Reklama

Sytuacja finansowa Wisły Płock poprawia się. Klub powoli, ale spłaca zaległości

Maciej Wąsowski

Autor:Maciej Wąsowski

27 kwietnia 2022, 20:16 • 7 min czytania 10 komentarzy

Na początku marca pisaliśmy na Weszło o kłopotach płockiego klubu z płynnością finansową. Obecnie sytuacja jest nieco lepsza, bo ugaszone zostały „pożary”, które mogły skończyć się rozwiązaniem umów przez zawodników. Na razie takiego niebezpieczeństwa nie ma. Klub będzie jednak musiał zaciskać pasa, bo koszty jego funkcjonowania w 2021 roku były zbyt wysokie.

Sytuacja finansowa Wisły Płock poprawia się. Klub powoli, ale spłaca zaległości

Na przełomie lutego i marca pojawiły się informacje o zaległościach w wypłatach pensji dla zawodników Nafciarzy. W różnym stopniu dotknęły one poszczególnych piłkarzy. Spora część nie dostawała całości wynagrodzenia. Szczegółowo opisaliśmy sytuację TUTAJ. Wisła po naszej publikacji wydała oświadczenie. Władze klubu podały, że zaległości względem graczy nie przekraczają 20 dni. Według naszych ustaleń rzeczywistość była inna. Doprowadziło to do sytuacji, w której niektórzy zawodnicy po braku wpływu przelewów po 10 kwietnia mogli rozpocząć procedurę rozwiązywania kontraktów z winy klubu. Ostatecznie stało się tak tylko w przypadku jednego gracza. Należności finalnie znalazły się na jego koncie, ale po kolei.

Wisła Płock: Poślizgi są, ale należności wpływają

Wisła tak jak spora część innych ekstraklasowych klubów wysyła pensje swoim pracownikom 10. dnia każdego miesiąca. W związku z brakiem płynności przez kilka miesięcy piłkarze dostawali tylko część należnego wynagrodzenia kontraktowego. Prezes Tomasz Marzec systematycznie informował zawodników o poślizgach. Nie zawsze był jednak w stanie wywiązywać z kolejnych terminów, bo pojawiły się różne opóźnienia we wpływach pieniędzy do klubu. Co jakiś czas na konta piłkarzy trafiały zaległości, ale też nie były to całościowe przelewy.

tomasz-marzec-prezes-wisla-plock

Przepisy: Różna sytuacja Polaków i obcokrajowców

Po 10 kwietnia doszło do groźnej sytuacji, bo kolejne opóźnienia mogły doprowadzić do grupowego rozwiązywania umów przez zawodników. Z czego to wynikało? Jeżeli nawet klub płacił nieregularnie i tylko część pensji, to po upływie trzech miesięcy każdy gracz ma prawo wysłać ponaglenie zapłaty. To jednocześnie jest (ale nie musi być) początek procedury rozwiązania kontraktu z winy klubu. Aby ponaglenie zapłaty miało taką moc – suma całych zaległości musi być równa lub przekraczać równowartość co najmniej dwóch pensji.

Reklama

Cały proces działania w takich przypadkach jest różny dla piłkarzy z Polski i graczy z zagranicy – mówi Mateusz Stankiewcz, radca prawny znający realia piłkarskiego biznesu.

Polscy zawodnicy podlegają pod jurysdykcję PZPN, a ci zagraniczni pod przepisy FIFA.

