Wczoraj Real Madryt dokonał rzeczy historycznej. Po raz czternasty wzniósł Puchar Europy, pokonując Liverpool 1:0. I choć Michael Owen wciąż utrzymuje, że to angielska drużyna jest najlepsza na świecie, fakty mówią co innego. I tu nie chodzi tylko o sam finał. Tu chodzi o coś więcej.

Real? Możesz go nie lubić, ale nie odmawiaj mu wielkości

Zacznę od pewnego wyznania. Nie przepadam za Realem Madryt i nie jestem kibicem Realu Madryt. Zanim zaczną się komentarze – „no to już wiemy dlaczego zatrudnili Cię w Weszło” – spokojnie. Dajcie mi dokończyć. Nie potrafię bowiem odmówić mu zdolności do robienia rzeczy wielkich. I do wygrywania meczów wielkich. Po prostu, obiektywnie i trzeźwo patrzący fan piłki nożnej, mający w sobie rozum i godność człowieka nie może odmówić Realowi Madryt wielkości.

Gdy byłem młodszy trudno było mi znieść te wszystkie triumfy zespołu z Madrytu. Bolała główka Ramosa w 90. minucie czy znokautowanie Juventusu z Mario Mandzukiciem w składzie. W końcu doszliśmy do sezonu 21/22, gdzie zagraniczne sympatie i antypatie wobec klubów wygasły u mnie niemalże do zera. A Real znów dokonał czegoś niesamowitego, czego nie sposób nie docenić. I nie kiwnąć głową z uznaniem.

Jest taki świetny hiszpański serial – „Vis a Vis”, którego nazwę na język polski przetłumaczono jako „Uwięzione”. Cóż, nie pierwszy raz spotykamy się z fatalnym przekładem tytułu oryginalnego na nasz język ojczysty, czego najlepszym przykładem jest przecież „Dirty Dancing” przerobione na „Wirujący Seks”. Ale do rzeczy.

Serial ten – w dużym skrócie – opowiada o grupie więźniarek, które odbywają swoją karę w prywatnym, hiszpańskim więzieniu dla kobiet. Jedną z głównych postaci jest w nim Zulema Zahir, grana przez fenomenalną Najwę Nimri. Niezwykle niebezpieczna, jest w stanie podporządkować sobie wszystkich. Wymyśla genialne plany, wymyka się organom ścigania, regularnie wyplątuje się z największych tarapatów w najmniej oczekiwanym momencie. I nie, nie jest to w żaden sposób cukierkowa postać, nie jest to żadna z „Odlotowych Agentek”, choć opisuję ją teraz w samych superlatywach. Real Madryt jest dla mnie Zulemą Zahir tej edycji Ligi Mistrzów.

Przecież droga Realu do tego tytułu – tak jak droga Zahir na wolność nie była usłana różami. Pamiętacie jeszcze, jak to się zaczęło? Skromna wygrana nad Interem, a potem w czapkę od Sheriffa Tyraspol. Frank Casteneda wyprowadzał ten zespół na murawę jako kapitan, a Jasur Jakszibojew strzelił gola facetowi, który osiem miesięcy później swoimi fenomenalnymi interwencjami wybroni Realowi finał Ligi Mistrzów. Kto by to wtedy przewidział?! Mieliśmy do czynienia z potężną i w pełni uzasadnioną szyderką. Ale to była jedyna porażka Królewskich w grupie. Wygrzebali się z wizerunkowego mini-dramatu i pokazali, że lekceważenie ich byłoby sporym błędem.

Ale owo lekceważenie trwało dalej. PSG w 1/8 finału? Francuzi faworytem, Mbappe zrobi z nimi co tylko będzie chciał. Chelsea w ćwierćfinale? Obrońca tytułu, mocna ekipa, będą ciężary. Półfinał z Manchesterem City? Nie no, Real nie ma prawa tu wygrać, tamci mają Guardiolę, więcej klasowych indywidualności, jakości piłkarskiej.

