Enfant terrible. Kolorowy ptak. Światoburca. Wichrzyciel. Abnegat. Rockandrollowiec. Playboy. Dowcipniś. Miłośnik trunków. Facet z krwi i kości. Niegdyś wyśmienity bramkarz. Niczym uwspółcześniony książkowy Jay Gatsby zorganizował przyjęcie, na którym wszyscy zgromadzeni reprodukowali obtaczające go niestworzone historie, sławili jego dobre imię i kultywowali nowonarodzoną legendę. Ale czy ten wieńczący dwudekadową karierę spektakl ukazał prawdziwe oblicze Artura Boruca? Na bok parlamentaryzmy i dyplomacja, niech zabrzmią słowa samego zainteresowanego z przed-pożegnalnego wywiadu dla Przeglądu Sportowego: „Chuj wie, jak wyszło”. Oto podparty garścią wspomnień i stosowanie chaotyczny reportaż z imprezy u Króla Artura.

Na imprezie u króla Artura Boruca

***

Wspomina Jacek Bąk, 94-krotny reprezentant Polski: – Trochę taki łobuz, trochę taki milczek, trochę taki twardziel, trochę taki dowcipniś. Wesoły chłopak pod przykrywką śmiertelnej powagi. Konkretne odpowiedzi. Rzeczowy dialog. Nie pieprzył się w słowotoku. Warto było go posłuchać. Wyznawał zasadę, że jak już otwiera się gębę, żeby coś powiedzieć, to faktycznie trzeba mieć coś do powiedzenia. Żadne pierdolenie o Szopenie. Trzy słowa w punkt zamiast trzydziestu zdań w próżnię. Zawsze wolałem otaczać się takimi ludźmi, a nie gagatkami, którzy, do kurwy nędzy, miętolili jęzorem przez godzinę i gówno z tego wynikało.

***

Klimatyzowany pociągowy wagon. Trzech atletycznie zbudowanych chłopaków w podkoszulkach bez rękawów tłucze się dwieście kilometrów na pożegnanie Artura Boruca.

– W Lidze Plus Extra pytają króla Artura: „Obroniłbyś jakąś jedenastkę w serii karnych z Portugalią na Euro?”. Odpowiada: „Nie”. I chuj. Można sobie gadać, że trzeba było go wpuścić…

***

Strefa mieszana po jakimś meczu. Dziennikarz podchodzi do Artura Boruca.

– Z „Faktem” nie rozmawiam!
Ale ja nie jestem z „Faktu”. Jestem z „Przeglądu Sportowego”!
– Jeden chuj.

***

Ojciec ciągnie za rękę kilkuletniego syna przy oficjalnym sklepie Legii Warszawa przy Łazienkowskiej.

– Mogę ci zrobić zdjęcie jeszcze jedno?
– Nie.
– A cyknę ci.
– Nie.
– Na stadionie. Z Borucem!
– Serio?
– No, takie z daleka, wiesz…

***

Czasy kadry Adama Nawałki. Młodsi reprezentanci dygają przed autorytetem i charyzmą podstarzałego Artura Boruca, a dziennikarz Piotr Żelazny pyta go, do której grupy w kadrze należy.

– Do grupy Boruca – odpowiada sam zainteresowany.

***

Lech Kaczyński, ówczesny prezydent Polski, na spotkaniu z biało-czerwoną kadrą pod wodzą Leo Beenhakkera w fińskich Helsinkach.

– Broniłem kiedyś w piłce ręcznej – chwali się prezydent.
– To chyba pod poprzeczkę panu rzucali, nie? – ripostuje Boruc.
– Ale dołem wszystko broniłem!

Niedługo później Lech Kaczyński nazwie go „Borubarem” przed kamerami telewizyjnymi, a ten – w akcie zemsty za gafę wziętą za ignorancję – rzuci agresywnie: – Jak tacy ludzie mają przychodzić na mecze, to wolę grać przy pustych trybunach.

***

Wytatuowany legijnymi symbolami rubaszny koleś świeci gołą klatą, poprawia stylową czapką z daszkiem, porusza nerwowo stopami w różowych tenisówkach i drze się wniebogłosy na widok Joe Harta w bramce Celtiku.

– To serio jest Joe Hart?

Trybuna zbywa go milczeniem.

– Ten Joe Hart? – powtarza z niedowierzaniem.
– Ten, ten – lituje się jeden z jego brodatych kumpli.

Wywiązuje się dyskusja.

– Joe Hart to brytyjska pizda.
– Ale w jakich grał klubach!
– Grał to Boruc, nie Hart!

***

Sebastian Frey, były bramkarz Fiorentiny: – Boruc zawsze mnie wkurwiał. Był egoistą. Nie powiem jednak nic więcej, żeby nie wzbudzać kontrowersji.

***

Artur Boruc o własnym zepsuciu: – Ja zepsuty? Zepsutą mam tylko siódemkę.

***

Wspomina Adam Nawałka, były selekcjoner reprezentacji Polski: – Czy nietuzinkowość charakteru Artura Boruca utrudniała budowanie relacji w szatni kadry? Nie. Wyznaczyliśmy pewne założenia, zwyczaje, idee i prawidła, ale nie były one wzięte z sufitu, nie utrudniały żywota piłkarzy, powiedziałbym wręcz, że ułatwiały codzienne funkcjonowanie reprezentacji. Boruc respektował wszelkie zasady. Dostosował się. Jego postawa w szatni była dla mnie bardzo ważna z trenerskiego punktu widzenia. Słowo Boruca dużo ważyło i wiele znaczyło wśród wszystkich reprezentantów. Każdy liczył się z jego zdaniem. Jako doświadczony zawodnik świetnie rozumiał mój model pracy, utrzymywaliśmy dobry kontakt, więc jego autorytet okazał się niezwykle pomocny, kiedy wraz ze swoim sztabem dopiero budowaliśmy relacje z całą grupą. To bardzo inteligentny człowiek. Potrafił wyczuć klimat, nastrój, atmosferę. Odpowiednio zmotywować, umiejętnie rozluźnić, mądrze przemówić. Miał wyczucie i timing. Jego zachowanie wobec drużyny było odpowiednie, tak to trzeba ująć.

***

Jesień 2016 roku. Początek walki o awans na rosyjskie mistrzostwa świata. Jedenastu reprezentantów wynajmuje apartament w tajemnicy przed selekcjonerem w bezpiecznym oddaleniu od skrzydła hotelu, w którym stacjonuje kadra i organizuje balangę z okazji imienin dwóch Arturów – Boruca i Jędrzejczyka. Nocne rozmowy, prozaiczne narzekania, tłuczenie w karty. Na stół wjeżdżają piwo, wino, whisky z colą. Nagle wstaje Łukasz Teodorczyk. Biegnie w stronę drzwi. Wymiotuje w korytarzu. Jeden z gości powiadamia recepcję. Sprawę opisuje „Przegląd Sportowy”. Adam Nawałka odnosi się do libacji po miesiącu. Zapowiada kary finansowe. Sebastian Staszewski w książce „Tajemnice Kadry” zdradza, że Artur Boruc, Kamil Glik, Kamil Grosicki i Łukasz Teodorczyk musieli wybulić aż pięćdziesiąt tysięcy złotych w ramach pokuty. Ten pierwszy zdradzi później, że za równowartość wszystkich kar finansowych w karierze mógłby kupić duże mieszkanie w Warszawie. Rozczarowany trener z podopiecznymi konfrontuje się dopiero po konferencji prasowej. Jako pierwszy z całej grupy imprezowiczów odzywa się Boruc.