Po ponagleniu zapłaty od Polaka klub ma 14 dni na spłatę całości zaległości. Po upływie tego terminu, jeżeli nie otrzyma spłaty, może rozwiązać kontrakt, lecz klub w terminie 7 dni może złożyć wniosek do PZPN o uznanie tego oświadczenia za bezskuteczne. Wówczas zbiera się Piłkarski Sąd Polubowny PZPN i decyduje czy wniosek zawodnika był zasadny. Jeżeli to gremium uzna, że oświadczenie piłkarza wynika ze stanu faktycznego, to dopiero wówczas następuje skutek rozwiązania umowy i zawodnik jest wolny. Niestety, Piłkarski Sąd Polubowny działa bardzo wolno i na takie rozstrzygnięcie można czekać nawet kilka miesięcy. Klub może się od tego odwołać i podejmowana jest ostateczna decyzja w trybie odwoławczym, przy czym jeżeli pierwsza instancja uzna, że zawodnik miał rację to druga nie może „zwrócić” go do klubu, lecz jedynie orzec o obowiązku zapłaty przez zawodnika odszkodowania. W przypadku piłkarzy zagranicznych procedura jest prostsza z punktu widzenia zawodnika. Po ponagleniu zapłaty klub ma 15 dni na spłatę całości zaległości. Jeżeli klub tego nie zrobi, to zagraniczny gracz może rozwiązać kontrakt z winy klubu na mocy przepisów FIFA i staje się wolnym zawodnikiem. Jest to skuteczne od razu, a strony mogą ewentualnie próbować wzajemnie dochodzić od siebie odszkodowań przed FIFA Football Tribunal. Jeżeli okaże się, że piłkarz miał rację, to klub musi zapłacić odszkodowanie, w tym odszkodowanie karne za rozwiązanie kontraktu z uwagi na zaległości finansowe. Dodatkowo FIFA wyznacza terminy spłat zaległości i jeżeli nie będą one realizowane to wszystko może zakończyć się zakazem transferowym dla klubu. Ponadto w Polsce wykonywanie orzeczeń FIFA nadzoruje Komisja Licencyjna i jeżeli jakiś klub nadal nie zapłaci jakiemuś piłkarzowi, który rozwiązał umowę, to może się to skończyć różnymi sankcjami – karą pieniężną czy nawet ujemnymi punktami – wyjaśnia Stankiewicz.

Wisła Płock: Jeden gracz złożył ponaglenie zapłaty

Oczywiście klub może się też dogadywać z piłkarzami i wtedy będzie realizował przelewy pensji w innych terminach. Dlatego dużo zależy też od dobrej woli zawodników i ich cierpliwości. Ta wśród graczy Wisły Płock jest. Obecnie nawet jeżeli zaległości zbliżają się do dwóch miesięcy, to zawodnicy czekają na przelewy. Dowiedzieliśmy się, że jeden z piłkarzy złożył pismo z ponagleniem zapłaty po 10 kwietnia. Przed upływem 14 dni został jednak spłacony i dlatego procedura rozwiązania umowy się nie rozpoczęła.

Jak będzie w kolejnych miesiącach? Wisła jest obecnie w lepszej sytuacji finansowej z kilku przyczyn. Nafciarze wygrali pięć z ostatnich siedmiu meczów, czym zapewnili sobie matematyczne utrzymanie w Ekstraklasie. Oczywiście, zajmują obecnie 6. miejsce w tabeli i mają jeszcze szanse, żeby powalczyć o wyższą lokatę. Pewne pozostanie w lidze na kolejny sezon wiąże się z tym, że władze Wisły Płock mogą wystąpić do Ekstraklasy SA o wcześniejsze przelanie ostatniej transzy wynikającej z uczestnictwa w rozgrywkach. Składają się na to wpływy od nadawców telewizyjnych (Canal+ i TVP) oraz innych sponsorów ligi. W przeszłości zdarzało się, że kluby mające problemy z płynnością prosiły o wcześniejsze przesłanie pieniędzy i Ekstraklasa SA zgadzała się na to. Poza tym im wyższe miejsce zajmą płocczanie w lidze, tym większe środki trafią do klubu nie tylko od ESA, ale chociażby od sponsora strategicznego – PKN Orlen.