A Real robił swoje. Wymykał się wszystkim, którzy chcieli go dorwać. Zawsze niespodziewanie wyplątywał się z największych tarapatów. Podporządkował sobie całą piłkarską Europę. Bo kto wierzył, że wyeliminują PSG, kiedy przegrywali w dwumeczu jeszcze w 76. minucie? Kto wierzył w awans, gdy Chelsea prowadziła 0:3 na Bernabeu? Kto wierzył w finał, gdy Riyad Mahrez strzelał gola w rewanżu? Jeżeli istnieje człowiek, który w każdej z tych – pozornie beznadziejnych sytuacji – był pewny nagłego odwrócenia losów i zwycięstwa Królewskich, to chciałbym uścisnąć mu dłoń. Musi być to człowiek ogromnej wiary, a jeżeli bawi się w bukmacherkę, to też ogromnych pieniędzy.

Przez długi czas byłem zwolennikiem teorii, że coś takiego jak „mentalność klubu” nie istnieje. Uważałem to za najprostszą frazę-wytrych do tłumaczenia sobie różnych sytuacji. Mental jest przecież kwestią indywidualną, czymś, co nie może przenosić się na cokolwiek poza ludźmi. Ale ten sezon Realu w Lidze Mistrzów pozwala mi nieco zmienić moją optykę. Nie ma bowiem na świecie klubu, który byłby w stanie wygrywać mecze w tak imponujący sposób. Oczywiście, raz do roku to i każdemu się zdarzy. Ale Real robił to regularnie. To nie mogą być tylko umiejętności i jakość piłkarska, bo chyba zdecydowana większość zgodzi się z tezą, że Manchester City mógł mieć je na nieco wyższym poziomie. Tu musi chodzić o coś więcej.

Tylko o co? Przerażają mnie trochę rzeczy, których nie jestem w stanie logicznie wytłumaczyć. Głód wygrywania, głód sukcesów mają przecież wszyscy. Nie wierzę, że na profesjonalnych piłkarzy, którzy całe swoje życie zajmują się kopaniem piłki działają przemówienia coachów motywacyjnych czy prezentacje o Alfredo di Stefano albo Galacticos. Może to jakaś niezwykła magia Ancelottiego? Wczoraj przeszedł do historii jako pierwszy trener w erze Ligi Mistrzów, który wygrał cztery Puchary Europy. Trzema trofeami mogą się pochwalić jeszcze Zinedine Zidane i Bob Paisley, ale teraz włoski szkoleniowiec został samodzielnym liderem tej klasyfikacji. To przecież z Carletto u steru Real dokonał cudownego odwrócenia losów w finale z Atletico. Z drugiej strony – finał z Atletico (a także dwa inne) wygrał przecież także Zidane, więc to chyba nadal nie do końca to. O co w tym chodzi? Czy w latach 50. do Madrytu przyjechał jakiś szaman i zrobił z tego miejsca świątynię do wygrywania? Jak zaimplementować taką zdolność do klubu? Przecież to nie jest pierwszy sezon, w którym Los Blancos dokonują cudów na boisku.

Przecież za taką „mentalność wygrywów” wielu właścicieli i trenerów klubów piłkarskich dałoby sobie odciąć ze dwa palce. Szejkom w Paryżu powoli kończą się pomysły, na kogo tu wydać kolejne dziesiątki milionów euro. I nic. W Manchesterze United zakupy równie duże, w dodatku koncepcje na trenerskie roszady przeprowadzane są z iście niecieczańską gracją. I nic. Pep Guardiola nie wie już co zrobić, żeby w końcu wygrać Ligę Mistrzów z Manchesterem City, mimo zbudowania piekielnie potężnej kadry. I nic. Musi zasłaniać się zdaniami o tym, jakoby wygranie rozgrywek ligowych było cenniejsze od Pucharu Europy. Ta, mhm, jasne. Znamy już takie gadki. Może tu faktycznie chodzi o tych szamanów?

Oczywiście nie można tu umniejszać także samym piłkarzom. Courtois wreszcie pokazał, że jest w tym momencie prawdopodobnie najlepszym bramkarzem na świecie. Benzema, który pomimo słabszego występu w finale całym swoim sezonem, całym swoim jestestwem pokazał, że zasłużył na Złotą Piłkę. Modrić, Kroos i Casemiro, czyli środek pola, który w przyszłości będzie zapamiętany jako jeden z najlepszych w historii. Trzech szefów, którzy – według relacji Daniego Ceballosa – przed meczem finałowym zwyczajnie, na luziku grało sobie w karty. Tak jakby mieli później wstać i pójść wypielić grządki w ogródku, a nie wygrać finał Ligi Mistrzów.