– Panie trenerze, zawiodłem i chciałem przeprosić. Stało się tak, jak nie powinno. Przepraszam jeszcze raz.

W kadrze rozegra jeszcze tylko dwie połówki – po czterdzieści pięć minut w meczach towarzyskich ze Słowenią i z Urugwajem. Zalicza tryplet alkoholowych skandalów na biało-czerwonych zgrupowaniach.

***

Sierpień 2008. Afera lwowska. Z kadry wylatują Artur Boruc, Radosław Majewski i Dariusz Dudka. Piłkarze melinują się w jednym pokoju, opróżniają minibar za minibarem, procenty uderzają do głowy, humor iście szampański, latają po flaszki do hotelowej restauracji. Majewski pada ofiarą słabości własnej łepetyny, w drodze po alkohol zasypia na kanapie w lobby. Dobudzony towarzyszy dwójce doborowych kompanów podczas dobijania się do pokoju selekcjonerskiej tłumaczki Marty Alf i składaniu jej niewybrednych propozycji seksualnych. Balangowicze są skłonni nawet zapłacić za ewentualne przyjemności, ale reaguje Jan de Zeeuw, kierownik kadry, którego o ekscesach informuje personel. Chwilę później sprawa trafia do Leo Beenhakkera. Ten nie wierzy, ale rano na śniadaniu widzi awanturującego się Dudkę, Majewskiego zalewającego płatki mlekiem na płaskim talerzu i Boruca w samych gaciach. Obraz nędzy i rozpaczy. Nędzy i rozpaczy zaplanowanej, dumnej i zawinionej. Dość powiedzieć, ten ostatni nawet nie zamierzał przeprosić za swoje grzeszki.

Później Jerzy Pilch pięknie opowiada Przemysławowi Rudzkiemu: – Radek Majewski, młody chłopak. Napił się z Arturem Borucem, wszyscy mają do niego pretensje. Ale panie redaktorze, jak można mieć pretensje do tego dzieciaka, skoro ja też chętnie bym się z Borucem napił. Kto by się z nim nie napił?

Październik 2010. Afera samolotowa. Z kadry wylatują Artur Boruc i Michał Żewłakow. Reprezentanci świętują setny występ tego drugiego w narodowych barwach po meczu z USA podczas tournée po amerykańskim kontynencie. Boruc i Żewłakow bawią się doskonale. Najpierw spóźniają się na hotelową zbiórkę, a następnie odprężają się w samolocie z Montrealu do Warszawy. Smuda mówi, że zachowywali się głośno, kręcili się po pokładzie, zaczepiali stewardesy. Uznał, że ich zachowanie jest niegodne reprezentantów Polski. Żewłakow ripostował, że wypili po trzy małe butelki wina. Boruc całkiem przypadkowo przejęzyczy się w rozmowie o Smudzie i nazwie go uroczo Dyzmą.

– Gdzie była lepsza zabawa? W USA czy na Ukrainie? Nie pamiętam, byłem zupełnie pijany – skonkludował w swoim stylu.

***

Swoje impresje ciągnie Nawałka: – Wiemy doskonale, że praca na najwyższym poziomie wymaga wyrzeczeń i czasami trzeba odreagować. Nikt nie był święty. Jako piłkarz też miałem swoje drobne grzeszki. Rozumiem szatnię, rozumiem potrzeby zawodników, reset bywa potrzebny, ale oczywiście musi być na to czas i miejsce, bo tak buduje się ducha drużyny, relacje, współpracę i zdrową atmosferę w zespole. W tej kwestii nie mam mu nic do zarzucenia.

***

Jacek Bąk: – Alkohol? Imprezy? Czasy były inne. Jakby Boruc leciał w balet, nigdy nie zagrałby tyle razy w reprezentacji Polski, Premier League, w Serie A czy w Lidze Mistrzów. Piłkarze też są ludźmi. Tu wypiją trzy piwka do meczu, tam parę lampek wina do kolacji, tam szklaneczkę whisky na urodzinach w czasie wolnym, a korona z głowy nikomu nie spadnie. Albo trzymasz się wyznaczonych norm, albo kiblujesz w polskiej lidze, a jak wychylisz nos poza ojczyznę, to zaraz wracasz z podkulonym ogonem z bumerangową dynamiką, bo przerasta cię poziom sportowy. Kiedy słyszę, że ktoś mówi, że nie zrobił kariery na miarę talentu, że przepił potencjał, że przebalował najlepsze lata, to mnie cholera bierze, bo ten gość grywał w Premier League do czterdziestego roku życia, zdobył mistrzostwo Polski po czterdziestce, zagrał najwięcej meczów w reprezentacji spośród wszystkich historycznych bramkarzy, a nasz kraj zrodził paru wspaniałych golkiperów – Jerzy Dudek miał sześćdziesiąt, Jan Tomaszewski miał sześćdziesiąt trzy. Piłkarz może sobie występy zbierać, bo można go ustawić na kilku pozycjach, a miejsce w bramce jest tylko jedne, zazwyczaj gra najlepszy. I Boruc grał. 

***

Współcześnie wspomnienia jego bramkarskiej kariery owiane są mgiełką jakiejś nieokreślonej nierealności. W 2008 roku sklasyfikowano go na pięćdziesiątym drugim miejscu w setce najlepszych piłkarzy świata, z golkiperów wyżej znaleźli się tylko Iker Casillas („nie jestem fanem hiszpańskich bramkarzy”) i Gianluigi Buffon („nigdy nie robi niczego pod publiczkę”). On sam chodził ostatnio po wywiadach i odburkiwał swoje „nie pamiętam”, gdy tłumaczył, dlaczego nigdy nie trafił do żadnego topowego europejskiego klubu, mimo licznych ofert i zapytań. Do kanonu przeszły jego pajacyki. Na niemieckich mistrzostwach świata i austriacko-szwajcarskich mistrzostwach Europy bronił wprost fenomenalnie. Jacek Bąk twierdzi, że jego interwencje były jedyną przyczyną, dla których Polska nie wracała z obu turniejów z bagażem dziesięciu straconych goli.

***

Zbigniew Boniek na Twitterze: – Zrobiłem Arturowi Borucowi piękne pożegnanie na Stadionie Narodowym i chyba tematu jego powrotu do reprezentacji już nie ma…
Artur Boruc na Twitterze: – Z całym szacunkiem, ale pożegnanie to miałem pod hotelem. Pozdrawiam „L”.

