– Nazwał mnie dziwką. I powiedział, że połamie mi nogi – wyjaśnia Erling Haaland to, co według niego powiedział mu Alexander Milosević w trakcie meczu Norwegii ze Szwecją. Kilkadziesiąt sekund po słownej utarczce snajper Manchesteru City strzelił gola na 2:0.
I nie pozostał dłużny Miloseviciowi. Do tarć między tymi graczami dochodziło w trakcie spotkania, a w drugiej połowie obaj zawodnicy spięli się na środku boiska. Szwed mówił coś do Haalanda, a ten z politowaniem kiwał głową. Półtorej minuty później strzałem z ostrego kąta Norweg podwyższył prowadzenie swojego zespołu.
Alexander Milošević talks the talk, Erling Braut Haaland walks the walk 🇸🇪🇳🇴⚽️ pic.twitter.com/oBVssVGWNy
— Even Ranheim Karpuz (@EvenKarpuz1) June 5, 2022
– Co do mnie mówił? Nazwał mnie dziwką, a później dodał, że połamie mi nogi. Półtorej minuty później strzeliłem gola, fajnie… – śmiał się Haaland. Tuż po zdobyciu bramki strzelec prowokacyjnie manifestował radość tuż przed twarzą Milosevicia.
Szwed zaprzeczał, by mówił takie słowa. – Nic takiego nie powiedziałem. Ja nie mówię po norwesku, on po szwedzku, a na boisku nie mówię po angielsku, więc nie wiem co on usłyszał. Nie powiedziałem tego, co on twierdzi, że mówiłem – odparł Milosević.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Norwegów.
WIĘCEJ O MECZACH REPREZENTACYJNYCH:
- Samobój, nieodgwizdany karny i awans Walijczyków. Mundial bez Ukrainy
- Ukraina okradziona z ewidentnego karnego? [WIDEO]
- Lewandowski i cała reszta. Jaka jest hierarchia napastników w kadrze?