Camavinga udowadniający, że wartościowego i dobrego transferu w tych czasach można jeszcze dokonać za 30 milionów. Rodrygo, który dał sobie szansę na wyjście z cienia i zdobywał absolutnie kluczowe bramki. W końcu, gola na wagę tytułu zdobył przecież Vinicius – gość młodszy od Kyliana Mbappe o dwa lata. Przyszłość tego klubu. Nie jest przecież powiedziane, że Brazylijczyk w ostatecznym rozrachunku zrobi mniejszą karierę od piłkarza PSG. Może Real zwyczajnie Mbappe… nie potrzebuje? Swoją drogą – ciekawe co tego wieczora działo się w głowie Francuza. Można w ten sposób wymieniać i wymieniać jeszcze długo, ale reasumując wszystkie aspekty kwintesencji tematu, dochodzimy do fundamentalnej konkluzji – za piłkarzami Realu sezon fantastyczny. A niewielu na to stawiało.

I choć może cała ta edycja Ligi Mistrzów do najpiękniejszych nie należała, to dzięki wyczynom Realu da się ją zapamiętać na lata. Los Blancos dodali do tego mdłego, futbolowego gara prawdziwą sól tej dyscypliny – emocje. Zwroty akcji. Niesamowite rozstrzygnięcia. Można więc Realu Madryt nie lubić. Ale w żadnym wypadku nie można odmówić im wielkości. Zwłaszcza teraz.

CZYTAJ WIĘCEJ PO FINALE LIGI MISTRZÓW

fot. Newspix

Siatkówka
05.07.2022

Druga porażka Grbicia. Polacy przegrali z Iranem

Na ostatni turniej Ligi Narodów Polacy przyjechali do Gdańska. Wcześniej w Ottawie zanotowali trzy zwycięstwa, ulegając tylko Włochom, a w Sofii nie dali szans między innymi Brazylii czy USA. W ojczyźnie mieli walczyć o wygranie fazy zasadniczej, ale zaczęli… od falstartu. Dziś w ERGO Arenie ulegli Iranowi po pięciu emocjonujących setach (25:21, 23:25, 22:25, 27:25, 7:15).  Mecze z historią Wiadomo, że gdy spotykają się Polska z Iranem, na parkiecie często dzieją się ciekawe rzeczy. […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Trener Karabachu: „Zagraliśmy dobrze, a w rewanżu zagramy jeszcze lepiej”

Lech Poznań wygrał 1:0 z Karabachem Agdam w pierwszym meczu 1. rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Mimo niekorzystnego wyniku, szkoleniowiec przyjezdnych, Gurban Gurbanow, pozytywnie ocenił postawę swojego zespołu. – Przegraliśmy ten mecz, ale uważam, że zagraliśmy dobrze. Jestem przekonany, że za tydzień w rewanżu zagramy jeszcze lepiej. Przed przerwą, kiedy straciliśmy jedynego gola, na pewno nie byliśmy zespołem gorszym od Lecha. Powiedziałbym nawet, że zagraliśmy lepiej od gospodarzy – […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Van den Brom: Nie mówcie, że Ekstraklasa jest słaba

– Musieliśmy być dzisiaj odpowiedzialni w tyłach. Dlatego zagraliśmy nieco inaczej. To nie jest „mój” sposób gry w piłkę, to nie DNA klubu. Ale sytuacja była inna. Liga Mistrzów, pierwszy mecz sezonu, bardzo wymagający rywal. To wszystko razem wzięte sprawiło, że podjęliśmy decyzję o takiej grze – powiedział John van den Brom po zwycięstwie Lecha Poznań nad Karabachem (1:0). Spisaliśmy najważniejsze wątki z pomeczowej konferencji trenera Kolejorza. O samym […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Velde znów nie wykorzystał szansy

Zwykło mówić się, że zwycięzców się nie sądzi. Musimy dziś jednak znów pochylić się nad Kristofferem Velde, który ma za sobą kolejny bezbarwny mecz naznaczony błędami. Dostał kolejną szanse w Lechu, tym razem mając czystą kartę u nowego szkoleniowca. I szansę tę zmarnował. Nie tego spodziewano się po transferze Norwega. Sama obecność Kristoffera Velde w pierwszej jedenastce zelektryzowała kibiców Lecha Poznań. Dlaczego John van den Brom od razu chce […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Inaki Williams będzie reprezentował Ghanę