„L” zawsze traktował w kategoriach znaku rozpoznawczego. Nie wyrzekł się składania palców w tę literkę, nawet kiedy ten gest nie był czytelny dla kibiców Celtiku, którzy utożsamiali go z brytyjskim słowem „loser”. W tym wypadku posłużyło jako jeden ze środków zaalarmowania, że wcale nie był zachwycony swoją formą pożegnania z reprezentacją.

***

Rozmowa z Adamem Nawałką.

Czy Artur Boruc mógł być rozczarowany pozycją bramkarza numer trzy w pana kadrze?

Po latach uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę, że wcale nie było tak, że Boruc był u mnie trzecim bramkarzem. Z chwilą, kiedy obejmowałem stery w reprezentacji Polski, toczyła się rywalizacja między Szczęsnym i Borucem. Fabiański odchodził z Arsenalu do Swansea. Dopiero budował swoją pozycję w Premier League. Nie był jeszcze pierwszym golkiperem. Znałem jego wartość, dzwoniłem, przekonywałem, że liczę na niego, ale sam wiedział, że potrzebował czasu i ogrania, żeby godnie podjąć obowiązki reprezentanta. Równocześnie zakomunikowałem Szczęsnemu i Borucowi, że nie ma numeru jeden, że przez rok będą rywalizować o miejsce w podstawowym składzie, a decyzję podejmę z chwilą rozpoczęcia eliminacji do mistrzostw Europy. Przyjęli to ze zrozumieniem, a następnie dołączył do nich Fabiański i zareagował tak samo świadomie.

Ale następnie wszystko się wykrystalizowało, a on sam przyznawał, że znalazł się trochę na marginesie tej kadry.

Rozpoczęły się kwalifikacje do Euro. Ogłosiłem, że rywalizację wygrał Szczęsny, który był w świetnej dyspozycji, wyśmienicie wyglądał chociażby w kultowym meczu z Niemcami. Powiedziałem jednak też, że nie ma pierwszego zmiennika na bramce. Życzyłem sobie, żeby konkurencja między Borucem i Fabiańskim trwała. Zaznaczyłem, że dopiero, kiedy przydarzy się okazja, zadecydują o numerze dwa. Boisko weryfikuje. Liczyłem na ich dobrą postawę w klubach i na zgrupowaniach. Każdy dostał swoje minuty.

Czy Boruc sprawiał wrażenie ze niezadowolonego ze swojego pożegnania z reprezentacją?

Bronił czterdzieści pięć minut. Dostał owacje na stojąco. Kiedy opuszczał boisko, inni piłkarze utworzyli szpaler. Później zorganizowano celebrację na uroczystej kolacji. Przyjął podziękowania ze strony piłkarzy. Ja też podziękowałem Arturowi za wspaniałe momenty i za okres wspólnej trzyletniej pracy, podczas której kilka razy był kapitanem, odbyło się bardzo udane Euro, a na koniec zakończył swoją karierę reprezentacyjną. Czy mógł być niezadowolony? Pierwsze słyszę.

***

Długo alkohol był jedyną znaną mu drogą ucieczką od przytłaczającej go sławy i masowego zainteresowania każdym jego ruchem, każdym jego skinieniem, każdym jego ekscesem, każdą jego eskapadą, każdą jego randką, każdą jego miłością. Za warszawskiej młodości nie pił, bo brał leki i leczył toksoplazmozę, ale wszelkie niewypite toasty nadrobił z nawiązką w szkockie nocy z Johnem Hartsonem, Chrisem Suttonem, Stiliyanem Petrovem czy Neilem Lennonem, z którymi uwielbiał chlać za swoich złotych czasów Celtiku. Pod koniec swojej przygody w Glasgow, zmęczony depresyjną pogodą i gorszą dyspozycją, siedział na strychu, oglądał filmy i popijał whisky. We Florencji – owładnięty „kulturą słodyczy nierobienia niczego”, jak to określił w „Przeglądzie Sportowym” – przerzucił się z twardych alkoholi na wino. W Wirtualnej Polsce przyznawał też swojego czasu, że podczas meczów bywał na rauszu.

– Z perspektywy czasu mniej bym pił. Z jednej strony alkohol czasami pomagał, bo na przykład na rauszu starałem się dwa razy bardziej i rzeczywiście dzięki temu lepiej szło mi na boisku. Ale często przeszkadzał w życiu. Myślałem, że pijąc, robię dobrze, że to słuszna decyzja. Zresztą, to był etap, w którym każdą swoją decyzję uznawałem za fajną. Myślałem, że tak trzeba, nie protestowałem, nie czułem, że wypadałoby coś zmienić. Zamknąłem się w czymś takim na kolejne kilka lata i w tym tkwiłem – mówił.

To nie są ani wyznania lidera grunge’owego zespołu, ani przegranego człowieka, a świetnego bramkarza, który na międzynarodowym poziomie bronił do czterdziestego drugiego roku życia.

***

Na imprezie u króla Artura serwowane jest piwo. Młody sprzedawca śmieje się rechocząco i opowiada rozentuzjazmowany: – Ludzie są trochę agresywni. Pokrzykują. Strofują. Popędzają nas. Chcą pić! Samego króla Artura jeszcze u nas nie było, ale czekamy z niecierpliwością, może przyjdzie w cywilu!

***

Ciut wcześniej Artur Boruc zalicza rundkę honorową wokół stadionu. Przemierza przez kolejne sektory dumnym krokiem i jednostajnym tempem. Kibice tłoczą się, przepychają, wyciągają, żyłują i naginają, żeby tylko dotknąć ręki króla. Dwudziestokilkuletnia dziewczyna o czarnych krótkich włosach i wąskich ustach doświadcza tego zaszczytu o randze bałwochwalczego sakramentu. Chwali się swojemu chłopakowi. Ten uśmiecha się całkiem szczerze i przekazuje wieści kumplowi.

– Jak to stanie się dzisiaj, daj mu na imię Artur! – komentuje przytomnie przyjaciel pary.

***

Rozgorączkowany okrąglutki kibic zwierza się kompanom stadionowej wyprawy przy pomniku Kazimierza Deyny.

– Podszedł do nas. Mówię: „Artur, weź mi się podpisz”. Król odpowiada: „Nie płacą, mam już inne zajęcia!”.

***

Przyjechało niewielu fanów Celtiku. Ich śpiewy zanikają w tumulcie okrzyków Żylety. „Artur, Boruc”, „Artur, Boruc”, „Artur, Boruc”, skanduje w kilkuminutowych odstępach trybuna mieszcząca najzagorzalszych kibiców Legii. Kultowy bramkarz wielbi to miejsce, na którym „stoi się i krzyczy, a nie dłubie w nosie”, zna wszystkie przyśpiewki, potrafi wtapiać się w masę szeregowych kibiców, niejednokrotnie udowadniał, że gdy zajdzie taka dziejowa potrzeba, wskoczy na płot i poprowadzi doping. Ale naprawdę aż dziw, że taka garstka Szkotów pofatygowała się w ten środowy letni wieczór na Łazienkowską.

Przecież Celtic kochał Boruca, a Boruc kochał Celtic. Kochali się, gdy zrobił znak krzyża i podnosił środkowy palec przed trybuną Rangersów, gdy podczas Old Firm Derby zaprezentował koszulkę z podobizną Jana Pawła II, gdy wytatuował sobie na brzuchu defekującą małpą z odbytem w miejscu pępka i podpisał ją „Rangers”. Kochali się, gdy mówił o odwiecznym wrogu, że „nie muszę nikogo lubić – i nie lubię, nie lubię ich, nie lubię klubu i nie lubię graczy – koniec historii”. Kochali się, gdy lał Aidena McGeady’ego i dusił Lee Naylora. Kochali się, gdy do legendarnego Gordona Strachana mówił „zamknij mordę, rudzielcu”, a w zamian doświadczał jedynie aprobującego uśmiechu. Kochali się, gdy chlał, palił, spóźniał się, latał do kasyn i odpieprzał krzywe akcje. Kochali się, bo fenomenalnie bronił. I był Arturem Borucem, który odżegnywał się od kultu własnej osoby: – Wspaniale, że fani mnie lubią. Ale bohater? Słuchaj, jestem tylko bramkarzem, niczym więcej.

***

Dziarska Szkotka przyjechała specjalnie na imprezę do króla Artura. Siedzi przy trybunie wschodniej. Identyfikuje się jako wierna fanka Celtiku. Trzyma w dłoni szluga. Tłumaczy karkołomnie trudny do zrozumienia brytyjski akcent swojego męża. Ożywa się na pytanie o jedno słowo opisujące Artura Boruca.

– Przystojny. 

***

Strachan powiedział kiedyś do Boruca, że czuje się przy nim, jak komendant z filmu „Wielka Ucieczka” – „ty jesteś Stevem McQueenem: zawsze próbujesz uciekać, a ja zawsze chcę cię złapać”. Hasło-hasłem, slogan-sloganem, ale sylwetka hollywoodzkiego gwiazdora zdaje się wiernie oddawać część charakteru polskiego bramkarza. McQueen życzył sobie odgrywać rolę „prawdziwych mężczyzn”, twardzieli, którzy nie trwonią czasu na rzeczy zbyteczne, nie paplają, nie ględzą, nie skomlą, stawiają tu i teraz. I takiemu też wzorcowi McQueen ponoć starał się hołdować w życiu prywatnym. Medialny model faceta z tamtej ery potrafił zachwycać kobiety. Oto fragment wywiadu Boruca dla „Playboya”.

Okazuje się, że nazwisko „Boruc” bardzo często pojawia się w naszych wywiadach. Jesteś rekordzistą wśród sportowców.

To dobrze?

Chyba tak. Głównie wspominają o tobie kobiety. To zaskoczyło nas jeszcze bardziej. Bo jakoś nie wydajesz nam się szczególnym przystojniakiem.

Jak patrzę w lustro, mam tak samo.

Tymczasem fakty temu przeczą. Agnieszka Rylik: „…Boruc jest taki słodziutki, takie ciacho, fajna buźka, po prostu przytulanka”.

Ojej.

Anita Werner: „Boruc ujął mnie, kiedy się przyznał, że jak nie grałby w piłkę, to by tańczył”.

Chyba czegoś nie doczytała.

Maryla Rodowicz: „Rasiak – panienka. Za to Boruc jest niezły…”.

OK.

Anita Lipnica: „Boruc jest najfajniejszym polskim bramkarzem, ale na bezrybiu i rak ryba. I tak żadnej konkurencji na całym świecie nie ma Buffon”.

Żel do włosów.

Całość to perełka złożona z cytatów i manifestacji borucowo-mcqueenowego stylu życia. Przez dekady wielu piłkarzy porozmawiało bowiem z „Playboyem”, ale chyba żaden nie udzielił wywiadu z taką gracją.

***

Jacek Bąk: – Można było z nim pokopać gałę. I pójść na imprezę. Są goście, z którymi pohulasz jak pan i władca na krańcu świata, ale w piłkę nożną nie pokopiesz. Są faceci, z którymi w piłkę nożną pokopiesz, ale na balandze to sztywniacy i nudziarze. A Boruc miał i to, i to, wszystko miał, wiedział, jak czerpać z kolorowego życia.

***

– Trochę kicha, że króla Artur puścił dwa gole. Mogli mu nie strzelać…

Jakiś kibic Legii narzeka. Na serio i na poważnie. Chyba zapomniał, że w swojej dwudekadowej karierze Artur Boruc puścił:

  • trzydzieści trzy w angielskiej Championship,
  • sześćdziesiąt jeden w europejskich pucharach,
  • sześćdziesiąt trzy gole w reprezentacji Polski,
  • siedemdziesiąt we włoskiej Serie A,
  • osiemdziesiąt pięć w polskiej Ekstraklasie,
  • sto dwadzieścia siedem goli w szkockiej Premiership,
  • sto osiemdziesiąt dziewięć w angielskiej Premier League.

Sześćset dwadzieścia osiem razy ten wielki bramkarz schylał się, by wyciągać piłkę z własnej siatki. Czy naprawdę znaczącą różnicę robiło mu jeszcze dwukrotne nadwyrężenie pleców?

***

Artur Boruc w Przeglądzie Sportowym: – Mam wytarte kręgi na trzech poziomach. Jeden z nich jest tak zniszczony, że powoduje nacisk na rdzeń kręgowy. Czasem czuję, jak mi nóżki odetnie, jakieś mrowienie. Przestraszyłem się, bo bardzo długo z tym grałem.

***

W tym samym wywiadzie wadą wzroku na poziomie plus pięć i plus trzy wytłumaczył się ze skandalu, który wywołał swoim zachowaniem podczas wiosennego ekstraklasowego meczu z Wartą Poznań, swojego ostatniego występu w seniorskiej piłce, kiedy to pacnął Dawida Szymonowicza i wyleciał z boiska z czerwoną kartką, potraktował jak popychadło niewinnego i niezamieszanego chłopaka z Live Parku, a na koniec machnął ręką na karę wymierzoną przez Komisję Ligi. Ostatnio kilka razy pytany był też o swój brak reakcji, gdy pseudokibice Legii wtargnęli do autokaru po porażce ówczesnego mistrza Polski z Wisłą Płock i naruszyli nietykalność cielesną piłkarzy. Oto tylko dwie najciekawsze wypowiedzi z jego medialnego Tour de Pologne.

Czy mogłeś wstawić się za kolegami z drużyny?

Nie pamiętam, serio. To było już dawno temu. Zostawmy to tak.

Czy powinieneś wstawić się za Mahirem Emrelim i Luquinhasem?

Kontrowersyjnie: nie.

***

Opowiada Bogusław Leśnodorski, były prezes Legii Warszawa: – Artur Boruc jest legendą tego klubu. Odcisnął olbrzymie piętno wizerunkowe. Przez lata – kiedy występował w Szkocji, Włoszech i Anglii – niezmiennie uważany był za część legijnej rodziny. Wyjątkowy charakter. Jedyna w swoim rodzaju postawa. Nie lubię tego określenia, ale jest ucieleśnieniem prawdziwego legionisty. Mam go za postać romantyczną z ery klubów opartych na duchu zespołu, na podążaniu w jednym kierunku, nawet kiedy czasy się zmieniły, a w szatniach zbierają się masy zagranicznych zawodników, którzy ciągle się rotują i nie ma przestrzeni na budowanie kolektywów. Wniósł dużo kolorytu do polskiej piłki. Uśmiecham się, gdy o nim myślę, rodzimy futbol zyskał na jego kolorze. Czy mógłby pójść w kierunku prezesowskim czy właścicielskim? Ma predyspozycje, nie wykluczam takiego scenariusza, ale nie sądzę, żeby w najbliższym czasie podejmował takie decyzje. Jest bardzo sprawny intelektualny. Ma silną osobowość. Jest w stanie zrobić projekt w piłce. I być jego liderem.

***

Dzwoni Adam Nawałka: – Powiedziałem, że „w mojej optyce Artur Boruc zawsze prezentował nienaganne wartości w swojej postawie”. Trzeba będzie wykreślić to zdanie. Obraziłby się na nie sam Artur!

***

Ostatnia zmiana w życiu. Stoi przy linii bocznej. Wbiega na murawę. Scott Bain wybija piłkę w powietrze. Paweł Raczkowski gwiżdże po raz ostatni. Koniec części głównej królewskiej imprezy. Czy tego oczekiwali zgromadzeni, gdy w przerwie meczu spiker prosił o cierpliwość i zapowiadał powrót głównego bohatera spektaklu? Czy nie zabrakło fajerwerków, szumu, werwy? Tej nutki szaleństwa?

– Mogli dać mu złapać tę ostatnią piłkę. Albo sprokurować karnego, którego zamieniłby na gola. Albo wpuścić na atak na ostatnie dziesięć minut, przecież za dzieciaka tam grywał, a byłoby to w jego stylu, żeby tam wcisnął gola przewrotką czy coś. Atmosfera? Piknik. Posiedzieć ze znajomymi, pogadać, rozejść się. Pewnie trochę unosiła się atmosfera niesmaku po aferze biletowej. I tyle. Czy tego chciał król Artur? W sumie nie wiemy! – komentuje grupa pięciu kibiców Legii Warszawa.

***

Artur Boruc twierdzi, że „było lepiej niż mógł sobie wyobrazić”. Dla postronnego obserwatora dynamika jego pożegnania z futbolem mogła wydawać się leniwa, senna i niemrawa, ale sam zainteresowany tak tego nie postrzega. Najprawdopodobniej nie miało dla niego większego znaczenia, czy zagra czterdzieści pięć minut, czy dziewięćdziesiąt minut, czy strzeli gola, czy zachowa czyste konto, czy zrobi pajacyka, czy obroni wszystkie strzały, bo piłka nożna w sensie ścisłym – jak sygnalizuje – znudziła mu się już wieki temu.

Cierpliwie pozował do zdjęć z czterema wykonawcami rzutów karnych, którzy przywilej stanięcia oko w oko z królem Arturem – dwóm śmiałkom udało się go przechytrzyć – wylicytowali na aukcji. Autentyczna dziecięca radość biła z jego oblicza, gdy głową bronił leciutkie kopnięcie Andrzeja Fonfary z jedenastego metra. Wyglądał na zadowolonego, gdy sekundował Arkadiuszowi Wrzoskowi podczas głębokiego spojrzenia w oczy Tomasza Sarary. Wszystkich obecnych na królewskiej imprezie nazwał „rodziną”. „Nie wiedziałem, że mam taką dużą”, dodał wzruszony. I zaintonował:

„Gdybym jeszcze raz,
miał urodzić się,
znów bym Tobie Legio,
oddał życie swe!”

„Nie maż się”, próbował doprowadzić się do ładu. Ale i tak po królewskich policzkach pociekły łzy.

***

Podczas swojego pożegnania Artur Boruc przemawia krótko i zwięźle. Kończy, odwraca się i rzuca:

– Dzięki. Na razie.

Czytaj więcej o Arturze Borucu:

Fot. 400mm.pl

Suche Info
08.08.2022

Oficjalnie: Modeste w Borussii Dortmund

Awaryjny transfer do zespołu z Dortmundu stał się faktem. Do ekipy BVB dołączył 34-letni Anthony Modeste. Francuz związał się z Borussią rocznym kontraktem. Wicemistrzowie Niemiec tego lata sprowadzili już wcześniej dwóch napastników, którzy mieli wypełnić lukę po Erlingu Haalandzie – Karima Adeyemiego i Sebastiena Hallera. Okazało się jednak, że ten drugi jest poważnie chory. U piłkarza wykryto złośliwy nowotwór jąder i choć rokowania lekarzy są dobre, […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Show Patryka Szysza! Gol i asysta w ligowym debiucie [WIDEO]

Fenomenalne wejście w ligowy sezon zaliczył Patryk Szysz, który tego lata przeniósł się do Turcji. Strzelił gola i zaliczył asystę, a jego Basaksehir pokonał Kasimpasę 4:0. 24-latek ma już za sobą trzy oficjalne występy w barwach nowej drużyny – wszystkie w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy, we wszystkich wchodził z ławki rezerwowych. Teraz przyszedł czas na pierwszy mecz w lidze, który Szysz rozpoczął w podstawowej jedenastce. Polak pierwszego gola dla swojej […]
08.08.2022
Lekkoatletyka
08.08.2022

Kadra Polski na lekkoatletyczne ME. Na ile medali możemy liczyć?

81. Tyle osób będzie reprezentować Polskę na rozpoczynających się za tydzień lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Monachium. Dla części z nich będzie to impreza, w trakcie której powalczą o powetowanie sobie nieudanych mistrzostw świata. Dla innych – szansa na pierwsze wielkie sukcesy na stadionie. Jeszcze inni będą chcieli po prostu potwierdzić swoją klasę lub sprawić niespodziankę. Jak wygląda skład Polski i na kogo możemy liczyć w walce o medale? Utrzymać status […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Kamil Glik z golem dla Benevento [WIDEO]

Obrońca reprezentacji Polski strzelił gola dla swojego zespołu w meczu 1/32 finału Pucharu Włoch z Genoą. Drużyna Glika przegrała jednak 2:3. Piłkarze spadkowicza z Serie A trzykrotnie pokonali golkipera Benevento. Dwa razy na listę strzelców wpisał się Islandczyk, Albert Gudmundsson, raz Włoch – Massimo Coda. Pierwszy gol dla Benevento padł w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dejana Vokicia […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Obsada sędziowska 5. kolejki I i II ligi

PZPN podał, którzy sędziowie będą rozstrzygać w najbliższych meczach drugiej i trzeciej klasy rozgrywkowej w Polsce. Mecze 5. kolejki I i II ligi rozegrane zostaną w środku tygodnia. Pierwszoligowcy wybiegną na murawę w dniach 9-11 sierpnia, drugoligowcy zaś 10 i 11 sierpnia. PZPN wyznaczył do prowadzenia tych spotkań następujących arbitrów. I liga 9 sierpnia (wtorek): Odra Opole – Sandecja Nowy Sącz, godz. 18:00, sędzia: Dominik Sulikowski (Gdańsk). Wisła Kraków […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Krychowiak: Żaden z chłopaków nie potępia Rybusa

W wywiadzie udzielonym Mateuszowi Skwierawskiemu z portalu WP Sportowe Fakty, Grzegorz Krychowiak odniósł się do sytuacji Macieja Rybusa, a także swojego transferu do Al-Shabab. Reprezentant Polski został na rok wypożyczony do Al-Shabab. Umożliwiły mu to przepisy UEFA, dzięki którym piłkarze mogą opuszczać rosyjskie i ukraińskie kluby w ramach rocznych wypożyczeń – dokładnie tak, jak wiosną. Wtedy Krychowiak trafił do greckiego AEK Ateny, tym razem do występującego w Arabii Saudyjskiej Al-Shabab. […]
08.08.2022
Lekkoatletyka
08.08.2022

Kadra Polski na lekkoatletyczne ME. Na ile medali możemy liczyć?

81. Tyle osób będzie reprezentować Polskę na rozpoczynających się za tydzień lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Monachium. Dla części z nich będzie to impreza, w trakcie której powalczą o powetowanie sobie nieudanych mistrzostw świata. Dla innych – szansa na pierwsze wielkie sukcesy na stadionie. Jeszcze inni będą chcieli po prostu potwierdzić swoją klasę lub sprawić niespodziankę. Jak wygląda skład Polski i na kogo możemy liczyć w walce o medale? Utrzymać status […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Leo Messi kontra Andre Ayew | BRAMA DNIA

Mamy dziś dla was dwie bramki, które nie są dziełem potężnych uderzeń z dystansu, a odpowiedniej koordynacji, techniki i kreatywności. Zapraszamy do wyboru „Bramy dnia” wraz z Gatigo. MESSI VS SSC NAPOLI (08.08.2020) FC Barcelona w sezonie 19/20 pożegnała się z Ligą Mistrzów w kompromitujących okolicznościach, ale zanim doszło do blamażu, potrafiła zaprezentować kilka przebłysków. W meczu z Napoli niebywałym rajdem popisał się Leo Messi. Choć był kopany, niemal […]
08.08.2022
Lekkoatletyka
08.08.2022

Kaczmarek, Skrzyszowska i Sułek. Jak wiele dzieli Polki od gwiazd?

Adrianna Sułek, Natalia Kaczmarek oraz Pia Skrzyszowska – to trzy polskie lekkoatletki, o których w ostatnich miesiącach mówi się najwięcej. Wszystkie regularnie biją życiówki i z mityngu na mityng są coraz lepsze. Wszystkie mają jednak w światowej stawce absolutnie wybitne rywalki. Jak wiele im do nich brakuje? Sułek już jest rekordzistką kraju, Skrzyszowska i Kaczmarek – jeśli dalej będą się tak fantastycznie rozwijać – mogą zostać nimi w niedalekiej przyszłości. […]
08.08.2022
Premier League
08.08.2022

Saliba niczym Ferdinand. Nadchodzi przełom w Arsenalu

– Powiedziałem po meczu, że przypomina mi Rio Ferdinanda – te słowa padły z ust Garry’ego Neville’a po fantastycznym występie Williama Saliby w spotkaniu przeciwko Crystal Palace. Francuz zaliczył wybitny występ, który świadczy tylko o tym, że na Emirates w końcu wszystko wydaje się iść w odpowiednim kierunku. To będzie przełomowy sezon dla Kanonierów a 21-letni stoper, niczym rzeczony Ferdinand w Manchesterze United, będzie kluczową postacią w drużynie Mikela Artety.  Aż 49 podań, ich dokładność […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Sekulski: Lech? Coś było, ale myślę, że temat jest zamknięty

Poprzedni sezon był dla niego najlepszy z dotychczasowych w Ekstraklasie. Strzelił 13 goli i był najskuteczniejszym zawodnikiem Wisły Płock. Teraz Nafciarze są liderem tabeli po trzech pierwszych meczach nowego sezonu. Dobra gra całego zespołu sprawiła, że doświadczonym napastnikiem zainteresował się Lech Poznań. Jak było z ofertą Kolejorza? Czy latem dostawał inne? Jakim trenerem jest Pavol Stano i czy faktycznie tak ciężko się u niego trenuje? Na te wszystkie pytania Łukasz […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Berlin bez zmian, szansa „Kamyka” i potężny Bayern. Wnioski po 1. kolejce Bundesligi

Inauguracyjna kolejka Bundesligi nie przyniosła tak wielu niespodzianek, jak można było przypuszczać. Co prawda remisy zaliczyli faworyci – RB Lipsk i VfL Wolfsburg – odpowiednio ze Stuttgartem i Werderem Brema, ale w tabeli po pierwszych meczach nie ma wielu zaskoczeń. Co to oznacza? Zapraszamy na wnioski.  Na inaugurację Bundesligi, kibice otrzymali kilka ciekawych zestawień. Hitem pierwszej kolejki było starcie wicemistrza Niemiec – Borussii Dortmund z trzecią drużyną minionego sezonu – Bayerem Leverkusen. […]
08.08.2022
Liczba komentarzy: 57
Subscribe
Powiadom o
guest
57 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Cham
Cham
18 dni temu

Zawsze wolałem otaczać się takimi ludźmi, a nie gagatkami, którzy, do kurwy nędzy, miętolili jęzorem przez godzinę i gówno z tego wynikało.” Bąk ma prawie 50 lat, a dalej chyba myśli, że dodając „kurwa” do wypowiedzi w sytuacji, w której nie ma to żadnego sensu, będzie fajny.

Mariano Italiano
Mariano Italiano
18 dni temu
Reply to  Cham

Dodajmy, że sam w tej wypowiedzi użył z 3 x za dużo słów i zaliczył się do owych gagatków.

Jayco
Jayco
18 dni temu
Reply to  Cham

Belgia 1978 i wszystko w temacie

mgr inrz. Janusz Klapkiewicz
mgr inrz. Janusz Klapkiewicz
18 dni temu

Jaki tam z niego król…..?!
Wyszły mu dwa dobre mecze w reprezentacji (z Niemcami 0:1 na mundialu i z Chorwacją 0:1 na Euro 2008) oraz udało mu się wybronić karnego w meczu Celtic- Manchester Utd 1:0. No może jeszcze przeciwko Ac Milan coś pobronił. Natomiast jego kariera w Legii nie była zbyt udana. Zwłaszcza po powrocie do klubu z Łazienkowskiej i nieszczęsne mecze z Karabachem i Wartą Poznań.

Cham
Cham
18 dni temu

Trochę więcej, jeszcze z Austrią na Euro. Mogliśmy tam spokojnie przegrywać 3-0, a to byłaby kompromitacja. Tak wyszło po prostu słabo. Może coś jeszcze. Plus dwa, w których się nie popisał – Irlandia Północna i Słowacja. Mimo wszystko więcej bardzo dobrych meczów niż bardzo złych. Nie jego wina, że koledzy nic nie zrobili z przodu. W Celtiku miał bardzo dobre mecze z Milanem, tam znów zawodnicy z pola tego nie wykorzystali, ale dobrej gry nie można mu odbierać. Jak na czasy, w których grał i pozycję polskich zawodników za granicą, można go nazwać królem.

serekk
serekk
18 dni temu
Reply to  Cham

Co ty tlumaczysz przyglupowi jak Boruc byl w swoim primie topowym bramkarzem na swiecie. I nie wybranym przeze mnie tylko przez four four two, uznany za najlepszego w historii bramkarza dobrego europejskiego klubu. Wstyd w ogole wymieniac jakies mecze jakby to byl hakis pet jednosezonowy.

Bartek
Bartek
18 dni temu
Reply to  Cham

Celtik-Spartak o awans do fazy grupowej Champions League jak wyciągał karne

serekk
serekk
18 dni temu

Hahaha, zapomniales o takim drobnym szczegole ze w 2007 przez 2 swiatowe magazyny pilkarskie byl wybrany do top3 bramkarzy w Europie, ale faktycznie to nic. Tylko 1 mecz wybronil xddddddddd

A po powrocie do Legii zdobyl mistrzostwo i awansowal do Ligi Europy (to takie rozgrywki w ktorych obecny mistrz Polski nawet sekundy nie zagral). To niezly nieudany powrot, tylko taki ktory zaden inny klub w tym kraju nie dokonal.

Somsiad
Somsiad
18 dni temu

Zwykły kmiot nie król.Gównomedia kreują z gównomateriału zachodnie kalki.Taki król jaki kraj coś w deseń:Beckhamowie jaki kraj…

Maciej
Maciej
17 dni temu

Te, mądrala, ty tak serio?

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
17 dni temu

Boruc>Dudek

Myszkin
Myszkin
18 dni temu

Ładny artykuł, Janek, fajnie to skondensowałeś. Trochę takie piłkarskie „Pod mocnym aniołem” 🙂 Cudowna opowieść o pijaczynie. Ale bronić umiał, to mu trzeba oddać. To jeden z tych typów, który szczesliwszy i swobodniejszy będzie w życiu po piłce. Ściskam kciuki za Artura, bo lubię nietuzinkowych ludzi 🙂

Prof. Damian Szeliga
Prof. Damian Szeliga
18 dni temu
Reply to  Myszkin

byc moze bedzie szczesliwszy, niektorzy mowia ze pieniadze szczescia nie daja

Ewaryst Mierzwiączka
Ewaryst Mierzwiączka
18 dni temu

Legijne klimaty mnie nie kręcą. Ten klub jest mi obojętny. Ale Boruca muszę wyhaczyć, bo gość miał świetną mentalność do sportu. Pewny siebie, bezczelny, odważny.

Ludzie często nie rozumieją, że 90% sukcesu w sporcie, to charakter. Ogromne talenty piłkarskie gdzieś po czasie znikają, rozmieniają się na drobne, bo głowa nie dorównywała talentowi. Albo mamie synki, które przy pierwszych poważnych trudnościach rezygnują, albo wystraszone, zakompleksione bobki, które boją się własnego cienia i przepraszają, że żyją.

Boruc, to przede wszystkim osobowość. Ten facet ma taki charakter, że jakby go coś wkurwiło, to poszedłby i samą królową angielską by opierdolił. Tacy ludzie radzą sobie w sporcie.

Niles
Niles
18 dni temu

Przykładem takiego piłkarza jest np. Torreira, który po świetnym mundialu trafił z Sampdorii do Arsenalu. Zaliczył całkiem udany sezon jak na gościa, który wchodzi do Premier League z Serie A. Ale potem równia pochyła. Płacz, lament, skargi w mediach, jaki ten Londyn brzydki, zimny, nieprzytulny, a Arsenal i trenerzy oraz koledzy biedaka nie rozumieją, a poza tym, to on tęskni za mamą, bo jest dla niego bardzo ważna, a potem – i tutaj akurat niestety i fakt, jest to przykre – mama umarła, a ten dalej, że chce być bliżej rodziny i marzy o grze w Boca Juniors na kontynencie południowo amerykańskim, a w Arsenalu nie chce dłużej być, bo piłka to nie tylko Europa. No ludzie… Jakby Lewandowski miał taki charakter, to po śmierci ukochanego taty nigdy by z Polski nie wyjechał i gniłby w Ekstraklasie. Mentalność płaczka u Torreiry. A potencjał na świetnego grajka miał. Gdyby on miał charakter takiego Gattuso, to w Arsenalu byłby pewnie jedną z największych gwiazd, no ale niestety nie.

raport mniejszości
raport mniejszości
18 dni temu

jak tam po imprezie? trzeba było wycierać podłogę i zbierać miskę z czipsami ze stołu?

Venom
Venom
18 dni temu

Generalnie, gdyby nie piłka, to byłby pospolitym dresem, który „zalewałby palnik”, jeśli tylko udałoby mu się „skroić” komuś telefon i opchnąć go w lombardzie. Czasem by poszedł na meczyk, a potem wracając, rozpierdoliłby przystanek bo go „wkurwiał”. Znam takie typy, trzeba się trzymać od nich jak najdalej.

Pijak
Pijak
18 dni temu
Reply to  Venom

Dokładnie. Wiele razy chciałem się przespać na przystanku, bo do domu miałem daleko, a byłem już zmęczony. I przez takich łobuzów musiałem spać w rowie.

Michał
Michał
18 dni temu
Reply to  Venom

Znam takich zasrancow jak ty, jedyne co osiągniesz to ze twoj komentarz opublikuja a gdyby nie to sukcesem danego dnia byłoby to ze nie zabrali ci kanapki w szkole

Siwersik
Siwersik
18 dni temu
Reply to  Venom

No pewnie. Wiesz najlepiej.Pewnie z autopsji 😀

Co Dwie Głowy Tonie Jedna
Co Dwie Głowy Tonie Jedna
18 dni temu
Reply to  Venom

Wiele jest takich „gdyby nie” zawodów, od budowlanki po wojsko. Do któregoś by w końcu trafił.

Prof. Damian Szeliga
Prof. Damian Szeliga
18 dni temu

 niejednokrotnie udowadniał, że gdy zajdzie taka dziejowa potrzeba, wskoczy na płot i poprowadzi doping”

no wlasnie tylko jednokrotnie, ale pare takich pojedynczych gestow pod publike wystarczylo, zeby zostac ulubiencem trybun, ktorym nasral na glowe cenami biletow na pozegnanie. no ale pieniadze nigdy sie go nie trzymaly – kasyna, alimenty, karyna do utrzymania. wroze bankructwo w ciagu max kilku lat

Ornitolog
Ornitolog
18 dni temu

Nie to co twój idol Piotr R.jemu na pewno coś jeszcze zostało ze sprzedanych meczów.

