Widzew Łódź skompromitował się w Pucharze Polski

redakcja

Autor:redakcja

31 sierpnia 2022, 21:51 • 2 min czytania

Reklama
Widzew Łódź skompromitował się w Pucharze Polski

Dzisiaj podopieczni Janusza Niedźwiedzia mierzyli się w 1/32 finału Pucharu Polski z KKS-em Kalisz. Łodzianie byli w tym meczu klarownym faworytem. W końcu ekipa z Kalisza to tylko drugoligowiec. Owszem, wicelider tabeli, ale dalej drugoligowiec. Tymczasem piłkarze Widzewa stwierdzili, że lepiej się pomęczyć, a jeszcze na sam koniec skompromitować. I to na całej linii. No bo w sumie, to dlaczego nie?

Już po pierwszej połowie wynik spotkania mógł wywołać atak niepohamowanego śmiechu u każdego. KKS Kalisz prowadził 3:1 po dwóch bramkach Nestora Gordillo i jednej Filipa Kendzi. Pierwszy z nich jeszcze niedawno odbił się od Arki Gdynia, a drugi to tylko i wyłącznie solidny drugoligowiec. Ale najwidoczniej to wystarczy, żeby bawić się z Ekstraklasowiczem.

Ale piłkarze Widzewa nie dali tak łatwo za wygraną! W przerwie meczu chyba któryś z nich krzyknął: panowie, robimy remontadę! No i poniekąd zrobili, tylko że taką w polskim wydaniu. Odrobili straty i doprowadzili do dogrywki. Któryś z kibiców RTS-u mógłby w tamtym momencie pomyśleć, że teraz, to już jego ulubieńcy na pewno awansują… Nic bardziej mylnego.

Widzew pierwszy stracił bramkę we wspomnianej dogrywce. Ravasa tym razem z rzutu karnego pokonał 31-letni środkowy obrońca. Był nim Mateusz Gawlik. Zawodnik, który nie ma na swoim koncie nawet jednego występu na poziomie wyższym niż druga liga.

Reklama

Mimo to widzewiacy nie złożyli broni, choć w tym przypadku brzmi to iście groteskowo. Wyrównali na 4:4. Później znowu stracili bramkę (po raz kolejny z rzutu karnego strzelił Gawlik), aby chwilę później ponownie wyrównać. Dogrywka skończyła się wynikiem 5:5.

Istny rollercoaster, prawda?

Ano prawda. Z tym że już wtedy taki wynik sam w sobie był kompromitujący. Ale piłkarze z Łodzi postanowili, że jeszcze bardziej dołożą do pieca i podpalą. A niech płonie.

No i zapłonęło.

Reklama

Widzew przegrał z KKS-em Kalisz w rzutach karnych 3:4 i już w sierpniu odpadł z Pucharu Polski. I to z zespołem, którego łączna wartość kadry wynosi – według zabawowych ocen Transfermarktu – 25 tysięcy euro. Dla porównania sam Patryk Lipski wyceniany jest na szesnaście razy więcej. Wiadomo, to tylko TM, ale to też chyba idealnie podsumowuje dzisiejszą wtopę łodzian. Choć w tym przypadku słowo „wtopa” brzmi dość delikatnie. Lepiej byłoby nazwać ten „występ” w wykonaniu Widzewa krajowym odpowiednikiem srogiego „eurowpierdolu”.

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. 400mm.pl

Najnowsze

Suche Info

Ekstraklasa

Boniek nawiązał do właściciela Widzewa. „Czasami lepiej milczeć”

Mikołaj Duda
16
Boniek nawiązał do właściciela Widzewa. „Czasami lepiej milczeć”