Inaki Williams stracił nadzieję na występy w reprezentacji Hiszpanii. 27-letni napastnik Athleticu Bilbao podjął zatem decyzję, że zaakceptuje zaproszenie na zgrupowanie kadry Ghany. Williams w hiszpańskiej drużynie narodowej już wprawdzie zadebiutował, lecz tylko w spotkaniu towarzyskim. Z tego względu wciąż może sobie pozwolić na zmianę barw. Rodzice napastnika pochodzą z Ghany, a tamtejsza federacja mocno zabiegała o pozyskania gracza Athleticu. No i w końcu się udało. – Dzisiaj zaczyna się nowe […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Andrzej Strejlau pożegnał Janusza Kupcewicza. „Na zawsze zostaniesz w sercach”

Na swoim koncie twitterowym Andrzej Strejlau pożegnał Janusza Kupcewicza. 20-krotny reprezentant Polski wczoraj nieoczekiwanie  zmarł. – Niespodziewanie odszedł do boskiej drużyny medalista mistrzostw świata, Janusz Kupcewicz. Znakomity technik i taktyk, imponował kreowaniem gry w klubach i reprezentacji oraz kolejnym pokoleniom młodzieży. Na zawsze zostaniesz, Janusz, w sercach nie tylko sportowej społeczności – napisał Strejlau. Żal po stracie przyjaciela wyraził też w rozmowie z „Faktem” Grzegorz Lato. – Cały […]
05.07.2022
Siatkówka
05.07.2022

Druga porażka Grbicia. Polacy przegrali z Iranem

Na ostatni turniej Ligi Narodów Polacy przyjechali do Gdańska. Wcześniej w Ottawie zanotowali trzy zwycięstwa, ulegając tylko Włochom, a w Sofii nie dali szans między innymi Brazylii czy USA. W ojczyźnie mieli walczyć o wygranie fazy zasadniczej, ale zaczęli… od falstartu. Dziś w ERGO Arenie ulegli Iranowi po pięciu emocjonujących setach (25:21, 23:25, 22:25, 27:25, 7:15).  Mecze z historią Wiadomo, że gdy spotykają się Polska z Iranem, na parkiecie często dzieją się ciekawe rzeczy. […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Van den Brom: Nie mówcie, że Ekstraklasa jest słaba

– Musieliśmy być dzisiaj odpowiedzialni w tyłach. Dlatego zagraliśmy nieco inaczej. To nie jest „mój” sposób gry w piłkę, to nie DNA klubu. Ale sytuacja była inna. Liga Mistrzów, pierwszy mecz sezonu, bardzo wymagający rywal. To wszystko razem wzięte sprawiło, że podjęliśmy decyzję o takiej grze – powiedział John van den Brom po zwycięstwie Lecha Poznań nad Karabachem (1:0). Spisaliśmy najważniejsze wątki z pomeczowej konferencji trenera Kolejorza. O samym […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Velde znów nie wykorzystał szansy

Zwykło mówić się, że zwycięzców się nie sądzi. Musimy dziś jednak znów pochylić się nad Kristofferem Velde, który ma za sobą kolejny bezbarwny mecz naznaczony błędami. Dostał kolejną szanse w Lechu, tym razem mając czystą kartę u nowego szkoleniowca. I szansę tę zmarnował. Nie tego spodziewano się po transferze Norwega. Sama obecność Kristoffera Velde w pierwszej jedenastce zelektryzowała kibiców Lecha Poznań. Dlaczego John van den Brom od razu chce […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Trzymajmy się tego, że liczy się wynik, a Lech go ma

Najgorszy możliwy rywal do wylosowania. Przewaga w jakości i doświadczeniu międzynarodowym. Faworyt dwumeczu. Prawie każdy zgadzał się z tymi komentarzami przed starciem Lecha Poznań z Karabachem Agdam. Dawno minęły czasy, w których na przeciwnika z Azerbejdżanu mogliśmy patrzeć lekceważąco i z poczuciem wyższości. To już nie wróci. Boisko potwierdziło, że Karabach jest naprawdę dobrą drużyną, którą trudno będzie wyeliminować. Jest to jednak do zrobienia. Lech Poznań – Karabach 1:0. Jakość piłkarska po stronie […]
05.07.2022
Ekstraklasa
05.07.2022