Lessi
Lessi
18 dni temu
Reply to  Ornitolog

Niezły kontrargmuent, bardzo na temat

Co Dwie Głowy Tonie Jedna
Co Dwie Głowy Tonie Jedna
18 dni temu

Profesorze, jak żyć?

PanLolito
PanLolito
18 dni temu

Bankructwo raczej nie. Boruc sporo inwestuje, i już kilka lat sporo z nich mu się zwraca.

janusz
janusz
18 dni temu

Playboy????
Serio????
Ale żeście pojechali…

Ksav
Ksav(@ksav)
18 dni temu

Żegnaj legendo!

ycgh
ycgh
18 dni temu
Reply to  Ksav

Nara!

Marian Marianowicz
Marian Marianowicz
18 dni temu

Czy królowi wypada puścić bramkę z pola bramkowego po drugiej stronie boiska?

Krytyk
Krytyk
18 dni temu

Trolling 1/100
Dawaj coś lepszego…

Misław Czechniewicz
Misław Czechniewicz
18 dni temu

Rycerz ortalionu.
Więcej go nie powołam.

Hahaha
Hahaha
18 dni temu

Facet z krwi I kosci to chyba DLA chlopcow z zylety. Antyprzyklad DLA mlodziezy, awanturnik I cham co udawadnia w mediach spolecznosciowych na kazdym kroku. Moze I bardzo dobry bramkarz, ale zaden krol. Nie kibicuje Legii, ale do takiego Miszty, Tobiarza I will innych bramkarz tej druzyny nie trudno o szacunek czy nawet sympatie. Do Boruca niemozliwe.

Puchacz Rozjemca
Puchacz Rozjemca
18 dni temu
Reply to  Hahaha

Tobiarza xD Fajnie ten szacunek okazujesz. BTW, Boruc ma wyjebane na twój szacunek, czy sympatię.

Habibitwojej
Habibitwojej
18 dni temu

Miał talent. Gdyby nie używki byłby w topowm klubie. Z całym szacunkiem dla Celticu, który darzę sympatią. Podupczył, popił i inne rzeczy porobił, wszystko za swoje. 🙂 Lubił się pobawić jak człowiek z zadupia, którego to wszystko przerosło. Taki Lewandowski zawsze chciał coś osiągnąć. Taka różnica

Sloik
Sloik
18 dni temu

Awansowali do następnej rundy, czy kolejny eurowpierdol?

Habibitwojej
Habibitwojej
18 dni temu

Plotka głosi,że ma stoczyć walkę z innym Arturem. Mianowice Szpilką. Promotorem ma być Najman. Później libacja, ruchanko ćpanie i kariera w fame MMA. Next fight with Królikowski. Czuję się miszczem bo jestem anonimem. Placem za internet i wszystko mnie wolno pozdrawiam agent Bolek

LewyMistrz
LewyMistrz
18 dni temu

Gdyby miał w sobie profesjonalizm Lewego to dziś byłby wspominany jako top3 swoich czasów.

Raper kłebonafide
Raper kłebonafide
18 dni temu

Imprezy u arturka są zawsze GRUBE

Dawid
Dawid
18 dni temu

Nadal jestem pewien, że Lech Kaczyński powiedział „dobry był też nasz bramkarz, Artur Boruc bardzo” . A że dykcja kiepska i pite pewnie też było to się już Borubara nie wymaże.

Pijak
Pijak
18 dni temu
Reply to  Dawid

Najwidoczniej Ś.P. Prezydent pił za rzadko. Ja tego nie robię i nie mam problemów z dykcją.

Melaniusz
Melaniusz
18 dni temu
Reply to  Dawid

Nie powiedział Borubar.

Tak jak nie trzymał szalika odwrotnie. Z tym ostatnim było tak, że z całej sekwencji zdjęć gdzie gdy go podnosi i obraca, by trzymać go właściwie, wybrano to, gdzie jest odwrotnie.
Celowe, „niewinne” skurwysyństwo.

mauro
mauro
18 dni temu
Reply to  Dawid

Ależ oczywiście. Też oglądałem tę rozmowę i niejedną powtórkę, i pewnie można ją do dziś znaleźć w internetach..
I bardzo trafnie kolega @Melaniusz obok używa określenia „skurwysyństwo”. A najprzykrzejsze jest to że te skurwysyny ze szczujni są jednak bardzo skuteczne. Np. taki Mazurek, nie jakiś tytan wiedzy i umysłu, ale w końcu redaktor portalu piłkarskiego, łyka ich kłamstwa bez popitki i puszcza je dalej…

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
17 dni temu
Reply to  Dawid

nic nie było pite, debil palikot pierdolił. On miał taka dykce

Bokke
Bokke
18 dni temu

tam było „Artur Boruc bardzo” a nie Borubar, ja pie….

Staszek Krzysztowski
Staszek Krzysztowski
18 dni temu
Reply to  Bokke

Masz słownik kaczyńsko-polski? Słuchałem tej wypowiedzi dziesiątki razy i zawsze słyszę tam BORUBAR.

mauro
mauro
17 dni temu

Polecam ci placówkę leczenia wad słuchu, jedną z najlepszych w świecie:

https://csim.pl/placowki/kajetany/

a i o lekarzu od głowy pomyśl. Jakim debilem trzeba być, by w ogóle przypuścić, że KTOKOLWIEK mógłby nazwisko Boruc przekręcić na Borubar? (I za jakich debili uważają was ci co wypuścili ten fejk?)

I'm
I'm
18 dni temu

Te przeklinanie w artykułach jest żenujące

Essa
Essa
18 dni temu
Reply to  I'm

„To” przeklinanie.

Te przeklinania.

To dziecko
Te dzieci

Skąd się wzięła moda na „te” do liczby pojedynczej?

Meo Lessi
Meo Lessi(@meo-lessi)
18 dni temu

mazurek szczur pseudodziennikarski kasuje niewygodne komentarze 😀

Fargoth
Fargoth
18 dni temu

Tym piłkarzom to potrzebny był psycholog skoro tak chlali na umor, to nie jest normalne

Kokomaroko
Kokomaroko
18 dni temu

Czy Arturinio Borucinho też był na rauszu w 2009 kiedy wykopywał piłkę przeciw Iralndii?

Staszek Krzysztowski
Staszek Krzysztowski
18 dni temu

Świetny tekst na pożegnanie świetnego zawodnika!

LewaNo
LewaNo
18 dni temu

Miałam okazję poznać tego buca w hotelu po meczu Polska – Szkocja (Wał Miedzeszyński). Większego buraka nie spotkalam. Ale skoro niektórym to imponuje….

bezinteresowna
bezinteresowna
18 dni temu

trzymaj się Artur …i dzięki za wszystko. ..wierna fanka

Jot
Jot
17 dni temu

Prezydent Lech Kaczyński nie nazwał Boruca
Borubarem. Po co tak ściemniacie?

Adam Bodnar
Adam Bodnar
17 dni temu

Kolega dilerow i bandytiw z Zylety. Nie odezwal sie gdy bili bo jest romantyczny. Tak samo jak Bogus przeciez zadnego TB95 nie zna.