Reklama

Puchacz nie zdaje do następnej klasy, Świderski dobry jak zwykle. Noty za Węgry!

Jan Piekutowski

Autor:Jan Piekutowski

15 listopada 2021, 23:48 • 7 min czytania 71 komentarzy

Spodziewaliśmy się, że to będzie trudny mecz, ale nie sądziliśmy chyba, że zagramy tak słabo. Zaskoczył nas – tym razem negatywnie – Paulo Sousa, który nie trafił ani z pierwszym składem, ani ze zmianami. Trudno się oglądało tak rozczarowującą reprezentację i jeszcze trudniej się ją oceniało.

Puchacz nie zdaje do następnej klasy, Świderski dobry jak zwykle. Noty za Węgry!

HISTORIA GABORA KIRALY’EGO. LEGENDY WĘGIERSKIEJ PIŁKI

Wojciech Szczęsny 5

Bramkarzowi musi sprzyjać szczęście. Czy jedynka w bramce reprezentacji Polski rzeczone szczęście ma? Ano nie ma. Najpierw dostał kanał, przy którym rzecz jasna większa wina leży po stronie Tymoteusza Puchacza, później rywal załadował tak, że chyba nikt na świecie by tego nie wyjął. Ale należy też docenić to, że Szczęsny zaliczył dwie naprawdę udane interwencje – najpierw obronił strzał po dalszym słupku, później zaliczył bardzo istotne wejście, które w tamtym momencie utrzymywało remis. Gdyby nie ta odważna decyzja, byłoby prawdopodobnie jeszcze gorzej.

Paweł Dawidowicz 4

Nie był to spektakularny występ ze strony chłopaka, który w ostatnim czasie zbiera naprawdę dobre recenzje we Włoszech. Problemy zaczęły się już w pierwszej połowie, gdy Dawidowicz kilka razy nie nadążał za węgierskimi pomocnikami, którzy nie mieli specjalnych problemów z omijaniem go i posyłaniem groźnych piłek w polu karnym. Jednocześnie nie zawalił bezpośrednio żadnej bramki, a zaliczył też kilka udanych interwencji w defensywie. Małe to pocieszenie, ale jakieś.

Jan Bednarek 5

Nasz najlepszy obrońca w tym spotkaniu. Nie miał wielkiego udziału w rozgrywaniu piłki, ale nadrabiał to względną pewnością w tyłach. Zaliczył w końcu sześć interwencji, przy czym raz bardzo dobrze zablokował strzał Węgrów zza pola karnego. Na pochwałę zasługuje też jego akcja z 19. minuty, gdy Bednarek rozegrał piłkę i natychmiast pobiegł w szesnastkę Węgrów. Do pełnego szczęścia zabrakło mu wówczas niewiele – najpierw nie trafił czysto w piłkę, a później jeden z naszych napastników stracił rezon i z dobrej sytuacji nie było żadnych konkretów.

Reklama

JAK POLSKA RADZI SOBIE BEZ ROBERTA LEWANDOWSKIEGO?

Tomasz Kędziora 4

Notę nieco zaniża żółta kartka, ale też kilka niezbyt udanych decyzji, które – podobnie jak w wypadku Dawidowicza – kończyły się groźnymi obiegnięciami w wykonaniu reprezentantów Węgier. Kilka razy piłkarz Dynama Kijów był zamieszany sytuacją na boisku, ale też posłał kilka dobrych piłek, które przy pomyślniejszych wiatrach mogły zakończyć się czymś więcej, niż tylko wpisaniem do dzienniczka.

Matty Cash 4

Zawód – tak chyba najłatwiej określić to, jak zaprezentował się Matty Cash. Pierwszy mecz w Polsce, pierwsze starcie się z oczekiwaniami względem zawodnika Aston Villi. Można wręcz powiedzieć, że z minuty na minutę było coraz gorzej. Zaczęło się bowiem fajnie, od hymnu, później było kilka szybkich, trafnych decyzji, przy których nie nadążyła reszta reprezentantów, ale z biegiem czasu Cash gasł. Jego dośrodkowania były blokowane, a w najlepszym razie niecelne. Oczywiście, pokazał się do gry w polu karnym, ale to zdecydowanie zbyt mało.

Swoje robi też paskudny faul, za który Cash spokojnie mógł wylecieć z boiska. Niemniej, jego zmiana wydaje się być nieco pospieszna, szczególnie, że na boisku cały czas pozostawał inny gagatek.

Tymoteusz Puchacz 1

Dno. Tymoteusza Puchacza nie broni dzisiaj zupełnie nic. To fajny chłopak, przyjazny, ale ten mecz w jego wykonaniu predestynuje do miana jednego z najgorszych w ostatnim czasie. Nie wychodziło mu kompletnie nic. Zerowa przydatność z przodu – centry lądowały albo pod nogami Węgrów, albo gdzieś na wysokości trybuny zajmowanej przez VIP-ów. Do tego skandaliczne zachowania przy obu straconych bramkach – najpierw fatalny pomysł z wybijaniem piłki do siebie, później zaś stojanow w sytuacji, gdzie walczyliśmy przecież o remis, który gwarantował nam rozstawienie.

Reklama

Nie da się dziś jakkolwiek bronić Tymoteusza Puchacza. Zarówno pod względem samych liczb, jak i głębszej analizy wyglądał fa-tal-nie. Nieskoncentrowany, źle ustawiony, niepewny, jeden tylko pressing, który można określić mianem pożytecznego. Chłopak spędził na boisku 82 minuty i były to 82 pełne bólu, wkurwienia i rozczarowania.

Ma 22 lata, mnóstwo czasu przed sobą, niewykluczone, że przyniesie jeszcze kadrze trochę radości, pokazał to przecież w meczu z Anglią czy Albanią. Jest jednak gigantyczny materiał do poprawki, który momentami prowokuje takie występy jak ten, którego byliśmy świadkiem.

Mateusz Klich 3

Słabo, bardzo słabo. Niewiele było Klicha z przodu, niewiele było Klicha z tyłu. W dodatku wykartkował się na pierwszy – może jedyny – mecz barażowy, łapiąc w pełni zasłużone żółtko. Minusów jest jednak więcej, bo przedstawiciel Leeds United zadziwiająco często spowalniał dzisiaj akcje w środkowej strefie. Każdy – Linetty, Moder, Zieliński, dał dzisiaj więcej niż Klich. Dlatego nieco zadziwiające jest to, że Klich w ogóle wyszedł na drugą połowę. W pierwszej nie dał zbyt wielu argumentów, a koniec końców grał aż do końcowego gwizdka.

Karol Linetty 4

Była fajna piłka do Krzysztofa Piątka. Było kilka ważnych reakcji w tyłach. Ale to nadal zbyt mało, by jakoś hurraoptymistycznie podchodzić do występu środkowego pomocnika. Tym bardziej, że to właśnie on sfaulował Węgra, dzięki czemu Madziarzy otrzymali rzut wolny, w konsekwencji zamieniony na otwierającego gola. Bolało to tym bardziej, że niemal identyczny błąd popełnił Maciej Rybus w meczu z Andorą. Faulował stojąc tyłem do własnej bramki, w niebezpiecznej strefie, ale i przy niezbyt niebezpiecznej sytuacji.

Jakub Moder 5

Nie grał piłkarz Brighton źle, tego chyba nikt nie może powiedzieć. Wręcz przeciwnie – grał naprawdę nieźle i trochę dziwiliśmy się, gdy nie wyszedł z szatni na drugą odsłonę spotkania. W pierwszej połowie był bowiem jednym z tych zawodników, który nadawał tempo naszym akcjom, do spółki z Karolem Świderskim. W 11. minucie poszedł lewą stroną, bardzo dobrze podał do Piątka, ale ten kolejny raz dzisiejszego wieczoru zdołał wszystkich rozczarować.

Minusy w grze Modera rzecz jasna były – nie popędził za Schaferem, gdy ten dopadł do bezpańskiej piłki. Do tego można dorzucić choćby stałe fragmenty gry, które polepszyły się dopiero po wejściu Piotra Zielińskiego. Zawodziło również wykończenie w wykonaniu młodego pomocnika, bo chociaż podejmował dobre decyzje o oddaniu strzału, to finalizacja daleka była od zadowalających efektów.

Karol Świderski 6

Nasz najlepszy zawodnik w tym meczu. To było typowe spotkanie w wykonaniu byłego napastnika Jagielloni Białystok. Świderski rwał, szarpał, pressował, faulował, próbował strzelać, kreował. Nie zmarnował też – w przeciwieństwie do Piątka – żadnej sytuacji, a wręcz strzelił gola z pozycji, która wcale taka łatwa nie była. Z miejsca, głową, ponad zasięgiem Dibusza – za tę akcję duże brawa, za cały mecz nieco mniejsze.

Na ocenę Świderskiego rzutuje bowiem wynik – trudno zachwycać się nad występem napastnika, gdy ostatecznie przegrywamy mecz u siebie. Niemniej – do Karola można mieć chyba najmniejsze pretensje. Starał się tak, jak czyni to za każdym razem, gdy zakłada koszulkę z orzełkiem na piersi.

Krzysztof Piątek 2

Balansował na granicy jedynki, będziemy z wami szczerzy. Napastnik nie pokazał bowiem niczego, co mogłoby stanowić podstawę do jego rozgrzeszenia. Irytujący, nieskuteczny, cały czas spóźniony. Zabierał się do piłki jak do jeża, co z łatwością wykorzystywali Węgrzy, którzy regularnie blokowali jego strzały. Co prawda dwukrotnie kopnął futbolówkę w stronę węgierskiego bramkarza, ale – no właśnie – kopnął, a nie oddał soczyste uderzenie.

Podsumowaniem jego występu dwa obrazki – piętka w polu karnym, która zakończyła się stratą piłki i wywrotka w 55. minucie, gdy nie zdołał utrzymać się w boisku. Nie pokazał niczego, co opowiadałoby się za kolejnymi występami w pierwszym składzie reprezentacji.

Piotr Zieliński 6

Najlepszy z naszych zmienników, szkoda, że nie dostał większej liczby minut. Zieliński znacznie ożywił grę naszej reprezentacji, dało się w końcu wyczuć jakiekolwiek sygnały życia płynące ze zastygłego środka pola. W dodatku na plus należy zaznaczyć wykonywane przez niego stałe fragmenty gry. Generalnie widać, że Zieliński jest piłkarzem, który pod wieloma względami góruje nad kolegami ze swojej formacji.

Kamil Jóźwiak 5

Z ręką na sercu – było nieźle. Węgrzy okrutnie go przekopali, Jóźwiak wywalczył dwa faule w sektorze, który sprzyjał stworzeniu zagrożenia pod bramką rywala. Miał też udany powrót pod własna bramkę i na pewno nie musi zawieszać głowy po dzisiejszym występie. Konkretów nie było, ale wstydu, z całą pewnością, też nie.

Arkadiusz Milik 3

Raz zamienił się pozycjami z Tymoteuszem Puchaczem i wyszło nam to na dobre. Milik zdołał bowiem utrzymać piłkę w naszej przestrzeni kosmicznej, ale z jego dośrodkowania nie skorzystał żaden z kolegów. Na tym jednak koniec plusów płynących z jego zmiany. Nie doszedł do żadnej konkretnej sytuacji, nie stworzył też ostatecznie nic, co pozwoliłoby pokiwać głową z uznaniem.

Przemysław Frankowski 3

Dostał szansę stosunkowo późno, a w dodatku wylądował nie na swojej pozycji. Było to niestety widać, bo Frankowski nie pokazał niczego, co tak działa we Francji. Rozczarowujący, niechlujny, mało przekonujący. Tak jak (niemal) cała kadra dzisiejszego wieczoru.

Przemysław Płacheta grał zbyt krótko, żeby go oceniać.

CZYTAJ TAKŻE:

Angielski łącznik

Rozwiń

Najnowsze

Siatkówka

Dalej niepokonane. Polskie siatkarki z kolejną wygraną w LN

redakcja
0
Dalej niepokonane. Polskie siatkarki z kolejną wygraną w LN

Piłka nożna

Komentarze

71 komentarzy

Loading...