Radomiak otrzymał ofertę za Karola Angielskiego. Sprzedaż coraz bliżej

Karol Angielski w przyszłym sezonie nie zagra w Ekstraklasie. Radomiak Radom otrzymał właśnie konkretną ofertę transferową za swojego napastnika, który wkrótce przeniesie się do ligi tureckiej. Polski klub pobije dzięki temu rekord, jeśli chodzi o kwotę ze sprzedaży zawodnika. Zgodnie z tym, o czym informowaliśmy kilka dni temu, Karol Angielski jest coraz bliższy odejścia z Radomiaka Radom. Tureckie media przekazały, że zawodnik jest już dogadany z tamtejszym Sivassporem. […]
05.07.2022
Tenis
05.07.2022

Navratilova, Graf i Świątek. O wielkich tenisowych seriach zwycięstw

Iga Świątek w sobotę przegrała z Alize Cornet w III rundzie Wimbledonu i zakończyła swoją serię wygranych meczów z rzędu na 37. To wielkie osiągnięcie, najlepsze w XXI wieku. Nie łapie się jednak nawet do… dziesięciu najlepszych serii w historii ery open (od 1968 roku). W dodatku Martina Navratilova, przewodząca tej klasyfikacji, zaliczyła kiedyś 74 wygrane spotkania z rzędu. Dwa razy więcej od Igi. Druga Steffi Graf – chronologicznie „najnowsza” […]
05.07.2022
Liczba komentarzy: 35
Subscribe
Powiadom o
guest
35 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wojtek Hadaj-Kowalczyk
Wojtek Hadaj-Kowalczyk(@wojtek-hadaj-kowalczyk)
1 miesiąc temu

Nie przepadam za Realem Madryt i nie jestem kibicem Realu Madryt. Zanim zaczną się komentarze – „no to już wiemy dlaczego zatrudnili Cię w Weszło” 

——————-

Dobrze, że się Jezusie z Wągrowca uczciwie przyznałeś. Wszyscy wiemy, że na rozmowie kwalifikacyjnej do Weszlo, musisz zbluzgać Real, a podczas podpisywania umowy-zlecenia zadeklarować na kolanach, że nie będziesz mieć klubów cudzych przed Barcą i trzykrotnie ucałować herb Barcelony na koszulce noszonej przez Zakolaka oraz ustawić w kompie i telefonie, tapetę z Guardiolą.

Ryszard Przegraniecki
Ryszard Przegraniecki
1 miesiąc temu

W zeszło.com nie ma nikogo na żadnej umowie. Wyłącznie staże.

Ryszard Przegraniecki
Ryszard Przegraniecki
1 miesiąc temu

17 finałów – 14 wygranych. To mówi samo za siebie. Czapki z głów. To ich rozgrywki.

Maly Sukinsyn
Maly Sukinsyn
1 miesiąc temu

1/3 nieuczciwie, 1/3 na megafarcie. Ale te ich szczescie podziwiam – byc 3 razy gorsza druzyna oddac jeden strzal na bramke przy chyba 9 rewelacyjnych paradach swojego bramkarza i wygrac. Chyba maja kontrakt z diablem

Guess who
Guess who
1 miesiąc temu

Trzeba dodać jeszcze do tego, że Ancelotti nie jest najbardziej utytułowanym trenerem klubowym w Europie tylko dlatego, że 4 razy wygrał LM. Ma też największą ze wszystkich trenerów liczbę wygranych pucharów europejskich – łącznie 8. 4x LM, 3x Superpuchach i 1x Intertoto.

Jeden ( dawniej Nie Byłem Robotem )
Jeden ( dawniej Nie Byłem Robotem )
1 miesiąc temu
Reply to  Guess who

i tak , według weszlo , jest gorszy niż Guardiola … i tylko minimalnie lepszy od CM 711

