Piotrowski: Nie myślałem o powołaniu, kiedy przechodziłem do Łudogorca

redakcja

Autor:redakcja

13 września 2022, 12:00 • 4 min czytania

Piotrowski: Nie myślałem o powołaniu, kiedy przechodziłem do Łudogorca

Gościem programu „Polacy pod lupą” na Kanale Sportowym był Jakub Piotrowski. Zawodnik Łudogorca Razgrad opowiedział o otrzymaniu powołania do reprezentacji Polski, transferze do Bułgarii czy pozycji w nowym klubie.

Reklama

Spisaliśmy najciekawsze wątki z tej rozmowy.

Co u ciebie? Jak życie w Bułgarii i samym Razgradzie?

Reklama

Obecnie spędzamy tu niewiele czasu. Miasto jest małe. Nie ma tutaj zbyt wiele atrakcji. Rzeczywiście, latem są nimi Warna czy Złote Piaski – to fajne miejsca. Byłem tam kilka razy, ale nie miałem na to zbyt wiele czasu. Odkąd przyszedłem do Łudogorca graliśmy przeważnie co trzy dni.

Bardzo często przebywamy w Sofii. Duża część klubów ligi bułgarskiej jest właśnie stamtąd albo okolic. Kiedy wylatujemy na spotkania Ligi Europy, to zdarza się tak, że zostajemy w tym mieście na dłużej. Tam trenujemy i stamtąd przemieszczamy się na mecze w Europie.

Gdy przechodziłem do Łudogorca, ważne dla mnie było to, że klub bardzo mnie chciał. Do tego dawał mi możliwość zagrania w Lidze Mistrzów, bądź minimalnie w Lidze Europy, a taki był mój cel. Teraz mogę się tylko cieszyć, bo po przyjściu do klubu od razu zacząłem grać. Moja forma jest stabilna. Jako drużyna zaczęliśmy dobrze w europejskich pucharach, więc wszystkie moje pierwsze odczucia są pozytywne.

Gdy oglądałem twoje spotkania w Europie, rzuciło mi się w oczy, że często trzymasz się swojej pozycji na boisku. Takie są głównie założenia trenera twojego zespołu?

Na pewno mam tutaj inne zadania niż w Fortunie. Tam występowałem trochę wyżej. W Łudogorcu za to gramy na dwie „szóstko-ósemki” w środku pola, więc rolą jednego ze środkowych pomocników jest zabezpieczanie formacji, w momencie gdy drugi z nich podłącza się do fazy ofensywnej akcji. Musimy przy tym pilnować pozycji i dobrze się ustawiać. Z tego właśnie rozlicza nas trener.

Jak wyglądają w lidze bułgarskiej mecze ze słabszymi drużynami? 

Różnica między pierwszą szóstką a resztą ligi jest bardzo duża. Wiadomo, że mamy dwa/trzy kluby, które walczą o mistrzostwo. Później plasuje się druga część tabeli, czyli zespoły, które też są w stanie zagrać fajny mecz. Ostatnia jest trzecia część stawki, która trochę odstaje. Mecze z tymi ostatnimi po prostu trzeba wygrywać. I to nawet większą liczbą bramek.

Myślisz, że otrzymałbyś powołanie, gdybyś dalej grał w Fortunie Düsseldorf?

Przede wszystkim chciałem zaznaczyć, że nie odszedłem z Fortuny, bo obawiałem się o brak gry. U nowego trenera grałem dużo już w zeszłym sezonie, więc pewnie i w tym wywalczyłbym sobie sporo minut.

Co do powołania, to trudno mi powiedzieć. Nie myślałem o tym, kiedy przechodziłem do Łudogorca. Liczyła się dla mnie szansa gry w europejskich pucharach. Moim zdaniem, jeżeli forma zawodnika jest na dobrym poziomie, a przy tym daje z siebie wszystko w Europie, to powołanie zawsze może przyjść. Ale tak jak mówiłem wcześniej, nie było to powodem mojego transferu do Bułgarii.

Czy dzisiaj czujesz się na tyle dojrzały, aby wejść z buta do reprezentacji?

Jestem osobą, która nie boi się wyzwań. Mam już trochę doświadczenia, bo jest to trzeci kraj poza granicami Polski, w którym występuję. Mecze w Lidze Europy też na pewno dają mi doświadczenie w grze na wyższym poziomie.

Ale każdy chce grać. Na pewno byłbym szczęśliwy, gdybym dostał szansę, aby się pokazać. Postarałbym się ją w pełni wykorzystać.

Musisz mieć świadomość, że nawet 45 minut, może okazać się kluczowe w kontekście wyjazdu na mistrzostwa świata.

Wiadomo, to dla mnie spore wyzwanie, ale nie myślę o tym w tej kategorii. W końcu mógłbym w ogóle nie dostać takiej szansy przed mistrzostwami, a jednak fajnie będzie się pokazać, o ile przyjdzie na to okazja.

Dwaj piłkarze Pogoni także otrzymali powołania. Twoim zdaniem powinno być ich więcej?

Wiadomo, że chciałbym, aby jak najwięcej chłopaków z Pogoni dostało powołanie. Szczególnie Seba Kowalczyk, z którym się przyjaźnię. Ale to trener decyduje i to jemu trzeba pokazywać każdym spotkaniem, że się na to zasługuje.

A jak oceniasz powołanie Mateusza Łęgowskiego?

Trochę znam Mateusza. W perspektywie przyszłości ma podobną charakterystykę piłkarską do mnie. To zawodnik, który może bardzo dużo pracować na boisku, a przy tym wygrywać pojedynki. Dla mnie to piłkarz silny fizycznie. Potrafi pełnić rolę pomocnika „box-to-box”, co pokazuje w Pogoni. Może zrobić duży postęp, bo jest jeszcze bardzo młody.

rozmawiali Mateusz Borek i Adam Sławiński

WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI:

Fot. YouTube Kanał Sportowy

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama