Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Sukces Sheriffa, obity mistrz Gibraltaru. Jak wypadli niespodziewani pucharowicze?

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

10 grudnia 2021, 11:27 • 11 min czytania 4 komentarze

Przed startem pucharowej jesieni wybraliśmy dziewięć drużyn-kopciuszków, które sprawiły niespodziankę meldując się w fazie grupowej. Ligi Mistrzów, Ligi Europy czy też Ligi Konferencji – to bez znaczenia, choć większość z nich wylądowała w nowych rozgrywkach. Jak spisały się te zespoły? Kto zaliczył udany debiut, kto napisał historię, a kto zgarnął kasę i tyle go widzieli? Sprawdziliśmy i odpowiadamy.

Sukces Sheriffa, obity mistrz Gibraltaru. Jak wypadli niespodziewani pucharowicze?

Czy nowe rozgrywki pod egidą UEFA mają swój sens? Czy kluby z mniejszych państw, które dzięki nim wpadły na międzynarodowe salony, potrafiły się na nich odnaleźć? Wiele z nich musiało zapłacić europejskie frycowe, ale są i przykłady sukcesów. Wiosną w pucharach nadal będziemy oglądać dwie z dziewięciu wspomnianych przez nas przed startem grupy niespodzianek. Niektóre kluby długo walczyły o to, żeby powiększyć to grono.

Porażki? Owszem, były. Ale raczej takie, których każdy się spodziewał.

SHERIFF, LINCOLN, FLORA I INNI – NAJWIĘKSZE NIESPODZIANKI W PUCHARACH

Jak kluby-niespodzianki wypadły w fazie grupowej europejskich pucharów?

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Sheriff Tyraspol – Liga Mistrzów

BILANS W FAZIE GRUPOWEJ

  • Zwycięstwa: 2
  • Remisy: 1
  • Porażki: 3
  • Bilans bramkowy: 7-11
  • Miejsce w grupie: 3.

Największy wygrany spośród kopciuszków w pucharach? Sheriff Tyraspol. Oczywiście słowa “kopciuszek” używamy tu tylko dlatego, że klub z Mołdawii (czy też z Naddniestrza) wylądował aż w Lidze Mistrzów, bo wcześniej grywał już w Lidze Europy i nowicjuszem na salonach nie jest. Niemniej ekipa Jurija Wernyduba to wielka sensacja. Jej sukces mierzyliśmy etapami.

  • najpierw uznawaliśmy za niego sam awans do grupy i możliwość konfrontacji z Realem czy Interem
  • potem za wielką rzecz uznawaliśmy to, że nie skończą tej grupy jako piniata i zgarną punkty
  • następnie uznawaliśmy, że dwa gole na Santiago Bernabeu i pokonanie Realu to piękna wisienka na torcie

A na koniec okazało się, że Sheriff Tyraspol wiosną także będzie grał w pucharach. Ok, nie będzie to już Liga Mistrzów, ale czy to coś zmienia? Nic a nic. Przed Sheriffem pierwszy w historii wiosenny występ w międzynarodowych rozgrywkach. Mołdawianie zgarną kasę, bo prestiż i wieczną chwałę i tak mają już w kieszeni. Postawili się każdemu. Tylko w jednym meczu fazy grupowej nie strzelili bramki. Ba, załadowali więcej goli niż Barcelona, a o trafieniach Jasura Jakszibojewa i Sebastiena Thilla było głośno (tego pierwszego także dlatego, że chwilę wcześniej grał z Bronią Radom w trzeciej lidze).

To historia, o której powstaną dziesiątki artykułów. Może nawet książki. Po latach piłkarze Sheriffa będą słuchali pytań o to, jak się czuli, gdy “El Chiringuito” zastanawiało się, czy są w ogóle profesjonalnymi zawodnikami. Ok, to był chyba najsmutniejszy moment ich europejskiej przygody. Ale w zasadzie co z tego? Na boisku się obronili.

KIM JEST JURIJ WERNYDUB, TRENER SHERIFFA?

Randers FC – Liga Konferencji

BILANS W FAZIE GRUPOWEJ

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
  • Zwycięstwa: 1
  • Remisy: 4
  • Porażki: 1
  • Bilans bramkowy: 9:9
  • Miejsce w grupie: 2.

Drugim zespołem, który niespodziewanie zameldował się w grupie i wiosną nadal będzie grał w pucharach jest duńskie Randers FC. Randers, czyli klub-fenomen. Nie, nie jest to wielki projekt, nie jest to zespół, który przejechał się po rywalach. Wręcz przeciwnie, Duńczycy ostali się na międzynarodowym ringu mimo że wygrali… jedno z ośmiu spotkań w całym sezonie. Jak to możliwe? To bardzo proste. Jako zwycięzca Pucharu Danii ten klub wpadł z automatu do ostatniej rundy eliminacji Ligi Europy. Tam lepsze było Galatasaray, ale nowe rozgrywki sprawiły, że Randers znalazło swój kąt. I podtrzymało passę z eliminacji. Cała przygoda tego zespołu w pucharach jesienią to:

  • Galatasaray 1:1
  • Galatasaray 1:2
  • AZ Alkmaar 2:2
  • CFR Cluj 1:1
  • FK Jablonec 2:2
  • FK Jablonec 2:2
  • CFR Cluj 2:1
  • AZ Alkmaar 0:1

Dopiero w siódmym spotkaniu udało się coś wygrać. Duńczycy strzelili tyle samo bramek, ile stracili. Miewali szczęście, gdy ratowali remis z FK Jablonec w ostatniej minucie dzięki rzutowi karnemu. Miewali pecha, gdy Jablonec odrabiał straty z 0:2 na 2:2. Ich średnia frekwencja w pucharach to nieco ponad 3900 osób na stadionie. Coś jak Radomiak, tyle że na meczach 1. ligi. Prawdopodobnie jednak ta kwestia poprawi się wiosną, gdy Randers zagra historyczne, pierwsze spotkanie w pucharach na wiosnę.

Warto im jednak przypomnieć, że zasady się zmieniły i gole na wyjeździe nie mają już znaczenia. Tak na wszelki wypadek, gdyby znów chcieli przepchnąć awans bez zwycięstwa.

Anorthosis Famagusta – Liga Konferencji

BILANS W FAZIE GRUPOWEJ

  • Zwycięstwa: 1
  • Remisy: 3
  • Porażki: 2
  • Bilans bramkowy: 6:9
  • Miejsce w grupie: 3.

Kiedy szukaliśmy w Europie klubów, które przechodzą podobny kryzys spowodowany grą na dwóch frontach jak Legia Warszawa, trafialiśmy na Cypr. Problemy przeżywała tam Omonia Nikozja, ale i Anorthosis Famagusta nie był w najlepszej sytuacji. Zresztą: to się nie zmienia. Ten klub jest obecnie ósmą siłą dwunastozespołowej ligi. W 11 meczach zdobył 15 punktów. O ile jednak Legia w pucharach zaczęła dobrze, tak Cypryjczycy dawali ciała i tutaj. Na zwycięstwo czekali do piątej kolejki, a kiedy już przyszło, okazało się, że… można powalczyć o awans. Mało tego: wszystko było w rękach Anorthosis, bo wystarczyło wygrać ostatnie spotkanie z Partizanem Belgrad i byłoby pozamiatane. Niestety dla nich: padł remis.

Z drugiej strony: Anorthosis nie może mieć do nikogo pretensji. Cypryjczycy dwukrotnie mogli zgarnąć komplet punktów w meczach z Florą Tallinn. W obydwu starciach prowadzili już 2:0, obydwa zakończyły się wynikiem 2:2. Ciekawostka dla polskiego kibica? W cypryjskim teamie spotkamy dobrze znanych z polskich boisk Denisa Popovicia (Wisła Kraków) i Nikę Kaczarawę (Lech Poznań). Słoweńsko-gruziński duet błyszczał w meczach z Florą: Popović strzelił dwa gole, Kaczarawa zanotował dwie asysty.