panie.co.pan
panie.co.pan
1 miesiąc temu

Lepszy? No nie wiem…

rumburak
rumburak
1 miesiąc temu

Wielkości Realu odmawiają wyznawcy/sekciarze WIĘCEJNIŻKLUBU, którzy deprecjonują jego osiągniecia. W latach 50. i 60. wygrywali, bo wspierał ich Franco, w latach 90. i na początku XXI wieku wygrywali, bo Barcelona była w kryzysie, za Zidane’a wygrywali, bo pomagali im sędziowie, a w sezonie 15/16 mieli łatwych rywali w fazie pucharowej. Przypomnę, że Barcelona w sezonie 10/11 miała następujących rywali w drodze po uszaty puchar. Panathinaikos, Rubin Kazań, Kopenhaga, Arsenal, Szachtar, Real i United. Oczywiście wtedy grali najpiękniej pod wodzą najlepszego trenera w historii i pokonali samych mocarzy w drodze po czwarty triumf w LM. Teraz wg wyznawców/sekciarzy WIĘCEJNIŻKLUBU Real wygrał na farcie. Choć takie głosy są rzadsze, bo w finale Królewscy pokonali Liverpool, którego wyznawcy WIĘCEJNIŻKLUBU nienawidzą w podobny sposób, bo upokorzył ich klub w tym pamiętnym meczu 3 lata temu. Nie ma w polskim Internecie gorszych kibiców niż wyznawcy/sekciarze Barcelony. Wszyscy są słabi, wszyscy na farcie, tylko Barcelona zawsze gra najpiękniej, Barcelona zawsze zasłużenie. I mówię to jako człowiek, który nie lubi hiszpańskiej piłki i Real jest mu całkowicie obojętny

Arkadiusz
Arkadiusz
1 miesiąc temu
Reply to  rumburak

Oni tak mówią bo nauczyli się od Pique i Xaviego . Słowo w słowo te intelektualne ameby gadają tak po każdej porażce Barcelony

Jakub
Jakub
1 miesiąc temu
Reply to  rumburak

przeszlo ci juz?
jestem kibicem barcy i nie odmawiam reialowi genu zwyciezcow

Wooda
Wooda
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

Przeproś rodziców

Lecę na piwo
Lecę na piwo
1 miesiąc temu
Reply to  rumburak

„I mówię to jako człowiek, który nie lubi hiszpańskiej piłki i Real jest mu całkowicie obojętny”.

No, bardzo obojętny. Tak bardzo, że w Twoim świecie tylko barceloniarze nie lubią madrytczoków. XD

RandomGuy
RandomGuy
1 miesiąc temu

Zastanawia mnie po co wiele osób, na różnych stronach pisze zdania typu: „(nie) kibicuję drużynie x, ale drużyna y naprawdę mi zaimponowała tym i tamtym”.

kol. Zenon
kol. Zenon(@kol-zenon)
1 miesiąc temu
Reply to  RandomGuy

może żeby w oczach czytelników uchodzić za obiektywnych? … zresztą zastanawiaj sie dalej 😀

Rosja jest kurwą Putin jej synem:)
Rosja jest kurwą Putin jej synem:)
1 miesiąc temu

Real to legenda i ikona sportu. Żadne PSG, MC czy inne rozdęte arabskimi pieniędzmi twory, nie osiągną tego statusu.

waffek
waffek
1 miesiąc temu

Czyli reasumując – fakt, że królewscy są inicjatorem superligi pochwalasz czy nie ?

Rosja jest kurwą Putin jej synem:)
Rosja jest kurwą Putin jej synem:)
1 miesiąc temu
Reply to  waffek

Nie. To był głupi pomysł. No ale UEFA jest jeszcze głupsza i pazerna na kasę. Widać to po reakcji na ekscesy właściciela PSG i na opory w wyjebaniu z rozgrywek kacapskiego bydła.

Kruc
Kruc
1 miesiąc temu

Bidne to takie realątko co?

Paddy
Paddy
1 miesiąc temu

Dzięki Bogu, nas kibiców Realu, jest naprawdę wielu, na tym kiepskim portalu. Bo Real jest Królewski i Wielki piłkarsko w porównaniu do klubu na B. I nie myślę tu o Bayernie. 17 finałów. Tylko trzy przegrane. 14 finałów Ligi Mistrzów wygranych! 14! Hala Madrid! Dzieńdoberek państwu.

Rosja jest kurwą Putin jej synem:)
Rosja jest kurwą Putin jej synem:)
1 miesiąc temu
Reply to  Paddy

Real jest wielki m.in. dzięki Barcelonie i odwrotnie też

Adam
Adam
1 miesiąc temu

Najsłabszy Real od lat, poniewierany w każdym dwumeczu, w każdym nie potrafił grać w piłkę, w każdym był zdominowany przez rywala, a mimo to na końcu wyrywał wygrane i przechodził dalej.
A najlepszym zespołem na świecie jest teraz City.

