiego Alonso praca w Leverkusen będzie pierwszym znaczącym wyzwaniem trenerskim. Wcześniej Bask prowadził przez chwilę juniorów Realu Madryt, a w latach 2019-2022 zarządzał ekipą rezerw Realu Sociedad. Działacze Bayeru sporo ryzykują, stawiając na nowicjusza – jakkolwiek spojrzeć, na razie zespół szwenda się w okolicach strefy spadkowej i gdyby „projekt: Alonso” nie wypalił, mogłoby dojść do potężnego kataklizmu.

Nowa mentalność

Xabi za pracę w Realu Sociedad B zbierał niezwykle ciepłe recenzje. Udało mu się wprowadzić zespół do drugiej ligi hiszpańskiej, co w wydatny sposób pomaga klubowi w przygotowywaniu wychowanków do występów w pierwszym zespole. Już w 2021 roku interesowali się nim działacze z Bundesligi – wówczas spekulowało się o Borussii Moenchengladbach. Alonso wolał jednak pozostać nieco dłużej w San Sebastian. Być może liczył na to, iż właśnie w tym klubie zaliczy swój pełnoprawny trenerski debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej. No ale Imanol Alguacil jak na razie jest nietykalny.

 – Uwielbiałem tę robotę. Była wymagająca, ale jednocześnie satysfakcjonująca. Chłopcy z akademii wspaniale się rozwinęli, awans do Segunda Division był wielkim osiągnięciem. Wciągnąłem się w pracę trenerską. Pozwala ona spojrzeć na mecz z zupełnie innej perspektywy. Przygotowania do każdego spotkania zajmują znacznie więcej czasu, lecz pozwalają się naprawdę wtopić w każe spotkanie – przyznał Alonso w rozmowie z angielskimi mediami.

Przyjazna młodym trenerom Bundesliga, którą Alonso poznał już jako zawodnik, to całkiem niezłe miejsce do rozwinięcia skrzydeł. Tym bardziej że w ostatnich latach większość klubów niemieckiej ekstraklasy prezentuje odważny, ofensywny futbol. Alonso powinien się w takim środowisku odnaleźć, bo także i on deklaruje przywiązanie do atrakcyjnego stylu gry. Pokazał to zresztą w Realu Sociedad B. – Od dawna otrzymywałem oferty z dobrych klubów, ale czułem, że potrzebuję więcej czasu. Zawsze sądziłem, że trener nie może się spieszyć – potrzebowałem przejść przez pewien proces, który uczynił mnie lepszym szkoleniowcem. Teraz sądzę, że już jestem gotowy. Poznałem niemiecką mentalność i wiem, że w Bayerze będę miał do czynienia z poważnymi ludźmi. A to mi pomoże na początek.

W ekipie z Leverkusen aż roi się od zawodników, którzy doskonale nadają się do ofensywnej gry. Część z nich, to gracze młodzi lub bardzo młodzi, jak choćby Florian Wirtz (19 lat, obecnie kontuzjowany), Moussa Diaby (23), Jeremie Frimpong (21), Callum Hudson-Odoi (21) czy Adam Hlozek (20). Alonso zdążył już udowodnić, że rękę do niedoświadczonych piłkarzy ma całkiem niezłą, a to niezwykle istotne, jeśli chce się odnieść sukces na BayArena. Aczkolwiek w najbliższym czasie trener musi się przede wszystkim skoncentrować nad uszczelnieniu linii obronnej, zresztą również w dużej mierze złożonej z młodzieży.

W sezonie 2022/23 przed Baskiem nie stoją w sumie żadne wygórowane cele. Jeśli Bayer polegnie w fazie grupowej Ligi Mistrzów lub nie zdoła dogonić czołówki w Bundeslidze, zawsze będzie można obwinić za to Gerardo Seoane. Choć nie jest tak, że na Alonso w ogóle nie ciąży żadna presja.

Bayer chce zdobywać trofea, zerwać z wizerunkiem „wiecznie drugiego” klubu.

Alonso, jako boiskowy czempion, ma zapewnić drużynie mentalnego kopa we właściwym kierunku. – Od początku walczyłem, byśmy byli jeszcze ambitniejsi. Byśmy wierzyli, że jest możliwe coś wygrać – mówił dyrektor Fernando Carro na łamach „Kickera”. – W ten sposób wykształcą się naturalne oczekiwania. Zależało mi, byśmy komunikowali jako cel nie grę w pucharach, lecz w Lidze Mistrzów. Nawet jeśli to zwiększa ryzyko, że kiedy nam się nie uda, będziemy krytykowani. „Vicekusen” to pojęcia z przeszłości. Chcemy, by przyszłość wyglądała inaczej. Nie chcemy grać w finałach, tylko je wygrywać.

Wszystkie oczy na Leverkusen

Pracę w Bayerze hiszpański szkoleniowiec zaczął efektownie – od zwycięstwa 4:0 z Schalke. Ale ekipa z Gelsenkirchen w sezonie 2022/23 spisuje się jeszcze gorzej od Die Werkself, więc na poważniejsze egzaminy dopiero przyjdzie czas. Alonso z pewnością ma świadomość, że jest bacznie obserwowany. Dla wielu trenerów w ostatnich latach Bundesliga stanowiła trampolinę do dalszych sukcesów, odnoszonych choćby w Premier League. Jeśli zatem Xabi sprawdzi się w Leverkusen, bardzo prawdopodobne, że odezwą się do niego przedstawiciele klubów, w których niegdyś występował jako zawodnik.

Nie należy jednak w żadnym razie traktować Hiszpana jako trenera skazanego na sukces. Za przestrogę niech posłuży przykład Andrei Pirlo, również – jak się wydawało – stworzonego do pracy trenerskiej, który obecnie musi odbudowywać zszarganą reputację w lidze tureckiej.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW:

fot. NewsPix.pl / Xabi Alonso (Instagram)

Najnowsze

1 liga

GKS Tychy ze zwycięstwem w Bielsku-Białej. Podopieczni Banasika doskakują do czołówki [WIDEO]

Piotr Rzepecki
0
GKS Tychy ze zwycięstwem w Bielsku-Białej. Podopieczni Banasika doskakują do czołówki [WIDEO]

Liga Mistrzów

Niemcy

Niespodziewany trener Bayernu. W tym tygodniu ma podpisać kontrakt

Szymon Piórek
2
Niespodziewany trener Bayernu. W tym tygodniu ma podpisać kontrakt
Niemcy

Florian Wirtz nie na sprzedaż. „Jest bezcenny, nie można go kupić”

Arek Dobruchowski
0
Florian Wirtz nie na sprzedaż. „Jest bezcenny, nie można go kupić”

Komentarze

4 komentarze

Loading...