ŁUKASZ SOSIN – WYWIAD Z POLSKIM KRÓLEM CYPRU

HJK Helsinki – Liga Konferencji

BILANS W FAZIE GRUPOWEJ

  • Zwycięstwa: 2
  • Remisy: –
  • Porażki: 4
  • Bilans bramkowy: 5:15
  • Miejsce w grupie: 3.

Gdzie jeszcze znajdziemy polskie akcenty? W Helsinkach. I nie chodzi nam tu o płytę Darii Zawiałow, a o duet Riku Riski (Widzew Łódź) & Santeri Hostikka (Pogoń Szczecin), który zanotował bramkę i asystę dla fińskiej drużyny w pucharach. HJK ma ciekawą historię. Mistrzowie Finlandii trzykrotnie grali w fazie grupowej europejskich pucharów i za każdym razem trafiali na inne rozgrywki. W sezonie 1998/1999 dostali się do Ligi Mistrzów, sezon 2014/2015 to już Liga Europy, a 2021/2022 Liga Konferencji. Kolejnego etapu póki co nie będzie: Maccabi Tel Awiw i LASK Linz okazały się przeszkodą nie do przeskoczenia. Finowie dostali potężny łomot:

  • Maccabi: 0:5 i 0:3
  • LASK Linz: 0:2 i 0:3

Bez choćby gola, kaplica. Ale spokojnie: w tej grupie był jeszcze Alaszkiert Erywań. A tak się składa, że HJK ma świetne wspomnienia z ormiańskimi rywalami. Gdy mistrz Finlandii sensacyjnie awansował do grupy Ligi Mistrzów, jedną z pokonanych po drodze przeszkód był FC Erywań. Wówczas mistrz Armenii nie wbił HJK nawet gola, przegrał obydwa mecze. Teraz Alaszkiert trochę się stawiał, ale i tak oberwał dwa razy w czapę (2:4 i 0:1). Cóż, screena z FlashScore’a z tych meczów w gablocie w Helsinkach nikt nie powiesi. Z drugiej strony: głupio się nie cieszyć, skoro były to zwycięstwa numer cztery i pięć w historii grupowych potyczek tego klubu w Europie.

Flora Tallinn – Liga Konferencji

BILANS W FAZIE GRUPOWEJ

  • Zwycięstwa: 1
  • Remisy: 2
  • Porażki: 3
  • Bilans bramkowy: 5:8
  • Miejsce w grupie: 4.

Czwarte miejsce w grupie? W przypadku Flory Tallinn przekłamaniem byłoby ocenianie jej pucharowej przygody tylko przez pryzmat miejsca w tabeli. Estończycy zaliczyli bolesny start: dwie porażki, potem dwa remisy. Wygrała jednak mecz numer pięć i przez długi czas w ostatnim spotkaniu walczyła o trzy punkty. Flora nie była zależna tylko od siebie, ale gdyby wszystko poszło po jej myśli, mogłaby zaliczyć wiosenną odsłonę pucharów. W każdym razie ekipa z Tallina pokazała się z dobrej strony:

  • dwa razy odrabiała straty z 0:2 na 2:2
  • ograła Partizan Belgrad

KONSTANTIN VASSILJEW O FLORZE TALLINN [WYWIAD]

Ekipa z Estonii to zbieranina z udziałem tamtejszych piłkarzy, którzy nie poradzili sobie w Polsce. Gole i asysty w grupie notowali Henrik Ojamaa czy Serhej Zenjov. Ale nie tylko. Błysnął Rauno Sappinen, bramkostrzelny napastnik, który kiedyś był blisko Zagłębia Lubin. Dziś może wybierać w lepszych klubach, bo potwierdził nosa strzeleckiego na arenie międzynarodowej. Dobrze wypadli 19-letni Kristo Hussar czy 22-letni Markus Poom. Kadra Flory to właśnie taki rozstrzał: od Kosty Vassiljewa do estońskiej młodzieży. Flora podniosła z murawy ponad cztery miliony premii od UEFA za wyniki sportowe. Niewykluczone, że kolejne miliony zarobi dzięki promocji piłkarzy.

Ciekawe dokąd ją to zaprowadzi.

NS Mura – Liga Konferencji

BILANS W FAZIE GRUPOWEJ

  • Zwycięstwa: 1
  • Remisy: –
  • Porażki: 5
  • Bilans bramkowy: 5:14
  • Miejsce w grupie: 4.

Który zespół dotarł do fazy grupowej europejskich pucharów z najniższym współczynnikiem w rankingu klubowym UEFA? Słoweńska NS Mura. Mistrz kraju przepchnął ten awans kolanem, spadając z kolejnych eliminacji prosto do grupy Ligi Konferencji. Po jesieni w pucharach ta ekipa może być jednak zadowolona. Dlaczego, skoro wyżej jak byk stoi, że zebrała oklep i wygrała tylko jedno spotkanie? Bo było to spotkanie z Tottenhamem. Wygrane po golu w ostatniej minucie gry.

https://twitter.com/europacnfleague/status/1468520980867809280

Słowenia oszalała, to był hit. Tottenham prowadzony już przez Antonio Conte miał w tym meczu ogromne problemy. Dopiero na kwadrans przed końcem gry Harry Kane wyrównał wynik spotkania i wydawało się, że kompromitacji uda się uniknąć. No, nie pykło. Wszystko obejrzało z trybun ponad 6000 osób – Mura wyprzedała wszystkie bilety (50% pojemności stadionu). Oczywiście w ostatecznym rozrachunku nie pomogło to słoweńskiej drużynie: w grupie była ostatnia, w innych meczach strzelała maksymalnie po golu. Z drugiej strony: w sezonie 2017/2018 Mura grała w drugiej lidze, a parę lat później strzela bramki w Londynie.

Niezły wyczyn, który ciężko będzie jednak powtórzyć. Mura ma niewielkie szanse na obronę tytułu, więc kolejna ścieżka do pucharów będzie dla niej dużo cięższa.

JAK DŁUGO ANTONIO CONTE WYTRZYMA W TOTTENHAMIE?

Sturm Graz – Liga Europy

BILANS W FAZIE GRUPOWEJ

  • Zwycięstwa: –
  • Remisy: 2
  • Porażki: 4
  • Bilans bramkowy: 3:10
  • Miejsce w grupie: 4.

Jeśli jesteście starszymi fanami futbolu, być może pamiętacie nawet moment, w którym Sturm Graz wygrał grupę Ligi Mistrzów. Było to jednak bardzo dawno temu, potem Austriacy na lata zniknęli z pucharów. Sturm skorzystał z rankingu krajowego, który nastukał Red Bull Salzburg. Dostał się do Ligi Europy wygrywając dwumecz z NS Murą, ale w grupie trafił już na rywali wagi ciężkiej. Przynajmniej patrząc z ich perspektywy. Efekt?

  • trzy porażki z rzędu
  • remisy z Realem Sociedad i AS Monaco

Austriacy nie byli chłopcem do bicia, na pewno nie w każdym meczu. Co ciekawe najłatwiej miał z nimi PSV Eindhoven, bo już Monaco i Real dwa razy wymęczyły 1:0, a dwa razy musiały gonić wynik i wyszarpały remis. Te wyniki pewnie smakowałyby trochę lepiej, gdyby jakkolwiek wpłynęły na tabelę grupy B, ale cóż – PSV nie wykorzystało szansy i dojechało do mety trzecie. Sturm jednak nie narzeka: za awans i remisy zgarnął cztery miliony euro, obecnie znów jest na podium ligi, więc za rok być może znów zagra w pucharach.

Alaszkiert Erywań – Liga Konferencji

BILANS W FAZIE GRUPOWEJ

  • Zwycięstwa: –
  • Remisy: 1
  • Porażki: 5
  • Bilans bramkowy: 4:15
  • Miejsce w grupie: 4.

Czy warto wpaść do fazy grupowej europejskich pucharów tylko po to, żebym zostać obitym z każdej strony przez niezbyt renomowanych rywali? Zależy kogo pytamy. Na przykład w Erywaniu mogą nam odpowiedź: w sumie warto. Ormianie pierwszy raz w historii doczekali się drużyny w grupie międzynarodowych rozgrywek. Większość opisywanych przez nas kopciuszków miała jakieś przetarcie w Europie, choćby historyczne. Alaszkiert pierwszy raz wychylił nos poza Armenię pięć lat temu i dotychczas przechodził co najwyżej reprezentantów Andory czy Macedonii. Wiecie, to coś jak bycie przedskoczkiem w Pucharze Świata w skokach narciarskich. Niby bierzesz udział, ale nie do końca.

