Szkoleniowiec Stali Mielec na pomeczowej konferencji prasowej nie ukrywał, że jest zaskoczony postawą swojego zespołu. Nie sądził bowiem, że jego piłkarze będą aż tak zestresowani. Podkreślił, że zdaje sobie sprawę z tego, jak wyglądała gra mieleckiej drużyny i przeprosił za to kibiców.
Mielczanie ewidentnie zaliczyli mały falstart. W trzech meczach ligowych wywalczyli zaledwie „oczko”. Przede wszystkim poziom prezentowanej przez nich gry nie może napawać optymizmem. Zespół ma ogromne problemy z konstruowaniem akcji i ofensywą, z kolei w destrukcji popełnia kardynalne błędy, choćby wczoraj przy bramce dla Górnika, gdy Jesus Jimenez wpadł w pole karne i minął jak tyczki obrońców Stali.
Trener Adam Majewski objął zespół na trzy tygodnie przed startem rozgrywek. W trybie nagłym zastąpił Włodzimierza Gąsiora, który zrezygnował z pracy. Byłego szkoleniowca Stomilu Olsztyn czeka trudne zadanie – utrzymanie w lidze. Już pierwsze kolejki wskazują na to, że najprawdopodobniej będzie to wyczerpująca walka o realizację celu.
Zwłaszcza niepokoi go przygotowanie mentalne zawodników. Również przyznał, że wczorajszy przeciwnik był lepszy piłkarsko. – Nie spodziewałem się, że moi zawodnicy wyjdą na murawę tak sparaliżowani. To była przyczyna porażki. Muszę przeprosić kibiców naszego zespołu. Najlepsza w tym meczu była postawa ich, a także fanów Górnika. Obiektywnie trzeba powiedzieć, że wygrana zabrzan była zasłużona. O ile nasza gra w defensywie wyglądała nieźle do pewnego momentu, o tyle w ofensywie była to totalna katastrofa – powiedział Adam Majewski, szkoleniowiec Stali Mielec.
fot. Newspix