Reklama

Będą procenty z Arkadiusza Recy

Wisła budując zespół na nowy sezon będzie musiała zacisnąć pasa. Na pewno kadra drużyny będzie mniej liczna niż obecnie (na liście zgłoszonej do Ekstraklasy jest 30 nazwisk), a gracze pozyskiwani latem będą mieli bardziej budżetowe umowy. Sporo zmienić w kondycji finansowej klubu mogą gotówkowe transfery wychodzące. Z tego co wiemy takiego w Płocku można się spodziewać przynajmniej jednego. Następna kwestia to spodziewany wpływ z kolejnego transferu… Arkadiusza Recy. Reprezentant Polski jest obecnie wypożyczony z Atalanty Bergamo do Spezii, ale ten drugi klub musi wykupić 26-latka (we Włoszech obowiązuje przepis o obligatoryjnym wykupie). Cała transakcja może się zamknąć kwotą zbliżoną do 4 mln euro, a jej część (kilka procent) ma dostać Wisła Płock, jako były klub lewego obrońcy. To będzie zastrzyk kolejnych kilkudziesięciu tysięcy euro. Spezia będzie płaciła Atalancie w ratach, więc i płocczanie będą dostawać pieniądze w transzach. Możliwe, że Spezia wykupi Recę i od razu będzie chciała go sprzedać, co będzie wiązało się z kolejnymi procentami dla płocczan.

arkadiusz-reca-spezia

Nieoficjalnie: Wisła Płock nie będzie miała problemów z licencją

Ponadto kilku piłkarzom Nafciarzy po sezonie kończą się umowy. W tej grupie są m.in.: Jakub Rzeźniczak, Filip Lesniak, Piotr Tomasik, Damian Zbozień, Dominik Furman czy Patryk Tuszyński. Kończą się też wypożyczenia Jorginho (Ludogorec Razgrad) i Adama Chrzanowskiego (Pordenone). Teoretycznie obaj musieliby zostać wykupieni, bo mają jeszcze roczne umowy w swoich klubach. Niektóre z wygasających kontraktów mogą zostać przedłużone, ale zapewne na nieco innych warunkach niż obecne. Z kilkoma graczami z powyższej listy klub zapewne też się pożegna.

To wszystko sprawia, że Wisła powoli wychodzi z finansowego kryzysu. Idealnie jeszcze nie jest, ale jak słyszymy najgorsze już jest za Nafciarzami. Koszty funkcjonowania klubu zostały w 2021 roku przeszacowane o kilka milionów złotych. Mówi się, że nawet o 4-5 milionów. Latem trzeba będzie wdrożyć plan oszczędnościowy i spłacić wszystkie zaległości. Sprzedaż przynajmniej jednego zawodnika też będzie koniecznością. Pewne jest jedno – w kolejnych rozgrywkach płocki klub będzie kilka razy oglądał każdą wydawaną złotówkę. Ustaliliśmy też, że Wisła nie będzie miała problemów z uzyskaniem licencji na nowy sezon, bo nie ma zobowiązań dotyczących 2021 roku i lat wcześniejszych. Potwierdza to nasze informacje, że sytuacja finansowa powoli się stabilizuje.

WIĘCEJ O WIŚLE PŁOCK:

MACIEJ WĄSOWSKI

Fot. Newspix, 400mm.pl

Rocznik 1987. Urodził się tego samego dnia, co Alessandro Del Piero tylko 13 lat później. Zaczynał w tygodniku „Linia Otwocka”, gdzie wnikliwie opisywał m.in. drugoligowe losy OKS Start Otwock pod rządami Dariusza Dźwigały. Od lutego 2011 roku do grudnia 2021 pracował w „Przeglądzie Sportowym”, gdzie zajmował się głównie polską piłką ligową. Lubi pogrzebać przy kontrowersjach sędziowskich, jak również przy sprawach proceduralnych i związkowych. Fan spotkań niższych klas rozgrywkowych, gdzie kibicuje warszawskiemu PKS Radość (obecnie liga okręgowa). Absolwent XXV LO im. Józefa Wybickiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Musiolik: Podolski jest bezcenny. Nie ma takich ludzi w polskiej piłce

Jan Mazurek
3
Musiolik: Podolski jest bezcenny. Nie ma takich ludzi w polskiej piłce
Ekstraklasa

Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Patryk Fabisiak
6
Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Musiolik: Podolski jest bezcenny. Nie ma takich ludzi w polskiej piłce

Jan Mazurek
3
Musiolik: Podolski jest bezcenny. Nie ma takich ludzi w polskiej piłce
Ekstraklasa

Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Patryk Fabisiak
6
Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Komentarze

10 komentarzy

Loading...