Maly Sukinsyn
Maly Sukinsyn
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Zawsze ten Real tak wygrywa, przynajmniej od kiedy zyje: albo zlamia reke najgrozniejszemu przeciwnikowi albo sedzia ma jaskre albo cuda i slupki ich ratuja. Na pewno sa najbardziej szczesliwa druzyna

Guess who
Guess who
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

„A najlepszym zespołem na świecie jest teraz City.”

Mówisz o tym City, do ogolenia którego Real potrzebował łącznie 20 minut grania na poważnie w całym dwumeczu?

Cham
Cham
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Jasne. Do strzelania bramek w końcówkach nie potrzeba umiejętności piłkarskich. To samo z bronieniem strzałów rywali. A umiejętność odwracania wyniku i przyciśnięcia przeciwnika w końcówkach meczów? Panie, co to ma wspólnego z piłką? Taka akcja bramowa jak wczoraj, to też pryszcz. Nawet Mietek z Heńkiem i Ziutkiem spod monopolowego potrafiliby to zrobić. Ten „najlepszy” zespół świata zesrał się w decydujących momencie. Jest tak samo najlepszy jak kolarz, który mijał wszystkich, a kilkadziesiąt metrów przed metą nie zauważył kamyczka, wypierdolił się, uszkodził rower i siebie i nie zdobył nawet medalu. Operacja udana, tylko pacjent zmarł. Widziałem lepszych mistrzów.

Maly Sukinsyn
Maly Sukinsyn
1 miesiąc temu

Real zostal niemal zmiazdzony, a mimo to jak zwykle wygral. Po prostu graja na kodach. Jak nie sedzia, to rykoszet albo dzien konia bramkarza. Polecam spojrzec na statystyki strzalow, to jest nawet zabawne.

Wojtek Hadaj-Kowalczyk
Wojtek Hadaj-Kowalczyk(@wojtek-hadaj-kowalczyk)
1 miesiąc temu
Reply to  Maly Sukinsyn

No, sędzia im wczoraj po chuju pomógł 🙂

Sracz
Sracz
1 miesiąc temu
Reply to  Maly Sukinsyn

A ja polecam nie patrzeć na statystyki strzałów bo ci dupa pęknie, do tego Real spokojnie mógł strzelić jeszcze 3 bramki, gdyby Ceballos i Casemiro strzelali zamiast bezsensownie podawać i gdyby sędzia z dupy nie anulował im bramki za spalonego widmo.

Jakub
Jakub
1 miesiąc temu

jako kibic barcy trzeba jednak przyznac ze oni maja ten gen wygrywania.. na
maxa

nie wiem jaka robote mentalna tam odwalaja alepewnie jak przychodziaz trenowac to w 1 dzien napier…..laja cie bejsbolem 10 godzin a ty podczas tego masz caly czas wrzeszczec „jestesmy najlepsi!!!” albo nie wiem co…

FałszywyProfil
FałszywyProfil
1 miesiąc temu

nie można prowadzić 0-3. Można prowadzić 3-0 i przegrywać 0-3. Nieważne czy u siebie czy na wyjeździe

Cham
Cham
1 miesiąc temu

Oni tego nie rozumieją. Już niejeden to pisał, a i tak wszystko jak krew w piach.

kol. Zenon
kol. Zenon(@kol-zenon)
1 miesiąc temu

to jak obijać pięści przeciwnika własną twarzą 🙂 .. no ale niektórzy tak robią

pan józek
pan józek
1 miesiąc temu

Student dziennikarstwa XD

El_siete_PL
El_siete_PL
1 miesiąc temu

Czyli jednak da się tutaj przeczytać coś o Realu, bez ciągłego umniejszania Królewskim.
Nawiązując do artykułu, jestem człowiekiem ogromnej wiary – kiedy w 85 minucie Real przegrywa dwiema bramkami, myślę sobie, że może być już ciężko wygrać ale remis to minimum. Przyznam, że nie zawsze się sprawdza.
Oglądałem ostatnich 8 wygranych przez Real Madryt finałów Ligi Mistrzów i może to po prostu kwestia perspektywy.