Cóż, w tym sezonie Alaszkiert wziął udział tak na serio. I w Armenii raczej nie smucą się tym, że dopiero w ostatniej kolejce udało się zdobyć historyczny punkt. Być może trochę im szkoda, że gol Maccabi tel Awiw w 90. minucie meczu zabrał im wygraną, ale sam remis to już coś. Ormianie co prawda zapłacili za sukces w lidze: pierwszą wygraną tam odnieśli w ósmej kolejce, z pracą pożegnał się trener Aleksandr Grigoryan, którego obwiniono za to, że Alaszkiert był najgorszym pucharowiczem na krajowym podwórku biorąc pod uwagę Ligę Mistrzów, Ligę Europy i Ligę Konferencji.

JOSE EMBALO I AWGAN PAPIKJAN: Z 1. LIGI DO PUCHARÓW

Ale udało się. Nowa miotła zrobiła porządek, a na koniec zapewniła choć delikatne uśmiechy na twarzach kibiców. Te towarzyszą zapewne także Jose Embalo i Awghanowi Papikjanowi. Ekipa, która parę lat temu kopała w niższych ligach w Polsce, regularnie grała w grupie pucharów. Ba, Embalo, który dopiero co spadł z Olimpią Grudziądz do trzeciej ligi, w dwóch pierwszych meczach fazy grupowej zdobył po bramce. – Ich transfery mogą otworzyć ruch w tym kierunku. Armeński futbol idzie do góry, rozwija się w mocnym tempie – mówił nam menedżer Wołodia Papikjan pytany o swoich podopiecznych.

Czy ktoś podąży ich śladem? Zobaczymy, ale dla wielu zawodników perspektywa bramek w Lidze Konferencji może być bardziej kusząca niż zwiedzanie Polski w drugoligowcu.

Lincoln Red Imps – Liga Konferencji

BILANS W FAZIE GRUPOWEJ

  • Zwycięstwa: –
  • Remisy: –
  • Porażki: 6
  • Bilans bramkowy: 2:17
  • Miejsce w grupie: 4.

Najgorszy ze świeżaków w pucharach? Cóż, niespodzianki chyba nie będzie. Awans Lincoln Red Imps do fazy grupowej Ligi Konferencji to idealny przykład na to, że nowe rozgrywki faktycznie otwierają się na kluby z mniejszych państw. Oczywiście mistrz Gibraltaru dostał się tam dlatego, że stopniowo odpadał z gry o Ligę Mistrzów i Ligę Europy, ale przecież trzeba docenić, że w decydującym dwumeczu Red Imps ograli Rigę FC. Niestety dla nich: było to ostatnie zwycięstwo w pucharach, na jakie było ich stać. Lincoln zagrał w grupie ze Slovanem Bratysława, FC Kopenhagą i PAOK-iem Saloniki. Not great, not terrible, ale wiadomo było, że nie ma co liczyć na awans. Największe sukcesy 25-krotnego mistrza Gibraltaru?

  • strzelenie bramki Kamilowi Grabarze
  • bramki, która dała im bramkowy remis z Kopenhagą przez całe 13 minut
  • to, że Roy Chipolina potrafił trafić nie tylko do swojej bramki, ale i do siatki rywala

Lincoln Red Imps kończą grupę z dwoma golami na koncie. Nie zaskoczymy was pewnie mówiąc, że obydwie bramki padły po stałych fragmentach gry. Konkretniej: po rzutach rożnych. I to byłoby na tyle, choć dla klubu z Półwyspu Iberyjskiego największe znaczenie mają z pewnością trzy bańki euro, które udało się wyciągnąć za awans do fazy grupowej Ligi Konferencji. Nie ma co się oszukiwać: dla takiego klubu to kasa, która może dać potężny impuls do rozwoju.

CZYTAJ TAKŻE:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

4 komentarze

Loading...